Gorące tematy: Iran i Irak vs USA Ryszard Opara: „AMEN” Fotowoltaika Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
111 postów 26903 komentarze

Kula Lis

kula Lis 69 - Zagorzały Antybolszewik herbu Jastrzębiec

"Cud nad Wisłą".

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Bitwa Warszawska 1920 roku przełomowa dla historii świata! Ocaliła Polskę i Europę od bolszewizmu.

W dniach 13–15 sierpnia 1920 r. na przedpolach Warszawy rozegrała się decydująca bitwa wojny polsko-bolszewickiej. Określana mianem „cudu nad Wisłą” i uznawana za 18. przełomową bitwę w historii świata zadecydowała o zachowaniu przez Polskę niepodległości i uratowaniu Europy przed bolszewizmem.
 
Wojna polsko-bolszewicka rozpoczęła się krótko po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Będąca początkiem wojny Operacja „Wisła” rozpoczęta została z rozkazu Lenina już 18 listopada 1918 roku.
 
Pokonanie Polski było dla Lenina celem taktycznym - głównym było udzielenie pomocy komunistom, którzy w tym samym okresie próbowali rozpocząć rewolucję w Niemczech i w krajach powstałych z rozpadu Austro-Węgier.
 
Walki polsko-bolszewickie trwały do października 1919 roku. Przerwały je na trzy miesiące rozmowy pokojowe, które toczyły się w Moskwie i w Mikaszewiczach na Polesiu. Rozmowy te były swoistą „zasłoną dymną”, bolszewicy cały czas bowiem przygotowywali plany inwazji przeciwko Polsce. Poza tym uwolnienie części sił Armii Czerwonej pozwoliło bolszewikom zadać ciężkie straty wojskom „białego generała” Antona Denikina, a także zmusić ukraińskiego przywódcę, walczącego zarówno z Rosjanami, jak i z Polakami, Semena Petlurę, do wycofania się na terytorium Polski.
 
Z Petlurą rząd polski zawarł jednak porozumienie - w zamian za uznanie przez Ukrainę praw Polski do Małopolski Wschodniej (zwłaszcza do Lwowa), Polska uznała rząd Ukraińskiej Republiki Ludowej. Podpisano też wspólną konwencję wojskową.
 
7 maja 1920 roku siły polsko-ukraińskie wkroczyły do Kijowa.
 
W tej sytuacji Armia Czerwona rozpoczęła ofensywę, dowodzoną przez Michaiła Tuchaczewskiego, jednego z najzdolniejszych dowódców sowieckich. Zdecydowany atak Tuchaczewskiego miał na celu zdobycie Warszawy, jednocześnie armia Siemiona Budionnego zaatakowała Polaków w rejonie Lwowa, a korpus kawalerii Gaj-Chana miał opanować północne Mazowsze, aby w ten sposób otoczyć i ostatecznie pokonać siły polskie.
 
Wydawało się, że stolica jest nie do obrony. Jednak w czasie, kiedy Armia Czerwona zbierała siły do ostatecznej bitwy, Polacy przegrupowali wojska.
 
Marszałek Józef Piłsudski już w pierwszej połowie lipca planował doprowadzenie do wielkiej bitwy. Początkowo zamierzał zatrzymać odwrót polskiej armii na linii Narwi i Bugu. Jednak szybszy i bardziej dramatyczny odwrót polskich wojsk wymuszał wybranie nowej lokalizacji.
 
Bitwa Warszawska rozegrana została zgodnie z planem operacyjnym, który na podstawie ogólnej koncepcji Józefa Piłsudskiego opracowali szef sztabu generalnego gen. Tadeusz Rozwadowski, płk Tadeusz Piskor i kpt. Bronisław Regulski.
 
Głównym celem operacji było odcięcie korpusu Gaj-Chana od armii Tuchaczewskiego i od zaplecza oraz wydanie skoncentrowanej bitwy na przedpolu Warszawy.
 
Operacja składała się z trzech skoordynowanych, choć oddzielonych faz: obrony na linii Wieprza, Wkry i Narwi - co stanowiło rodzaj działań wstępnych; rozstrzygającej ofensywy znad Wieprza (na północ, na skrzydło sił bolszewickich) oraz wyparcia Armii Czerwonej za Narew, pościgu, osaczenia i rozbicia armii Tuchaczewskiego.
 
W czasie polskich przygotowań do ostatecznego rozstrzygnięcia bolszewicy zbliżali się do Warszawy. Sądzili, że podda się ona w ciągu kilku godzin. Stolicę miały bezpośrednio atakować trzy armie: III, XV i XVI, natomiast IV Armia wraz z konnym korpusem Gaj-Chana maszerowała na Włocławek i Toruń z zamiarem przejścia Wisły na Kujawach, powrotu na południe i wzięcia stolicy w kleszcze od zachodu.
 
Bitwa Warszawska rozpoczęła się 13 sierpnia walką o przedpole stolicy, m.in. o Radzymin, który kilkanaście razy przechodził z rąk do rąk. Ostatecznie polscy żołnierze, za cenę wielkich strat, utrzymali Radzymin i inne miejscowości, odrzucając nieprzyjaciela daleko od swoich pozycji.
 
14 sierpnia działania zaczepne na linii Wkry podjęła 5. Armia gen. Władysława Sikorskiego, mająca przeciw sobie siły sowieckiej IV i XV armii. W zaciekłej walce pod modlińską twierdzą wyróżniała się m.in. 18. Dywizja Piechoty gen. Franciszka Krajewskiego. Ciężkie boje, zakończone polskim sukcesem, miały miejsce również pod Pułtuskiem i Serockiem.
 
16 sierpnia gen. Sikorski śmiałym atakiem zdobył Nasielsk. Mimo to inne jednostki sowieckie nie zaprzestały marszu w kierunku Brodnicy, Włocławka i Płocka.
 
Jednym z ważnych fragmentów Bitwy Warszawskiej było zdobycie 15 sierpnia przez kaliski 203. Pułk Ułanów sztabu 4. armii sowieckiej w Ciechanowie, a wraz z nim - kancelarii armii, magazynów i jednej z dwóch radiostacji, służących Sowietom do utrzymywania łączności z dowództwem w Mińsku.
 
Szybko podjęto decyzję o przestrojeniu polskiego nadajnika na częstotliwość sowiecką i rozpoczęciu zagłuszaniu nadajników wroga, dzięki czemu druga z sowieckich radiostacji nie mogła odebrać rozkazów. Warszawa bowiem na tej samej częstotliwości nadawała przez dwie doby bez przerwy teksty Pisma Świętego - jedyne wystarczająco obszerne teksty, które udało się szybko odnaleźć. Brak łączności praktycznie wyeliminował więc 4. Armię z bitwy o Warszawę.
 
Faza obronna Bitwy Warszawskiej trwała do 16 sierpnia, kiedy to, dzięki działaniom marszałka Piłsudskiego, nastąpił przełom.
 
Dowodzona przez niego tzw. grupa manewrowa, w skład której wchodziło pięć dywizji piechoty i brygada kawalerii, przełamała obronę bolszewicką w rejonie Kocka i Cycowa, a następnie zaatakowała tyły wojsk bolszewickich nacierających na Warszawę. Tuchaczewski musiał wycofać się nad Niemen. Ostateczną klęskę bolszewicy ponieśli pod Osowcem, Białymstokiem i Kolnem.
 
Według nowej koncepcji (opracowanej wraz z gen. Rozwadowskim) polska grupa uderzeniowa miała zgromadzić się nad dolnym Wieprzem, między Dęblinem a Chełmem, i wejść w skład gruntownie zreorganizowanych polskich oddziałów.
 
Linię obrony (liczącą ok. 800 km) Piłsudski oparł o rzeki: Orzyc-Narew-Wisła-Wieprz-Seret. Podzielił ją na trzy fronty, przydzielając dowództwo generałom, do których miał największe zaufanie: Józefowi Hallerowi (Front Północny - obrona Warszawy), Edwardowi Rydzowi-Śmigłemu (Front Środkowy - uderzenie na armię Tuchaczewskiego) i Wacławowi Iwaszkiewiczowi (Front Południowy).
 
18 sierpnia, po starciach pod Stanisławowem, Łosicami i Sławatyczami, siły polskie znalazły się na linii Wyszków-Stanisławów-Drohiczyn-Siemiatycze-Janów Podlaski-Kodeń.
 
W tym czasie 5. Armia gen. Sikorskiego, wiążąc przeważające siły sowieckie nacierające na nią z zachodu, przeszła do natarcia w kierunku wschodnim, zdobywając Pułtusk, a następnie Serock.
 
19 sierpnia jednostki polskie na rozkaz Piłsudskiego przeszły do działań pościgowych, starając się uniemożliwić odwrót głównych sił Tuchaczewskiego, znajdujących się na północ od Warszawy.
 
21 sierpnia rozpoczęła się decydująca faza działań pościgowych: 1. dywizja piechoty z 3. Armii polskiej sforsowała Narew pod Rybakami, odcinając drogę odwrotu resztkom XVI armii sowieckiej w kierunku na Białystok, natomiast 15. dywizja piechoty z 4. Armii polskiej, po opanowaniu Wysokiego Mazowieckiego, odcięła odwrót oddziałom XV Armii sowieckiej z rejonu Ostrołęki.
 
Podobnie 5. Armia polska przesunęła się w kierunku Mławy. IV Armia bolszewicka, nie wiedząc o klęsce pod Warszawą, zgodnie z wytycznymi atakowała Włocławek - zamykając sobie w ten sposób drogę odwrotu.
 
W tej sytuacji jedynym wyjściem dla oddziałów sowieckich było przekroczenie granicy Prus Wschodnich, co też zrobiły 24 sierpnia. Tam część z nich została rozbrojona.
 
25 sierpnia polskie oddziały doszły do granicy pruskiej, kończąc tym samym działania pościgowe.
 
W wyniku Bitwy Warszawskiej straty strony polskiej wyniosły: ok. 4,5 tys. zabitych, 22 tys. rannych i 10 tys. zaginionych.
 
Straty zadane Sowietom nie są znane. Przyjmuje się, że ok. 25 tys. żołnierzy Armii Czerwonej poległo lub było ciężko rannych, 60 tys. trafiło do polskiej niewoli, a 45 tys. zostało internowanych przez Niemców.
 
Według odnalezionych w ostatnich latach i ujawnionych w sierpniu 2005 roku dokumentów Centralnego Archiwum Wojskowego, już we wrześniu 1919 roku szyfry Armii Czerwonej zostały złamane przez por. Jana Kowalewskiego. Manewr polskiej kontrofensywy udał się zatem m.in. dzięki znajomości planów i rozkazów strony rosyjskiej i umiejętności wykorzystania tej wiedzy przez polskie dowództwo.
 
Bitwa Warszawska została uznana za 18. przełomową bitwę w historii świata. Zadecydowała o zachowaniu niepodległości przez Polskę i zatrzymała marsz rewolucji bolszewickiej na Europę Zachodnią.
 
kpc/PAP                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                        Ps..Bitwa Warszawska bez udziału żołnierzy pochodzenia żydowskiego – zapobiegliwość gen. Sosnkowskiego ocaliła Polaków przed klęską i zdradą! Gdyby nie decyzja generała Sosnkowskiego to w polskich szeregach mielibyśmy zdrajców którzy w odpowiedniej chwili mogli strzelić w plecy. Kiedy powstanie pomnik gen. Sosnowskiego w Warszawie?                                                                                                                                                                                                                                                                                                            Podobnie będzie teraz, atakująca Polskę "Tęczowa Zaraza", połamie sobie na Polsce i Polakach swe Marksistowsko-Stalinowskie zęby, zostanie odparta, unicestwiona i odesłana na śmietnik historii! W uzupełnieniu: Pełny tekst rozkazu gen.Sosnkowskiego                                                                                                                                                                                                                                              Kiedy wojska bolszewickie podchodziły do Warszawy gen. Kazimierz Sosnkowski, obawiając się, iż żołnierze żydowskiego pochodzenia przejdą na stronę wroga wydał taki rozkaz:

„Ministerstwo Spraw Wojskowych — Oddział I Sztabu Licz. 13679 mob. Usunięcie żydów z D.O. Gen. Warszawy i formacji podległych wprost M. S. Wojsk. W związku z mnożącymi się ciągle wypadkami, świadczącymi o szkodliwej działalności elementu żydowskiego, zarządza M. S. Wojsk, co następuje: 1. Dla D. O. Gen. Warszawa. 2. Dla wszystkich Oddziałów szt. M. S. Wojsk, i Dep. M.S.W. z poszczególnymi, w drodze tych Oddz. szt. i Dow. wprost M. S. Wojsk., podlegającymi formacjami, zakładami, instytucjami itd. ad 1. D. O. Gen. Warszawa usunie ze wszystkich mu podległych formacji, stacjonowanych w Warszawie, Modlinie, Jabłonnie i Zegrzu, żydów szeregowych, pozostawiając w tych formacjach tylko 5% tego żywiołu. D. O. Gen. Warszawa wyznaczy punkt zborny, dla tych wyeliminowanych żydów, tworząc z takowych po wydzieleniu rzemieślników, oddziały robotnicze. Oddziały te powinny być formowane na sposób kompanii robotniczych o maksymalnej sile 250 szeregowych na kompanię. Na każdą taką kompanię robotniczą wyznaczy:; D.O. Gen. Warszawa 1 oficera, 5 podoficerów, 10 szeregowych wyznań chrześcijańskich. W razie zapotrzebowania oficerów niezdolnych do służby frontowej zwróci się D. O. Gen. Warszawa z zapotrzebowaniem takowych do Oddz. I Sztabu M. S. Wojsk. Po sformowaniu wymienionych kompanii robotniczych, wyda M. S. Wojsk, dalsze zarządzenia, co do numeracji i gdzie wymienione kompanie zużytkowane zostaną. Przeprowadzenie tego rozkazu należy niezwłocznie wykonać, licząc się z obecną sytuacją. O wycofaniu z formacji żydów zamelduje D. O. Gen. Warszawa do M. S. Wojsk. Oddz. I Sztabu do dnia 12. VIII. 1920 r. ad 2. Wszystkie oddziały szt. M. S. Wojsk., jak również i Departamenty usuną do 5% z podległych im (wprost M. S. Wojsk.) formacji, zakładów, instytucji itd. szeregowych żydów, oddając takowych do dyspozycji D. O. Gen. Warszawa, które ich wcieli do tworzących się robotniczych komp. Zaznacza się przy tym, że w samych biurach i kancelariach poszczególnych oddz. szt. i Departamentów, należy wszystkich żydów szeregowych usunąć. Zatrzymanie żydów w biurach lub innych instytucjach pod pretekstem, że takowi są niezbędni lub politycznie pewni, tym samym zakazuje się. Wyeliminowanie żydów i oddanie takowych do dyspozycji D. O. Gen. Warszawa winno być bezwarunkowo z dniem 12. VIII. 1920 r. skończone. Wykonanie tego rozkazu zamelduje D. O. K. Gen. Warszawa Oddziałowi I Dep. M. S. Wojsk., zawiadamiając o wykonaniu Oddz. X. Sztabu M. S. Wojsk. Otrzymują: Woj. Gub. Warszawy, D.O. Gen. Warszawa, Biuro Prezydialne, Kancelaria Wiceministra, Wszystkie Oddz. Sztabu M. S. Wojsk., Wszystkie Dep. M. S. Wojsk., Dep. dla spraw Morskich, Dow. m. Warszawy, N. Dow. W. P. Prich Płk. Szt. Gen. Szef Oddziału I.”

Lata doświadczeń współegzystowania ludności polskiej i żydowskiej nie mogły pozostać w niepamięci, w szczególności zaś sposób, w jaki Żydzi, współpracujący z zaborcami, traktowali Polaków w okresie zaborów. Pamięć o tym, jak w 1772 r. Żydzi przyjaźnie witali zaborców oraz jak walczyli o stworzenie Judeopolonii w okresie wyłaniania się niepodległej Polski po I wojnie światowej była w świadomości dowódców wojskowych wciąż żywa. Znane też były inklinacje ludności żydowskiej do bolszewizmu. Nic zatem dziwnego, że w kluczowym dla losów bitwy momencie dowództwo Wojska Polskiego chciało mieć pod komendą jedynie pewnych ludzi. O tym, jak trafna okazała się ocena sytuacji dokonana przez gen. Kazimierza Sosnkowskiego, świadczą późniejsze komunikaty Naczelnego Dowództwa:

„Komunikat z dnia 18 kwietnia 1919 r. Front litewsko-białoruski: Wczorajsze walki o Lidę były uporczywe. Nieprzyjaciel zgromadził wielkie siły, starannie przygotował się do obrony i umocnił ważniejsze obiekty. Piechota nasza musiała kilkakrotnie łamać bagnetem opór wroga, zwłaszcza suwalski pułk piechoty, który wśród ciężkich walk ulicznych, biorąc dom za domem, oczyszczał miasto od nieprzyjaciela. Miejscowa ludność żydowska wspomagała bolszewików, strzelając do naszych żołnierzy”.

Dodać tu należy, że kiedy wymieniony 41 pp. opuścił ze względów taktycznych czasowo Lidę, to żydzi z okien i z dachów strzelali do polskich żołnierzy, oblewali ich wrzątkiem i rzucali kamieniami. Dokonywali też na polskich żołnierzach masakr.

Już 19 sierpnia 1920 r „w Siedlcach wzięto do niewoli ochotniczy oddział żydowski, rekrutujący się z miejscowych żydów komunistów”. Z kolei komunikat z dnia 21 sierpnia 1920 r. brzmiał:

„Front środkowy… W walkach pod Dubienką, gdzie odrzuciliśmy nieprzyjaciela za Bug, odznaczył się porucznik Danielak z 11 pp., który samorzutnie, nie czekając na nadejście swej kompanii, z 8 żołnierzami zaatakował linię nieprzyjacielską, biorąc 20 jeńców do niewoli. Stwierdzono w tym okręgu, że walczy po stronie bolszewickiej oddział ochotniczy z Włodawy”.

Na podstawie tych komunikatów widać wyraźnie, że Polacy nie tylko, że musieli uporać się z bolszewicką nawałą, ale również z wrogiem wewnętrznym, komunizującymi środowiskami żydowskimi. Z żydami przyszło Polakom walczyć również w Białymstoku.

Komunikat z 24 sierpnia 1920 r. stwierdza: „Front północny… Przy zdobyciu Łomży wzięto 2.000 jeńców, 9 dział, 22 karabiny maszynowe i bardzo duży materiał wojenny.

Po zajęciu przez 1-szą dywizję Legionów w dniu 22 bm. rano Białegostoku trwały w samym mieście jeszcze przez 20 godzin zaciekłe walki uliczne z przybyłą na pomoc z Grodna 55-ą dywizją sowiecką i miejscową ludnością żydowską, która wydatnie zasilała szeregi bolszewickie”. Żydzi spiskowali z bolszewikami na długo przed Bitwą Warszawską. Raport Dowódcy 5p. Ułanów do Szefa Sztabu Generalnego nie pozostawia złudzeń:

„Dnia 21 czerwca 1920 na odcinku IV Batalionu 106 pp. na Słuczy 3 żołnierze, żydzi przyłapani zostali na rozmowie z bolszewikami, którzy proponowali zdradzić nas i wspólnie przełamać front. Batalion ten miał w swym składzie 130 żołnierzy żydów. Dwóch żydów z wyroku Sądu Doraźnego, zostało rozstrzelanych, trzeci ułaskawiony”. „Dnia 26 czerwca również silnie zażydzony I Batalion 106 pp. bronił przyczółka mostowego w Hulsku. Trzykrotnie odważni semici uciekali z okopów i trzykrotnie ułani 5 pułku zapędzali ich płazem szabli na miejsce. W trakcie tego żyd, sierżant 106 pp. zabił dwoma kulami wachmistrza 3 szwadronu Pilcha, który zapędzał go na miejsce. Wynikiem tego boju było nowe przełamanie naszego frontu (na Słuczy i Horyni). Dnia 3 sierpnia 1920 r. Budionnyj skoncentrował się naprzeciwko Ostroga, bronionego przez oddziały 106 pp., do którego powróciła tymczasem większość żydów — dezerterów. Dnia czwartego o świcie garnizon Ostroga bez strzału, nie napierany przez bolszewików, panicznie wycofał się z miasta. Bolszewicy mimo trudnej przeprawy, przeszli Horyń i wyruszyli na Zdołbunowo”. „Z faktów przytoczonych wypływa, że przepełniony żydami 106 pp. służył ulubionym punktem ataku dla Budionnego i dwukrotnie odegrał fatalną rolę bezpośredniej przyczyny przełamania naszego frontu (na Słuczy i Horyni). Dane powyższe są w Armii naszej powszechnie znane i szeroko omawiane wśród żołnierzy. Oburzenie ich jest tak wielkie, że dalsze pozostawienie żydów w składzie Armii jest wykluczone. Nasuwa się konieczność niezwłocznego wydzielenia ich z pułków na froncie, inaczej mogą zajść krwawe ekscesy. Wartość bojowa na takim odżydzeniu może tylko zyskać”.

Ministerstwo Spraw Wojskowych nie miało zatem wyjścia. Od tego zależał los bitwy, a za nią całej Rzeczpospolitej i Europy. Żydzi pogodzić się z nią nie mogli. Rozdmuchano ją do rangi ogólnoświatowego skandalu, natomiast sam obóz w Jabłonnie przedstawiano jako rodzaj „obozu koncentracyjnego, w którym miano rzekomo znęcać się nad żydami. Nie jest wykluczone, że decyzja gen. Kazimierza Sosnkowskiego walnie przyczyniła się do zwycięstwa Polaków w wojnie z bolszewikami. Nietrudno bowiem byłoby sobie wyobrazić, co by się stało, gdyby w newralgicznym momencie bitwy żydzi przeszli na bolszewicką stronę.                                                      https://prawy.pl/55795-bitwa-warszawska-bez-udzialu-zolnierzy-pochodzenia-zydowskiego-zapobiegliwosc-gen-sosnkowskiego-ocalila-polakow-przed-kleska/
 

 

KOMENTARZE

  • Czy nie miał racji internując żydów takich Hartmanów gen. Sosnkowski?
    https://media.wplm.pl/thumbs/ODI1L3VfMS9jY19hNzM3MC9wLzIwMTkvMDgvMTUvODI1LzUxNS9kOTQ5MTljYzY5MzQ0M2RkYjFjZTQxMjA4ZjcyYzYwMi5qcGVn.jpeg
    Nawet święta nie uszanuje. Hartman pluje na polską historię w rocznicę Bitwy Warszawskiej: To Polacy napadli na Rosję(sic!) To Polacy napadli na Rosję, a nie odwrotnie ogłosił na Twitterze Jan Hartman. Autorytet polskiej opozycji postanowił napluć na polskich bohaterów w dniu Święta Wojska Polskiego. Zdaniem etyka(?), to Polacy… zaatakowali Rosję. Hartman uważa, że to Polacy mieli „niemądry obyczaj rajdów na wschód” i sami są winni, że doszło do zaborów i inwazji na polskie ziemie. Swoje dywagacje Hartman przedstawił na Twitterze: W sprawie wojny z bolszewicką Rosją w 1920 r. to tylko chciałem nieśmiało przypomnieć, że to Polacy napadli na Rosję, a nie odwrotnie. Mieliśmy niezbyt mądry obyczaj rajdów na wschód, a potem się oburzaliśmy, że zabory, że inwazje. Trza w domu siedzieć czytamy we wpisie pracownika Uniwersytetu Jagiellońskiego.

    Ps...Czy ten żyd atakujący Polskę i Polaków na każdym kroku nie może na stałe wyjechać do swojej ojczyzny, czy nienawiści do Polski uczy też studentów, gdzie jesteś Gowin spisz dalej. Chciałem zwrócić uwagę, że Polska nie prowadziła żadnej wojny z Rosją a z bolszewikami inaczej z rodziną Hartmana i tyle. Chciałbym zobaczyć jak dr Jacek Bartosiak miażdży, przeżuwa i wypluwa tego ograniczonego nieuka. W polemice rzecz jasna. Może niech się zajmie historią swego żmijowego plemienia ... Tam dopiero są "kwiatki" ... Palestyńczycy w każdej chwili mogą świadczyć o żydowskich zbrodniach ...
  • 99 lat temu - Bitwa Warszawska 1920 r.
    http://media.wplm.pl/thumbs/NzIweDQ0Mi9jX2MvdV8xL2NjXzRiMjRlL3AvMjAxOS8wOC8xNS84MDAvNTMzL2U0ZmE1ZThjYTg2MjQ0MmU5NWYwMGMzNzExOGU3NzgxLmpwZWc=.jpeg

    Szarża polskich ułanów na bolszewików 1920 r. - odtworzył ją oddział rekonstruktorów w 2017 r. / autor: Fratria / JK
    W dniach 13-15 sierpnia 1920 r. na przedpolach Warszawy rozegrała się decydująca bitwa wojny polsko-bolszewickiej. Określana mianem „cudu nad Wisłą” i uznawana za 18. przełomową bitwę w historii świata zadecydowała o zachowaniu przez Polskę niepodległości i uratowaniu Europy przed bolszewizmem.

    Wojna polsko-bolszewicka rozpoczęła się krótko po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Będąca początkiem wojny Operacja „Wisła” rozpoczęta została z rozkazu Lenina już 18 listopada 1918 roku.

    Pokonanie Polski było dla Lenina celem taktycznym - głównym było udzielenie pomocy komunistom, którzy w tym samym okresie próbowali rozpocząć rewolucję w Niemczech i w krajach powstałych z rozpadu Austro-Węgier.

    Walki polsko-bolszewickie trwały do października 1919 roku. Przerwały je na trzy miesiące rozmowy pokojowe, które toczyły się w Moskwie i w Mikaszewiczach na Polesiu. Rozmowy te były swoistą „zasłoną dymną”, bolszewicy cały czas bowiem przygotowywali plany inwazji przeciwko Polsce. Poza tym uwolnienie części sił Armii Czerwonej pozwoliło bolszewikom zadać ciężkie straty wojskom „białego generała” Antona Denikina, a także zmusić ukraińskiego przywódcę, walczącego zarówno z Rosjanami, jak i z Polakami, Semena Petlurę, do wycofania się na terytorium Polski.

    Z Petlurą rząd polski zawarł jednak porozumienie - w zamian za uznanie przez Ukrainę praw Polski do Małopolski Wschodniej (zwłaszcza do Lwowa), Polska uznała rząd Ukraińskiej Republiki Ludowej. Podpisano też wspólną konwencję wojskową.

    7 maja 1920 roku siły polsko-ukraińskie wkroczyły do Kijowa.

    W tej sytuacji Armia Czerwona rozpoczęła ofensywę, dowodzoną przez Michaiła Tuchaczewskiego, jednego z najzdolniejszych dowódców sowieckich. Zdecydowany atak Tuchaczewskiego miał na celu zdobycie Warszawy, jednocześnie armia Siemiona Budionnego zaatakowała Polaków w rejonie Lwowa, a korpus kawalerii Gaj-Chana miał opanować północne Mazowsze, aby w ten sposób otoczyć i ostatecznie pokonać siły polskie.

    Wydawało się, że stolica jest nie do obrony. Jednak w czasie, kiedy Armia Czerwona zbierała siły do ostatecznej bitwy, Polacy przegrupowali wojska.

    Marszałek Józef Piłsudski już w pierwszej połowie lipca planował doprowadzenie do wielkiej bitwy. Początkowo zamierzał zatrzymać odwrót polskiej armii na linii Narwi i Bugu. Jednak szybszy i bardziej dramatyczny odwrót polskich wojsk wymuszał wybranie nowej lokalizacji.

    Bitwa Warszawska rozegrana została zgodnie z planem operacyjnym, który na podstawie ogólnej koncepcji Józefa Piłsudskiego opracowali szef sztabu generalnego gen. Tadeusz Rozwadowski, płk Tadeusz Piskor i kpt. Bronisław Regulski.

    Głównym celem operacji było odcięcie korpusu Gaj-Chana od armii Tuchaczewskiego i od zaplecza oraz wydanie skoncentrowanej bitwy na przedpolu Warszawy.

    Operacja składała się z trzech skoordynowanych, choć oddzielonych faz: obrony na linii Wieprza, Wkry i Narwi - co stanowiło rodzaj działań wstępnych; rozstrzygającej ofensywy znad Wieprza (na północ, na skrzydło sił bolszewickich) oraz wyparcia Armii Czerwonej za Narew, pościgu, osaczenia i rozbicia armii Tuchaczewskiego.

    W czasie polskich przygotowań do ostatecznego rozstrzygnięcia bolszewicy zbliżali się do Warszawy. Sądzili, że podda się ona w ciągu kilku godzin. Stolicę miały bezpośrednio atakować trzy armie: III, XV i XVI, natomiast IV Armia wraz z konnym korpusem Gaj-Chana maszerowała na Włocławek i Toruń z zamiarem przejścia Wisły na Kujawach, powrotu na południe i wzięcia stolicy w kleszcze od zachodu.

    Bitwa Warszawska rozpoczęła się 13 sierpnia walką o przedpole stolicy, m.in. o Radzymin, który kilkanaście razy przechodził z rąk do rąk. Ostatecznie polscy żołnierze, za cenę wielkich strat, utrzymali Radzymin i inne miejscowości, odrzucając nieprzyjaciela daleko od swoich pozycji.

    14 sierpnia działania zaczepne na linii Wkry podjęła 5. Armia gen. Władysława Sikorskiego, mająca przeciw sobie siły sowieckiej IV i XV armii. W zaciekłej walce pod modlińską twierdzą wyróżniała się m.in. 18. Dywizja Piechoty gen. Franciszka Krajewskiego. Ciężkie boje, zakończone polskim sukcesem, miały miejsce również pod Pułtuskiem i Serockiem.

    16 sierpnia gen. Sikorski śmiałym atakiem zdobył Nasielsk. Mimo to inne jednostki sowieckie nie zaprzestały marszu w kierunku Brodnicy, Włocławka i Płocka.

    Jednym z ważnych fragmentów Bitwy Warszawskiej było zdobycie 15 sierpnia przez kaliski 203. Pułk Ułanów sztabu 4. armii sowieckiej w Ciechanowie, a wraz z nim - kancelarii armii, magazynów i jednej z dwóch radiostacji, służących Sowietom do utrzymywania łączności z dowództwem w Mińsku.

    Szybko podjęto decyzję o przestrojeniu polskiego nadajnika na częstotliwość sowiecką i rozpoczęciu zagłuszaniu nadajników wroga, dzięki czemu druga z sowieckich radiostacji nie mogła odebrać rozkazów. Warszawa bowiem na tej samej częstotliwości nadawała przez dwie doby bez przerwy teksty Pisma Świętego - jedyne wystarczająco obszerne teksty, które udało się szybko odnaleźć. Brak łączności praktycznie wyeliminował więc 4. Armię z bitwy o Warszawę.

    Faza obronna Bitwy Warszawskiej trwała do 16 sierpnia, kiedy to, dzięki działaniom marszałka Piłsudskiego, nastąpił przełom.

    Dowodzona przez niego tzw. grupa manewrowa, w skład której wchodziło pięć dywizji piechoty i brygada kawalerii, przełamała obronę bolszewicką w rejonie Kocka i Cycowa, a następnie zaatakowała tyły wojsk bolszewickich nacierających na Warszawę. Tuchaczewski musiał wycofać się nad Niemen. Ostateczną klęskę bolszewicy ponieśli pod Osowcem, Białymstokiem i Kolnem.

    Według nowej koncepcji (opracowanej wraz z gen. Rozwadowskim) polska grupa uderzeniowa miała zgromadzić się nad dolnym Wieprzem, między Dęblinem a Chełmem, i wejść w skład gruntownie zreorganizowanych polskich oddziałów.

    Linię obrony (liczącą ok. 800 km) Piłsudski oparł o rzeki: Orzyc-Narew-Wisła-Wieprz-Seret. Podzielił ją na trzy fronty, przydzielając dowództwo generałom, do których miał największe zaufanie: Józefowi Hallerowi (Front Północny - obrona Warszawy), Edwardowi Rydzowi-Śmigłemu (Front Środkowy - uderzenie na armię Tuchaczewskiego) i Wacławowi Iwaszkiewiczowi (Front Południowy).

    18 sierpnia, po starciach pod Stanisławowem, Łosicami i Sławatyczami, siły polskie znalazły się na linii Wyszków-Stanisławów-Drohiczyn-Siemiatycze-Janów Podlaski-Kodeń.

    W tym czasie 5. Armia gen. Sikorskiego, wiążąc przeważające siły sowieckie nacierające na nią z zachodu, przeszła do natarcia w kierunku wschodnim, zdobywając Pułtusk, a następnie Serock.

    19 sierpnia jednostki polskie na rozkaz Piłsudskiego przeszły do działań pościgowych, starając się uniemożliwić odwrót głównych sił Tuchaczewskiego, znajdujących się na północ od Warszawy.

    21 sierpnia rozpoczęła się decydująca faza działań pościgowych: 1. dywizja piechoty z 3. Armii polskiej sforsowała Narew pod Rybakami, odcinając drogę odwrotu resztkom XVI armii sowieckiej w kierunku na Białystok, natomiast 15. dywizja piechoty z 4. Armii polskiej, po opanowaniu Wysokiego Mazowieckiego, odcięła odwrót oddziałom XV Armii sowieckiej z rejonu Ostrołęki.

    Podobnie 5. Armia polska przesunęła się w kierunku Mławy. IV Armia bolszewicka, nie wiedząc o klęsce pod Warszawą, zgodnie z wytycznymi atakowała Włocławek - zamykając sobie w ten sposób drogę odwrotu.

    W tej sytuacji jedynym wyjściem dla oddziałów sowieckich było przekroczenie granicy Prus Wschodnich, co też zrobiły 24 sierpnia. Tam część z nich została rozbrojona.

    25 sierpnia polskie oddziały doszły do granicy pruskiej, kończąc tym samym działania pościgowe.

    W wyniku Bitwy Warszawskiej straty strony polskiej wyniosły: ok. 4,5 tys. zabitych, 22 tys. rannych i 10 tys. zaginionych.

    Straty zadane Sowietom nie są znane. Przyjmuje się, że ok. 25 tys. żołnierzy Armii Czerwonej poległo lub było ciężko rannych, 60 tys. trafiło do polskiej niewoli, a 45 tys. zostało internowanych przez Niemców.

    Według odnalezionych w ostatnich latach i ujawnionych w sierpniu 2005 roku dokumentów Centralnego Archiwum Wojskowego, już we wrześniu 1919 roku szyfry Armii Czerwonej zostały złamane przez por. Jana Kowalewskiego. Manewr polskiej kontrofensywy udał się zatem m.in. dzięki znajomości planów i rozkazów strony rosyjskiej i umiejętności wykorzystania tej wiedzy przez polskie dowództwo.

    Bitwa Warszawska została uznana za 18. przełomową bitwę w historii świata. Zadecydowała o zachowaniu niepodległości przez Polskę i zatrzymała marsz rewolucji bolszewickiej na Europę Zachodnią.

    PAP, sek
  • Dojdzie do prowokacji? Środowiska LGBT skrzykują się na defiladę w Katowicach.
    Ziemkiewicz: "Nie przepuszczą okazji, żeby narobić bydła". Podczas defilady z okazji Święta Wojska Polskiego, która odbędzie się w Katowicach, może dojść do tęczowej prowokacji. Organizatorzy akcji zamierzają przyjść na defiladę z tęczowymi flagami i transparentem z napisem „Make love, not war”. Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, o godz. 11.00 na katowickim rynku ma się odbyć organizowana przez partię Zieloni pikieta na rzecz pokoju i uczczenia ofiar wojen. Mają w niej uczestniczyć organizatorzy „spontanicznej” tęczowej akcji. Zdaniem organizatorów akcji, „gloryfikowanie wojny i pokaz siły nie jest dobrym przekazem”, a przekazem społeczności LGBT jest „miłość i szacunek dla wszystkich”. Zdaniem publicysty Rafała Ziemkiewicza, to prowokacja, aby znów mówić, że w Polsce jest faszyzm. Jasne. Nie przepuszczą żadnej okazji, żeby narobić bydła. A nuż uda się zarobić w ryja i znów będzie można labidzić na cały świat, że w Polsce faszyzm. A jak się sprowokować nie uda, to zainscenizują swe męczeństwo na fejsbuku. Mój Boże, jaki my jesteśmy cierpliwy i dobry naród! napisał na Twitterze Ziemkiewicz. https://wpolityce.pl/polityka/459421-dojdzie-do-prowokacji-na-defiladzie-maja-byc-teczowe-flagi
  • @kula Lis 68 12:55:44
    Najwyższy czas ich dobrze wypałować i mieć w zadku pohukiwania lewaków.
  • Krzyż Walecznych dla Piotra Gizy po 98 latach od decyzji o przyznaniu
    https://dzieje.pl/sites/default/files/styles/open_article_750x0_/public/201907/piotr_giza.jpg?itok=l9rxsOPS Ceremonia wręczenia rodzinie Piotra Gizy Krzyża Walecznych w krypcie Józefa Piłsudskiego na Wawelu. Fot. PAP/Ł. Gągulski
    Krzyż Walecznych za zasługi dla kraju odebrała w niedzielę w katedrze wawelskiej w Krakowie rodzina Piotra Gizy. Wręczenie odznaczenia nastąpiło po 98 latach od decyzji o jego przyznaniu i po 69 latach od śmierci Gizy – żołnierza 7. Pułku Piechoty Legionów. Decyzję o uhonorowaniu bohatera walk z bolszewikami w latach 1919-1920 władze wojskowe podjęły w 1921 r. Do samego aktu uhonorowania nigdy jednak nie doszło z powodu, jak przypuszcza rodzina, mylnej świadomości, że Piotr Giza poległ, a jego adres nie był władzom wojskowym znany. Sam Piotr Giza również nie wiedział, że został mu przyznany Krzyż Walecznych. https://dzieje.pl/aktualnosci/krzyz-walecznych-dla-piotra-gizy-po-98-latach-od-decyzji-o-przyznaniu
  • Polskie Termopile - 97. rocznica bitwy pod Zadwórzem
    https://dzieje.pl/sites/default/files/styles/open_article_750x0_/public/201801/zadworze_1920.jpg?itok=t-A3CICl
    Obraz Stanisława Batowskiego Kaczora "Polskie Termopile" (bitwa pod Zadwórzem). Źródło: NAC
    17 sierpnia 1920 roku w Zadwórzu, 33 km od Lwowa, polska młodzież stoczyła z przeważającymi siłami bolszewików heroiczny bój. Bohaterska obrona Zadwórza przeszła do historii jako „Polskie Termopile”. Podczas wojny polsko – bolszewickiej, 17 sierpnia 1920 roku, batalion młodych polskich ochotników liczący 330 osób pod dowództwem kapitana Bolesława Zajączkowskiego, należący do zgrupowania rotmistrza Romana Abrahama, ustępując pod naporem konnicy Siemiona Budionnego natknął się pod Zadwórzem na bolszewicki oddział 6. Dywizji Kawalerii. Polacy zdobyli po ciężkich walkach umocnione pobliskie wzgórze i śmiałą szarżą na bagnety zmusili baterię nieprzyjacielskiej artylerii do przerwania ostrzału i do wycofania się za wieś. Mimo ostrzeliwania przez artylerię i broń maszynową śmiertelny bój trwał jedenaście godzin. W tym czasie obrońcy odparli sześć szarż konnych. Batalion uległ dopiero po przybyciu nowych sił kawalerii bolszewickiej i po wyczerpaniu amunicji. Zdziesiątkowani, pozbawieni amunicji, walczyli do końca na kolby i bagnety. Opór ochotników pod Zadwórzem umożliwił innym oddziałom polskim wycofanie się i zajęcie pozycji obronnych pod Lwowem. Mała stacja kolejowa Zadwórze stała się symbolem bohaterskiej walki młodzieży lwowskiej. W okresie międzywojennym określana była jako „Polskie Termopile”. W nierównej walce poległo 318 polskich żołnierzy. Większość poddających się została rozsiekana przez Kozaków. Ostatni akt dramatu rozegrał się w pobliżu budki dróżnika kolejowego, gdzie bolszewicy zmasakrowali ostatnich 30 pozostałych przy życiu ochotników. Dowódca, kpt. Zajączkowski, popełnił samobójstwo, wraz z resztą ocalałych oficerów. Ciała pięciu poległych oficerów, które dało się zidentyfikować, zostały pochowane na cmentarzu Orląt we Lwowie. Reszta bohaterów spoczęła na żołnierskim cmentarzu, w pobliżu usypanego na ich cześć kurhanu, gdzie umieszczono tablicę pamiątkową z napisem „Orlętom poległym w dniu 17 sierpnia 1920 roku w walkach o całość ziem kresowych”. Pod Zadwórzem zginął m.in. 19-letni Konstanty Zarugiewicz, polski Ormianin, uczeń 7 klasy, obrońca Lwowa 1918 r., Kawaler Krzyża Virtuti Militari i Krzyża Walecznych. W 1925 roku jego matka Jadwiga Zarugiewiczowa została poproszona, aby spośród ciał znalezionych na pobojowisku wskazać jedno, które przewieziono do Grobu Nieznanego Żołnierza w Warszawie. Opór ochotników pod Zadwórzem umożliwił innym oddziałom polskim wycofanie się i zajęcie pozycji obronnych pod Lwowem. Mała stacja kolejowa Zadwórze stała się symbolem bohaterskiej walki młodzieży lwowskiej. W okresie międzywojennym określana była jako „Polskie Termopile”. (PAP)

    mjm/
  • Otton Hulacki: Lwów, obroniony w bitwie pod Zadwórzem, ukształtował nasze charaktery
    https://dzieje.pl/sites/default/files/styles/open_article_750x0_/public/201808/hulacki_otton.jpg?itok=S7tzqpXP Otton Hulacki. 03.2018. Fot. PAP/A. Guz
    Pamięć o bitwie pod Zadwórzem, która w 1920 r. ocaliła Lwów, była starannie pielęgnowana w II Rzeczypospolitej - wspomina dla PAP weteran płk Otton Hulacki, który w 2. Korpusie Polskim brał udział w walkach m.in. o Monte Cassino. To Lwów ukształtował nasze charaktery - podkreśla.

    W sobotę na Cmentarzu Orląt Lwowskich, a także na nekropolii wojennej w Zadwórzu pod Lwowem odbędą się uroczystości upamiętniające 98-lecie bitwy, podczas której polscy żołnierze ochotniczego batalionu kpt. Bolesława Zajączkowskiego starli się z przeważającymi siłami bolszewików. Bitwa ta ocaliła rodzinne miasto Ottona Hulackiego (do niedawna majora, ostatnio awansowanego na stopień podpułkownika) i przeszła do historii jako polskie Termopile.

    "W przedwojennym Lwowie, moim rodzinnym i ukochanym mieście, cały czas pamiętaliśmy o tych dzielnych chłopakach-żołnierzach, którzy walczyli pod Zadwórzem. To oni w sierpniu 1920 roku obronili nasze miasto, byli dla nas jak Spartanie, byli naszymi bohaterami. Z tego zrobiła się tradycja nie tylko u nas, ale w całej przedwojennej Polsce" - ocenił w rozmowie z PAP 96-letni weteran, który obecnie mieszka w Wielkiej Brytanii i w ostatniej chwili musiał zrezygnować z podróży do Lwowa z powodów zdrowotnych.

    "Bardzo żałuję, że nie mogłem przyjechać na uroczystości do Lwowa, ale za rok udam się na pewno i nawet lepiej, bo to będzie już 99. rocznica bitwy pod Zadwórzem, czyli bliżej setki" - mówił weteran, który służył m.in. w 6. Pułku Pancernym "Dzieci Lwowskich", i z wojskiem gen. Władysława Andersa przeszedł zwycięsko całą kampanię włoską.

    W rozmowie z PAP i "Kombatantem" Hulacki długo opowiadał o swojej miłości do rodzinnego miasta. "Lwów to było moje dzieciństwo i wczesna młodość. Pamiętam je bardzo dobrze, to ono ukształtowało mój i nie tylko mój charakter i dało siły na całe życie" - podkreślił.

    Weteran wspominał, że we Lwowie od najwcześniejszych lat życia największy wpływ na niego - poza rodziną - miały tamtejsze szkoły; jak mówił, to od swojej nauczycielki, pani Karpinowej, otrzymał zadanie rozpowszechniania znaczków na fundusz Ligi Morskiej i Kolonialnej, a także na fundusz Ligi Obrony Przeciwlotniczej i Przeciwgazowej. "Lubiłem się społecznie angażować. Ważne dla nas były też wydarzenia historyczne. Pamiętam jak Polakami we Lwowie, podobnie jak i w całym kraju, wstrząsnęła śmierć marszałka Józefa Piłsudskiego" - powiedział Hulacki.

    "To był bardzo podniosły i patriotyczny, ale i niepokojący moment. Cały naród płakał... Trzeba było być bardzo zawziętym przeciwnikiem Piłsudskiego, żeby tego nie widzieć. Pamiętam jak była minuta ciszy, jak wszystko - cały ruch uliczny we Lwowie - stanęło, a patrzyłem na to z okna swego domu, na który później leciały bomby niemieckie..." - wspominał.

    Po śmierci Piłsudskiego Hulacki jak wielu młodych, patriotycznie nastawionych ludzi, wstąpił do Orląt - organizacji działającej przy Związku Strzeleckim. "Marzyłem, jak wielu innych chłopców, o pójściu do słynnego na całą Polskę Korpusu Kadetów Nr 1 im. marszałka Józefa Piłsudskiego" - powiedział weteran, dodając, że w tym okresie przede wszystkim lubił historię i prasę, zwłaszcza tę która opisywała sprawy wojskowe. "A poza tym z zapartym tchem czytałem powieści Henryka Sienkiewicza, w tym jego słynną Trylogię" - dodał.

    Mimo młodego wieku Hulacki dość wcześnie został instruktorem Orląt Związku Strzeleckiego we Lwowie. "To stało się po kursie w Spale, do której dotarłem z moim hufcem na piechotę z Tomaszowa Mazowieckiego. Do kursu zachęcił mnie jego komendant prof. Oberleitner. Mimo młodego wieku, a byłem chyba najmłodszy, kurs udało mi się ukończyć z powodzeniem. Szkolił nas słynny poeta Kazimierz Wierzyński, który należał do Polskich Drużyn Strzeleckich - organizacji niepodległościowej powstałej we Lwowie już w 1911 roku" - wspominał Hulacki.

    "Do dzisiaj dobrze pamiętam jak mówił nam, żeby +iść przez życie, a nie przez ciocię na kanapie+. Miał na myśli, by w życiu nie korzystać z protekcji rodziny czy znajomych, ale samodzielnie zdobywać pozycję w świecie" - podkreślił, przypominając też, że po powrocie objął funkcję p.o. instruktora powiatowego Orląt Związku Strzeleckiego na miasto Lwów.

    Wspominając życie lwowskie weteran podkreślił, że w latach jego młodości, w okresie przedwojennym Lwów był przede wszystkim miastem przyjacielskim. "To najlepsze słowo. Bardzo przyjacielskie. Dopiero pod koniec lat 30., przed wojną, były oczywiście awantury komunistyczne czy inne studenckie, ale we Lwowie każdy czuł serdeczną atmosferę. Naprawdę piękne, szczęśliwe miasto i wcale nie małe, bo w sumie żyło w nim ponad 300 tysięcy ludzi - Polaków, żydów, Ukraińców" - powiedział.

    "Dobre to było moje życie lwowskie, ale na miłości nie miałem czasu; ciągle byłem w coś zaangażowany. Daję słowo" - dodał.

    Weteran wspominał też początek drugiej wojny światowej, gdy był już nastolatkiem. "To było straszne dla mnie, dla wszystkich lwowiaków. Pamiętam jak ojciec opowiadał o bombardowaniu okazałego i pięknego gmachu Dworca Głównego, gdzie akurat 1 września pełnił służbę (jako policjant - PAP). Ojciec był w szoku. Ucierpiał też nasz dom z powodu bomb. Po bombardowaniu zaniosłem z jedną sanitariuszką rannego naszego sąsiada Mellera do szpitala. To był straszny widok, musiałem jego wnętrzności włożyć do brzucha" - przypomina kombatant.

    "Co do Sowietów to spotkałem ich po raz pierwszy na północny-wschód od Lwowa, nie wiem dlaczego, ale nakazano nam iść na wschód w kierunku Krasnego. I tam po raz pierwszy na drodze widziałem Armię Czerwoną. W mundurku strzeleckim przyczepiłem się do szwadronu śląskiej policji i pewnego dnia rano zbudził mnie szum czołgów, ukazała ich cała masa, a za nią czerwonoarmiści. Co za żałosny widok! Niektórzy z nich byli na bosaka, większość miała karabiny zawieszone na sznurkach, robiło to na mnie straszne wrażenie. Pomyślałem, że lepiej będzie wrócić do Lwowa, a po drodze wstąpiłem do chaty jakiejś Ukrainki, by dostać wodę i gdy powiedziała mi, że +wy Polacy biedni jesteście+ to się rozpłakałem. Było mi bardzo smutno. To była tragedia" - opowiadał.

    Po aresztowaniu ojca przez NKWD, młody Hulacki, wraz z pozostałymi najbliższymi krewnymi, został zesłany do Kazachstanu. "Zrobili nam też rewizję, przeglądali moje papiery i bardzo się zainteresowali moimi wycinkami z gazet dotyczącymi pogrzebu Józefa Piłsudskiego. I jeden z oficerów NKWD zwrócił się do mnie mówiąc: +To wasz wojwoda+. Odpowiedziałem mu, że Piłsudski nie był żadnym wojewodą, ale naczelnym wodzem, marszałkiem. Wreszcie po zabraniu ojca minęły trzy dni, przyszli znowu i wysłali nas na wschód" - powiedział weteran.

    Dalsze koleje losu Ottona Hulackiego to m.in. wstąpienie do tworzącej się jesienią 1941 r. Armii Polskiej na Wschodzie (do 6. Pułku Pancernego "Dzieci Lwowskich" wstąpił w marcu 1942 r.). Podczas pobytu w Związku Sowieckim poznał Menachema Begina - przyszłego premiera Izraela, również żołnierza Armii Andersa. Po ewakuacji ze Związku Sowieckiego, w 1944 r. Hulacki został przeniesiony do dowództwa 2. Brygady Pancernej 2. Korpusu Polskiego, w składzie której walczył pan m.in. o Monte Cassino. Po wojnie pozostał na emigracji w Wielkiej Brytanii.

    "Nie było innego wyboru, przecież po tym, co mi i mojej rodzinie we Lwowie zrobiło NKWD, stałem się znany komunistycznym władzom. Powrót do Polski był niemożliwy" - ocenił weteran.

    Bitwa pod Zadwórzem, która rozegrała się 17 sierpnia 1920 r. ponad 30 km na wschód od Lwowa, była jednym z najważniejszych starć w wojnie polsko-bolszewickiej. W bohaterskiej obronie Lwowa przed bolszewikami 1. Armii Konnej Siemiona Budionnego wzięło udział kilkuset ochotników batalionu dowodzonego przez kpt. Bolesława Zajączkowskiego. W walce poległo 318 młodych lwowian - niemal wszyscy żołnierze polskiego batalionu. Dzięki ich ofiarnej walce bolszewicy nie zdobyli Lwowa, opóźnił się także ich marsz w głąb Polski. Bohaterska obrona Zadwórza przeszła do historii jako polskie Termopile. Ich walka stała się symbolem poświęcenia życia dla ojczyzny.

    Z Lwowa Norbert Nowotnik (PAP)

    nno/ pat/
  • W Zadwórzu pod Lwowem oddano hołd bohaterom bitwy z 1920 r., zwanej polskimi Termopilami
    https://dzieje.pl/sites/default/files/styles/open_article_750x0_/public/201808/zadworze_bitwa_0.jpg?itok=kyNcAYGO Obraz "Bitwa pod Zadwórzem" Stanisława Kaczora-Batowskiego - pocztówka z 1937 r. Źródło: CBN Polona
    Polskim bohaterom bitwy, którzy w sierpniu 1920 r. podjęli walkę z wielokrotnie silniejszą konnicą Siemiona Budionnego, oddano w sobotę hołd w Zadwórzu koło Lwowa. Uroczystość z udziałem m.in. weteranów II wojny światowej i opozycjonistów PRL-u odbyła się przy mogiłach żołnierzy.

    Uroczystość poświęcona 98. rocznicy bitwy pod Zadwórzem z udziałem delegacji Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych odbyła się na żołnierskim cmentarzu w Zadwórzu koło Lwowa, gdzie spoczywają polegli w bitwie polscy żołnierze. Ceremonia miała miejsce w pobliżu usypanego na ich cześć kurhanu, gdzie umieszczono tablicę pamiątkową z napisem "Orlętom poległym w dniu 17 sierpnia 1920 roku w walkach o całość ziem kresowych". Po raz pierwszy w dziejach powojennej Polski uroczystość uczczenia kilkuset młodych ochotników, którzy 17 sierpnia 1920 r. bronili Lwowa przed bolszewikami 1. Armii Konnej Siemiona Budionnego, miała charakter państwowy.

    Bohaterów z batalionu kpt. Bolesława Zajączkowskiego uczczono Apelem Pamięci i salwą honorową, złożono też kwiaty; w uroczystości, którą poprzedziła msza św., wzięli udział m.in. weterani II wojny światowej, działacze opozycji antykomunistycznej, przedstawiciele polskich i ukraińskich władz. Obecni byli także żołnierze Wojska Polskiego, harcerze, licznie przybyli Polacy żyjący we Lwowie i w jego okolicach.

    "Marszałek Józef Piłsudski - ojciec naszej niepodległości i wódz naczelny w starciu z bolszewikami w 1920 roku powiedział, że naród, który traci pamięć przestaje być narodem, a staje się tylko zbiorowiskiem ludzi tymczasowo zajmującym dane terytorium. Nasza obecność dziś w Zadwórzu wskazuje, że chcemy być narodem, a nie tylko zbiorowiskiem, bo pamiętamy... Bo pamiętamy o wydarzeniach, które rozegrały się tutaj 98 lat temu" - powiedział podczas uroczystości szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk, który przewodził polskiej delegacji na Ukrainę.

    Nawiązując do słów Juliusza Słowackiego szef Urzędu ds. Kombatantów podkreślił, że uczestnicy uroczystości "kładą dziś ręce na harfie ojczyzny". "Aby wydobyć strunę pamięci i wdzięczności wobec tych, którzy oddali swoje życie, abyśmy my byli wolni, aby Polska była niepodległa, aby uratowana została cywilizacja łacińska i chrześcijańska" - powiedział Kasprzyk.

    "Bo w wojnie 1920 roku nie chodziło tylko o obronę suwerenności młodego państwa polskiego, w tej wojnie nie chodziło też tylko o utworzenie niepodległego państwa ukraińskiego (...), w tej wojnie chodziło o obronę wartości, które przez wieki tworzyły Europę. Ta wojna była starciem dwóch światów, dwóch cywilizacji: cywilizacji łacińskiej, chrześcijańskiej, cywilizacji dobra oraz cywilizacji śmierci, cywilizacji zła, jaką niósł ze sobą komunizm i jaką nieśli ze sobą sowieccy żołdacy na swoich bagnetach. Tu w Zadwórzu odbyła się kolejna odsłona walki dobra ze złem" - podkreślił minister.

    Szef Urzędu ds. Kombatantów przypomniał też, że wojna 1920 roku była wspólnym braterstwem broni Polaków i Ukraińców. "To był ten wielki wspaniały sojusz marszałka Józefa Piłsudskiego i Semena Petlury, którzy razem rozumieli czym jest bolszewicka Rosja i ramię w ramię walczyli z bolszewikami" - powiedział Kasprzyk.

    Podczas uroczystości odczytano również listy okolicznościowe od marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego i ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka. Głos zabrał m.in. prezes IPN Jarosław Szarek i ambasador Polski na Ukrainie Jan Piekło, który zwrócił uwagę, że obecna wojna na wschodzie Ukrainy jest kontynuacją Bitwy Warszawskiej, a front - jak mówił - nie przebiega jak kiedyś na Wiśle, ale w odległym Donbasie.

    Do Zadwórza przybyli również Polacy, którzy opiekują się tutejszą nekropolią, byli to przedstawiciele Towarzystwa Opieki nad Grobami Wojskowymi, które zostało uhonorowane przez szefa Urzędu ds. Kombatantów medalem "Pro Patria" za kultywowanie pamięci o walce o niepodległość Polski. Towarzystwo było też współorganizatorem sobotnich uroczystości w Zadwórzu.

    Bitwa pod Zadwórzem, która rozegrała się ponad 30 km na wschód od Lwowa, była w 1920 r. jednym z najważniejszych i najdramatyczniejszych starć w wojnie polsko-bolszewickiej. W dramatycznej walce, która - gdy zabrakło Polakom amunicji - toczyła się na bagnety i szable, poległo 318 młodych lwowian - niemal wszyscy żołnierze polskiego batalionu. Dzięki ich ofiarnej walce bolszewicy nie zdobyli jednak Lwowa, opóźnił się także ich marsz w głąb Polski.

    Bitwa pod Zadwórzem przeszła do historii jako polskie Termopile. Ich walka stała się symbolem poświęcenia życia dla ojczyzny.

    Z Zadwórza koło Lwowa Norbert Nowotnik (PAP)

    nno/ skr/
  • We Lwowie upamiętniono polskich obrońców miasta z 1918 r.
    https://dzieje.pl/sites/default/files/styles/open_article_750x0_/public/201808/cmentarz_orlat_lwowskich.jpg?itok=DoBT1LwB Polskich obrońców Lwowa sprzed 100 lat, m.in. Apelem Poległych i złożeniem kwiatów, uczczono w sobotę na Cmentarzu Orląt Lwowskich. W uroczystości wzięli udział także weterani II wojny światowej, opozycjoniści PRL i delegacja państwowa.

    "Ci, którzy spoczywają na tym cmentarzu - Cmentarzu Obrońców Lwowa - nie zadawali 100 lat temu pytań +po co+ i +dlaczego+. Jedyna ich rozterka to ta wyrażona w wierszu Artura Oppmana, że +tylko mi Ciebie, mamo, tylko mi Polski żal+, +bo odchodzę+. Położyli na szali najcenniejszy dar, jaki daje Bóg ludziom - swoje życie; położyli ten dar dlatego, że kochali wspólnotę, kochali naród, kochali Polskę" - powiedział szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk, który przewodzi polskiej delegacji do Lwowa.

    "Dzisiaj, oddając im hołd i cześć, musimy pamiętać, że ojczyzna często wymaga od nas najwyższych poświęceń. Dzisiaj w czasie pokoju nie wymaga od nas daniny krwi i życia, ale wymaga pracy i wymaga służby takiej samej, jaką realizowali i pełnili oni - ci spoczywający tutaj na Cmentarzu Orląt Lwowskich" - podkreślił Kasprzyk. Podziękował także weteranom za ich obecność we Lwowie.

    W uroczystości, która odbyła się przy łuku chwały lwowskiej nekropolii, wzięli udział także strzelcy ze Związku Strzeleckiego, harcerze oraz Polacy mieszkający we Lwowie i okolicach. Obecni byli przedstawiciele władz polskich, także prezes IPN Jarosław Szarek. Podczas ceremonii odegrano Mazurka Dąbrowskiego, odczytany został Apel Poległych, złożono wieńce na polskich grobach.

    Na Cmentarzu Orląt polska delegacja złożyła kwiaty i zapaliła znicze w "kwaterze zadwórzańskiej", gdzie spoczywa kilku uczestników bitwy pod Zadwórzem z 17 sierpnia 1920 r., w tym dowódca polskiego ochotniczego batalionu kpt. Bolesław Zajączkowski. Uczestnicy patriotycznej podróży udają się obecnie na żołnierski cmentarz w Zadwórzu koło Lwowa, gdzie spoczywa reszta poległych w bitwie polskich żołnierzy.

    Uroczystość we Lwowie była wstępem do oddania hołdu bohaterom bitwy pod Zadwórzem, którzy podjęli walkę z wielokrotnie silniejszą konnicą Siemiona Budionnego. Po raz pierwszy w dziejach powojennej Polski uroczystość uczczenia kilkuset młodych polskich żołnierzy, którzy podjęli walkę z 1. Armią Konną Siemiona Budionnego, będzie miała charakter państwowy. Ceremonia odbędzie się w pobliżu usypanego na ich cześć kurhanu, gdzie umieszczono tablicę pamiątkową z napisem "Orlętom poległym w dniu 17 sierpnia 1920 roku w walkach o całość ziem kresowych".

    Bitwa pod Zadwórzem, która rozegrała się ponad 30 km na wschód od Lwowa, była w 1920 r. jednym z najważniejszych i najdramatyczniejszych starć w wojnie polsko-bolszewickiej. W dramatycznej walce, która gdy Polakom zabrakło amunicji, toczyła się na bagnety i szable, poległo 318 młodych lwowian - niemal wszyscy żołnierze polskiego batalionu. Dzięki ich ofiarnej walce bolszewicy nie zdobyli jednak Lwowa, opóźnił się także ich marsz w głąb Polski.

    Bitwa pod Zadwórzem przeszła do historii jako polskie Termopile. Walka tych żołnierzy stała się symbolem poświęcenia życia dla ojczyzny.

    Ze Lwowa Norbert Nowotnik (PAP)

    nno/ ulb/ krap/
  • Uroczysty pogrzeb Jadwigi Zarugiewicz - "Matki Nieznanego Żołnierza" - w Warszawie
    https://dzieje.pl/sites/default/files/styles/open_article_750x0_/public/201605/jadwiga_zarugiewicz.jpg?itok=2f7GBku9 Uroczystości pogrzebowe Jadwigi Zarugiewicz w katedrze polowej w Warszawie. Fot. PAP/R. Pietruszka-2016 rok
    Jadwiga Zarugiewicz, symboliczna "Matka Nieznanego Żołnierza" spoczęła w poniedziałek na cmentarzu na Wojskowych Powązkach, w kwaterze, na której pochowani są żołnierze polegli w latach 1919-1920. Szczątki Zarugiewicz zostały ekshumowane z Cmentarza Parafialnego w Suwałkach.

    Decyzją prezydenta Andrzeja Dudy, Jadwiga Zarugiewicz została pośmiertnie odznaczona Orderem Odrodzenia Polski.

    W uroczystej mszy św. w Katedrze Polowej Wojska Polskiego oraz w pogrzebie na Cmentarzu Powązkowskim uczestniczyli przedstawiciele najwyższych władz państwowych, rodzina Jadwigi Zarugiewicz oraz ambasador Armenii Edgar Ghazaryan (Zarugiewicz z domu Karczewska urodziła się w 1878 roku w rodzinie polskich Ormian, zmarła w roku 1968).

    Bp Józef Guzdek przypomniał, że myśl o budowie Grobu Nieznanego Żołnierza w Warszawie została zrealizowana w 1925 r. - siedem lat po odzyskaniu niepodległości. "Ta symboliczna mogiła miała przypominać o przelanej krwi i śmierci, której owocem była wolna i niepodległa Polska. Nasi rodacy, pragnąc upamiętnić bezimiennych bohaterów walki o wolności w samej ceremonii wyboru tego jednego, bezimiennego żołnierza docenili rolę kobiet" - zaznaczył.
    Podczas ceremonii ogłoszono decyzję prezydenta Dudy o pośmiertnym odznaczeniu Zarugiewicz Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za "wybitne zasługi w pielęgnowaniu pamięci o najnowszej historii Polski".

    Biskup polowy Józef Guzdek przypomniał w homilii, że po zakończeniu I wojny światowej, podczas której poległy setki tysięcy żołnierzy z różnych armii, zrodziła się w Europie myśl o budowie Grobu Nieznanego Żołnierza. Jak dodał, w ten sposób, społeczeństwo chciało upamiętnić poległych, których ciała nie zostały odnalezione. "Był to też sposób wyjścia naprzeciw oczekiwaniom matek, żon i sierot po poległych, które chciały mieć choćby symboliczny grób najbliższej osoby" - zaznaczył.

    Przypomniał też, że myśl o budowie Grobu Nieznanego Żołnierza w Warszawie została zrealizowana w 1925 r. - siedem lat po odzyskaniu niepodległości.

    "Ta symboliczna mogiła miała przypominać o przelanej krwi i śmierci, której owocem była wolna i niepodległa Polska. Nasi rodacy, pragnąc upamiętnić bezimiennych bohaterów walki o wolności w samej ceremonii wyboru tego jednego, bezimiennego żołnierza docenili rolę kobiet" - zaznaczył bp Guzdek.

    Jak dodał, do wskazania trumny z ciałem jednego z bohaterskich obrońców Lwowa, która miała spocząć w tym grobie została poproszona Jadwiga Zarugiewicz, opłakująca śmierć swojego syna Konstantego, który poległ 17 sierpnia 1920 r. w bitwie pod Zadwórzem, zwanej "polskimi Termopilami". "Mimo podejmowanych prób, rodzinie nie udało się odnaleźć jego ciała" - podkreślił.

    Gdy otwarto trumnę, wskazaną przez Zarugiewicz, okazało się, że leży w niej żołnierz bez szarży, ochotnik. Podczas pogrzebu w Archikatedrze św. Jana w Warszawie 2 listopada 1925 r. trumnę zawierającą szczątki nieznanego żołnierza otoczyła symboliczna rodzina - Zarugiewicz, dwie inne wdowy oraz grupa sierot po poległych żołnierzach.

    Biskup polowy podkreślił, że na początku XXI wieku polscy żołnierze służyli sprawie pokoju i bezpieczeństwa w wielu zakątkach świata. "Niestety, co jakiś czas przywożono do kraju trumny, okryte biało-czerwonymi flagami. Właśnie w tym kontekście zrodziła się myśl o upamiętnieniu Jadwigi Zarugiewicz, +matki nieznanego żołnierza+" - mówił. "Jej szczątki zostały ekshumowane z Cmentarza Parafialnego w Suwałkach" - dodał. "Pani Jadwiga spocznie pośród swoich +dzieci+ - żołnierzy, walczących z bolszewikami w 1920 r." - zauważył bp Guzdek.

    Prof. Andrzej Kunert podkreślił, że jej syn Konstanty, ur. w 1901, uczestniczył obronie Lwowa w XI 1918 r. "Student Wydziału Mechanicznego Politechniki Lwowskiej, był jednym z 318 +orląt lwowskich+ z batalionu kpt Zajączkowskiego, poległych 17 sierpnia 1920 r. w bitwie o Zadwórze" - przypomniał. Jak dodał, 3 lata później na cmentarzu Obrońców Lwowa, w obecności nieprzebranych tłumów to właśnie Jadwiga Zarugiewiczowa wybrała jedną z trzech trumien ze szczątkami nieznanego żołnierza z pobojowiska lwowskiego.
    Na Powązkach głos zabrał Sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa prof. Andrzej Krzysztof Kunert. Przypomniał, że Zarugiewicz urodziła się w 1878 r. w Kutach w znanej rodzinie polskich Ormian, była żoną bankiera we Lwowie, znaną działaczką społeczną i charytatywną. Zmarła w 1968 r. w Suwałkach.

    Kunert podkreślił, że jej syn Konstanty, ur. w 1901, uczestniczył obronie Lwowa w listopadzie 1918 r. "Student Wydziału Mechanicznego Politechniki Lwowskiej, był jednym z 318 +orląt lwowskich+ z batalionu kpt Zajączkowskiego, poległych 17 sierpnia 1920 r. w bitwie o Zadwórze" - przypomniał.

    Jak dodał, trzy lata później na cmentarzu Obrońców Lwowa, w obecności nieprzebranych tłumów to właśnie Jadwiga Zarugiewiczowa wybrała jedną z trzech trumien ze szczątkami nieznanego żołnierza z pobojowiska lwowskiego.

    "Wybrała te zwłoki, które mają być symbolem ofiarnego poświęcenia za ojczyznę. Złożenie tej trumny w Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie oznaczało odsłonięcie naszego panteonu narodowej chwały. Tę łączność Lwowa i Warszawy upamiętniamy umieszczając na grobowcu Jadwigi Zarugiewiczowej herby dwóch miast" - podkreślił Kunert.

    Głos zabrał także wiceminister obrony narodowej Wojciech Fałkowski. "Jesteśmy tu także, aby zaświadczyć, że Państwo Polskie poważnie traktuje obowiązek opieki nad swoimi żołnierzami i ich rodzinami. Że jest gotowe stanąć, nawet po latach, wspomóc i wypełnić swoją ostatnią posługę. Nie czas na łzy. Nie czas na to, byśmy z troską i żalem wspominali. Trzeba twardo powiedzieć: matko-Polko! Jesteśmy przy tobie!" - podkreślił.

    Uroczystości zakończyło złożenie wieńców od m.in. Prezydenta RP, Marszałka Sejmu, Ministra Obrony Narodowej i Prezydent m. st. Warszawy. Jak zapowiedziano, flaga z trumny Jadwigi Zarugiewicz "spocznie" w Sali Tradycji Dowództwa Garnizonu Warszawa. (PAP)

    pj/ par/
  • Autor
    Moim zdaniem opozycja tez powinna znaleźć swoje miejsce w obchodach kolejnej rocznicy Cudu nad Wisłą. Na przykład Czarzasty, Schetyna, Biedroń jako bolszeiwcy uciekający przed polskimi ułanami w inscenizacji Bitwy Warszawskiej.

    8)))))
    pzdr
  • @kula Lis 68 12:37:35
    Tyle bolszewicy z Gówna Wyborczego mają dzisiaj do powiedzenia z okazji 15 sierpnia kolejnej rocznicy Cudu nad Wisłą.


    //Wyborcza.pl Warszawa

    Kobiecy protest na rondzie de Gaulle'a. Kim są Polskie Babcie i czy wywrócą rząd PiS?
    (link: https://ift.tt/2KIWrvw) ift.tt/2KIWrvw
  • @kula Lis 68 12:49:25
    Rośnie nam drugie pokolenie debili. Na pewno "młody wykształcony z wielkiego miasta"

    8-))))

    https://pbs.twimg.com/media/ECAosqRXYAEA9-T?format=jpg&name=medium
  • @kula Lis 68 12:55:44
    Za 15 sierpnia 1920 roku Niemcy powinni nam dziękować do końca świata bo już wtedy mieli szansę poczuć na własnej skórze dobrodziejstwa bolszewizmu. Zamiast tego w 1939 roku na nas napadli a teraz "uczą" demokracji.
  • @maricus 13:12:06
    Oglądam gadzinową szczujnie tvn24
    Według nich nie ma dziś żadnego święta Wniebowzięcia NMP ani święta Wojska Polskiego.

    Za to jak przejdzie w jakimś mieście 150 pedalów z Michnikowego LGBT to robią całodzienną relacje.

    8-)))
  • @kula Lis 68 13:56:21
    Gdy w całej Europie idioci biegają w koszulkach z Che i Leninem,gdy zachwycają się Mao, Trockim i świętują urodziny Marksa........
    Polska podczas swojego święta państwowego przypomina całemu światu że komuna to syf,kiła i mogiła i najgorsze zło.

    Tak było, jest.. i będzie
  • @kula Lis 68 12:37:35
    Hartman znowu zrobił z siebie kretyna. Sugerując, że bolszewia słusznie najechała Polskę.
    Co za różnica co cham powie?
    Rynsztok i tyle.
    Problemem są ci, którzy go drukują, zapraszają, słuchają, popierają.
    Hartman jest jeden.
    Tamtych legion.
    Legion durniów.

    8-)))))
  • @Husky 17:40:57
    Oj tam, oj tam - jak kretyn może z siebie zrobić kretyna?

    Ten typ tak ma.
  • @Husky 16:59:16
    LGBTowcy próbowali zakłócić Marsz Zwycięstwa Rzeczypospolitej w Warszawie [VIDEO]

    https://nczas.com/wp-content/uploads/2019/08/marsz_lgbt.jpg

    Jedna z grupek fanatyków fałszywej ideologii LGBT próbująca zakłócić Marsz Zwycięstwa Rzeczpospolitej. Foto: yt/wrealu24

    Stołecznymi ulicami w czwartek przeszedł V Marsz Zwycięstwa Rzeczypospolitej, organizowany przez środowiska narodowe. W związku z próbą blokowania zgromadzenia przez Obywateli RP i Warszawski Strajk Kobiet jego uczestnicy musieli zmienić trasę. Wylegitymowano 50 osób. Marsz wyruszył po godz. 15.00 spod Muzeum Wojska Polskiego, a zakończył się przy Grobie Nieznanego Żołnierza. Na skrzyżowaniu Świętokrzyskiej i Nowego Światu ich przemarsz zablokowali aktywiści, m.in. z Obywateli RP i z Warszawskiego Strajku Kobiet, którzy zorganizowali w tym miejscu happening pod nazwą „Świąteczny piknik antyfaszystowski”. Jak poinformowała na Twitterze stołeczna policja, w trakcie zgromadzenia doszło do zmiany trasy przemarszu „w związku z próbą blokowania na ul. Nowy Świat”. „Do zmiany trasy przychylnie odnieśli się przedstawiciele BBiZK (Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego – PAP)” – czytamy we wpisie. „Pomimo działań ze strony Zespołu Antykonfliktowego Policji oraz licznych komunikatów osoby protestujące nie chciały zejść z trasy zgromadzenia. Łącznie wylegitymowano ponad 50 osób” napisała policja. „Podczas dzisiejszego zabezpieczenia nie otrzymaliśmy od przedstawiciela miasta informacji o naruszeniu przepisów dot. organizacji zgromadzenia” dodała KSP. Jak podkreślono, nie zanotowano poważnych incydentów. „Policjanci dbali o bezpieczeństwo wszystkich osób. Zarówno tych, którzy brali udział w legalnym zgromadzeniu, jak i tych o odmiennych poglądach” napisała policja. Marsz Zwycięstwa Rzeczypospolitej organizowany jest przez Młodzież Wszechpolską i Stowarzyszenie Marsz Niepodległości. W tym roku organizatorzy zachęcali do uczestnictwa wszystkich, którym bliska jest „niepodległość i suwerenność państwa polskiego, niezależnie od tego, z jakiej są opcji politycznej”. Również w zeszłym roku uczestniczący w marszu musieli zmodyfikować swą trasę ze względu na kilkakrotne próby jej zablokowania przez kontrmanifestantów. „Jak co roku nacjonaliści przejdą przez centrum Warszawy, gloryfikując wojnę i przemoc” – napisano w zapowiedzi tegorocznej kontrmanifestacji. Poniżej relacja video z marszu na kanale wRealu24 PILNE! Prowokacje "tęczowych" podczas obchodów Cudu nad Wisłą! Patrioci vs. LGBT! https://youtu.be/bXq7IEZ4N8A
  • @Husky 17:40:57
    W rocznicowych dyskusjach o wojnie 1920 roku zazwyczaj pomijany jest stosunek żydów do agresji sowieckiej na Polskę. Fakty o powszechnej kolaboracji żydów z bolszewikami są ukrywane, pomimo tego, że w II RP powszechnie o nich dyskutowano.
  • @Husky 17:40:57
    Katowice: Defilada wojskowa z okazji Święta Wojska Polskiego https://www.youtube.com/watch?v=Xe9apF3dkmc
  • @Husky 17:40:57
    Prof. Żaryn: "Jak w 1920 r. obserwujemy zderzenie cywilizacji, chociaż są inne uwarunkowania i inne zagrożenia".

    https://wpolityce.pl/polityka/459471-prof-zaryn-jak-w-1920-r-obserwujemy-zderzenie-cywilizacji
  • @Husky 17:40:57
    https://media.wplm.pl/thumbs/ODI1L3VfMS9jY19lZjBlNi9wLzIwMTkvMDcvMjgvODI1LzU1MC9mMGZmNjZhNjYyNzM0Y2VkOTFjZGRlMzBkZmVmZWQwMC5qcGVn.jpeg
    Prof. Ryba: "Na poziomie kulturowym ideologia LGBT jest większym zagrożeniem dla Polski niż bolszewizm". Jak twierdzi wielki znawca filozofii i ideologii szkoły frankfurckiej ks. prof. Tadeusz Guz obecna rewolucja kulturowa jest o wiele bardziej nihilistyczna w swoich podstawach koncepcji świata i człowieka niż klasyczny marksizm powiedział portalowi wPolityce.pl prof. Mieczysław Ryba, historyk, radny PiS sejmiku województwa lubelskiego.

    https://wpolityce.pl/polityka/459466-ryba-ideologia-lgbt-wiekszym-zagrozeniem-niz-bolszewizm
    Ps.."Nie bójcie się tych co zabijają ciało, bójcie się tych co mogą zabić Duszę"..."Ludzie bez Boga stają się zgrają złoczyńców"....JPII....Tak ideologia LGBT zniszczy polskie społeczeństwo, tak będzie tak się stanie. Jak nie zrobią z nimi porządku. W II RP społeczeństwo na te profanacje zareagowałoby błyskawicznie! A dzisiejsze? Szkoda gadać. Bezwolna, nażarta, egoistyczna masa aktualnie przerabiana na NAWÓZ historii! Celem komuny była przebudowa społeczna wg własnej wizji. Rodzina, wiara, wszelkie inne struktury to przeszkody do zwalczenia. Tak funkcjonuje totalitaryzm. LGBT działa tak samo, innymi środkami. Świetnie tę rewolucję seksualną u bolszewików pokazują wspomnienia Zofii Kossak "Pożoga". W ogóle cudowna książka. Wszelkie ideologie antyludzkie typu bolszewickiego w tym LGBT+, mają swoje praźródło w buncie Lucyfera przeciko Bogu, ale patrząc nieco bardziej przyziemnie – w liberaliźmie. Pod koniec XIX wieku, hiszpański ks. dr Félix Sardá y Salvany wydał opracowanie pt. „Liberalizm jet grzechem”. Wywołało ona burzę w Hiszpanii, doczekało się repliki i jej przeciwnicy wystąpili do Świętej Kongregacji Indeksu w Rzymie o zakaz jej rozpowszechniania, jednakże dnia 10. stycznia 1887r. Kongregacja pochwaliła dzieło dr Sardy za jego zgodność doktrynalną z nauczaniem Kościoła Katolickiego i logikę naukową. Zacytuję tutaj jedno zdanie z podsumowania rozważań dr Sardy w w/w dziele: „Liberalizm jest korzeniem herezji, drzewem zła, w którego gałęziach znajdują pojemne schronienie wszystkie harpie niewiary; jest on dziś złem ponad wszystkie zła” (str. 44, wydanie: Wydawnictwo WERS, Poznań 1995r.). Dr Sardá zauważa, że dewizą liberalizmu – tak jak u Lucyfera - jest hasło: „Nie będę służyć”.
  • @Husky 16:59:16
    Ci którzy popierają totalitarną ideologię LGBT, powinni natychmiast zamieszkać w swoim odbycie i nie korzystać z żadnych dóbr, które oferuje cywilizacja, ponieważ LGBT neguje ją całościowo...
  • @Husky 16:59:16
    Stanowczy głos Brudzińskiego. Europoseł PiS porównuje happening LGBT do sowieckiej dziczy: "Z Bożą pomocą obronimy Polskę"...„Z Bożą pomocą obronimy Polskę” pisze na Twitterze Joachim Brudziński w rocznicę zwycięskiej Bitwy Warszawskiej. 99 lat temu, Polsce groziła śmiertelna bolszewicka zaraza. Sowiecka dzicz podrzynała gardła polskim duchownym, dzieciom, cywilom. Dziś duchowi spadkobiercy ideologicznych Hunów, robią podobne (na początek?) happeningi oraz zapowiadają nową rewolucję. Z Bożą pomocą obronimy Polskę pisze Brudziński.


    Ps...Gdzie jest pomnik Bitwy Warszawskiej? W Warszawie pomnik Jana Pawła II? Przyjaciel Karola Wojtyły w czasie II W.Św. powiedział, że "jeśli ludzie się nie nawrócą do Boga nazizm powróci w innej postaci".
    Ks. Skorupka pod Ossowem z Krzyżem w ręku szedł na przeciw czerwonej zarazie, padł (28 l) ale Polacy poderwali się do walki. Dziś młody 15 latek Baryła daje podobny przykład. Dużo mówicie o tej tęczowej hołocie, ale w żaden inny sposób nie reagujecie na jej agresję. Promocja homoseksualizmu trwa, deprawacja dzieci tak samo, profanacje świętych symboli nie ustają. W 2002 roku związki partnerskie popierało 15% Polaków, a w 2017 podobno ponad połowa. Tymczasem na Litwie w 2013 roku poparcie dla takich pseudozwiązków wynosiło tylko 7%. Czyja to wina? WASZA!
  • KULA
    "Faza obronna Bitwy Warszawskiej trwała do 16 sierpnia, kiedy to, dzięki działaniom marszałka Piłsudskiego, nastąpił przełom."

    Działał!!! - schowany u baby pod spódnicą, wyszedł dopiero 18-go.
  • @welna 22:54:11
    Trza było napisać - wełnianej spódnicy, stąd taki wełna wie.

    PS. A co wyśta tam pod tą wełnianą spódnicą robili? Czyżby się Marszałek nie spisał, że teraz takie niezadowolenie?
  • @Husky 17:40:57 Dla takich Hartmanów trzeba uruchomić piece w Auschwitz !
    Ten cały Hartman to ta tęczowa żydowska zaraza w najczystszej postaci, co chce legalizować pedofilię i kazirodztwo! Niech realizuje, w swojej ojczyźnie... w Tel Awiw...I nie bądź w takimi przypadku antysemitą.

    A może jednak skasować profesurę tzw. belwederską? Tylu matołów nosi ten tytuł. Bez niego byłaby szansa na podniesienie poziomu polskich uczelni...No i pytanie: gdzie uzyskiwali tytuły naukowe, przy tak ograniczonej wiedzy i braku samodzielnego myślenia. Na Wieczorowym Uniwersytecie Marksizmu i Leninizmu czy jemu podobnym?
  • @Krzysztof J. Wojtas 07:18:19
    I czego się wdzięczysz jak dupa do srania!

    Podaj jakieś dokumenty wskazujące co robił "wielki marszałek" pomiędzy 10 a 18 sierpnia 1920 r.
  • @Husky 17:40:57
    Michalkiewicz wprost: „Rewolucja postępuje. Chamstwo na uniwersytetach od ostentacyjnego sodomity”....niezależny publicysta wspomina tzw. marsz równości w Płocku i wydarzenia jemu towarzyszące, a w szczególności chamstwu, które pojawiło się środowisku akademickim. 15-letni chłopak, który zatrzymał marsz sodomitów, Piotr Baryła został straszliwie napiętnowany m.in. przez profesora Uniwersytetu Warszawskiego, który nazwał go „pojebem z krzyżem”. Widać wyraźnie, że różnego rodzaju słownictwa nabiera prawa obywatelstwa w sferach naukowych mówił. Zajmijmy się trochę bliżej prof. Jackiem Kochanowskim. Oprócz tego, że jest on ostentacyjnym sodomitą, to pojawiły się na mieście fałszywe pogłoski, że swoje tytuły naukowe zawdzięcza perfekcyjnemu obciąganiu laski. Oczywiście nie ma w tym ani słowa prawdy, ponieważ ukończył on „wyższą szkołę pobożnego gotowania na gazie”, a potem zaczął kolekcjonować dorobek naukowy. To jest naukowiec całą gębą, wystarczy na niego popatrzeć… podkreślił Stanisław Michalkiewicz.

    Źródło: Youtube.com/TVAsme /
  • @kula Lis 68 12:49:25
    "Walki polsko-bolszewickie trwały do października 1919 roku. Przerwały je na trzy miesiące rozmowy pokojowe, które toczyły się w Moskwie i w Mikaszewiczach na Polesiu. Rozmowy te były swoistą „zasłoną dymną”, bolszewicy cały czas bowiem przygotowywali plany inwazji przeciwko Polsce. ... 7 maja 1920 roku siły polsko-ukraińskie wkroczyły do Kijowa."

    Prawda leży chyba po środku. Po rozpadzie imperium rosyjskiego granice stały się płynne, i były ustalane siłą oręża co jest naturalne w takich sytuacjach. Wszyscy gracze czasem atakowali lub bronili się, nie wiedząc jak to się skończy. Nie ma co moralizować.

    Natomiast zapomina się zupełnie o machnowszczyźnie, bardzo dziwnym ruchu zbrojnym, ze stolicą (nomen omen) w Hulaj Polu ;)

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Wolne_Terytorium
  • @Pedant 12:44:19
    Walki o Lidę trwały jeszcze do końca 1922 roku, Dziadka brat walczył tam z bolszewią.
  • @welna 11:36:44
    Meldunek gen. Rozwadowskiego do Józefa Piłsudskiego 15 sierpnia 1920 ok.17
    Panie Komendancie!

    Zamawiałem właśnie oficera z automobilem dla przesłania wiadomości ostatnich, gdy mi list pana Komendanta z dnia dzisiejszego doręczono.

    Mam wrażenie ogólne, że cała akcja rozwija się bardzo korzystnie i że właśnie co do czasu mamy korzystne warunki, tak jak je p. Komendant przewidział.

    Dotychczas obawiałem się, że nas bolszewicy nie zaatakują dość serio, aby móc liczyć na wydatne uderzenie z flanki.

    Tymczasem wypadki pod Radzyminem widocznie ich zachęciły, a umyślnie ociąganie się Sikorskiego również ośmieliło.

    Uderzenie główne siły pana Komendanta trafi więc doskonale, a lepiej że dopiero dopiero jutro rano ten atak wyruszy, byle był party silnie naprzód wypoczętymi siłami.

    Chcąc rychlej i 2 Armię wyzyskać przygotowałem ją już dziś wieczorem. 2 leg. z dow. 2 Armii w Kozienicach, 4 zaś brygadami w Górze Kalwarii i Piasecznej, skąd w miarę posuwania się 4 armii za pomocą kolejki łatwo będzie je można do Warszawy przeciągnąć. Więc i tutaj zupełnie w myśl rozkazu pana Komendanta wykonanie jest już w toku.

    Skoordynowanie akcji 4 i 3 Armii uważam za bardzo szczęśliwie pomyślane i mam nadzieję, że gen. Śmigły się wnet wysforuje i w dalszym ciągu przez Międzyrzecz i Drogiczyn będzie działał energicznie na tyły, odcinając bolszewików na wschód od Ostrowa, a kawalerią swą dążył aż do Narwi w kierunku na Łomżę. Uzgodnienie akcji 4 Armii z 1 doskonale p.Komendant przygotował i proszę liczyć na to, że pozostając w ścisłym kontakcie wszystko przyspieszę tak, abyśmy od 17 rano byli tu gotowi do współdziałania, tak wypadem 15 ku Garwolinowi na Karczew i Wiązownę, jak i razem z czołgami – gotowymi od 16 wieczorem pod Grochowem-Wawrem do akcji na Nowomińsk lub w razie tylko koniecznej potrzeby przez Okuniew ku północnemu wschodowi, gdyby ataki zbyt silne na centrum naszego przyczółka taką akcję oswabadzającą wymagały.

    Uzgodnienie akcji 4-tej armii z 1-szą doskonale p. Komendant przygotował i proszę liczyć na to, że pozostając w ścisłym kontakcie wszystko przyśpieszę tak, abyśmy od 17-tego rano byli gotowi do współdziałania, tak wypadem 15-tej ku Garwolinowi na Karczew i Wiązownę, jak i razem z czołgami – gotowymi od 16-tego wieczorem pod Grochowem – Wawrem do akcji na Nowomińsk, lub w razie tylko koniecznej potrzeby przez Okuniew ku północnemu wschodowi, gdyby ataki zbyt silne na centrum naszego przyczółka, taką akcję oswabadzającą wymagały.

    Bo tanków gdzie indziej użyć nie będzie możliwem z powodu przeszkód terenowych. Korzystając ze wszelkich środków łączności będę się starał w czasie całek akcji wyczuć właśnie tę chwilę, by nie za wcześnie 1-szą armię ruszyć, lecz dopiero gdy nacisk z południa będzie dosyć wyraźnym lub gdy trzeba będzie 15-stą dyw. Pomagać lewej (zachodniej) kolumnie 4-tej armii. Z chwilą gdy p. Komendant osiągnie szosę Nowomińsk-Siedlce to już pełną parą, schodami z prawego skrzydła przyłączać będziemy się do ataku głównego z akcją 1-ej armii, prac też ku północnemu wschodowi z dywersją na Ostrów.

    Gen. Sikorski operuje doskonale. Zajął wczoraj przyczółki na Wkrze, a dziś stanie zapewne nad kolejową linią do Mławy i napierać chce jutro dalej, dążąc do osiągnięcia linii Pułtusk-Przasnysz i zawrócenia w dalszym ciągu na Ostrołekę. Jego lewe skrzydło rozbiło wczoraj 4-tą i 18-tą dyw. Bolszewicką, a przyłapaliśmy radia, że obie te dywizje razem z 12-tą spod Mławy pośpiesznie umykać się starają. Jazda ich będzie niebawem odcięta i z nią się Dreszer wnet załatwi, gdyż inny duch już tam powiał, gdy dowódcę zmieniono. W dalszym ciągu Sikorski będzie mógł zabrać ze sobą i 7-mą brygadę rezerwową przez Serock, podczas gdy 1-szą armię wzmocniłaby 4-ta dyw. Wyciągnięta przez Warszawę, która jako ostateczną rezerwę gen. Latinikowi podporządkować zamierzam w myśl wskazówek Pana Komendanta. Ochrona Wisły od Modlina w dół już obecnie całkiem zapewniona, a oddziały tam stojące krótkimi wypadami niszczą nieprzyjaciela i ledwo mogę ich utrzymać aby nie ruszyły koncentrycznie na Sierpiec, gdzie główna kwatera korpusu jazdy bolszewickiej już się bardzo niepewną czuje.

    Duch w Warszawie dobry, a na froncie pełen otuchy.

    Radzymin mamy znów w ręku i ataki odparliśmy łatwo, bo wreszcie artyleria masowo tam działać rozpoczęła.

    Załączając list gen.Weyganda proszę p.Komendanta chcieć przyjąć wyrazy głębokiej czci i prawdziwego przywiązania, od oddanego najposłuszniej Generała Rozwadowskiego.

    Źródło: Wacław Jędzejewicz, Janusz Cisek, Kalendarium życia Józefa Piłsudskiego 1867 – 1935, Tom II 1918 – 1926, Warszawa 1998.
  • @kula Lis 68 13:17:10
    Czy to ten sam co złamał szczękę Kiszczakowi?
  • @kimur 13:55:40
    Co to jest??? To ma być dowód na udział w walkach tchórza???

    Przedruk bredni jakiegoś instytutu "wodza" z ameryki.
  • @welna 21:35:07
    Źródło to się nazywa. Gryź się dalej.
  • Sięgnął dna! Hartman w prorosyjskim "Sputniku" tłumaczy się z haniebnego wpisu.
    https://media.wplm.pl/thumbs/ODI1L3VfMS9jY19mNTY3NC9wLzIwMTkvMDgvMTcvODI1LzUxNS9jYmU5MGE0ZjdkZjg0MWYwODEzNzU4ZTA0NjcxYmM3MS5qcGVn.jpeg
    Mówi o "imperialnej polityce militarnej Piłsudskiego". Prof. Jan Hartman w rocznicę Bitwy Warszawskiej postanowił obrazić polskich bohaterów i stwierdził, że to Polacy napadli Rosję w 1920 roku. Nie zwrócił przy tym uwagi na fakt, że wyprawa kijowska miała uprzedzić atak bolszewików na Polskę. Teraz próbuje się tłumaczyć na łamach… portalu Sputnik, powszechnie uznawanego za rosyjską tubę propagandową. Sputnik zwrócił się do prof. Hartmana, aby dać mu możliwość merytorycznego wypowiedzenia się na temat dyskusji, która rozgorzała w Twitterze w ten sposób Sputnik zapowiada komentarz prof. Hartmana. Sam profesor przyznawał, że nie jest historykiem i nie potrafi sensownie ocenić wydarzeń z 1920 roku. Nie przeszkodziło mu to jednak stwierdzić, że rzekomo marszałek Józef Piłsudski mógł rozwścieczyć bolszewików swoją „imperialną polityką militarną”. Ja z całą pewnością nie jestem zwolennikiem bolszewizmu ani nie wyrażam smutku z powodu zwycięstwa w Bitwie Warszawskiej. Próba dorobienia mi czegoś takiego, takiej gęby, jest haniebna i idiotyczna stwierdził prof. Hartman. Po czym przedstawił wywód, który jednak wydaje się przeczyć jego słowom. Ja nie jestem historykiem. Teraz można dyskutować o tym, co by było, gdyby Piłsudski Kijowa nie zdobył, nie zaatakował Rosji. Można dyskutować; różne warianty można sobie wyobrażać. Tak czy inaczej, jeśli mówi się o ważnym wydarzeniu historycznym, w żadnym wypadku nie wolno pomijać kontekstu przyczyn. Wśród przyczyn bolszewickiej inwazji na Polskę roku 1920, idącej w głąb Polski aż do Warszawy, jest bardzo radykalna, żeby nie powiedzieć imperialna polityka militarna Piłsudskiego. I o tym kontekście trzeba pamiętać. Niewiele brakowało, a jednak Warszawa byłaby zdobyta i Polska byłaby podbita przez Rosję bolszewicką. Nie wiadomo, co byłoby dalej. Ryzyko było ogromne, możliwe też, że gdyby Piłsudski nie zdecydował się na tak wojowniczą, agresywną politykę wschodnią, tej inwazji w takiej skali można byłoby uniknąć, a może nie mówił enigmatycznie prof. Hartman. Na koniec powiem, że wrabianie mnie w jakieś sympatie dla bolszewizmu w tym kontekście jest zwykłą podłością i, jeśli chodzi o ministra Gowina, ja wiem, że jest człowiekiem bardzo inteligentnym i doskonale wie, że mój twitt dotyczył tego, że nie mówi się o sprawie wyprawy kijowskiej i relacji między wyprawą kijowską a późniejszymi wypadkami, które zakończyły się szczęśliwą obroną Warszawy dodał. Już sam fakt, że Hartman udziela wywiadu Sputnikowi, budzi wątpliwości. Jednak jego wypowiedź prof. Jana Hartmana o „imperialnej polityce militarnej Piłsudskiego” wygląda na wyciętą z bolszewickich materiałów propagandowych. Nie powinien się zatem dziwić, że wiele osób zarzuca mu sympatię dla bolszewizmu.

    as/pl.sputniknews.com

    Ps...Polska Ziemia cierpliwa, że nosi i znosi takich łajdaków. Przestać w końcu takich ludzi jak obleśny żyd Hartman tytułować per profesor. Hartman to wielka żydłacka, koszerna, antypolska menda! Jest on przedstawicielem najgorszego sortu szmaciarstwa i żmijowego plemienia. Przecież ten obleśny pejsaty pajac "profesor" od 7 boleści Hartman to bolszewik z zakutym łbem w czystej POstaci. Takich jak on w tym lewackim szambie zatrzęsienie. Istnieją tacy "profesorowie", którym się wydaje, że są autorytetami we wszystkich dziedzinach, nie tylko w tej, w której mają tytuł. Tego go nauczyły komunistyczno- żydowskie uczelnie! Obleśne żydzisko Hartman to umysłowy produkt postżydokomuny, a z naszą Narodową Wspólnotą nie ma on nic wspólnego. Człowiek który jest za likwidacją Polski powinien zostać natychmiast wyrzucony z kraju. A Kijów to nie była stricte polska inicjatywa ale z udziałem Ukraińców pod wodzą Petlury w celu odzyskania suwerenności dla Ukrainy więc bełkot o imperialnej polityce marszałka Piłsudskiego i Polski niech sobie ten obleśny żydłak Hartman wsadzi między bajki. Tylko ktoś, kto myśli, że wystarczy dać hasło trąbką, aby ruszyły do ofensywy strategicznej 4 armie Tuchaczewskiego, może pisać takie bzdury. Szykowali się od jesieni. Mnie się w głowie nie mieści jak takie moralne i umysłowe żydłackie zero ma czelność otwierać dziób, i to w kwestiach de publicis? Panie dobry wiekuisty Boże, Ty widzisz i nie grzmisz? Quousque tandem, Domine? Obleśne żydzisko Hartman to zdrajca Polski. On się z tym nie kryje, lecz wręcz z dumą chwali się, że nienawidzi Polski. Tak w przeszłości zachowało się bardzo wielu żydów, o ile nie większość którzy chcieli unicestwienia Polski. Żydzi od zawsze poza nielicznymi wyjątkami byli przeciwko Polsce. Kolaborowali ze Stalinem i Hitlerem! Szkoda, że to ma miejsce także na Uniwersytecie Jagiellońskim. To już całkowity upadek kiedyś tak szacownej uczelni. Dzisiejszy Uniwersytet Jagielloński to matecznik zboczonych polonofobów. Trzeba wreszcie zdezynfekować i zderatyzować/odszurzyć Uniwersytet Jagieloński. Powinna być instytucja odbierająca tytuły głupkom. Bo szkodzi to bardzo innym posiadaczom tych tytułów. Np wspólna decyzja Sejmu, Senatu i Prezydenta. Od 4 lat mamy jasność kim są te jelity, i bardzo dobrze, że się się ujawniły. Lepiej dla Nas, bo wiemy z kim mamy do czynienia i kogo omijać szerokim łukiem. Odsłaniajcie się coraz bardziej! Żeby pozbyć się takich jelit potrzeba 2 - 3 pokoleń. W tym czasie nie mogą Polską rządzić ich ludzie. Te wszystkie Tuski, Wałęsy, Cimoszewicze, etc...Skandalem jest uparte utrzymywanie tego ziejącego jadem indywiduum z podatków Polaków na najstarszej polskiej uczelni. Gdzie rektor? Komisja etyki? Gowin? Nikt nic nie może bo bolszewik i żyd? Obleśne żydzisko Hartman po prostu udowadnia ze przynajmniej duża część środowisk żydowskich w Polsce tej Polski i tych Polaków nienawidzi i bardzo cierpi, że Polakom żyje się lepiej. Polscy żydzi masowo brali udział w holokauście Polaków na wschodzie tworząc listy do wywózki, współpracując z Sowietami, masowo wstępując do NKWD, a na terenach zajętych przez Niemcy do wczesnej jesieni 1941 roku żydzi bardzo często denuncjowali Polaków. Obleśne żydzisko Hartman zamiast się od tego odciąć pokazuje jak bardzo mu tych czasów brakuje. Kolaboracja żydów z bolszewikami w 1920 roku!

    https://www.fronda.pl/a/jan-bodakowski-kolaboracja-zydow-z-bolszewikami-w-1920-roku,131552.html
    Poniżej znalezione na twitterze. "Żydowska gazeta Jüdische Allgemeine @JuedischeOnline ostro krytykuje pomysł berlińskiego pomnika polskich ofiar niemieckiej okupacji w Polsce i postrzega takie inicjatywy jako "dejudaizacja Shoah". Autor @gabrielelesser twierdzi, że nie ma mowy o ludobójstwie etnicznych Polaków."
  • @Jwu 14:58:43
    Tak ten sam.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
242526272829