Gorące tematy: Iran i Irak vs USA Ryszard Opara: „AMEN” Fotowoltaika Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
111 postów 26903 komentarze

Kula Lis

kula Lis 69 - Zagorzały Antybolszewik herbu Jastrzębiec

To już jawny bunt!

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Kolejna sędzia nie stawi się przed rzecznikiem dyscyplinarnym! Wcześniej zajmowała się w propagandą na TT

 Kolejny sędzia odmawia stawiania się przed Rzecznikiem Dyscyplinarnym Sędziów Sądów Powszechnych! Tym razem chodzi o sędzię Monikę Frąckowiak, która od dawna toczy w mediach społecznościowych wojnę z reformą sądownictwa. Sędzia Frąckowiak poszła w ślady sędziego Krystiana Markiewicza, prezesa skrajnie upolitycznionego stowarzyszenia „Iustitia”, który w ubiegłym tygodniu także odmówił stawienia się przed rzecznikiem. Sędzi Frąckowiak i Markiewiczowi grożą poważne konsekwencje.                                                                                                                                                                                                                            Nie ma już wątpliwości, że mamy do czynienia z ewidentnym buntem sędziów, którzy stawiają się dziś ponad prawo. Celebryci w togach dążą dzisiaj do anarchizacji sądownictwa. To jednak nie koniec. Czy decyzja Frąckowiak i Markiewicza, to wskazówka dla przestępców, by ci nie stawiali się na wezwania prokuratury? A strony i świadkowie w przewodzie sądowym? Będą sobie wybierali sędziów i negowali terminy zeznań? Wiele na to wskazuje. Sędzia Frąckowiak wskazuje, że za jej decyzją stoi rzekoma afera hejterska w ministerstwie sprawiedliwości.Niniejszym oświadczam, że w pełni podzielam argumentację przywołaną przez prof. Krystiana Markiewicza – prezesa Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia (…).Nie stawię się na wezwanie rzeczników, którzy jak wiele wskazuje, sami są zaangażowani w systemowe oczernianie sędziów. Do hejterskich kont na TT regularnie przesyłane były dokumenty z postępowań dyscyplinarnych, a także z przekazywanych rzecznikom akt osobowych sędziów. Rzecznicy do tej pory nie odnieśli się do tej kwestii publicznie, co rodzić może podejrzenia, że sami te dokumenty udostępniali. Nazwiska Michała Lasoty i Przemysława Radzika przewijają się także w zrzutach udostępnionych przez Emilię Szmydt, co wskazuje na to, że byli członkami grupy Kasta. Wszyscy trzej rzecznicy dyscyplinarni zawdzięczają ponadto swoją funkcję Łukaszowi Piebiakowi, który w sprawie jest głównym podejrzanym pisze sędzia Frąckowiak w oświadczeniu, który opublikowano na stronie internetowej stowarzyszenia „Iustitia”.

     Argumentacja sędzie budzi zdumienie. Sędzia Piotr Schab, Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów Sądów Powszechnych, który prawdopodobnie przesłuchiwałby sędzię Frąckowiak, nie pojawia się w rzekomej aferze. Jego zastępcy nie zostali o nic podejrzani, nikt nie przedstawiał im też żadnych zarzutów! Gdzie tu domniemanie niewinności? Gdzie procedury? O tym wszystkim sędzia Frąckowiak najwyraźniej zapomniała. Podobnie jak o kwestiach związanych z etyką sędziowską. Portal wPolityce.pl wielokrotnie opisywał sędzię Frąckowiak. Głośno zrobiło się o niej, gdy wykorzystując zwolnienie lekarskie wyjechała na sędziowską wycieczkę do Danii, by tam donosić na reformę sądownictwa w Polsce. Ciągnie się też za nią postępowanie dyscyplinarne związane z opóźnieniami w pisaniu uzasadnień do wyroków. Sędzia jest też bardzo aktywna na twitterze, gdzie prowadzi swoją krucjatę przeciwko reformie sądownictwa. Jest też kreowana na męczennicę i cieszy się wsparciem mediów związanych z totalną opozycją. Czy polskiemu sądownictwu grozi anarchia? Postawa sędzi Frąckowiak właśnie na to wskazuje.                                                                                                                                                                                                              CZYTAJ TAKŻE: NASZ NEWS. Sędzia wzięła L4 , by wyjechać i donosić na Polskę w Danii?! Rzecznik dyscyplinarny bada zaświadczenie lekarskie

 

https://wpolityce.pl/polityka/464018-znowu-sedzia-nie-stawi-sie-przed-rzecznikiem-dyscyplinarnym                                                                                                                                                                                                    Ps...Od wielu lat apeluję. Dość anarchii czarnej postchazarobolszewickiej mafii z jej miotem wsobnym. Takie sytuacje doprowadzają do bezprawia. Wywalić anarchistów na zbity pysk niech zarabiają grając na grzebieniu w Ciechocinkowym uzdrowisku… i opcja ZERO! To oznacza, że najwyższy czas usunąć tych państwa z zawodu. Prawo jednakowe dla wszystkich! Tak w prokuraturach i sądach. Tam większość starej postchazarobolszewickiej gwardii i ich miotu wsobnego myśli i liczy, że przeczeka rządy PiSu, wystawiając harcowników. Oni chcą by było jak było. A tu jeszcze prezes Jarosław Kaczyński zapowiada zniesienie immunitetów i bezkarność tej przestępczej hołocie w togach, etc.. tego to już znieść nie mogą. Prawo obowiązuje wszystkich, nawet kastę sędziowską. Czasy kiedy prawo było dla naszych i dla reszty już się skończyły.                     

KOMENTARZE

  • Panie Ministrze Ziobro!
    Prosimy opublikować nazwiska sędziów-anarchistów i sądy w których orzekają, bo też będziemy bojkotować ich wezwania i orzeczenia!
  • Zawisza
    Oj PRLowskie patologie dłuuuugo będą się nam odbijać czkawką, to nie przypadek, że zbuntowani są ci, co mają sporo brudu za uszami.
  • Nie uznawać wyroków sądów w Polsce !
    Jak żydo-sądy robią bojkot to proponuje

    1. NIE UZNAWAĆ WYROKÓW SĄDÓW !!!!
    2. nie płacić im pensji !


    Bracia Słowianie ! Polska pod rządami żydowskimi [ rząd sądy policja ] jest w stanie ROZKŁADU MORALNEGO I POLITYCZNEGO !!!

    KTOŚ MUSIE TE TOWARZYSTWO WZIĄĆ KRÓTKO ZA MORDĘ !

    POLKA KRAJEM NEUTRALNYM i rządzonym przez POLAKÓW SŁOWIAN !


    Ireneusz Tadeusz Słowianin Lach.
  • @ele 13:22:48
    SSR w Poznaniu Monika Frąckowiak wyłudziła zwolnienie lekarskie L-4 i pojechała na wycieczkę do Danii, gdzie szkalowała polskie państwo, to awangarda KASTY. Panie Ziobro do roboty! KASTA za kraty. Czarna mafia w togach lekceważy prawo dlatego w wyborach musimy poprzeć PiS bo jedynie on jest w stanie zrobić porządek w sądach dość anarch sędziów. Ziobro niech przestanie płacić buntownikom. Pan Duda do rozpuścił do końca bezkarną bandę nierobów. Teraz to już tylko ktoś w rodzaju Pinocheta, albo przynajmniej Erdogana może zaprowadzić w PL respekt przed obowiązującym prawem. Akcja KASTA to nic innego jak misternie zorganizowana przez sędziów skupionych wokół chazarskiej schlampe, alkoholiczki i przestępcy Gersdorf i i chazara Kaufmana vel Rzeplińskiego prowokacja. Pytam. Gdzie są służby do których należy dbanie o bezpieczeństwo Państwa.
  • Siedem lat dla pirata drogowego z Bułgarii
    niezalezna.pl/288334-siedem-lat-dla-pirata-drogowego-z-bulgarii
    Ps...Ten sędzia z bożej łaski jaja sobie robi. A po pięciu latach będzie mógł znów spokojnie zasiąść za kierownicą i kogoś sobie upolować. Sądy są naprawdę do wymiany. Sędziowie nie potrafią myśleć i nie rozumieją rzeczywistości. A ogromna większość jest zapewne skorumpowana, bo trudno sobie wyobrazić, żeby byli tak głupi, jak głupie wyroki wydają.
  • @ele 13:22:48 Kopa w tyłek - brama i tyle w temacie. Nie muszą być sędziami, niech idą do łopaty.
    Zgodnie z art. 32 Konstytucji wszyscy są równi wobec prawa! Czy aby na pewno? Jak widać są równi i równiejsi wobec tego samego prawa! Takie są skutki tchórzostwa w reformowaniu sądownictwa i tłumaczenia się przed timermansami. Możemy podziękować prezydentowi Dudzie. To on zawetował dwa lata temu reformy Sądu Najwyższego po 1h. rozmowie tel. z frau Merkelówką (pamiętacie?) i od tego wszystko się zaczęło! Sędziowie poczuli się nietykalni. No i to pokazuje, że państwo w obszarze wymiaru sprawiedliwości jest z dykty! Niestety, nadal państwo teoretyczne! Rząd boi się wszystkich i wszystkiego. Największe pretensje mam do PiS-u, który jest bezradny wobec takiej postawy sędziów. Skarżą się tylko w mediach, że nic się nie da zrobić, zamiast wywalić anarchistów na zbity pysk. Wniosek tylko jeden WSZYSCY SĘDZIOWIE ICH DZIECIAKI Z SĄDÓW NATYCHMIAST PO WYBORACH WON, a potem nowy nabór. Innego wyjścia nie widzę.
  • @kula Lis 68 14:12:09
    Znajomej córkę która stała na chodniku przy przejściu dla pieszych, zabił pijany młody kierowca, dostał 2,5 roku więzienia.
  • @ele 13:22:48 Jak ktoś tak otwarcie i publicznie łamiący obowiązujące w Polsce prawo może być sędzią?!
    To demoralizujący wpływ braku lustracji w tym majątkowej. Zepsuci, zdemoralizowani, łamiący prawo sędziowie uważający się za wyższą nietykalna kastę zasługują na zdecydowaną reakcję, aż do pozbawienia wykonywania zawodu. Prawo obowiązuje też sędziów, w takim razie rzecznik dyscyplinarny powinien przeprowadzić postępowanie zaocznie i wydać stosowne orzeczenie. Sędzia, który łamie prawo powinien być usunięty z zawodu. Nie chce się bronić, to zaocznie. Państwo w Państwie, a będzie tego coraz więcej, prawnicy, politycy, nauczyciele, lekarze, fizjoterapeuci, itp święte krowy chronione w korporacjach i silni razem. Polacy wyborcy zadbajmy o dobry wynik wyborczy, a będzie szansa na oczyszczenie tej postchazarobolszewickiej "kasty" i ich miotu wsobnego, całych rodzin sądowo-prokuratorskich czy prokuratorsko sądowych, adwokackich czy komorniczych. Sędziów, którzy nie stawiają się przed rzecznikiem dyscyplinarnym będzie można pozbawić prawa wykonywania zawodu w tym prawniczych na zawsze. Zaczynają się bardzo brzydko bawić państwo "kasta" i ich miot wsobny. Na pewno nie chciałbym być sądzony przez taką osobę, która sama nie stosuje się do obowiązujących przepisów. Na podobnej zasadzie każdy podsądny może nie stawiać w sądzie! Jeśli podsądny uzna, że sędzia w jego opinii nie jest godny sprawowania urzędu, to winien mieć prawo odmowy stawania przed sądem. Jak mnie będzie sąd próbował poddać wyrokowi sam ocenię czy mi się to spodoba czy nie i powiem, że mam ten sąd w dupie. Posadzić ich jak to zrobił im Erdogan! Dość kasty i robienia co się chce! PiS macie poparcie społeczeństwa! Do dzieła! J to zrobicie to macie 80% poparcia!
  • „Korzenie sitw akademickich sięgają stalinizmu. Do dziś wrogów eliminują bezwzględnie”.
    https://static.ftpn.pl/imgcache/750x430/c//uploads/cropit/15686712691d3a3fff9e90f37a15a1de260cc0b3729dde4fa3890ac142927a180f2c15fb8e.jpg                                                                                  
                                                                                                            Tak mocno o akademickich sitwach nie mówił jeszcze nikt! Na uniwersytetach nie było mowy o rozliczeniu z komunizmem. Odwrotnie, u progu transformacji uniwersytety oczyszczono z nonkonformistów. Nowe kadry rekrutowane są od bardzo wielu lat na bazie „ustawianych” konkursów. I ta rekrutacja dokonuje się nie z powodów merytorycznych, a genetycznych i towarzyskich – mówi dr Józef Wieczorek, autor bloga akademickiego nonkonformisty. ZOBACZ ROZMOWĘ, KTÓRA OTWIERA OCZY! (FILM). Ta rozmowa powinna wstrząsnąć wszystkimi, którzy decydują o stanie polskiej nauki. Dr Józef Wieczorek, geolog wyrzucony w 1986 r. Uniwersytetu Jagiellońskiego z powodu „negatywnego oddziaływania na młodzież akademicką”, wie o patologiach na polskich uczelniach więcej niż ktokolwiek inny w Polsce. Jest on autorem bloga akademickiego nonkonformisty, a także blogów poświęconych mobbingowi na uczelniach oraz lustracji – „Lustro nauki”. Sprawa zawieszenia prof. Aleksandra Nalaskowskiego przez władze Uniwersytetu Toruńskiego za felieton o LGBT, to wierzchołek góry lodowej. Wcześniej rektor Uniwersytetu Poznańskiego Andrzej Lesicki oficjalnie potępił abp Marka Jędraszewskiego, b. wykładowcę tej uczelni. Co najbardziej szokujące, poparcie dla stanowiska Lesickiego ogłosiła Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich. Jej prezydium decyzję podjęło JEDNOGŁOŚNIE.

    Kto naprawdę rządzi na polskich uniwersytetach?

    Dlaczego mówi się o czystce na uczelniach w stanie wojennym, a milczy się o ważniejszej czystce z roku 1986, która stworzyła podwaliny pod obecny akademicki establishment?

    Jak dyktatura tego establishmentu szkodzi krytyce naukowej, przez co polskie uczelnie zajmują katastrofalne miejsca w światowych rankingach?

    Dlaczego uniwersytety budują setki olbrzymich budynków, a w żaden sposób nie przekłada się na poziom polskiej nauki?

    Jak ustawia się konkursy na uczelniane stanowiska?

    Jak niszczeni są ci, którzy ujawniają plagiaty ważnych osób?

    Jak mobbingowani są doktoranci?

    Jak to możliwe, że w 2019 r. historycy boją się pisać nawet o czasach stalinowskich, jeśli dotyczy to osób zatrudnionych na ich uniwersytecie?

    Cała rozmowa w programie Piotra Lisiewicza „Wywiad z chuliganem” poniżej:

    https://youtu.be/ZWncFiFp6VE

    https://niezalezna.pl/288423-mocne-korzenie-sitw-akademickich-siegaja-stalinizmu-do-dzis-wrogow-eliminuja-bezwzglednie


    Ps...100% racji i do tego jest spore lobby pederastów na uczelniach. Sama prawda, proszę bardzo Uniwersytet Gdański, Wydział Prawa, niejaki Zajadło, biznesowy partner gangstera z Wybrzeża Nikosia, w kadrze oczywiście żoneczka i córeczka prymuska na studiach, kolejne klany rodowe do przeanalizowania przy lekturze kadry tego wydziału, nie wspomnę o wesołej wdówce, która jest głową mafii deweloperskiej w trójmieście, traktują prace magisterskie studentów jako rozdziały swoich książek, ego spada im na buty, tak jest potężne, upolitycznione wykłady, bezsensowne komentarze i arogancki styl bycia jest na porządku dziennym... wykłady cienkie jak pasztetowa a wymogi w stosunku do studentów jakby byli na Harvardzie...tylko po to aby wyszarpać kasę za poprawki i warunki ... totalne zero, to samo na UW (łapownictwo jest tam potężne), UJ, UMK i cała reszta. Podejrzewam, że na innych kierunkach jest podobnie... a Gowin co? nic, siedzi iż zawija w papierki i zamiata gówno pod dywan.To poraża, to jest ogromne bagno, z którym nowa - po wyborach – władza BĘDZIE MUSIAŁA SIĘ ZMIERZYĆ! Nie można przejść nad tym do porządku dziennego. Dla prawicowych mediów temat ten powinien mieć najwyższy priorytet, aby z tym bagnem walczyć. Z wielkim uznaniem czytam wpisy osób, które znają temat od podszewki i nie sposób ich argumentom przeciwstawić się. Wiele z tych wpisów zawartych pod artykułem powinno być cytowane, a społeczeństwo nie zostało zaślepione przez tych "kontynuatorów" komunistycznego szamba. Sitw akademickich nie tworzą uczeni. Tworzą je wykształciuchy. Obecnie uczelnie są nastawione na wychowanie swoich następców kontynuatorów czerwonego układu betonu. To oni również kształcą kadrę sędziowską i nauczycielską.Tam potrzeba pilnych radykalnych posunięć. Szczyt marzeń polskiego naukowca, to napisanie opinii korzystnej dla dużego zachodniego koncernu. Wystarczy jeden taki papierek i można sobie wybudować dom. Dobro polskich firm jest tu więc nieistotne. Stąd się bierze cały ten system rozdawania tytułów naukowych. Nie chodzi o żaden dorobek, a o dostęp do koryta z takimi tłustymi zleceniami. A Gowin te korzenie umacnia, mocno umacnia na następne pokolenia. Gowin oraz Gliński to jet całe zło. To peowska i sorosowa V Kolumna w PiSie. Może by tak przyjrzeć się bliżej żydokomunistom rektorom z wyższych uczelni, gromadzącym mamonę Sorosa na zewnętrznych kontach. Uniwersytetem Jagiellońskim "opiekował się" z ramienia SB technik kpt. St. Knapik.To on miał ogromny wpływ na kadry i awanse. I tak to trwa w dalszym ciągu. Przerażające ale prawdziwe. Najmłodszy prof. z tego okresu a dziś prezydent na podobne kadry na wysokich stanowiskach w Urzędzie i Spółkach Gminnych. Pomyślmy jaki wpływ na ochroniarza "Aneksu" miała czerwona Jagiellonka, że obstaje za zaprzaństwem polskim używając w obronie tego zaprzaństwa haseł; nie dopuszczę, nie pozwolę, nie podpiszę. Ba! dlaczego posądza o bolszewickie metody inną osobę samemu objawiając bolszewizm patriotycznym łgarstwem! Stalinowski nawóz historii nigdy nie powinien zostać dopuszczony do młodzieży, ponieważ zsowietyzował się co znaczy, że komunizm zamienił go w homo sovietikusów. Homo sovietikusy jak wiadomo, to sukinsyny, pijacy i barbarzyńcy nie mający żadnego szacunku dla ludzkiego życia i rozumu, nie wspominając już o szacunku dla prawdy. Żadna amoralna jednostka nigdy nie powinna być członkiem kadry akademickiej. Żule to nie profesorowie, to komuniści. A dobry komunista, to wyłącznie martwy komunista. Jak pomóc polskim uczelniom? Wprowadzić natychmiast "komunizm warstwowy", tzn.: warstwa komunistów - warstwa wapna, warstwa komunistów - warstwa wapna itd. Tak powinna wyglądać lustracja, jeśli ma być skuteczna.
  • W obecnej RP tzw. "elita akademicka" to wielka żydobolszewicka mafia
    zbudowana przez resortowe dzieci i wnuki czyli chów/miot wsobny. Tylko głęboka lustracja mogłaby oczyścić polskie uczelnie, zanim podjęto się reformy. Według mnie, cała ta "reforma" kreta i V kolumny peowskiej w PiSie Gowina to wielki i celowy niewypał, bo praktycznie nie zrobiono nic, żeby rozbić akademicką żydobolszewicką mafię. Gowin wprowadził taką reformę szkolnictwa wyższego, że na studia doktoranckie będą dostawali się wyłącznie potomkowie dawnego układu. Czyli odbudował wpływy postsowieckiego sytemu. Kadry naukowe będą wyłącznie pokacapskie. Gowin pielęgnuje stare układy, dba o postsowieckie kasty przyznając rektorom niebywałe prerogatywy, chociaż wiadomo, że rektorzy to ludzie z nadania służb: na zmianę cywilnych i wojskowych. Śp. Premier Jan Olszewski, bardzo chciał zreformować naukę - nie zdążył. W Uniwersytetach Medycznych (zwanych wówczas Akademiami Medycznymi) czystki zaczęto od razu po ogłoszeniu "stanu wojennego" przez juntę Jaruzelskiego. Nic dziwnego, bo w ramach Układu Warszawskiego PRL odpowiadał za dostarczanie i szkolenie lekarzy na potrzeby wojska. W Uniwersytetach Medycznych najwięcej do powiedzenia mieli obywatele ZSRR i sowiecka agentura (członkowie TPPR, bywalcy sowieckiej ambasady), potem stalinowska żydokomuna i jej pomiot. Wsjakaja SWOŁOCZ pod pretekstem czystek ideologicznych, pozbywała się przede wszystkim ludzi najzdolniejszych, żeby pozbyć się konkurencji. W PAN było jeszcze gorzej, bo instytucja ta została powołana na haniebnym I Kongresie Nauki Polskiej wyłącznie do szpiegostwa naukowego na rzecz ZSRR. Do odpowiednich sowieckich instytutów szły sprawozdania z działalności naukowej w Polsce, ale przede wszystkim ze stypendiów zagranicznych, na które, nawet w okresie "zimnej wojny"' wyjeżdżali Polacy, a sowietów nie zapraszano. Podejrzewam, że nadal przyjaźń trwa, bo oficjalna współpraca z Rosją odbywała się, tymi samymi kanałami także w połowie lat dziewięćdziesiątych XX wieku, już po upadku ZSRR. A to bydło w tych "niezawisłych sądach" to niby skąd ma korzenie? One wszystkie kończyli Duraczówkę.
  • Polskę czeka walka z bandytami ubekami z uczelni, które nic nie znaczą,
    są w ogonie rankingów przez takich żydobolszewików jak T(K)retyn. Dlaczego płacze się nad stanem polskich uczelni w gazecie a kret i V kolumna peowska w PiSie  Gowin o tym milczy? Rząd też nic w tym temacie nie robi. Żydokomuna ze swym tępym bo powielanym genetycznie chowem/miotem wsobnym rządzi w prokuraturach, sądach i na uczelniach. Ten "świat akademicki" to żydokomunistyczny feudalizm, identycznie jak "sądownictwo", to sowiecki nawóz historii. Nie ma on nic wspólnego z nowoczesnością, czyli merytokracją i pragmatyzmem. Czy to nie czerwone żydokomusze czubki robiące za "profesorów" przede wszystkim odpowiadają za ChDiKK, upadek państwa? Czy POkręceni to nie ich wychowankowie? Jak to postżydosowieckie gówno zdegradowało Polskę najlepiej świadczy fakt, że tuż przed II wojną światową polski PKB wynosił 4 mld ówczesnych dolarów, był dwa razy wyższy od hiszpańskiego, a teraz jest ponad dwa razy niższy. Polacy w przededniu II wojny światowej statystycznie zarabiali 1,3 raza więcej niż Hiszpanie. Ile wyniósł hiszpański PKB per capita w roku 2017 ? Wyniósł on 28 156,82 USD, a polski w tym samym roku 13,811.66 USD, czyli dwa razy mniej. Tak zdegradował Polskę i Polaków sowiecki nawóz historii na tzw. "polskich uczelniach". W porównaniu do okresu przedwojennego i do Hiszpanii : CZTEROKROTNIE! Pomyślcie ludzie, i to bezwstydne gówno śmie się mądrzyć! Przyczepiło się do państwowego koryta jak rzep do psiego ogona i udaje naukowców! Prezydium Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich to uczone małpy, rachujące małpy i osły dmuchające we flet. Nie ma gorszej hołoty pod słońcem. Dlaczego tak uważamy? Dlatego, ponieważ wielokrotnie ta hołota doprowadziła do upadku państwo, jest za ten upadek w pierwszym rzędzie odpowiedzialna. Dowody? Proszę bardzo:        
                                                                       
    https://pomorska.pl/byly-kartki-na-mieso-cukier-wodke-mydlo-benzyne-a-nawet-garnitury-do-trumny/ar/7027755 ;      
                                                                       
    http://www.bibula.com/?p=67555.                                                  
                                                                                                      Jak tę hołotę ocenia świat ? Tak ocenia ją i jej "umiejętności" :
                                       
    http://www.webometrics.info/en/Europe/Poland                                        
                                                                                                         
    Poniższy komentarz daje do myślenia i wyjaśnia kto rządzi uczelniami, i nie tylko nimi, więc go zamieszczam.                                                                                                    
    [Kaszuba 17.09.2019 06:18
    Komentarze: 2050 Reputacja:    
    30 lat temu miałem możliwość być jako student na obradach rady wydziału humanistycznego UMK. Byłem zaskoczony, gdy usłyszałem jak przed rozpoczęciem obrad niektórzy z profesorów witali się pozdrowieniem SZALOM ALEJCHEM. Teraz już nie jestem tym zaskoczony ale zastanawiam się jaki jest skład władz Uczelni.]
  • Przykład wywalenia Profesora Nalaskowskiego jak w soczewce pokazuje jakie lobby rządzi uniwersytetami.
    To jest loby czerwono-tęczowe. Jeżeli państwo w to nie wkroczy zdecydowanie to ten bezkarny układ się umocni i nic dobrego dla Polski z tego nie wyniknie. Kret peowski w PiSie filozof Gowin się do tego nie nadaje. Tu trzeba być stanowczym i mieć jaja. Nie może być tak, że oni za państwowe pieniądze porobili sobie mini państewka na wydziałach. Ten stan rzeczy to kolejny przykład, że PiS musi uzyskać większość konstytucyjną i wyciąć do końca tą gangrenę w sądach i na uniwersytetach. Sitwy żydokomunistyczne rozeszły się nie tylko na uczelniach..prokuratury, sądownictwo, dziennikarstwo, polityka, samorządy, służba zdrowia, etc..wszędzie pomioty żydobolszewickie mają swoich ludzi.                                                                                                     
  • Czas na wyeliminowanie sitw postżydostalinowskich z ich chowem/miotem wsobnym na uczelniach.
    Tytuł profesora u nas jest dziedziczny, jak prokuratora i sędziego bo taka schlampe chazarska, alkoholiczka i pospolity przestępca Gersdorf miała ojca tez prezesa sądu najwyższego.. To tutaj powstają wielkie rody polskiej nauki, które sznurka do snopowiązałki stworzyć i wyprodukować bez licencji zakupionej w ZSRR nie potrafili..., ale mamy v/premiera Gowina, którego myśl naukowa rozpiera. W uczelni zatrudniony był i wybił się tatulo. Ściągnął żonę, która zrobiła doktorat, a potem wszystkich synków i wszystkie synowe. Wszyscy z pensjami wyższymi niż reszta plebsu naukowego. Wysyp talentów naukowych w jednej rodzinie nadzwyczajny. Oczywiście, żadne z nich, łącznie z tatulem, do nauki nie powinni wejść. Taka to dynastia. Rozdawnictwo papierów, komisje składające się z osób które nie znają zagadnień. Nie jednego już debila widziałem z tytułem. To Wstyd i Hańba dla NAUKI!
  • To są skandaliczne inwektywy! Niech wreszcie PiS idzie z tym do sądu.
    https://media.wplm.pl/thumbs/ODI1L3VfMS9jY18yMWQxOS9wLzIwMTkvMDkvMTcvODQwLzQ3OS8xZTkxY2I4NjJmNDA0YmYyOWZkYzFmOTk1NGMwMTdjOC5wbmc=.png
    W jakiej rzeczywistości on żyje? Matczak straszy w "GW" "wielkim konfliktem": "Nie chcę porównywać Kaczyńskiego do Hitlera, ale..." Profesor Marcin Matczak znowu w akcji! Tym razem na łamach „Gazety Wyborczej” starszy tym, że „wizja państwa, którą Kaczyński przedstawił na konwencji w Lublinie, (…) widzie nas w przepaść”. Co miałoby o tym świadczyć? Profesor Uniwersytetu Warszawskiego wskazuje tutaj m.in. na „rozdawnictwo” czy „wyższość woli politycznej nad prawem”. I choć Matczak podkreśla, że nie chce porównywać prezesa Jarosława Kaczyńskiego do Adolfa Hitlera, a polityków PiS do nazistów, to duch III Rzeszy w tekście profesora powraca niemal co akapit.


    https://wpolityce.pl/polityka/464189-matczak-straszy-w-gw-powtorka-z-iii-rzeszy

    Ps..Korzenie sitw akademickich sięgają stalinizmu. Do dziś wrogów eliminują bezwzględnie. Przykładem jest Matczak, który jest pracownikiem Uniwersytetu Warszawskiego i Fundacji Batorego. Kto temu panu o aparycji partyjnego aparatczyka PZPR nadal tytuł profesora? Nie pamiętam. Niskie czółko, głupie wypowiedzi i oczywiście ksywa "profesor". Mój Boże, iluż jest na tych nieszczęsnych polskich uczelniach wykształconych ponad swoje możliwości intelektualne zwykłych prymitywów, rżnących "ludzi renesansu", "znających się" na wszystkim…czyli na niczym.
  • Sędzia który unika wykonywania prawa musi być wywalony z zawodu.
    Zalecam wywalać sędziów na łamanie prawa...
    sądzie nie ma nic do uznawania lub nie uznawania .. on ma wykonywać prawo.... a nie je stanowić poprzez swoje uznawanie lub nie.

    Wywalić tych co nie stawiają się przed sądem dyscyplinarnym i w inny sposób łamią prawo.
    Mało wywalić ale zakazać pracy w zawodach prawniczych jako ludziom którzy jawnie mają prawo w d..pie.
    Sędziów którzy przynoszą lewe zwolnienia też wywalać razem z lekarzami którzy te lewe zwolnienia wypisują... i też obu wywalać z zawodów... przecież zaufania publicznego... tacy sędziowie i tacy lekarze nie są godni zaufania publicznego...to przestępcy.

    Sędzia ma być urzędnikiem państwowym na państwowej posadzie i nikim więcej ... żadna "nadzwyczajna kasta" takie same warunki zatrudnienia jak dla innych urzędników ... Żadne wysokie progi, żadne dożywotnie etaty...żadne immunitety... i żadnych talmudystów pomiędzy tymi urzędnikami... i żadnej polityki...
    bo na zbity pysk....z wilczym biletem....

    Tego potrzebuje społeczeństwo....a nie "nadzwyczajnej, nie usuwalnej i bezkarnej kasty".
  • @Oscar 14:43:49
    W pełni zgadzam się z twoim komentarzem. Pzdr!
  • @Oscar 14:43:49
    Sędzia jest nieusuwalny, jak już prezydent go mianuje. Ma lepsze "imuniuniu" niż poseł. I może liczyć na kolegów (u posłów różnie). Cóż, musieliby zmienić konstytucję, ale w swoich pseudopropozycjach prezydent tego nie ujął. Zapisał tam kompletne nonsensy.
  • Oszust matrymonialny wyłudził... 10 mln zł
    Mężczyzna podejrzany o oszustwa matrymonialne na szkodę trzech kobiet wyłudził w sumie prawie 10 mln zł. Na wniosek prokuratury został przez sąd aresztowany na dwa miesiące. Wcześniej był skazany za wielomilionowe wyłudzenia wyrokiem w zawieszeniu.
    https://niezalezna.pl/288712-oszust-matrymonialny-wyludzil-10-mln-zl


    Ps...40 milionów wyłudzenia i nie poszedł siedzieć? Może a raczej na pewno podzielił się z kim trzeba. To jest chyba najciekawsze w tej całej sprawie. To, że kobiety w pewnym wieku dają się nabierać, nawet agentom CBA, to nic nowego. Ale wyrok w zawieszeniu za oszustwa na 40 milionów to ja też chcę. Gdzie takie dają i gdzie można oszukać? Kolejny dowód na uczciwość Kasty. Tak ochoczo się dzielił z kim trzeba, że do dziś mimo buńczucznej zapowiedzi Strzembosza nie mogą się samooczyścić. Lepkie paluszki to choroba w niektórych zawodach. Nie posmarujesz nie pojedziesz. Znam takiego liliput z lagą jak konar dębu, panie się krztuszą i proszą o jeszcze. Taksa spora ale on na biedne nie poluje. Taki ci z niego liliput! Ale uwaga, temat może dotyczyć i drugiej strony. Na rynku działają również "lovelaski". Też potrafią wyciąć numer stulecia. Ogólnie ręka na dupie ale i na pulsie. Dla bezpieczeństwa kasy.
  • Minister Wójcik: Prof. Strzembosz odpowiada za zakonserwowanie starego systemu wymiaru sprawiedliwości w III RP
    https://media.wplm.pl/thumbs/ODI1L3VfMS9jY184YTAxOC9wLzIwMTkvMDkvMTkvODI1LzUxNi9lNmQyMWViMDY0MDI0MjAyYjVkOWJjNGQ3YTQ3YzRlZi5qcGVn.jpeg
    Pan profesor Strzembosz powinien mieć pewną refleksję na temat tego, co działo się 30 lat temu, bo jeżeli ktoś zaszkodził polskiemu wymiarowi sprawiedliwości przez te wiele lat, to reformy, które wówczas były prowadzone i przygotowywane w ministerstwie sprawiedliwości - podkreślił wiceminister Wójcik w „Kwadransie politycznym” w TVP 1. Dodał, że prof. Adam Strzembosz był wówczas wiceministrem sprawiedliwości i odpowiadał za wprowadzenie pakietu ustaw reformujących wymiar sprawiedliwości. Pan profesor Strzembosz wczoraj w wywiadach bardzo mocno atakował ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Nazwał go szkodnikiem. Ludzi, którzy są na kierowniczych stanowiskach, ludzi otaczających pana ministra Ziobro nazwał frustratami mówił wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik w „Kwadransie politycznym” w TVP 1. Pan profesor Strzembosz powinien mieć pewną refleksję na temat tego, co działo się 30 lat temu, bo jeżeli ktoś zaszkodził polskiemu wymiarowi sprawiedliwości przez te wiele lat, to reformy, które wówczas były prowadzone i przygotowywane w ministerstwie sprawiedliwości. A tak się składa, że pan Strzembosz był wówczas wiceministrem sprawiedliwości. Krótko, ale jednak był odpowiedzialny za wdrażanie pakietu ustaw wskazał. Jego filozofia była wówczas taka, że czas rozwiąże wszystkie problemy. I nic bardziej nie zakonserwowało starego systemu niż to, co wówczas zrobiono. On m. in. temu patronował, bo to była jego filozofia. I mówię to na podstawie wypowiedzi pana Bentkowskiego, ówczesnego ministra sprawiedliwości, jego przełożonego podkreślił wiceminister sprawiedliwości. On przyjął, że po prostu biologia spowoduje, że nie będzie problemu mówił Wójcik o prof. Strzemboszu. W czasach przed 1989 r. jednym z najbardziej upolitycznionych środowisk było środowisko sędziowskie i środowisko prokuratorskie. I to co wówczas przygotowano, gdzie za to odpowiadał również pan Strzembosz to było zakonserwowanie starego systemu, przeniesienie go do nowych warunków wskazał.

    ems/TVP

    Ps...Strzembosz to czerwona szuja i stary ubecki komuch. Takim jak on powinno się zmniejszyć emeryturę podobnie jak ubekom. Wydalić z zawodu i przeliczyć stan spoczynku na emeryturę tak, jak wszystkim, wszyscy równi wobec prawa. Bardzo mi się podoba odpowiedź min. Ziobro na zarzuty Strzembosza, zamieszczona o dziwo w dzisiejszym Der Onet...że też ten człowiek ma czelność zabierania głosu i pokazywania swojej twarzy publicznie, jeden z największych szkodników po 1989, WSTYD!!!
  • Szokujący wyrok sądu! Oddaje kamienicę w ręce rekina reprywatyzacyjnego i podważa działanie Komisji Weryfikacyjnej
    Bulwersująca decyzja Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie! Umorzył sprawę reprywatyzacji kamienicy przy ul. Dahlberga 5 i oddał ją w ręce Marka Mossakowskiego, jednego z głównych rekinów reprywatyzacyjnych. Sąd podważył też niemal całe umocowanie prawne Komisji Weryfikacyjnej! Sąd w uzasadnieniu wyroku wskazał m.in., że decyzje w sprawie tej nieruchomości zostały wydane przed wejściem w życie ustawy o komisji reprywatyzacyjnej. „Nabywając roszczenia dekretowe, podmiot, który te roszczenia nabył, nie mógł wiedzieć, że w przyszłości z tego tytułu będą dla niego wynikały jakieś negatywne skutki prawne” zaznaczyła sędzia Anna Falkiewicz-Kluj. Granda w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym. Właśnie umorzył sprawę i oddał kamienicę na Dahlberga rodzinie kryminalisty Marka Mossakowskiego. Sąd podważył właśnie właściwe całą ustawę i uprawnienia komisji. Idą na ostro. Grubo napisał na twitterze Jan Śpiewak. Rozstrzygnięcie WSA przeczy idei powołania Komisji, de facto sąd chce zakazać stosowania ustawy uchwalonej przez Sejm (mimo, że nie kwestionuje jej konstytucyjności) wtórował mu Sebastian Kaleta. Sprawa zbulwersowała także ministra Macieja Wąsika, zastępcę koordynatora służb specjalnych. Czy dobrze rozumiem, że sąd uznał, że nie będzie stosował przepisów ustawy uchwalonej przez Sejm i podpisanej przez Prezydenta, w żaden sposób nie zakwestionowanej przez Trybunał Konstytucyjny? napisał na twitterze. W czerwcu 2018 roku Komisja weryfikacyjna uchyliła w całości decyzje reprywatyzacyjne ws. Dahlberga 5. Jak uzasadniał Jaki, doszło do rażącego naruszenia „zasady prawdy obiektywnej przez prezydent Warszawy poprzez nieustalenie przesłanki posiadania gruntów i złożenia wniosku dekretowego”. Prezydent m.st. Warszawy nie poczynił ustaleń dot. posiadania przedmiotowej nieruchomości przez wnioskodawczynie w chwili złożenia wniosku dekretowego. Nie przeprowadził w tym zakresie stosownego postępowania dowodowego i w żaden sposób nie odniósł się do tej kwestii w treści uzasadnienia decyzji reprywatyzacyjnej uzasadniał Patryk jaki w czerwcu 2018 roku.
    WB,PAP


    Ps...W końcu poleje się krew tych totalnych skurwysynów w togach! Cierpliwość ludzka też ma swoje granice…Jeżeli tak ordynarni poglądowo łapówkarze będą dalej orzekać po wyborach skończy się to wszystko bardzo tragicznie. Z WSA pochodzi sędzia Kamińska co krzyczała o nadzwyczajnej kaście i mówiła, że chce zemsty? To jesteśmy w domu! Prawnicy to najbardziej zgniłe środowisko w 3RP, nawet środowisko medyków jest od nich bardziej przyzwoite, w Warszawie sieć powiązań adwokat-prokurator-sędzia nawet rodzinnie widoczna na każdym kroku.
    Chyba teraz już wiecie dlaczego PiS musi uzyskać 13. większość konstytucyjną. Tym ruchem Sąd Administracyjny dołożył PiS-owi kilka procent w wyborach. Brawo! Mam nadzieję, że po wyborach PiS będzie miał większość konstytucyjną po takich wyrokach kasty sędziowskiej. PO tym wyroku, niechcąco wydali wyrok, który zostanie wykonany 13-10-2019 roku na tej całej mafi,PIS będzie miał większość Konstytucyjną to pewne! Więcej takich wyroków przed 13-10-19, brawo sądy. Ten wyrok powinien mieć takie same skutki jak każda inna niekompetencja zawodowa pracownika. Czyli tutaj dyscyplinarne zwolnienie sędziego z pracy! Toż to patologia, natychmiastowa reakcja rządu powinna być, a tę bezczelną sędzinę Annę Falkiewicz-Kluj zwolnić dyscyplinarnie toż to czysta kpina z mieszkańców, ciekawe ile dostała kasy za ten wyrok. Pani sędzia dobrze się czuje ? Chce stanowić i wykonywać prawo. Po co nam Sejm, rząd, prezydent. Wystarczy sądownictwo. „Cała władza w ręce sędziów”. Nadzwyczajni. Potrzeba nadzwyczajnych działań. Przecież sąd sam przyklepywał rabunki kamienic na 140-to latków. Przecież sąd sam należy do układu zamkniętego i wszystkie rabunki przyklepuje. Jak myślicie, za darmo to robi?









    Mam szczerą nadzieję, że po wyborach uda się dokończyć reformę sądów. Państwo odebrało skradzioną własność złodziejowi, a sąd znowu oddał ją w jego ręce. A co ludźmi, którzy stracili dach nad głową? Kasta z „totalsami” chce dojść do władzy nawet jakby trzeba było wyrżnąć cały naród. Ich motto, „władza ponad wszystko”. Zbrodnicza postbolszewicka mafia sędziowska i prawników, stworzona we współpracy z urzędnikami z ratusza m.st. Warszawy, łączy swoje wysiłki w niszczeniu sprawiedliwości. Do puki się tego gówna nie zaorze, o sprawiedliwości nie ma co marzyć. Jedno jest pewne. Taka sytuacja dłużej trwać nie może. Dlatego należy zabrać sędziom immunitet. Oni mają się za nietykalnych i robią co chcą, wyroki o tym świadczą. Wiedzą, że nic im nie można zrobić. Naród nadal na pasku postchazarobolszewickiej kasty i ich miotu wsobnego.
  • @@@@! takie wyroki przed wyborami tylko pomagają PiSowi
    Wyrok potwierdza tezę, że w Warszawie działała i cały czas działa zorganizowana grupa przestępcza złożona z urzędników ratusza, złodziei, morderców (niewyjaśnione „wtedy samobójstwo a dziś morderstwo” pani Jolanty Brzeskiej), adwokatów, prokuratorów i sędziów. Skoro sędziowie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie przyznali Markowi Mossakowskiemu kamienicę, którą według komisji weryfikacyjnej ukradł, to sędziowie sądu administracyjnego publicznie przyznali (w mojej opinii) że:
    1. Należą do zorganizowanej grupy przestępczej.
    2. Występują jako zorganizowana grupa przestępcza przeciwko ustrojowi trzeciej RP, powadze sejmu, powadze prezydenta.

    3.Wojewódzki Sąd Administracyjny złamał publicznie konstytucję RP (w mojej osobistej opinii).

    Pozostaje kwestia czy państwo polskie jest na tyle silne by rozbić ten najsilniejszy element reprywatyzacyjnej grupy przestępczej (w mojej opinii sędziów sądów warszawskich), czy będzie na tyle silne i zdecydowane by zajęło się nimi CBA, CBS, ABW i w przypadku udowodnienia powiązań mafijnych państwo polskie, będzie na tyle silne by usunąć tych sędziów z zawodu i życia publicznego.
  • @ele 13:22:48
    Tusk PO PSL i chazarokomunistyczni sędziowie ze swym miotem wsobnym zbudowali państwo dla złodziei i LGBT. Reszta społeczeństwa to miała być (jak powiedział Sikorski) murzyńskość. Kiedy znikną z sądów chazarokomunistyczni sędziowie ze swym miotem wsobnym?
  • @ele 13:22:48
    Po wyrokach wnioskuję, że niejeden sędzia jest umoczony w tej prywatyzacji i z tego ma majątek.
  • Po wyborach rozpocznie się kastrowanie kasty. To ostatnie POdrygi.
    Przecież sędziowie swoje "dole'' od mafii już zdążyli wydać, więc o zwrocie nie chcą myśleć. Przecież sędziowie nie będą karać tych spośród ich kolegów, którzy między innymi troszczyli się o ich osobiste interesy. Gołym okiem widać, że system sądowniczy toczy gangrena korupcji. To właśnie jest powodem narzekań na reformy i obrażanie reformatorów. Będzie wrzask, to trudno, trzeba to pole zorać i siać na nowo. Ciekawe czy ci wyrzuceni z kamienic nadal głosują na PO? POKO?
  • J. Kaczyński o reformie sądów: Wszystko czyniliśmy w interesie społeczeństwa i sprawiedliwości
    To co czyniliśmy, czyniliśmy dobrze, w interesie społeczeństwa i sprawiedliwości. Ta reforma nie jest jeszcze dokończona więc powiem, że będzie kontynuowana. My się nie cofniemy. Polska musi być krajem dobrze funkcjonującym i podstawą są dobre, sprawne, a przede wszystkim obiektywne sądy - powiedział dzisiaj podczas konwencji we Włocławku prezes Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński.
    Kiedy zbliżamy się do finału kadencji, to zawsze musimy spojrzeć wstecz, zapytać co się udało, czy dotrzymywaliśmy słowa, co zrobiliśmy dla naszego kraju - powiedział na początku swojego wystąpienia Jarosław Kaczyński. Prezes PiS zaznaczył, że takie pytania "powinna zadawać sobie każda partia, która rządziła lub rządzi". Chcemy być wobec wyborców uczciwi. Mogę powiedzieć - zrobiliśmy w tym czasie bardzo wiele. Najbardziej znane są nasze osiągnięcia w sferze społecznej - wielka polityka przywracania w Polsce sprawiedliwości, wspieranie polskich rodzin. Symbolem tej polityki jest program Rodzina 500 plus ale tych przedsięwzięć jest więcej (...) Kierowaliśmy naszą pomoc nie tylko w stronę rodzin, ale także seniorów czy niepełnosprawnych - powiedział szef Prawa i Sprawiedliwości. Kaczyński zaznaczył, że są to "osiągnięcia, o których mówi się często, ale trzeba o tym przypominać, bo to jakościowa zmiana". Ale nie możemy zapominać o innych sukcesach, innych sprawach, które obiecywaliśmy. Podjęliśmy reformę państwa, reformę rządu, podjęliśmy reformę administracji skarbowej i bez tej reformy nasza polityka społeczna nie byłaby możliwa, bo ta reforma przyniosła nam zwiększenie dochodów. Przez lata Polska była okradana i myśmy to w znacznym stopniu ukrócili powiedział prezes PiS. Zmiany objęły także i inne elementy - podjęliśmy niełatwą reformę polskich sądów (...) To co czyniliśmy, czyniliśmy dobrze, w interesie społeczeństwa i sprawiedliwości. Ta reforma nie jest jeszcze dokończona więc powiem, że będzie kontynuowana. My się nie cofniemy. Polska musi być krajem dobrze funkcjonującym i podstawą są dobre, sprawne, a przede wszystkim obiektywne sądy dodał Jarosław Kaczyński


    https://niezalezna.pl/288875-j-kaczynski-o-reformie-sadow-wszystko-czynilismy-w-interesie-spoleczenstwa-i-sprawiedliwosci
  • @ele 13:22:48
    W Polsce nie ma normalnych elit, te, które są, zostały wykształcone na sowieckich bagnetach. Obecne elity zostały stworzone przez chazarokomunistów, to produkt przyniesiony na ruskich bagnetach, dlatego polski patriotyzm to dla nich zaraza, oni są internacjonaliści (teraz używają nazwy- europejczycy).
  • Ziobro: Skala oporu środowiska sędziowskiego wobec reformy samego sądownictwa przeszła najśmielsze oczekiwania
    Skala oporu środowiska sędziowskiego wobec reformy samego sądownictwa przeszła najśmielsze oczekiwania; niektórzy sędziowie, wbrew zasadom niezawisłości, jawnie opowiedzieli się po stronie politycznej opozycji mówi w wywiadzie dla tygodnika „Do Rzeczy” szef MS Zbigniew Ziobro. Pytany o reformę sądownictwa, Ziobro ocenił, że „skala oporu środowiska sędziowskiego wobec reformy samego sądownictwa przeszła najśmielsze oczekiwania”. To opór w dużej mierze inicjowany politycznie przez opozycję. Niektórzy sędziowie, wbrew zasadom niezawisłości jawnie opowiedzieli się po stronie politycznej opozycji, która wykorzystuje ten spór i z całą bezwzględnością inicjuje też działania na płaszczyźnie europejskiej powiedział Ziobro. Jego zdaniem niektóre instytucje europejskie również przekraczają swoje kompetencje i wykazują się hipokryzją. Kiedy wiceprzewodniczący klubu CDU wprost z ław Bundestagu przenosi się na fotel sędziego niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego, pies z kulawą nogą nie interesuje się upolitycznieniem niemieckiego sądownictwa konstytucyjnego wskazał. Z kolei odnosząc się do działania prokuratury, Ziobro ocenił, że w 2015 r., kiedy obecna większość rządowa obejmowała władzę, „prokuratura była zdewastowana dokonaną za rządów PO-PSL pseudoreformą”. Poprzednia władza pozbawiła ją możliwości skutecznego działania. Gdyby nie brak nadzoru i porażająca nieudolność prokuratorów, nie doszłoby przecież do takich afer jak np. Amber Gold, w wyniku której oszczędności straciło kilkanaście tysięcy Polaków powiedział minister sprawiedliwości. W wywiadzie padło też pytanie, czy zdaniem ministra Zjednoczona Prawica ma szansę obronić samodzielną większość w Sejmie, a może ma nadzieję na większość konstytucyjną. Mamy ambicję kontynuować dobre zmiany. Po czterech latach naszych rządów Polacy nie tylko uważają, że w Polsce żyje się bezpiecznie. Żyje im się także lepiej dzięki wprowadzanym przez nas wielkim społecznym projektem - takim jak 500 zł na dziecko, wyprawki szkolne dla uczniów, 13. emerytury. Podnieśliśmy też minimalne płace i obniżyliśmy wiek emerytalny Polaków mówił Ziobro. Stać nas na to m.in. dlatego, że odzyskujemy gigantyczne kwoty rozkradane za poprzednich rządów przez mafie i przestępców. Wbrew nakręcanym przez opozycję strachom, że polskiego państwa nie strać na to, by troszczyło się o byt Polaków czy obniżało podatki, Polska jest dziś drugim pod względem wzrostu gospodarczego krajem w Europie. Mam nadzieję, że wyborcy to docenią powiedział minister. gah/PAP

    https://wpolityce.pl/polityka/464981-ziobro-skala-oporu-wobec-reformy-przeszla-oczekiwania
    Ps...90 % sędziów to TW - esbecja. Po kolana w PRL-u. W polskich sądach wciąż pracuje 700 sędziów orzekających za komuny.

    https://www.pch24.pl/po-kolana-w-prl-u--w-polskich-sadach-wciaz-pracuje-700-sedziow-orzekajacych-za-komuny,53368,i.html
    Proszę czytać Państwo i prawo w cywilizacji łacińskiej prof. Konecznego. Domagał się powrotu kadr do stanu sprzed 1926 i przemodelowania sadownictwa. Przede wszystkim sędzia nie ma być maszynka do stosowania ustaw. Kodeks ma być tylko pomocą a nie dyrektywą do wykonania. Ale nawet gdyby PiS chciało iść w tym kierunku to jak przywrócić elity, których już nie ma? Skąd wezmą i jak ich sprawdza skoro wszyscy się boją, mają zbyt wiele do stracenia. Przecież młodym Polakom od szkół wkłada się do głowy że nie mogą samodzielnie myśleć, że liczy się etat a nie zasady, a wykształcenie wystarczy i bez filozofii też się da żyć.
  • Pupile bezpieki i entuzjaści partii komunistycznej. Zobacz LISTĘ SĘDZIÓW Sądu Najwyższego
    Dosyć mówienia o samooczyszczeniu Sądu Najwyższego! Taki argument to farsa, co pokazuje publikowana po raz pierwszy przez portal Niezalezna.pl lista 41 sędziów, którzy do dziś są na liście Sądu Najwyższego nie respektującego zapisów obowiązującej ustawy o SN, oraz tych, którzy przeszli w stan spoczynku już po wybuchnięciu sporu o Trybunał Konstytucyjny w 2015 r. Lista zostanie uzupełniona, bo kolejne ciekawe materiały są w opracowaniu.
    Lista sędziów Sądu Najwyższego od 2015 do 2018 r.

    Tomasz Artymiuk - do składu SN dotarł w 2007 r. Dopiero publikacje „GP” ujawniły, że akces do PZPR zgłosił w listopadzie 1989 r. gdy znaczna część działaczy opuszczała tonący okręt. Ówczesny sędzia sądów wojskowych jednak mimo zmian ustrojowych ubiegał się o miejsce w partyjnych szeregach. Jako entuzjaście partii komunistycznej, łatwo przyszło mu uchronienie przed odpowiedzialnością karną partyjnego sędziego SN z lat 1985-1990 Leopolda Nowaka, który w stanie wojennym skazał przywódcę strajku. Nowak zastosował dekret o stanie wojennym, który w momencie czynu oskarżonego nie miał mocy prawnej.

    Teresa Bielska-Sobkowicz - w PRL działacz ZSMP. W stanie wojennym wyjeżdżała do Moskwy do swojego brata Janusza Bielskiego, który od 1980 r. pracował tam jako ekspert w sekretariacie RWPG. W latach 80. zajmował on czołowe stanowiska w stołecznych komórkach aparatu ZSMP i PZPR. Sędzia Bielska-Sobkowicz orzeka w SN od 2002 r.

    Wiesław Błuś – jest również od 2002 r. w składzie SN. W 2016 r. przejął rolę prezesa Izby Wojskowej po przejściu w stan spoczynku gen. Janusza Godynia. Jeszcze podczas jego studiów na wydziale prawa w Lublinie w 1975 r. zainteresowała się nim bezpieka. Choć chciano go zwerbować na TW, Błuś już na pierwszym spotkaniu wyraził wolę etatowej pracy w SB. Był kandydatem na funkcjonariusza wywiadu SB. Jednocześnie założono jego teczkę KO o ps. Ręczajski. Powodem fascynacji sędziego bezpieką miała być kariera jego ojca Czesława Błusia - oficera LWP ze Sztabu Wojskowego w Lublinie. Ostatecznie w 1980 r. Błuś rozmyślił się co do swojej przyszłości i odtąd zakończyły się kontakty jego z funkcjonariuszami MSW.

    Marian Buliński - Od 1990 r. w Izbie Wojskowej SN orzekał Marian Buliński. W stanie wojennym będąc w stopniu porucznika, a następnie kapitana, Buliński pełnił rolę sędziego Sądu Pomorskiego Okręgu Wojskowego w Bydgoszczy i Sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego. Skazywał m.in. za organizowanie strajków, rozpowszechnianie treści godzących w ustrój PRL czy za działalność w NZS. Jako porucznik LWP skazał w grudniu 1981 r. m.in. Józefa Orębskiego za rozpowszechnianie na plakatach napisów antypaństwowych i antypartyjnych. Zasądził karę roku pozbawienia wolności. Później dziwnie złagodniał. W 2014 r. należał do składu orzekającego, który uniewinnił stalinowskiego oficera śledczego Tadeusza J., któremu zarzucono znęcanie się nad płk. Franciszkiem Skibińskim.

    Krzysztof Cesarz – w latach 70. i 80. PRL łączył orzekanie z zaangażowaniem w działalność w PZPR. Władza dostrzegła go dając mu w 1985 r. Brązowy Krzyż Zasługi. Sędzia Cesarz był przewodniczącym składu SN, który w czerwcu 2018 r. odrzucił kasację drukarza pozwanego za odmowę aktywistom LGBT druku plakatu Z archiwów IPN wynika, że ojciec sędziego Marian Cesarz, zaraz po wojnie walczył w mundurze KBW z Żołnierzami Wyklętymi. Jako członek PPR, żołnierz Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego (w funkcji zastępcy dowódcy Zwiadu) Marian Cesarz zajmował się m.in. sprawami polityczno-wychowawczymi. W trakcie swojej służby był szkolony w Oficerskiej Szkole Informacji WP. Jego syn, sędzia Krzysztof Cesarz dał o sobie znać również niedawno, nie przyjmując do wiadomości, że zgodnie ze znowelizowaną ustawą o SN został odesłany w stan spoczynku. Złożył pozew do Izby Pracy SN domagając się orzeczenia wobec niego statusu czynnego sędziego. Sąd Najwyższy wykorzystał to do sformułowania 19 września kolejnych już pytań prejudycjalnych do Trybunału Sprawiedliwości UE, które mają sparaliżować zmiany w SN. Orzekanie w tym sądzie Krzysztof Cesarz rozpoczął w 2004 r.

    płk Józef Dołhy - od 1990 r. orzekał w SN. W PRL należał do Stronnictwa Demokratycznego. Uczestniczył w procesach politycznych jako sędzia Sądu Marynarki Wojennej w Gdyni. Były to sprawy osób oskarżonych m. in. o czyny z pierwszych dni stanu wojennego, gdy nie obowiązywał dotyczący jego dekret. Wśród wyroków sędziego był ten wydany na Grzegorza Kukowskiego. Skazano go na 2 lata więzienia za sporządzenie napisu antykomunistycznego na terenie jednostki wojskowej. W innym wyroku wobec Stanisława Pszczółkowskiego orzeczono karę 4 lat pozbawienia wolności za wypowiedzenie słów „to ostatnie oddechy komuny”, czy o oficerach- politrukach - „powiesić takich politycznych” . W 2017 r. sędzia Dołhy przeszedł w stan spoczynku.

    Dariusz Dończyk - w PRL człowiek ZSMP. Jeszcze ucząc się na wydziale prawa był aktywistą Związku. Został przedstawicielem ZSMP z wydziału Prawa i Administracji na forum UMK w Toruniu. Sędzia Dończyk orzeka w SN od 2009 r.

    Tadeusz Ereciński – w PRL będąc pracownikiem naukowym na UW wyraził zgodę na kontakt z SB i przekazanie jej informacji. Choć w latach 70. był kandydatem na TW a nie tajnym współpracownikiem, podzielił się swoją wiedzą z bezpieką deklarując jako swój obowiązek lojalność wobec SB. Ereciński wyraził wobec funkcjonariusza SB oburzenie wobec zaobserwowania "wrogich poczynań" przeciwko PRL ze strony przebywających zagranicą prof. Zygmunta Baumana i Leszka Kołakowskiego. W SN orzekał w latach 1990-2016. Był prezesem izby cywilnej.

    Teresa Flemming-Kulesza – była w podobnym okresie w SN jak prof. Ereciński. Przez ponad trzy lata pełniła funkcję prezesa izby. Jest córką płk LWP Mariana Flemminga, stalinowskiego prawnika, wieloletniego oficera śledczego Naczelnej Prokuratury Wojskowej z czasu najokrutniejszych represji. Pracował z Heleną Wolińską, był też z nią w POP PZPR. Domagał się od sądów pryncypialnych represji uzasadnionej potrzebą karności. W okresie powojennym zasłużył się też w walce z „bandami” czyli Żołnierzami Wyklętymi. Flemming-Kulesza w latach 2002-2010 zasiadała w KRS. Jej mąż Marian Kulesza był reżyserem jak i sekretarzem PZPR ds. propagandy.

    Małgorzata Gersdorf - w latach 80. działała w komunistycznej młodzieżówce SZSP pełniąc funkcję w uczelnianej strukturze Związku. Jej matka, Alicja Nierychlewska-Gersdorf, sędzia okresu PRL, w 1980 r. przeniosła się do pracy w SN w funkcji starszego specjalisty. Mąż Małgorzaty Gersdorf - Bohdan Zdziennicki udzielał się w PZPR, pracował w resorcie sprawiedliwości. W jego rodzinie był czołowy prominent PRL Henryk Jabłoński, przewodniczący Rady Państwa, który rozdawał i zabierał nominacje sędziowskie w minionym ustroju. Zdziennicki został po upadku komunizmu wiceministrem rządów lewicowych i prezesem TK. Prof. Gersdorf w SN znalazła się w 2008 r.

    Janusz Godyń – gen. dywizji, który w pracy w Sądzie Najwyższym spędził lata 1990 - 2016 i przez cały ten okres był tam szefem Izby Wojskowej SN. Od początku lat 70. Rozwijał swoją karierę w PZPR. Od wtedy również służył w szeregach Wojsk Ochrony Pogranicza - organie bezpieki PRL. Szybko jako sędzia został szefem sądów wojskowych PRL. W opiniach służbowych oficera LWP wskazywano, że "W pełni uznaje i realizuje socjalistyczne ideały w każdej dziedzinie". Jego służba sądownicza przebiegała w zgodzie "z duchem idei marksistowsko- leninowskich". Przełożeni Godynia ze szczytów władz systemu komunistycznego chwalili go za postawę i zaangażowanie w okresie stanu wojennego.

    Katarzyna Gonera – znalazła się w składzie SN w 2000 r. Sędzia zasłynęła w 2014 r. wypowiedzią, że w latach 80. sędziowie mieli łatwo, jeśli chcieli być niezawiśli a sąd był wówczas miejscem, który pozwalał sędziom na sporą niezależność. Sędzia Gonera miała taką perspektywę, jako córka komunistycznego generała dywizji MSW Zenona Trzcińskiego, który przez lata był komendantem Akademii Spraw Wewnętrznych szkolącej esbeków na jeszcze bardziej wydajnych i skutecznych w eksterminacji polskich patriotów. Pełnił także w latach 80 funkcję Komendanta Głównego MO.

    Antoni Górski - od lat 70. orzekał w białostockich sądach: powiatowym i wojewódzkim. Doszedł do funkcji prezesa sądu wojewódzkiego. Od 1997 r. był delegowany do pełnienia czynności sędziego SN. W 2010 r. został przewodniczącym KRS i funkcję tę sprawował przez cztery lata. W 2017 r. przeszedł w stan spoczynku.

    Beata Gudowska - w latach 70. łączyła orzekanie z udzielaniem się w PZPR i Towarzystwie Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Jakby tego było mało, należała też do kontrolowanej przez prawników z wierchuszki MSW i LWP organizacji Zrzeszenie Prawników Polskich. Beata Gudowska pracowała w PRL w Sądzie Wojewódzkim w Krakowie. Wcześniej orzekała w Okręgowym Sądzie Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Krakowie i Sądzie Rejonowy w Myślenicach. Jej ojciec Jacek Albrecht był kierownikiem działu lokalnych organach ówczesnej władzy - w Wojewódzkiej Radzie Narodowej. Później pracował też w Urzędzie Wojewódzkim w Krakowie. Dostała się do SN w 1999 r.

    Jacek Gudowski – podobnie jak żona - członek PZPR, TPPR. Pod koniec lat 70. był on przewodniczącym wydziału cywilnego w Sądzie Rejonowym w Bochni. Później powołano go na przewodniczącego wydziału w Sądzie Wojewódzkim w Tarnowie. Wreszcie pod koniec PRL został sędzią wizytatorem w krakowskim sądzie wojewódzkim. Był wieloletnim członkiem PZPR i tkwił w partii nawet po wyborach do Sejmu kontraktowego 4 czerwca 1989 r. W SN był o 9 lat wcześniej niż żona, w 1990 r. We wrześniu br. ignorując przeniesienie go w stan spoczynku ustawą o SN, przystąpił do orzekania.

    Józef Iwulski – oficer LWP wyszkolony przez WSW. Uzyskał stopnień kapitana. Orzekał jako członek PZPR. Do 1989 r. tkwił w partii, wydając w sądzie wojskowym wyroki skazujące na opozycjonistów w okresie stanu wojennego. Jak ujawniono za archiwami IPN, sędzia orzekał w procesach politycznych łącznie 16 opozycjonistów. Sędzia ukrywał te fakty, a także to, że jego żona była w SB, a rodzice w MO. Zostały one upublicznione dopiero po podniesieniu jego kandydatury do rangi pierwszego prawnika w państwie. W Sądzie Najwyższym RP jest od początku, tj. od czerwca 1990 r. Sędzia Iwulski do czasu ujawnienia jego prawdziwego dossier, przedstawiał się jako prawnik związany w PRL z Solidarnością.

    Przemysław Kalinowski - znalazł się w SN w 1997 r. W połowie lat 80. orzekał w warszawskim sądzie rejonowym. Udawał się też w tym okresie w delegację z ministerstwa sprawiedliwości do bratnich Węgier. Kalinowski był ekspertem publikującym prawne komentarze do dekretu o stanie wojennym. Publikował też w biuletynach Akademii Spraw Wewnętrznych i MO. Jego ojciec Stefan Kalinowski w okresie stalinizmu był delegowany do SN, orzekał tam później jako sędzia.

    Anna Kozłowska - ur. Orzeka od 1978 r. W PRL była członkiem PZPR. W stanie wojennym pełniła funkcję przewodniczącego wydziału cywilnego SR w Radomiu. Została wówczas delegowana do Ministerstwa Sprawiedliwości do wydziału rewizji nadzwyczajnych. Podobną funkcję objęła w ministerstwie już w III RP, za rządów postkomunistów z SLD-PSL - gdy ministrami sprawiedliwości byli kolejno Jerzy Jaskiernia i Włodzimierz Cimoszewicz. Sędzia Kozłowska została nominowana do SN w 2011 r.

    Jerzy Kuźniar - w PRL orzekał w Sądzie Wojewódzkim w Rzeszowie. Jego żona Marta Kuźniar pracowała w biurze podróży Almatur należącym do młodzieżówki komunistycznej ZSP. Była tam referentem. W 1988 r. Jerzy Kuźniar dosłużył się Srebrnego Krzyża Zasługi. Ojciec Marian Kuźniar był w Rzeszowie z-cą Naczelnika Urzędu Skarbowego, a siostra Barbara Kuźniar Jabłczyńska kierownikiem w Izbie Skarbowej. Od 1995 r. sędzia Kuźniar pozostawał w SN.

    Michał Laskowski – rzecznik SN. Jego ojciec Mikołaj Laskowski po wojnie był podporucznikiem LWP. Został przeniesiony do rezerwy w 1952 r. Od 1962 r. ojciec sędziego należał do PZPR. Sędzia Michał Laskowski pozostaje od 2009 r. w SN. Zapamiętana została jego wypowiedź z konferencji prasowej w 2017 r. w której zaprzeczał tezie, że w SN są nadal sędziowie, którzy skazywali opozycjonistów w procesach politycznych, sędziowie zbrodniarze komunistyczni.

    ppłk Edward Matwijów był członkiem PZPR od 1970 r. W 1986 r. uchwałą Rady Państwa powołany na sędziego SN. Od tego czasu orzekał aż do 2015 r. w Izbie Wojskowej SN. Płk Edward Matwijów był wieloletnim członkiem PZPR i pozostał jej do końca wierny. Od 1976 r. współdziałał z SB, zarejestrowany jako właściciel lokalu kontaktowego, mający ps. „Marynarz”. Jego brat Zbigniew był funkcjonariuszem SB pracującym w Gdańsku. Funkcjonował on w kontrwywiadzie bezpieki. Ojciec braci Matwijów był funkcjonariuszem MO. Od 1978 r. Matwiejów był sędzią Sądu Marynarki Wojennej, później Sądu Pomorskiego Okręgu Wojskowego. W obu tych sądach był kierownikiem grupy partyjnej. Już od 1986 r. orzekał w Izbie Wojskowej Sądu Najwyższego. W 1988 r. w ocenie służbowej podkreślano, że jest niezwykle „pryncypialny w zakresie oceny społecznej szkodliwości czynów". Zaznaczano, że potwierdził „swoje zalety” w okresie stanu wojennego. W 1982 r. ukończył WUML a w 1975 kurs prokuratorów i sędziów wojskowych. Sędzia Matwijów ma na swoim koncie liczne wyroki skazujące w stanie wojennym wrogów systemu komunistycznego. Skazał m.in. za głoszenie patriotycznych kazań księdza, prześladowanego za to samo przez bezpiekę. To że Matwijów był w 2008 r. nadal orzekającym sędzią, pozwoliło na odmowę za jego sprawą uchylenia przez SN immunitetu innego sędziego Zdzisława B., który, jak on, skazywał w 1981 r. B. skazał dwóch opozycjonistów stosując dekret o stanie wojennym, za nim to prawo zaczęło formalnie obowiązywać. Matwijów w SN był do połowy 2015 r.

    Anna Owczarek – została sędzią za sprawą uchwały Rady Państwa PRL-u z 1979 r. Była w partii jeszcze od lat 70-tych jako asesor sądowy. Na początku lat 80. nie tylko orzekała ale i kierowała partyjną organizacją w kaliskim sądzie rejonowym. W stanie wojennym delegowano ją do ministerstwa sprawiedliwości. Pracowała w departamencie nadzorującym, czy sądy wydają wyroki zgodne z wytycznymi partii. Za pracę była w PRL nagradzana krzyżami zasługi komunistycznego państwa. Została nominowana na sędziego Sądu Najwyższego w 2012 r. przez prezydenta Bronisława Komorowskiego

    Lech Paprzycki – w PRL wpływowy członek ZSL zasiadający w lokalnych władzach tej formacji politycznej zależnej całkowicie od PZPR. Był m.in. zastępcą szefa ZSL w Pruszkowie. W latach 70. był delegowany do ministerstwa sprawiedliwości. W 1988 r. został doceniony Złotym Krzyżem Zasługi dla PRL. Został posłem z ramienia Stronnictwa do Sejmu X kadencji. W latach 90. był nominatem PSL w roli zastępcy przewodniczącego Trybunału Stanu. Od 1999 r. kierował Izbą Karną SN. W stan spoczynku przeszedł dopiero w połowie 2016 r.

    Marek Pietruszyński – został sędzią izby wojskowej SN. Jest współautorem uchwały ograniczającej moc dowodów uzyskanych z kontroli operacyjnej, co oznacza utrudnienie w zwalczaniu korupcji. W 2015 r. Pietruszyński oddalił skargę rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej, którzy żalili się na przewlekłość prokuratury prowadzącej śledztwo w sprawie tragedii z 10 kwietnia 2010 r. Pietruszyński uznał, że prokuratura nie łamie żadnych praw pokrzywdzonych ani nie ogranicza im dostępu do materiałów śledztwa. Ojciec sędziego Henryk Pietruszyński – był w latach 1975-1984 zarejestrowany przez SB jako TW ps. „Jeleń”. Pracował w Hucie "Warszawa", „Jeleń” napisał zobowiązanie do współpracy z bezpieką a później w jej trakcie przekazał jej pięć donosów. Dotyczyły one m. in. interesującego SB doktoranta PAN Leszka Świętochowskiego wobec którego prowadziła sprawę o krypt. „Kronikarz”.Bezpieka z Wydziału III-1 KSMO zbierała też dane o głosach niezadowolenia wśród zatrudnionych w hucie. W 1982 r. stracił chęć do dalszych kontaktów z SB i został wyrejestrowany.

    Henryk Pietrzkowski - W 1998 r. dokooptowano go do grona sędziowskiego w SN. Wcześniej, w latach 80., grał pierwsze skrzypce w komórkach partyjnych w łódzkim sądzie rejonowym jak i w Komitecie Łódzkim PZPR. Dał się też poznać jako bohater afery korupcyjnej w Sądzie Najwyższym, którą ujawniono w 2012 r. Jak wynika z zebranych z podsłuchu materiałów CBA, sędzia Pietrzkowski udzielał innemu sędziemu z NSA wskazówek, jak napisać skuteczną kasację dla jednego z biznesmenów.

    Krzysztof Pietrzykowski - Również w 2005 r. do grona sędziowskiego SN dotarł Krzysztof Pietrzykowski - działacz młodzieżówek komunistycznych a później członek PZPR. Jego ojciec Janusz Pietrzykowski w PRL był w latach 60-tych sędzią SN.

    Waldemar Płóciennik - od 2005 r. jest wydającym wyroki w SN. Nie przeszkodziło w powołaniu go do tak zaszczytnej funkcji, że w stanie wojennym orzekał w sprawach politycznych przeciwko opozycjonistom. Płóciennik zrealizował w PRL karierę sędziowskiego działacza komunistycznego udzielającego się nie tylko w PZPR ale i jako szef koła Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Po 1989 r. nie tylko awansował do SN, ale i pełnił dotąd funkcję przewodniczącego wydziału w Izbie Karnej SN. W 2010 r. przewodniczył składowi SN, który podjął uchwałę, że zbrodnie komunistyczne,w tym zbrodnie sądowe, podlegają przedawnieniu zgodnie z postanowieniami Kodeksu karnego, a więc najczęściej po 15 latach. W 2007 r. Płóciennik był też współautorem uchwały SN, podjętej dla zwolnienia z odpowiedzialności sędziów, którzy skazywali opozycjonistów za strajki w dniach 13-16 grudnia 1981 r. gdy dekret o stanie wojennym nie był jeszcze obowiązującym prawem.

    Zbigniew Puszkarski - wydał w 1986 r. wyrok w procesie zmanipulowanym przez SB. Kierownictwu MSW zależało, by w toku postępowania sądowego nie wyszły na jaw metody pracy milicji. Chodzi o sprawę, w której Puszkarski skazał milicjanta za przyjęcie od tajnego informatora kradzionych przedmiotów. Media sugerowały już w 2006 r., że Puszkarski został wybrany jako zaufany sędzia resortu. Puszkarski już po zmianach ustrojowych udzielił odnowy lustracji Zyty Gilowskiej uzasadniając, że po zdymisjonowaniu nie podlega lustracji z urzędu. Zaś w 2014 r. jako sędzia ze składu SN Puszkarski utrzymał w mocy umorzenie z powodu przedawnienia karalności procesu dawnego oficera śledczego UB Tadeusza K., oskarżonego przez IPN o to, że w okresie stalinowskim stosował bestialskie metody przesłuchań. Od 2010 r. pozostawał w SN.

    Krzysztof Rączka - W latach 1984–1993 był zatrudniony w Radzie Legislacyjnej przy Prezesie Rady Ministrów, w której powierzono mu funkcje sekretarza Zespołu Prawa Pracy i Ubezpieczeń Społecznych oraz członka Zespołu Prawa Cywilnego. Premierami byli wówczas tacy dygnitarze PRL jak gen. Wojciech Jaruzelski, Zbigniew Messner, Mieczysław Rakowski czy Czesław Kiszczak. W latach 2008–2016 Rączka pełnił funkcję dziekana Wydziału Prawa i Administracji UW. W 2016 powołany został na stanowisko sędziego Sądu Najwyższego.

    Jan Bogdan Rychlicki z Izby Wojskowej SN od 1990 r. w stanie wojennym zostawał członkiem składów sędziowskich w Wojskowym Sądzie Garnizonowym w Koszalinie oraz w Sądzie Pomorskiego Okręgu Wojskowego w Bydgoszczy. Skazywał za działalność opozycyjną wrzucając na lata do więzień działaczy niepodległościowych. W 2013 r. sędzia Rychlicki znalazł się w składzie sądu SN, który zamknął sprawę przeciwko Tomaszowi Turowskiemu - po tym jak zataił on swoją pracę dla wywiadu PRL w oświadczeniu lustracyjnym. Sędziowie uznali, że Turowski mógł skłamać, bo „działał w stanie wyższej konieczności”.

    Dorota Rysińska – orzekała w latach 80. w procesach politycznych. To żona sędziego Sądu Apelacyjnego w st. spoczynku Pawła Rysińskiego, który uniewinnił prawomocnie Beatę Sawicką i Mirosława Wądołowskiego w głośnej sprawie o korupcję. Jej matka Danuta Sandomierska również była znaną sędzią, członkiem PZPR. Od roku 1967 była wiceprezesem a od 1972 r. prezesem Sądu Powiatowego w Płocku. W stanie wojennym była prezesem Sądu Wojewódzkiego w tym mieście. Sędzia Sandomierska zbierała medale i odznaczenia PRL. Złoty Krzyż Zasługi czy Medal brązowy za Zasługi dla Obronności Kraju, czy Medal Brązowy "Za zasługi w ochronie porządku publicznego". Była członkiem KW PZPR w Płocku, zasiadała tam w komisji rewizyjnej. Jej córka, sędzia Dorota Rysińska rozpoczęła pracę w SN w 2000 r. Orzekała w nim do lipca 2018 r.

    Andrzej Siuchniński – od 1998 r. orzeka w SN i stara się pozostać w jego składzie. Złożył prezydentowi oświadczenie o woli dalszego orzekania powołując się jednak nie na ustawę o SN ale bezpośrednio na konstytucję. Siuchniński orzekał w procesach politycznych w stanie wojennym. W grudniu 1981 r. skazał w Sądzie Wojewódzkim w Bydgoszczy Marka Kunickiego na rok pozbawienia wolności. Innym razem skazał Ewę Nowicką - przewodniczącą NSZZ "S" w bydgoskich zakładach "Ema-Belma". Skazano ją z dekretu o stanie wojennym na 10 miesięcy pozbawienia wolności. Z kolei na rok więzienia skazał w 1982 r. Zbigniewa Wierzbickiego za organizowanie strajku.

    Jacek Sobczak – sędzia SN w latach 1999-2016, który skazywał w stanie wojennym za działalność wrogą wobec systemu komunistycznego. W wolnej Polsce został uczyniony ekspertem od różnego rodzaju wolności demokracji - wolności słowa, wolności ekspresji artystycznej, wolności badań naukowych. Tych wolności uczył się także zasądzając w PRL wyroki i redagując pismo "Nowe Prawo" będące jednym z ważniejszych organów propagandy komunistycznej dla prawników. Sobczak redagował ten periodyk w wąskim gronie z z płk. Kryspinem Mioduskim na czele. Mioduski jako komunistyczny zbrodniarz sądowy w okresie stalinowskim był zastępcą szefa Naczelnego Sądu Wojskowego. Zasądzał w nim też wyroki i trafił na listę Mazura stalinowskich zbrodniarzy. Naczelnym pisma był komunistyczny prominent, minister sprawiedliwości i I prezes SN Jerzy Bafia, który we wcześniejszych latach Polski Ludowej orzekał w sekcji tajnej Sądu Najwyższego.

    Ppłk Jerzy Steckiewicz - Od 1976 w PZPR. Pracę w sądownictwie wojskowym rozpoczął w 1974 r. Został sędzią Warszawskiego Okręgu Wojskowego w Warszawie. Od grudnia 1981 do maja 1983 r. pełnił obowiązki szefa Wojskowego Sądu Garnizonowego w Białymstoku. W stanie wojennym był w składach sędziowskich w procesach politycznych, w których skazano opozycjonistów. W 1986 r. został sędzią SN. Był wielokrotnie wyróżniany przez komunistyczne władze. Jego brat Andrzej Steckiewicz był przewodniczącym wydziału prokuratury rejonowej w Elblągu.

    Andrzej Stępka - w stanie wojennym był członkiem Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej. W PRL swojej kariery prawniczej nie zaczynał od pracy w sądzie. Wcześniej był specjalistą ds. pracowniczych w zakładach przemysłu skórzanego „Chełmek”. W 1982 r. został dopuszczony do prac tajnych o charakterze obronnym spraw wojskowych. Takie kwestie rozstrzygała bezpieka. Od 2013 r. pozostaje sędzią SN.

    Maria Szulc - w składzie uniewinniającym sędziego oskarżonego o kradzież starszej kobiecie 50 zł na stacji benzynowej. W uzasadnieniu wyroku uznano, że to nie kradzież, tylko roztargnienie. Szulc powołano na sędziego uchwałą Rady Państwa PRL z 1980 r. Na kolejne szczeble kariery sędziowskiej powoływał ją zwierzchnik reżimu komunistycznego gen. Wojciech Jaruzelski. Szulc została nominowana na sędziego Sądu Najwyższego w 2012 r. przez prezydenta Bronisława Komorowskiego.

    Krzysztof Startyk - w PRL członek Stronnictwa Demokratycznego. Jego matka była pracownikiem przedsiębiorstwa Konsumy w Olsztynie. Od 2012 r. w SN.

    Katarzyna Tyczka-Rote – to sędzia SN od 2007 r., która zmieniła wyrok usuwający dyscyplinarnie z zawodu sędziego ze Szczecina, Pawła M., oskarżonego o kradzież elementu wkrętarki ze sklepu. Jej zdaniem, to byłaby kara zbyt surowa jak dal sędziego. Sędzia Katarzyna Tyczka-Rote w PRL była arbitrem Państwowej Komisji Arbitrażowej. Mąż Sędzi – Marek Rote – był w PRL wiceprokuratorem rejonowym w Kościanie. Dzisiejszy prokurator Prokuraury Regionalnej w Poznaniu, Rote, oskarżał w PRL działając jednocześnie w ZSMP i PZPR. Po ośmiu latach pracy w Kościanie dosłużył się Brązowego Krzyża Zasługi. Ojciec sędzi Katarzyny Tyczki- Rote, Mieczysław Tyczka, to znany jeszcze z PRL prof. prawa z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, gdzie kierował Katedrą Postępowania Cywilnego. Nie zamierzał wtedy być neutralny politycznie, ale działał w Stronnictwie Demokratycznym. W 1989 r. został nominowany ze strony rządowej na sędziego Trybunału Konstytucyjnego.

    Eugeniusz Wildowicz - W 2009 r. skład SN powiększył Eugeniusz Wildowicz. Jak wynika z akt IPN, był on zarejestrowany jako kontakt operacyjny SB w latach 1987-90 . Działał pod ps. „Gienek”. W styczniu 1990 zdjęto go z ewidencji, a materiały zniszczono „we własnym zakresie”. Bogumiła Ustjanicz - w 2010 r. uchyliła prawomocny wyrok, że prezes PiS-u nie powinien przepraszać wydawcy "Gazety Wyborczej" za porównanie jej do "Trybuny Ludu". Ustjanicz stwierdziła, że proces trzeba powtórzyć. Jest sędzią SN od 2009 r.

    Dariusz Zawistowski - znany też jako wieloletni szef KRS, tworzył w niej duet z sędzią Waldemarem Żurkiem walczący z reformą wymiaru sprawiedliwości . Zawistowski został powołany do orzekania w SN w 2005 r. Jego ojciec był w latach 80. działaczem PZPR a zarazem szefem prokuratury wojewódzkiej w Legnicy i do dziś jest czynnym prawnikiem. Również matka pełniąca w PRL funkcje kierownicze, była w PZPR. Sędzia, pełniąca w SN inne funkcje niż orzekanie:

    Urszula Daniuk – sędzia, Główny Specjalista Zespołu ds korespondencji SN. Początkowo - w latach 60. i 70. - pracowała jako asesor w Prokuraturze Powiatowej w Koszalinie. Później była sędzią w Okręgowym Sądzie Pracy i Ubezp. Społ. w Koszalinie a stamtąd trafiła na przełomie lat 80. do Sądu Okręgowego Pracy w Warszawie. W 1983 r. została przewodniczącym wydziału. Była członkiem PZPR. Jej mąż Piotr Daniuk – był w PRL prokuratorem Naczelnej Prokuratury Wojskowej w latach 80. Jeden z braci sędzi Urszuli Daniuk - Ryszard Pinis – był oficerem MO a drugi - Dariusz Pinis - asesorem Prokuratury Rejonowej w Jeleniej Górze. Dariusz Pinis był w prok. rejonowej w Jeleniej Górze jeszcze po 2000.
  • @ele 13:22:48 Oj potrzeba Erdogana, oj potrzeba.
    Od kilkudziesięciu lat piszę, że aby cokolwiek zmienić w Polsce w pierwszej kolejności trzeba zmienić sądy! Sprawa jest prosta, skoro mają powiązania żydokomunistyczne to należy rozprawić się z nimi metodami żydokomunistycznymi. Z moralnego punktu widzenia nie mogliby mieć o to pretensji bo takie prawo kiedyś reprezentowali. Połowa tego towarzystwami zmienione nazwiska. W całości i jednocześnie powinni zostać wywaleni na bruk bez prawa do emerytury sędziowskiej (minimalna krajowa) oraz powinni zostać postawieni do dyspozycji prokuratora. Cały czas powinno się toczyć wielokierunkowe śledztwo w sprawie ich działalności sędziowskiej (orzekanie) badanie ich życiorysów, badanie powiązań zawodowych i prywatnych oraz działalności politycznej. Po zebraniu materiałów obciążających powinni stanąć przed sądem karnym i zostać skazani za działanie na szkodę państwa polskiego. Przecież to ze szkodzili i szkodzą jest oczywiste. Skoro mamy dowody to dlaczego jeszcze się z nimi bawimy, udajemy jakieś skrupuły, dajemy się kiwać jak jacyś naiwni. Nazwijmy te złogi po imieniu i wyciągnijmy konsekwencje aby reszta która po cichu ma nadzieje że będzie tak jak było, straciła wszelkie nadzieje i złudzenia. Pora oczyścić tę Stajnię Augiasza do samych fundamentów. Pora by reszta poczuła blady strach o swoją przyszłość a zmiana zdanie i staną się gorliwymi zwolennikami Doskonałej Zmiany. Chwasty wyrywa się z korzeniami!
  • @kula Lis 68 08:26:33 Zobacz synku, córko, tak wygląda kapuś!
    Wszyscy ci szubrawcy powinni mieć odebrane immunitety chroniące ich działalność przeciwko naszemu państwu, emerytury zrównane ze zwykłymi Polaków, odebrane odznaczenia państwowe, krzyże kawalerskie przyznane przez takich samych bolszewików jak oni gdyż za to mają wysokie dodatki do emerytur sędziowskich. Powinien zostać wydany jeden krótki dekret czy ustawa regulująca ich koniec, co tacy szubrawcy robią nadal w sądach gdy rzekomo mamy wolną Polskę a zwłaszcza w SN? Pan PAD powinien się wstydzić a rząd PiS nie bać się takich samych kanalii w UE i robić swoje jak zrobiły to inne kraje, nawet sami Niemcy. Jak widać sami się nie oczyścili i dalej żerują na uczciwych Polakach te hieny i czerwone gnidy, ilu jeszcze takich bolszewików mamy w urzędach państwowych? Precz gnidy od Polaków, wracajcie na swoje mongolskie stepy skąd przyjechaliście na kacapskich czołgach do naszego kraju, won śmierdziele z sądów w całej Polsce! Naród powinien wziąć tą sprawę w swoje ręce, bo
    to dopiero początek wiedzy o orłach powiązanych z PZPR i SB a wielu zniszczyło Polakom życie i dziś mają po te 15 tys. czy 20 tys emerytury i majątki nie mające pokrycia w dochodach. W sprawie sędziów żydokomunistycznych współpracujących z SB powinno być REFERENDUM ... to naród powinien wyrazić swą wolę ... bo jak widzimy rząd ma obawy a prezydent to widzimy, że nawet pośmiertnie nie chce ich degradować. Ta lista to bardzo dobra akcja prasy prawicowej, która publikuje szmaciarskie kreatury nadzwyczajnej kasty, zagnieżdżone w Sądzie Najwyższym. Kreatury te powinny być widoczne w wielu polskich miastach na bilbordach, aby Polacy mogli to zapamiętać. Przecież Oni mają w genach komunistyczną doktrynę i własne interesy z dobrym i bezpiecznym miejscem przy żłobie. Najwyższa pora rozpędzić tę hołotę i pozbawić ich wszelkich przywilejów dotychczas uzyskanych. Kilkadziesiąt tych biogramów stanowi jedyną odpowiedź na pytanie: czy Polska nadal będzie post-bolszewickim mutantem, czy będzie to ta Polska, za którą przelano krew w 1939 roku, w Katyniu, w Powstaniu Warszawskim, w ubeckich i NKWD-owskich katowniach, na syberyjskich zsyłkach i na bezimiennych nadal łączkach. Nie ma żadnej innej alternatywy, sytuacja obecnie jest taka, że są tylko "my" i "oni". I "my" powinniśmy "ich" doprowadzić na śmietnik historii. Wtedy będzie to Polska marzeń tych, którzy kiedyś za nią zginęli. A nie podali, bo to niezgodne z poprawnością polityczną, skąd przyjechali ich rodzice i jakiej narodowości byli, bo to by jeszcze dodało pikanterii. I mając taką kadrę, przyzwyczajoną do walki z działaniami antypaństwowymi, państwo nie może sobie poradzić z opozycją, różnymi KODami i innymi zakłócającymi legalne zgromadzenia? Gdzie ustawa o dekomunizacji sadów? gdzie rozliczenie TW sędziów, gdzie kontrola ich majątków? Zlustrować sądy i osądzić, współpracowników SB i wykonujących polecenia SB usunąć z SN ustawą. Emerytury dać jak esbekom 2500 zł brutto, a to i tak dużo, bo część Polaków ma w granicach 1200 zł. Skończyć raz na zawsze z cackaniem się z tymi co szkodzili patriotom, Polsce i wolności politycznej. Teraz wiadomo skąd się biorą tacy Tuleje, Łączewscy i chronieni są złodzieje, którzy są promowani w strukturach sądownictwa. Awans za świństwo. Raz się skurwisz i jesteś "swój". Trzeba tylko uważać na tych co się zgłosili na funkcyjnych za dobrej zmiany bo często jest tak, że starych prezesów zastąpili nowi z którymi starzy siedzieli w pokoju.
  • @kula Lis 68 08:26:33
    Wszyscy won. Opcja ZERO tak w prokuraturach i sądach. To właśnie "niezależnymi" sądami żydobolszewickie szuje ze swym miotem wsobnym chciały sterować nami do końca świata i o jeden dzień dłużej. Sprytnie przemyślana sprawa, jeśli chodzi o żydobolszewików, nie ufałbym im w ani jednej sprawie, nawet gdy z pozoru robią coś "dobrego" dla nas, wyjdzie bokiem po latach. Zawsze jest drugie dno. Wy sobie wybierajcie kogo chcecie, my wam będziemy robić kuku. Ta wasza ustawa? Do kosza bo nie zgodna z "konstytucją" , zresztą też nam "wrzuconą" w gardło przez żydokomucha Stolzmana vel Kwaśniewskiego. Zobaczcie, jakie szuje noszą na sobie ten slogan, tam uczciwego nie znajdziesz, wiedzą czego bronią. Ten sędzia? Nie nasz , nie godzien piastowania stanowiska, Ten przestępca? Wszak to nasz człowiek, godny zaufania. Marsz czczący Powstanie Warszawskie - nielegalny!! Kolejna szuja w Urzędzie Miasta - z nadania SB dobrze wyedukowana co ważne do bezpieczniaków, co się nie godzi- wszak towarzysz Stalin uznał powstanie za zbrodnię przeciw ZSRR, więc niech zbrodniarze giną z rąk drugich oprawców ich - paradoksalnie sojuszników. Farsa nie państwo.
  • Sędziowie Sądu Najwyższego powiązani z aparatem PRL. „Lista 41”
    Niezalezna.pl zamieściła listę 41 sędziów SN, który osobiście lub przez najbliższą rodzinę byli powiązani z aparatem partyjnym lub organami bezpieczeństwa Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Wśród wymienionych sędziów jest Marian Buliński, który od 1990 r. orzekał w Izbie Wojskowej SN. „W stanie wojennym, będąc w stopniu porucznika, a następnie kapitana, Buliński pełnił rolę sędziego Sądu Pomorskiego Okręgu Wojskowego w Bydgoszczy i Sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego” czytamy w artykule. Według autora Buliński „skazywał m.in. za organizowanie strajków, rozpowszechnianie treści godzących w ustrój PRL czy za działalność w NZS. Jako porucznik LWP skazał w grudniu 1981 r. m.in. Józefa Orębskiego za rozpowszechnianie na plakatach napisów antypaństwowych i antypartyjnych. Zasądził karę roku pozbawienia wolności”. Jak podaje portal w 2014 r. Buliński „należał do składu orzekającego, który uniewinnił stalinowskiego oficera śledczego Tadeusza J., któremu zarzucono znęcanie się nad płk. Franciszkiem Skibińskim”. Autor artykułu zamieścił na liście także Tadeusza Erecińskiego (w SN orzekał w latach 1990-2016, był również prezesem izby cywilnej), który według ich informacji w czasach PRL „będąc pracownikiem naukowym na UW wyraził zgodę na kontakt z SB i przekazanie jej informacji”. „Choć w latach 70. był kandydatem na TW, a nie tajnym współpracownikiem, podzielił się swoją wiedzą z bezpieką, deklarując jako swój obowiązek lojalność wobec SB” dodają w artykule.
    Według nich Ereciński „wyraził wobec funkcjonariusza SB oburzenie wobec zaobserwowania »wrogich poczynań« przeciwko PRL ze strony przebywających zagranicą prof. Zygmunta Baumana i Leszka Kołakowskiego”. „Anna Owczarek została sędzią za sprawą uchwały Rady Państwa PRL-u z 1979 r. Była w partii jeszcze od lat 70. jako asesor sądowy” czytamy w dalszej części artykułu. Jak informuje autor, Owczarek na początku lat 80. orzekała i kierowała partyjną organizacją w kaliskim sądzie rejonowym. „W stanie wojennym delegowano ją do ministerstwa sprawiedliwości. Pracowała w departamencie nadzorującym, czy sądy wydają wyroki zgodne z wytycznymi partii” podaje portal. Według Niezależnej.pl Owczarek „za pracę była w PRL nagradzana krzyżami zasługi komunistycznego państwa”. „Została nominowana na sędziego Sądu Najwyższego w 2012 r. przez prezydenta Bronisława Komorowskiego” czytamy. Sędzia Tadeusz Płóciennik od 2005 r. jest wydającym wyroki w SN. Według portalu „w stanie wojennym orzekał on w sprawach politycznych przeciwko opozycjonistom”, w czasach PRL zrobił „karierę sędziowskiego działacza komunistycznego udzielającego się nie tylko w PZPR, ale i jako szef koła Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej”. Jak informuje portal, od 1989 r. Płóciennik awansował do SN i pełnił dotąd „funkcję przewodniczącego wydziału w Izbie Karnej SN”. „W 2010 r. przewodniczył składowi SN, który podjął uchwałę, że zbrodnie komunistyczne, w tym zbrodnie sądowe, podlegają przedawnieniu zgodnie z postanowieniami Kodeksu karnego, a więc najczęściej po 15 latach. W 2007 r. Płóciennik był też współautorem uchwały SN, podjętej dla zwolnienia z odpowiedzialności sędziów, którzy skazywali opozycjonistów za strajki w dniach 13-16 grudnia 1981 r. gdy dekret o stanie wojennym nie był jeszcze obowiązującym prawem” dodaje portal. Autor publikacji informuje również o przeszłości Jana Bogdana Rychlickiego z Izby Wojskowej SN: „od 1990 r. w stanie wojennym zostawał członkiem składów sędziowskich w Wojskowym Sądzie Garnizonowym w Koszalinie oraz w Sądzie Pomorskiego Okręgu Wojskowego w Bydgoszczy. Skazywał za działalność opozycyjną, wrzucając na lata do więzień działaczy niepodległościowych”. Z informacji zamieszczonych w artykule wynika, że Rychlicki w 2013 r. „znalazł się w składzie sądu SN, który zamknął sprawę przeciwko Tomaszowi Turowskiemu, po tym jak zataił on swoją pracę dla wywiadu PRL w oświadczeniu lustracyjnym. Sędziowie uznali, że Turowski mógł skłamać, bo „działał w stanie wyższej konieczności”. Również Andrzej Siuchniński w SN od 1998 r. orzekał w procesach politycznych w stanie wojennym. „W grudniu 1981 r. skazał w Sądzie Wojewódzkim w Bydgoszczy Marka Kunickiego na rok pozbawienia wolności” podaje portal i przytacza również sprawę skazania Ewy Nowickiej, przewodniczącej NSZZ „S” w bydgoskich zakładach „Ema-Belma”. „Skazano ją z dekretu o stanie wojennym na 10 miesięcy pozbawienia wolności. Z kolei na rok więzienia skazał w 1982 r. Zbigniewa Wierzbickiego za organizowanie strajku” podano. Autor tekstu podaje także nazwiska sędziów, o których było głośno przy okazji spraw kontrowersyjnych zachowań przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości. Wśród nich znalazła się Maria Szulc, która była w składzie uniewinniającym sędziego oskarżonego o kradzież starszej kobiecie 50 zł na stacji benzynowej. W uzasadnieniu wyroku uznano, że to nie kradzież, tylko roztargnienie. Szulc powołano na sędziego uchwałą Rady Państwa PRL z 1980 r. Na kolejne szczeble kariery sędziowskiej powoływał ją zwierzchnik reżimu komunistycznego gen. Wojciech Jaruzelski. Szulc została nominowana na sędziego Sądu Najwyższego w 2012 r. przez prezydenta Bronisława Komorowskiego.
    źródło: NIEZALEŻNA.PL, PAP
  • Członek Trybunału Stanu o sędziach skazujących w PRL: Przestępcy w togach
    Biorą dzisiaj pieniądze i nikt im żadnego zarzutu nie stawia. To są przestępcy w togach. Do dziś nie napiętnowani mówił mec. Piotr Andrzejewski, członek Trybunału Stanu o sędziach, którzy w PRL skazywali polskich opozycjonistów. Mec. Piotr Andrzejewski, członek Trybunału Stanu, zapytany, jak nazwać sędziów, którzy w PRL skazywali polskich patriotów na drakońskie kary, odparł, że to są przestępcy w togach, którzy do dzisiaj są nie ponieśli odpowiedzialności. Np. ci, którzy w sądzie marynarki wojennej w Gdyni hańbili i mundur i togę sędziowską, biorą dzisiaj pieniądze i nikt im żadnego zarzutu nie stawia. To są przestępcy w togach. Do dzisiaj nie napiętnowani. Pewno przedawnione są już ich działania, jeśli chodzi o odpowiedzialność, ale należy ich przynajmniej napiętnować powiedział mec. Andrzejewski. Mówię o haniebnej uchwale Sądu Najwyższego z 2007 r. To dla mnie była cezura, z jakim sądem mamy do czynienia. Dlaczego taki był opór przeciwko próbom jakiejkolwiek weryfikacji sędziów tak orzekających w tamtym czasie? Dlatego, że mieli popleczników w SN dodał. Sędzia przywołał tu decyzję SN z 20 grudnia 2007 r., który uznał, że sędziowie z lat 80. musieli stosować dekret o stanie wojennym z 1981 r. m.in. dlatego, że nie było wtedy mechanizmu oceny konstytucyjności ustaw. Dzięki czemu nie można było karać sędziów, którzy w stanie wojennym skazywali opozycjonistów. Mam nadzieję, że już wychodzimy z systemu nieodpowiedzialności sędziów, którzy uważają, że są kastą, ale nie służą społeczeństwu dodał gość programu.
    https://www.tvp.info/38096927/czlonek-trybunalu-stanu-o-sedziach-skazujacych-w-prl-przestepcy-w-togach
  • Skazywali opozycjonistów – nadal orzekają w Sądzie Najwyższym
    https://s4.tvp.pl/images2/d/a/d/uid_dad682081dcb9e7d99c78d1e08f0c1f51510286237963_width_907_play_0_pos_0_gs_0_height_515.jpg

    Sędzia Waldemar Płóciennik skazał na więzienie m.in. Zofię Pietkiewicz (fot. arch.PAP/Rafał Guz)

    Skazywanie opozycjonistów w czasach PRL nie jest przeszkodą w awansie na sędziego Sądu Najwyższego. Takich prawników wyznaczono do rozpatrywania wniosków o kasacje wniesionych przez Prokuratora Generalnego informuje „Gazeta Polska Codziennie”. Na czwartkowej wokandzie sprawy karne Wydziału II w Sądzie Najwyższym rozpatrywali Waldemar Płóciennik, Dorota Rysińska i Jan Bogdan Rychlicki. Cała trójka ma w życiorysie niechlubne epizody w czasach PRL-u. Wyznaczeni sędziowie mają do rozstrzygnięcia sprawy karne, w których Prokurator Generalny dostrzegł rażące niedopatrzenia sądów powszechnych. W obu sprawcy zostali zwolnieni z odpowiedzialności za przestępstwa karne i karnoskarbowe. Sędzia Płóciennik skazał m.in. zmarłą w 2003 r. działaczkę opozycji Zofię Pietkiewicz, wspominanej dziś jako „niezłomna koszalinianka”. Przed sąd trafiła za udział w manifestacji przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego w Koszalinie. Usłyszała wyrok ośmiu miesięcy więzienia i została osadzona w ZK w Bydgoszczy-Fordonie. Została też zwolniona z pracy. Podobne wyroki wydawali także pozostali sędziowie zwraca uwagę dziennik.
    źródło: „GAZETA POLSKA CODZIENNIE”
  • Stanisław Michalkiewicz: Adam Bodnar jest funkcjonariuszem propagandy
    https://www.youtube.com/watch?v=g0kkMO_juxo

    Patrząc na te popisy powiem tak: spierdoliła się żydom bliska już spełnienia wizja Polin i stad ten jazgot. Polacy odbierają im „ich polskę”, „ich sądy”, ich wszystko i dlatego przechodzą załamanie nerwowe. Istotą dekomunizacji są przede wszystkim sądy a nie różne TW bolki i inne śmiecie bez większego znaczenia. W Polsce nie było przez 30 lat D-E-K-O-M-U-N-I-Z-A-C-J-I! Co do dziedziny sądownictwa. To nie są żadne polskie sądy. To są „polskie sądy” powstałe ostatecznie pod nadzorem wywiadu sowieckiego w latach 1985-90 i z Polską nie mają one nic wspólnego. Stan sowietyzowania sadów był „poszerzany” i „umacniany” w latach 1990 – 2018 i jest jak jest. W „polskich sądach” nie ma osób przypadkowych. Znam człowieka który skończył Wydz. Prawa na UW na celujący i trzy razy nie zadał egzaminu na aplikację adwokacką choć ma ojca pułkownika LWP. Nawet sobie nie zdajecie sprawy jak ścisła i kontrolowana jest kwestia kadr tym zarządzających. Zapamiętajcie, że z Polską to nie ma nic wspólnego. I tak jest w każdej innej dziedzinie. Bez wyjątku. Widać, mało kto, z tego cokolwiek rozumie. Jak działa to Jedno Wielkie Pośmiewisko, którego symbolem jest teściowa Marcina Plichty to widać na przykładzie różnych kabarecików piątej klepki jak Komisja Jakiego, Amber Gold i 46 innych. Nawet dzieci wiedzą, kto za tym wszystkim stoi a oni wyposażeni w prokuratury, policję (118 000 etatów), sądy (10 000, 2x więcej niż w 80 milionowej Francji), śledczych, tajne i widne służby, 500 tys. konfidentów, sądy i chuj wie co jeszcze – NIE WIEDZĄ! No, kurwa nie wiedzą i co im zrobisz. Do tego 500 przesłuchanych i ani jednego odprowadzonego z sali w kajdankach choć każdy z nich sobie drwił z tych wszystkich komisji piątej klepki. Zastanówcie się sami jak liznęliście trochą matematyki: jakie jest prawdopodobieństwo takiego wieloletniego działania na szkodę państwa i jego obywateli przez ponad 1000 urzędników i funkcjonariuszy? Można by zrozumieć, że jeden czy dwóch mogłoby wyciąć jakiś numer na rzecz przestępcy, ale ponad 1000! Mówi Wam to coś matoły głosujące od 29 lat na PiS/POPSL/SLD/Nowoczesną/Kukiz. Na dziś zostały niedobitki narodu polskiego (głównie potomkowie Lokajów, Fornali i Chłopów Pańszczyźnianych) i kupa gówna UBeckiego (ok. 6 000 000). Wszyscy razem mają w głowach jak w dupie po śliwkach skoro wybierają na swego prezydenta Stolzmana czy na premiera Cimoszko. Typowy przypadek kreacji nowych „polskich elit” w wyniku anihilacji starych polskich elit wyglądał mniej-więcej tak. Dla zilustrowania tej patologii podaję typowy przykład jak działa POLSKI sąd: – 7 marca 1949 r. polski sąd zamordował Hieronima Dekutowskiego „Zaporę” – 23 maja 1994 r. polski sąd unieważnił zamordowanie Hieronima Dekutowskiego „Zapory, ale życia mu nie przywrócił (a więc brak sprawiedliwości wg Domicjusza Ulpiana, bo naszemu bohaterowi nie przywrócili życia które się Mu należy). To tylko jeden przykład. Te wszystkie sądy to jest kupa gówna, śmierdzącego. Przypominam, że różne matoły uważają PRL za państwo polskie. Jest to wynikiem stanu, który trwa w Polsce od A.D. 1944 a który jest prostą kontynuacją działalności żydowsko-ubeckich dynastii, przywleczonych tu w ’44 na ruskich tankach, razem z wszami i proto-pomiotem WSI. Tak więc w wyniku takowej kreacji nowych „polskich elit” jest Stolzman, Cimoszko, …. I tak jest do dzisiaj. Sądy i prawnicy na straży interesów zagranicy. Za pomocą mafii w togach Niemcy, żydzi i ich pomocnicy w budowie „nowego wspaniałego świata” pacyfikują Polaków bez jednego wystrzału. Nie wiem czy wiecie, ale raczej nie, więc powiem wam, że wszystkie wyroki w sprawach rozwodowych, gdzie występują adwokaci, są wydawane/podpowiadane przez adwokatów po wyciągnięciu max pieniędzy od obu stron. Po takie operacji drenowania, nadzorowanej przez adwokatów, którym głupi ludzie zwierzają się w dobrej wierze ze wszystkiego w tym oszczędności i dochodów, zwykle wygrywa wszystko strona kobieca żeby społecznie było git. Że niby nie ma krzywdzenia kobiet. Każdy kto nazywa te „sądy” sądami jest zwykłym matołem nieznającym za grosz „realiów prawnych”. To tyle na teraz. UBeckie, zupełnie niezawisłe od czegokolwiek (poza prowadzącym rzecz jasna) sądy im. Duraczowa budzą mój podziw nie od dziś.
    (nie mówię tu o tym konkretnym człowieku, bo go nie znam i być może to porządny Ukrainiec). UBecja tworzy taką nakładkę/czapę na państwie teoretycznym, jak je ktoś tam nazwał, i to ta czapa jest daleko ważniejsza i w gruncie rzeczy to ona skrycie rządzi. To widzialne państwo teraz PiS tylko "reprezentuje". Stąd te awantury w tym o sądy które są w 105% zawłaszczone przez UBecję, itd. Aby zreformować sądy należy wziąć historyczne akta każdego z sędziów i je przeanalizować ze względu na kryterium czasu, sztuczek, kosztów, słuchania się adwokatów ze służb, surowości sędziów wobec szaraczków i bezradności tych samych sędziów wobec "mocnych kancelarii" (żydów), uczestnictwa w grach operacyjnych, kierowaniu rozwodników na badania psychiatryczne ….Zaręczam, że nawet 80% by się nie ostało po takiej weryfikacji. Przypominam, że różne matoły uważają PRL za państwo polskie. Jest to wynikiem stanu, który trwa w Polsce od A.D. 1944 a który jest prostą kontynuacją działalności żydowsko-ubeckich dynastii, przywleczonych tu w ’44 na ruskich tankach, razem z wszami i proto-pomiotem WSI. Tak więc w wyniku takowej kreacji nowych „polskich elit” wychodził Stolzman, Cimoszko, …
  • Stalinowscy sędziowie i prokuratorzy. Nigdy nie odpowiedzieli za swoje zbrodnie Włos im z głowy nie spadł
    1 z 17..Stalinowscy oprawcy w togach posłali na śmierć tysiące polskich patriotów. Przez lata pobierali wysokie emerytury lub wygodnie żyli (niektórzy żyją nadal) na emigracji. To nie jest pełna lista. Zbrodniarzy było znacznie więcej. Przyjrzyjmy się jednak kilkunastu z nich.
    https://v.wpimg.pl/Njk4NzE1YQsKVjhJakpsHkkObBMsE2JIHhZ0WGp-YV9dDDZMcwFhA0VDPlQ1XWELRFJhEDVUKUVYAnpJcR4dHg5SLxQafCcJA1onERp0AEQBRCsdZ0w=

    Stefan Michnik - Szwecja przedawniła jego zbrodnie

    Syn komunistycznych działaczy Samuela Rosenbuscha - prawnika, i Heleny Michnik - historyczki. Początek jego kariery to awans, w 1949 roku, z laboranta w warszawskiej elektrowni na słuchacza Oficerskiej Szkoły Prawniczej. W ciągu niespełna 1,5 roku zdobył tam wykształcenie pozwalające na pracę w Wojskowym Sądzie Rejonowym w Warszawie. W kwietniu 1952 roku, jako 23-latek (!) zaczął przewodniczyć składom sędziowskim sądzącym głównie oficerów z przedwojennym stażem. Był sędzią m.in. w procesach: mjr. Zefiryna Machalli - wyrok śmierci, płk. Maksymiliana Chojeckiego - niewykonany wyrok śmierci, por. Andrzeja Czaykowskiego - wyrok śmierci, mjr. Jerzego Lewandowskiego - niewykonany wyrok śmierci, mjr. Karola Sęka - wyrok śmierci...W 1957 roku został przeniesiony do rezerwy. Był adwokatem, a następnie redaktorem w Wydawnictwie MON. W 1969 roku wyjechał do Szwecji. Żyje spokojnie w Goeteborgu. Choć w 2010 roku Wojskowy Sąd Garnizonowy w Warszawie wydał nakaz aresztowania Michnika, władze szwedzkie odmówiły wydania, twierdząc, że jego zbrodnie sądowe "w świetle prawa obowiązującego w Szwecji, uległy przedawnieniu". Sam zainteresowany tłumaczył swoją stalinowską działalność "młodzieńczą naiwnością".

    2z17
    Stanisław Zarako-Zarakowski - żył spokojnie w III RP

    https://v.wpimg.pl/Njk4NzE1YQsKVjhJakpsHkkObBMsE2JIHhZ0WGp-YVxfADZPcQFhA0VDPlQ1XWELRFJhEDVUKUVYAnpJcR4dHgpaJwkpUDk1MVU8Gy5eYzAKRi8RKkY9AQJrHjsVbnhfWxokCiBWbBc=

    Przed wojną prawicowiec, po wojnie najbardziej krwiożerczy ze wszystkich stalinowskich prokuratorów. Do Prokuratury Wojskowej trafił w lipcu 1945 roku. Sprawował wiele funkcji kierowniczych, dochodząc aż do stanowiska Naczelnego Prokuratora Wojskowego. Uczestniczył w wielu procesach, w tym m.in. członków II Zarządu Głównego WiN, członków III Zarządu Głównego WiN i Komitetu Porozumiewawczego Organizacji Demokratycznej Polski Podziemnej. Był także głównym oskarżycielem w tzw. procesie generałów (gen. Tatara, płk. Utnika, płk. Nowickiego, gen. Hermana, gen. Kirchmayera, gen. Mossora, płk. Jureckiego, mjr Romana i kmdr. Wacka - fałszywie oskarżonych o organizowanie rzekomego spisku w wojsku), a także oskarżycielem w procesach oficerów Wojska Polskiego II RP, niepodległościowego socjalisty Kazimierza Pużaka (zamordowanego w więzieniu) i biskupa Czesława Kaczmarka. "Krwawy prokurator", jak go zwano, znany był ze swego barwnego języka. "Wysoki Sądzie, wnoszę o rozstrzelanie tej kanalii, szpiega angielskiego" tak zakończył mowę oskarżycielską przeciwko gen. Józefowi Kuropiesce w 1952 roku. Po zwolnieniu ze służby pracował jako zastępca dyrektora Centralnego Zarządu Obrotu Produktami Naftowymi i naczelnik Wydziału Prawnego Ministerstwa Handlu Zagranicznego. W 1968 roku przeszedł na emeryturę. Zmarł 11 kwietnia 1998 roku. Jedyną karą, jaka spotkała go w III Rzeczypospolitej, była degradacja z generała brygady na szeregowca w 1991 roku.

    3z17
    Mieczysław Widaj chciano go pochować obok jego ofiar.

    https://v.wpimg.pl/Njk4NzE1YQsKVjhJakpsHkkObBMsE2JIHhZ0WGp-YV5ZBDZPcgZhA0VDPlQ1XWELRFJhEDVUKUVYAnpJcR4DAw5XNAM2XS8dNGMnHiRbYAAbUSlYOA==

    Ten przedwojenny absolwent Wydziału Prawa Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie jest odpowiedzialny za skazanie na śmierć 106 żołnierzy wyklętych. W latach stalinowskich był zastępcą przewodniczącego Najwyższego Sądu Wojskowego. Wśród ofiar Widaja znaleźli się m.in.: mjr Stanisław Skalski (temu legendarnemu asowi lotnictwa w II wojnie światowej karę śmierci zamieniono ostatecznie na dożywocie, a w kwietniu 1956 roku zwolniono go z więzienia), por. Zygmunt Szymanowski, por. Stefan Bronarski, mjr Andrzej Rudolf Czaykowski, członkowie Stronnictwa Narodowego: Mieczysław Gągorowski, Adam Mirecki i Władysław Lisiecki.

    Mieczysław Widaj zatrzymał także w więzieniu, na wniosek Heleny Wolińskiej, gen. Augusta Fieldorfa "Nila", a w 1950 roku skazał na śmierć legendarnego dowódcę 5. Wileńskiej Brygady AK mjr Zygmunta Szendzielarza "Łupaszkę"i jego podkomendnych. Już po śmierci Stalina, skazał na karę dożywocia słynnego "Radosława" ppłk. Jana Mazurkiewicza.

    Widaj zasłużył się także na "odcinku kościelnym" - przewodnicząc składowi sędziowskiemu, który skazał na 12 lat biskupa Czesława Kaczmarka, którego oskarżono m.in. o szpiegostwo na rzecz USA (z więzienia wypuszczono go w 1956 roku). "Pracowity" sędzia został w 1957 roku zwolniony z pracy. Po kilku miesiącach został jednak radcą prawnym i na tej funkcji utrzymał się aż do emerytury. Zmarł 11 stycznia 2008 roku. Początkowo miał zostać pochowany na cmentarzu na warszawskim Służewcu, gdzie leży także 2 tysiące żołnierzy wyklętych. Protesty rodzin ofiar spowodowały zmianę decyzji o miejscu pochówku.

    4z17
    Stanisław Cypryszewski to on odpowiada za śmierć "Zapory".

    https://v.wpimg.pl/Njk4NzE1YQsKVjhJakpsHkkObBMsE2JIHhZ0WGp-YV5fAjZMcwFhA0VDPlQ1XWELRFJhEDVUKUVYAnpJcR4GAw5GIRQsXBEuDl87DipGPQECaxQbNV48C0VePh8iEzM=

    Cypryszewski (zdjęcia brak - na zdjęciu widocznym obok widnieje jedna z jego ofiar: Hieronim Dekutowski) brał udział w powstaniu wielkopolskim i wojnie z bolszewicką Rosją w roku 1920 - jako oficer oddziału saperów. W trakcie działań wojennych został ranny i trafił do szpitala. Ukończył studia na Wydziale Prawa Katolickiego Uniwersytetu w Lublinie. Walczył w kampanii wrześniowej w 1939 roku, a później został żołnierzem AK. W 1944 roku zmobilizowano go do Ludowego Wojska Polskiego, gdzie już po roku awansował na majora. Od 1947 do 1948 był podprokuratorem, a następnie wiceprokuratorem Wydziału VI Naczelnej Prokuratury Wojskowej, potem Wydziału IX Wykonania Orzeczeń i Ułaskawień. Brał udział w rozprawie i w egzekucji - 25 maja 1948 - rotmistrza Witolda Pileckiego. Był także współodpowiedzialny za skazanie i śmierć podpułkownika Hieronima Dekutowskiego "Zapory", słynnego cichociemnego, żołnierza Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, a później dowódcy oddziałów partyzanckich AK i Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. 10 stycznia 1952 Cypryszewski został przekazany do dyspozycji Głównego Zarządu Politycznego Wojska Polskiego, a 25 lutego 1952 został przeniesiony do rezerwy; podjął pracę jako adwokat i obrońca wojskowy w Warszawie. Zmarł 19 lutego 1983 roku.

    5z17
    Oskar (Szyja) Karliner nienawidził polskich oficerów.

    https://v.wpimg.pl/Njk4NzE1YQsKVjhJakpsHkkObBMsE2JIHhZ0WGp-YV5bBDZPdwFhA0VDPlQ1XWELRFJhEDVUKUVYAnpJcR4BGQBVPCUOUDwGAlorCBp4ADpFXj4fIhMz

    Urodził się w Drohobyczu w rodzinie żydowskiej. Od czasów przedwojennych związany był z ruchem komunistycznym. Za działalność antypaństwową skazano go 13 lutego 1934 roku na 6 lat więzienia. Na wolność wyszedł już 1 września 1936 roku na mocy amnestii. Do wojny znajdował się pod nadzorem policyjnym. We wrześniu 1939 roku powrócił do Drohobycza, zajętego wówczas przez Sowiety. Podjął pracę na rzecz okupanta - w obwodowej komisji planowania. W 1941 roku znalazł się w Armii Czerwonej, a w 1944 roku wstąpił do LWP. Był oficerem śledczym w prokuraturze 2. Armii, a potem 1. Okręgu Wojskowego.

    W marcu 1946 roku został szefem Rejonowej Prokuratury Wojskowej w Poznaniu, a potem w Krakowie. Oskarżał w procesie niepodległościowych socjalistów z PPS-WRN (Wolność, Równość, Niepodległość) w listopadzie 1948 roku. Szybko mianowano go zastępcą prezesa Najwyższego Sądu Wojskowego. Od 1953 roku pracował w Generalnej Prokuraturze Wojskowej. Rok później został szefem Zarządu Sądownictwa Wojskowego. Był autorem uzasadnienia wyroku w procesie gen. Stanisława Tatara (skazano go na dożywocie za szpiegostwo). Z udziałem Karlinera ferowane były także niemal wszystkie wydawane w owym czasie wyroki śmierci na oficerów. Po odejściu z wojska został dyrektorem Zespołu Współpracy Międzynarodowej w Biurze Pełnomocnika Rządu ds. Wykorzystania Energii Jądrowej. W 1969 roku wyjechał do Izraela, gdzie zmarł 8 grudnia 1988 roku.


    6z17
    Jan Hryckowian nawet jako obrońca był prokuratorem.

    https://v.wpimg.pl/Njk4NzE1YQsKVjhJakpsHkkObBMsE2JIHhZ0WGp-YVxfADZOcwJhA0VDPlQ1XWELRFJhEDVUKUVYAnpJcR4-AwdXKxkuWBE6GVstHzZuHis7GiQKIFZsFw==

    Hryckowian (zdjęcia brak - obok widoczna scena z procesu Witolda Pileckiego i jego towarzyszy) za czasów okupacji był bohaterskim żołnierzem Armii Krajowej, po 1945 roku został stalinowskim oprawcą. Przed wojną skończył Wydział Prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim i jako wojskowy w stopniu kapitana pracował w wojskowych sądach rejonowych w Grodnie i Tarnopolu. Gdy na początku 1945 roku zgłosił się do Rejonowej Komendy Uzupełnień, przydzielono go do korpusu oficerów służby sprawiedliwości Ludowego Wojska Polskiego. Hryckowian szybko awansował, w grudniu 1945 roku był majorem, a w czerwcu roku następnego już podpułkownikiem. W tym czasie pracował w Najwyższym Sądzie Wojskowym. Był sędzią w procesie pokazowym płk. Jana Rzepeckiego i innych wyższych oficerów AK i WiN.

    W marcu 1947 roku został szefem Wojskowego Sądu Rejonowego nr 1 w Warszawie. Gdy nim kierował, wydał przynajmniej 16 wyroków śmierci. Jego ofiarami byli m.in. rotmistrz Witold Pilecki, kawaler Orderu Virtuti Militari Konrad Dybowski oraz jego ojciec rotmistrz Władysław Dybowski "Korwin", adiutant gen. Józefa Hallera. Z sądownictwa odszedł szybko, bo już w 1949 roku. Pracował jako adwokat w Warszawie. Mecenasem jednak był dość nietypowym, choć charakterystycznym dla czasów stalinowskich. W czasie procesu ks. biskupa Kaczmarka (14-21 września 1953 roku), jako obrońca siostry Walerii Niklewskiej, zastraszał ją i namawiał do przyznania się do niepopełnionych win. Jan Hryckowian zmarł 18 marca 1975 roku.


    7z17
    Władysław Litmanowicz lubił karę śmierci i grę w szachy

    https://v.wpimg.pl/Njk4NzE1YQsKVjhJakpsHkkObBMsE2JIHhZ0WGp-YV9bBDZMdgJhA0VDPlQ1XWELRFJhEDVUKUVYAnpJcR4ZBgpQNwkpUDk1J106FyRfIR0CVzRUL0ErDUlJ

    Swoją karierę Abram Wolf, gdyż takie było jego prawdziwe nazwisko, zaczął jako buchalter w sowieckim kołchozie pod Azowem, gdzie trafił po deportacji w 1941 roku. W sierpniu tegoż roku został wcielony do Armii Czerwonej, 11 sierpnia 1944 roku przeniesiony do LWP. W latach 1947-1952 był sędzią wojskowych sądów rejonowych w Krakowie, Kielcach i Warszawie. Doprowadził do skazania na śmierć m.in. Tadeusza Klukowskiego i Mariana Kurzępę oraz porucznika AK Edmunda Bojanowskiego, którego zwłoki udało się zidentyfikować dopiero trzy lata temu w kwaterze na Łączce. W latach 1952-1955 Litmanowicz był oficerem do zleceń sowieckiego doradcy szefa Głównego Zarządu Politycznego wojska Polskiego płk. Zajcewa. Karierę w komunistycznej armii zakończył w 1955 roku w stopniu majora. Władysława Litmanowicza przez lata znano nie jako stalinowskiego zbrodniarza, ale... utalentowanego szachistę, reprezentującego Polskę także na turniejach międzynarodowych. Dawny oprawca był także płodnym publicystą szachowym. Do połowy lat 80. redagował kolumny poświęcone tej szlachetnej grze w wielu czasopismach, m.in. "Perspektywach", "Żołnierzu Polskim", "Żołnierzu Wolności", "Świecie Młodych" i, oczywiście, "Trybunie Ludu". Jak podkreślali w owych latach znawcy szachów, cechą wyróżniającą pisarstwo Litmanowicza była przede wszystkim "różnorodność poruszanej tematyki". Zmarł w spokoju 31 marca 1992 roku


    8z17
    Alicja i Kazimierz Graff zgrana para stalinowskich prawników

    Małżonkowie żydowskiego pochodzenia, oboje po przedwojennych studiach prawniczych, oddali się po 1945 roku na gorliwą służbę komunistycznemu reżimowi. Alicja Graff, jako wicedyrektor Departamentu III Prokuratury Generalnej, w 1953 podpisała się pod pismem do naczelnika więzienia na Rakowieckiej, które informowało o terminie wykonania wyroku śmierci na generale Auguście Fieldorfie. Nadzorowała także sprawę bezprawnego aresztowania przez bezpiekę płk. Wacława Kostka-Biernackiego. W piśmie z 19 listopada 1953 roku Graff uzasadniała zarzuty wobec Biernackiego w typowo stalinowskim stylu : "Od 1931 r. do 31 sierpnia 1939 r. w związku z wykonywaniem urzędu wojewody nowogródzkiego i poleskiego na terenie tych województw realizował politykę sanacyjnego rządu faszystowskiego dławienia rewolucyjnego ruchu mas pracujących miast i wsi oraz wynaradawiania ludności ukraińskiej i białoruskiej". Jej małżonek także zasłużył się stalinowskiej praworządności. Kazimierz Graff od 1946 roku oskarżał wielu żołnierzy Armii Krajowej, w tym m.in. Stanisława Sojczyńskiego "Warszyca", którego rozstrzelano 19 lutego 1947 roku w Łodzi, a także kolejnych dwunastu żołnierzy AK skazanych na śmierć w trakcie trzydniowego procesu w Siedlcach. Ani Alicja Graff (zmarła 20 grudnia 2005 roku), ani Kazimierz Graff (zmarł 5 kwietnia 2012 roku) nie ponieśli kary za swoje działania. Choć Graffowi zarzucono dokonanie bezprawnego aresztowania działacza niepodległościowego Stanisława Figurskiego, to Sąd Najwyższy w 2008 roku nie dopatrzył się w postępowaniu prokuratora "znamion czynu zabronionego".


    9z17
    Wacław Krzyżanowski domagał się kary śmierci nawet dla nastolatków

    https://v.wpimg.pl/Njk4NzE1YQsKVjhJakpsHkkObBMsE2JIHhZ0WGp-YV5eDDZMcwFhA0VDPlQ1XWELRFJhEDVUKUVYAnpJcR4KCwVBOhsaYicPD04nESpGIAtFXj4fIhMz

    Krzyżanowski (jego zdjęcia brak, na zdjęciu obok jego ofiara - Danuta Siedzikówna) to wzorowy stalinowski oprawca, bez żadnych przedwojennych burżuazyjnych "zaszłości". Ukończył szkołę Urzędu Bezpieczeństwa w Łodzi. Od stycznia 1946 roku do maja 1950 roku był oficerem śledczym Wojskowej Prokuratury Rejonowej w Gdańsku. To on w 1946 roku zażądał kary śmierci dla siedemnastoletniej Danuty Siedzikówny "Inki", sanitariuszki 5. Wileńskiej Brygady AK. Ta bohaterska dziewczyna wychowana w patriotycznej rodzinie (ojciec zmarł w 1943 roku, służąc w armii gen. Andersa, a matkę, za współpracę z polskim podziemiem, zamordowało Gestapo we wrześniu tego samego roku), została zastrzelona 28 sierpnia 1946 roku - na sześć dni przed swoimi 18 urodzinami. Krzyżanowski sporządził także akty oskarżenia, w których domagał się kar śmierci dla dwóch innych młodych ludzi: Heinza Baumanna, 19-letniego Niemca z Gdańska, który znalazł w lesie broń i zastrzelił z niej sarnę, oraz 16-letniego Benedykta Wyszeckiego, w którego domu odkryto kilka zardzewiałych karabinów, pozbawionych zamków i amunicji. Chłopak zeznał, że "zbierał broń w lesie, bo chciał pobawić się wojsko". Wyszeckiego sąd skazał ostatecznie na siedem lat więzienia. Wyrok śmierci na Baumannie wykonano 9 sierpnia 1946 roku. Wacławowi Krzyżanowskiemu nie spędzało to jednak snu z powiek. Miał się dobrze. W wojskowym wymiarze sprawiedliwości PRL pracował jeszcze długie lata - do roku 1976. Choć w III RP oskarżono go o udział w komunistycznej zbrodni sądowej, to z zarzutu tego został uniewinniony w sądzie I i II instancji. Zmarł 10 października 2014 roku.


    10z17
    Czesław Łapiński oskarżał rotmistrza Pileckiego

    https://v.wpimg.pl/Njk4NzE1YQsKVjhJakpsHkkObBMsE2JIHhZ0WGp-YV5cADZMcwFhA0VDPlQ1XWELRFJhEDVUKUVYAnpJcR4tEA5HIhsybiILG10gCS5YEToqZGAQNVQpSBY=

    Proces 91-letniego Czesława Ł. ( na zdj.), stalinowskiego prokuratora wojskowego, oskarżonego o przyczynienie się do śmierci rotmistrza Witolda Pileckiego, ofiary mordu sądowego / PAP

    Wojnę zakończył w AK w stopniu majora. W 1945 roku wstąpił ochotniczo do LWP i został skierowany do pracy w sądownictwie wojskowym. Pracował w prokuraturach wojskowych w Łodzi i w Warszawie. Uczestniczył w tzw. sądach doraźnych, w których zapadało najwięcej wyroków śmierci. W grudniu 1946 roku oskarżał w procesie kpt. Stanisława Sojczyńskiego "Warszyca". "Warszyc" i pięciu jego podkomendnych zostali rozstrzelani 17 lutego 1947 roku, tuż przed ogłoszeniem amnestii. Jako prokurator pracujący w Departamencie Służby Sprawiedliwości Ministerstwa Obrony Narodowej był prokuratorem w procesie pokazowym rotmistrza Witolda Pileckiego.

    W 1950 roku został przeniesiony do rezerwy. W III RP żył spokojnie przez dwanaście lat. Dopiero 31 stycznia 2001 roku próbowano pociągnąć go do odpowiedzialności za popełnione zbrodnie. Instytut Pamięci Narodowej wszczął tego dnia śledztwo w sprawie mordów sądowych popełnionych przez Łapińskiego. Po przesłuchaniu świadków, m.in. wdowy po rotmistrzu Pileckim i Tadeusza Płużańskiego, w listopadzie 2002 roku powstał akt oskarżenia. Do skazania Łapińskiego jednak nie doszło. Oskarżony zmarł 6 grudnia 2004 roku na chorobę nowotworową.. Do zgonu doszło w Centrum Onkologii w Warszawie, mieszczącym się przy ulicy... Rotmistrza Witolda Pileckiego.


    11z17
    Norbert Ołyński lubił publiczne egzekucje

    https://v.wpimg.pl/Njk4NzE1YQsKVjhJakpsHkkObBMsE2JIHhZ0WGp-YVxfADZJcgdhA0VDPlQ1XWELRFJhEDVUKUVYAnpJcR4gBRlWKwgxbiEGElo9ESwfJBoOU2wH

    Ten przedwojenny absolwent Wydziału Prawa Uniwersytetu Poznańskiego, a od 1945 roku sędzia wojskowy, był odpowiedzialny za skazanie na śmierć 32 żołnierzy podziemia niepodległościowego. Wśród nich znaleźli się m.in.: Władysław Kudlik i Władysław Skwarc (żołnierze z oddziału Narodowych Sił Zbrojnych "Zuch" majora Antoniego Żubryda), którzy zostali powieszeni w egzekucji publicznej na stadionie piłkarskim "Wierchy" 24 maja 1946 roku; Henryk Książe (żołnierz z oddziału NSZ "Zuch" majora Antoniego Żubryda), który został powieszony w egzekucji publicznej na sanockim rynku 4 czerwca 1946 roku; Józef Grębosz "Pszczółka", Józef Kozłowski "Mruk", Franciszek Noster "Bukiet", Zygmunt Ząbek, Jan Gomułka (żołnierze z oddziału NSZ Józefa Stefko "Mściciela") - trzej pierwsi zostali powieszeni w egzekucji publicznej na rynku w Dębicy 10 lipca 1946 roku; żołnierz Armii Krajowej i Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość Jan Huczek, który został powieszony na dziedzińcu zamku w Rzeszowie 28 października 1946 roku; Leon Słowik
    "Uzda", którego zabito na zamku Rzeszowie 29 października 1947 roku. Ołyński działał także w latach 50. Jako sędzia Wojskowego Sądu Rejonowego w Kielcach przewodniczył rozprawie ks. Piotra Banacha, który w 1951 roku został oskarżony o tzw. propagandę szeptaną (czyli, mówiąc wprost, o przekazywanie informacji wysłuchanych w zachodnich rozgłośniach radiowych). Norbert Ołyński zmarł w 1983 roku.


    12z17
    Henryk Podlaski wybrał wolność w ZSRR

    https://v.wpimg.pl/Njk4NzE1YQsKVjhJakpsHkkObBMsE2JIHhZ0WGp-YV5aDDZMcwFhA0VDPlQ1XWELRFJhEDVUKUVYAnpJcR4CHwheLxQaQjQTBlUgCS5YYAAbUSlYOA==

    Podlaski (jego zdjęcia brak, na zdjęciu obok jedna z jego ofiar - Lucjan Szymański) urodził się w rodzinie żydowskiej jako Hersz Podlaski. W 1944 roku został oficerem śledczym w Ludowym Wojsku Polskim i podprokuratorem w Prokuraturze 4. Dywizji Piechoty. Awansował szybko, gdyż już na przełomie 1944-1945 roku został wiceprokuratorem i zastępcą prokuratora Wojskowej Prokuratury Okręgowej nr 1 w Warszawie. Wiosną 1945 roku zażądał kary śmierci dla ppłk. Lucjana Szymańskiego. Ten przedwojenny kawalerzysta i żołnierz Armii Krajowej został stracony 5 marca 1945 roku na warszawskiej Pradze. Podlaski oskarżał także w sądach tajnych. Jak twierdził Józef Światło, zbiegły na Zachód funkcjonariusz bezpieki, prokurator był dyktatorem wymiaru sprawiedliwości w pierwszych powojennych latach, " jawnie dyktował sędziom swoją wolę przy wydawaniu wyroków, stawiał żądania wobec 'nieposłusznych’, usuwał ich ze stanowisk, urządzał jawne zebrania prokuratorów i sędziów z udziałem ministra sprawiedliwości, na których szkalował często sędziego 'winnego’ łagodnego wyroku". W listopadzie 1948 roku Henryk Podlaski został dyrektorem Departamentu Nadzoru Prokuratorskiego w Ministerstwie Sprawiedliwości, a od września 1950 roku do marca 1955 roku był zastępcą prokuratora generalnego PRL, faktycznie kierując tą strukturą. W marcu 1955 roku utracił stanowisko w prokuraturze. Dalsze jego losy są nieznane. Według niektórych, miał utopić się Bugu, usiłując przedostać się nielegalnie do ZSRR. Według innych, zamieszkał u naszego wschodniego sąsiada w domu swojej siostry, żony wysokiego oficera NKWD.


    13z17
    Wiktor Suchocki na jego rozkaz zastrzelono "Inkę"

    https://v.wpimg.pl/Njk4NzE1YQsKVjhJakpsHkkObBMsE2JIHhZ0WGp-YV5fBDZMcwFhA0VDPlQ1XWELRFJhEDVUKUVYAnpJcR4HBABVESoEYRFYRV4-HyITMw==

    Popiersie łączniczki i sanitariuszki AK Danuty Siedzikówny "Inki" w Parku Jordana w Krakowie / PAP

    Ten przedwojenny zawodowy podoficer (zdjęcia brak) związał się w 1943 roku z komunistami. Był oficerem śledczym Wojskowej Prokuratury 2. Dywizji Piechoty, a następnie - do kwietnia 1946 roku - prokuratorem Wojskowej Prokuratury osławionego Korpusu Bezpieczeństwa Publicznego. Kariera Suchockiego była szybka, ale krótka. Po odejściu z KBW został prokuratorem wojskowym w Gdańsku, a potem na dwa lata w Kielcach. W grudniu 1948 roku zwolniono go do rezerwy - w stopniu podpułkownika. Jako prokurator wojskowy w Gdańsku brał udział w 15 procesach zakończonych wyrokami śmierci na 12 żołnierzach i działaczach antykomunistycznego podziemia (głównie ze Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość) oraz trzech Niemcach oskarżonych o nielegalne posiadanie broni. 28 sierpnia 1946 roku był obecny podczas egzekucji Danuty Siedzikówny "Inki" oraz Feliksa Selmanowicza, dowódcy patrolu 5. Wileńskiej Brygady AK. Suchocki odczytał wówczas wyrok śmierci i wydał rozkaz plutonowi egzekucyjnemu: "Po zdrajcach narodu polskiego ognia!". Po zwolnieniu z Wojska Polskiego był m.in. inspektorem Zjednoczenia Przemysłu Drzewnego we Wrocławiu (1948-1949) i przewodniczącym Zarządu Ligi Przyjaciół Żołnierza w Sopocie (1951-1956). Zmarł 26 października 1956 roku w trakcie leczenia sanatoryjnego w Kowarach.


    14z17
    Wilhelm Świątkowski dar Związku Sowieckiego

    https://v.wpimg.pl/Njk4NzE1YQsKVjhJakpsHkkObBMsE2JIHhZ0WGp-YV5bBDZPdAJhA0VDPlQ1XWELRFJhEDVUKUVYAnpJcR4ZAwdcKxYobj0dAlU6ESpGPQECa3xUL0ErDUlJ

    Dzieciństwo i młodość spędził w ZSRR (urodził się w 1919 roku koło Odessy). Po ukończeniu Instytutu Prawa w Charkowie trafił do Armii Czerwonej. Był tam m.in. szefem prokuratury w 204 Dywizji Piechoty (mając niewiele więcej niż dwadzieścia lat!). W czerwcu 1944 roku przeniesiono go do Wojska Polskiego, gdzie również trafił od razu do prokuratury. 4 listopada 1950 roku, na mocy decyzji Biura Politycznego PZPR, został prezesem Najwyższego Sądu Wojskowego. Na stanowisku tym pozostawał do 26 czerwca 1954 roku. Po odwołaniu wrócił do Związku Sowieckiego. Jego prezesura w NSW to czas największych represji wobec wyższych oficerów Wojska Polskiego, przede wszystkim tych z przedwojennym stażem. To wtedy odbył się m.in. proces gen. Tatara, płk. Utnika i płk. Nowickiego. To wtedy aresztowano także gen. Mariana Spychalskiego - tego przedwojennego jeszcze komunistę, wiernego stalinowca i zwolennika represji skierowanych przeciwko żołnierzom podziemia i Polskiego Stronnictwa Ludowego, oskarżono o "współpracę z sanacyjnym wywiadem II RP, współpracę z Armią Krajową, donoszenie do Gestapo i... zwalczanie komunizmu". Za oskarżenia te zapłacił Spychalski kilkuletnim więzieniem. Wyszedł na wolność w marcu 1956 roku. Świątkowskiego już wówczas nie było w Polsce. Nie musiał więc odpowiadać na zarzuty, że był, obok sędziego Aleksandra Tomaszewskiego również przybysza z ZSRR, "głównym inspiratorem wypaczeń w wojskowym wymiarze sprawiedliwości i bezpośrednim sprawcą drakońskich wyroków w sfingowanych sprawach".


    15z17
    Beniamin Wajsblech to on zażądał kary śmierci dla gen. "Nila"

    https://v.wpimg.pl/Njk4NzE1YQsKVjhJakpsHkkObBMsE2JIHhZ0WGp-YV9bBDZPfANhA0VDPlQ1XWELRFJhEDVUKUVYAnpJcR4AAwdrCxcsXREsAlEiHipDKDUtWzwPKB8kGg5TbAc=

    Wajsblech (zdjęcia brak - obok widoczny gen. Fieldorf) pochodził, tak jak wielu przedwojennych komunistów, z bogatej żydowskiej rodziny kupieckiej. We wrześniu 1939 roku po agresji sowieckiej na Polskę został prokuratorem w okupowanym przez ZSRR Lwowie. Po wojnie zaś był prokuratorem w Polsce. Jako oskarżyciel gen. Augusta Fieldorfa "Nila" zażądał dla niego kary śmierci. Stalinowski sąd I instancji w pełni poparł stanowisko prokuratora. 20 lutego 1952 roku Sąd Najwyższy stwierdził: "Skazany Fieldorf na łaskę nie zasługuje". Pod tym zdaniem widnieją podpisy kolejnych stalinowskich oprawców: Emila Merza, Gustawa Auscalera i Igora Andrejewa. Wajsblech o najwyższy wymiar kary wnioskował także dla Jana Stachniuka, działacza przedwojennej nacjonalistycznej "Zadrugi" i żołnierza AK, który został jednak skazany na 15 lat. Stachniuk przesiedział w więzieniu ostatecznie siedem lat, ale wyszedł z niego jako wrak człowieka. Przez cały czas pobytu za kratami w ciężkim więzieniu w Barczewie był bity i torturowany fizycznie oraz psychicznie. Zmarł w 1963 roku. Wajsblech nie skarżył się w tym czasie na stan zdrowia. Po odejściu z prokuratury pracował jako radca prawny. Zmarł 13 marca 1991 roku. Chyba zbędne będzie dodanie, że do chwili zgonu nie spadł mu nawet włos z głowy.


    16z17
    Roman Kryże: "sądzi Kryże będą krzyże"

    https://v.wpimg.pl/Njk4NzE1YQsKVjhJakpsHkkObBMsE2JIHhZ0WGp-YVxfADZMcQdhA0VDPlQ1XWELRFJhEDVUKUVYAnpJcR4cBQZVICUOQzcQDmseOxUfJBoOU2wH

    Pracę w sądownictwie rozpoczął jeszcze w II Rzeczypospolitej. Przed 1939 rokiem był sędzią w Sądzie Grodzkim w Grudziądzu. Kampanię wrześniową zakończył w stopniu podporucznika w 65. Pułku Piechoty. Od 18 września 1939 roku do 5 lutego 1945 roku przebywał w oflagu w niewoli niemieckiej. Po oswobodzeniu brał udział w walkach o przełamanie Wału Pomorskiego. Po zakończeniu wojny wrócił do zawodu sędziego. Najpierw na bardzo krótko wrócił do Grudziądza do Sądu Grodzkiego, a potem rozpoczął pracę w Wydziale I Najwyższego Sądu Wojskowego (do 31 października 1950 roku) i Wydziału II tegoż sądu (do 11 sierpnia 1955 roku). W latach 1955-1977 był sędzią Sądu Najwyższego. Brał udział w orzekaniu wyroków skazujących, w tym również na karę śmierci, w sprawach przeciwko działaczom podziemia niepodległościowego, m.in. rotmistrza Witolda Pileckiego i mjr. Tadeusza Pleśniaka. W 1964 był przewodniczącym składu sędziowskiego, który wydał wyroki skazujące w sprawie tzw. afery mięsnej. Bezwzględność w wydawaniu wyroków śmierci w okresie stalinowskim przyczyniła się do ukucia powiedzenia: "Sędzia Kryże - będą krzyże", a także określenia "ukryżować".

    Witold Chrzanowski


    Źródło: https://facet.wp.pl/stalinowscy-sedziowie-i-prokuratorzy-nigdy-nie-odpowiedzieli-za-swoje-zbrodnie-6002212884607617g/16



    Ps..."W 1969 roku wyjechał do Szwecji". Kto go utrzymuje przez te wszystkie lata tam w Szwecji? Zaczynam podejrzewać, że istnieje jakaś żydowska światowa organizacja, coś czym była po wojnie hitlerowska ODESSA. Chyba chodzi o skazanego na śmierć /przez Litmanowicza/ Porucznika Edmunda BUKOWSKIEGO żołnierza AK Okręgu Wileńskiego. Zamordowany na Mokotowie w kwietniu 1950r., odnalezionego na Łączce i zidentyfikowany jako pierwszy w roku 2012. Sędzia Litmanowicz nie poniósł NIGDY kary. Przykre, że wielu z tych zwyrodnialców wcześniej walczyło w AK a potem zabrakło Niezłomnych aby ich odstrzelić. Zobaczcie jak wielu z nich było żydami, niech nikt nie mówi, że Polacy to antysemici, bo inny naród by ich wszystkich deportował gdyby doznał takich krzywd jak Polacy. Szkoda, że kilkunastu takich padalców skazało setki czy tysiące polskich patriotów, ludzi inteligentnych, wskutek tego dzisiaj mamy duży procent społeczeństwa podatnego na manipulacje i bez własnego zdania. Co na to zaKODowane pajace i ich POplecznicy? Wpiszcie sobie w wyszukiwarce jakiekolwiek nazwisko AK-owca, NSZ-owca czy WIN-owca skazanego po wojnie na śmierć. Zobaczcie jakie nazwiska powtarzają się podczas procesów lub krwawych przesłuchań. Sami żydzi! Zarzucają Polakom na świecie, że jesteśmy antysemitami a tak naprawdę to żydzi są antypolakami. Udowodnili to już kilkakrotnie w historii. W 1920 roku gdy żydokomuna chciała z Polski zrobić republikę sowiecką, po 1945 roku gdy dopięli swego i teraz gdy opanowali większość mediów i piorą na mózgi takimi filmami jak "Pokłosie", "Biegnij chłopcze biegnij", "Sprawiedliwi" itp. Przy mniej niż 1% populacji Polski, 40% członków partii żydokomunistycznej stanowili żydzi. Kiedy doczekamy się filmu o żydkach z UB, KBW i NKWD którzy mordowali Polaków. Przecież mamy tylu "dobrych" aktorów o cechach semickich którzy mogli by się wcielić w ich role. Poczytajcie sobie co robił pułkownik Smierszy, NKWD, UB i ponoć "lekarz" czyli tatuś Stolzmana vel Kwaśniewskiego i dziadek redaktora Węglarczyka. Czy to zbieg okoliczności, że potomni tych zwyrodnialców są osobami publicznymi i robią kariery? To że kaci dożyli i dożywają spokojnie w niby wolnej Polsce to zasługa Okrągłego stołu, grubej kreski i PO, która obsadziła swoimi tzw. wymiar sprawiedliwości. I dziwić się, że Polacy mają takie zdanie o sądach jaki mają.
  • Komunistyczni sędziowie i prokuratorzy odpowiedzą za zbrodnie w stanie wojennym
    data:19 marca 2019 Redaktor: Anna
    Sędziowie i prokuratorzy z okresu PRL-u mają odpowiedzieć za bezprawne pozbawienie wolności osób, które sprzeciwiały się wprowadzeniu stanu wojennego i protestowały przeciwko komunistycznym władzom. Dziś potwierdził to Zbigniew Ziobro, Prokurator Generalny.
    Polecamy: http://solidarni2010.pl/aktualnosci-wymiar-sprawiedliwosci.html

    Jak ustalił tygodnik Sieci, z takim wnioskiem wystąpiła Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Szczecinie.
    Komisja zwróciła się do sądów dyscyplinarnych o odebranie immunitetów siedmiu byłym sędziom i prokuratorom, a co za tym idzie możliwość pociągnięcia ich do odpowiedzialności karnej. Wskutek ich działań co najmniej kilkanaście 10 osób zostało bezprawnie skazanych za opozycją działalność wobec PRL-owskich władz. Surowe wyroki więzienia i przetrzymywanie w areszcie złamały życie wielu pokrzywdzonych. Wśród nich byli nawet nieletni uczniowie szkół średnich. Przekleństwem polskich przemian była naiwna wiara w to, że wymiar sprawiedliwości sam pozbędzie się ludzi, którzy byli zakałą sądownictwa i prokuratury i wsławili się tym, że w służbie władzy komunistycznej byli gotowi dokonywać najgorszych podłości przy użyciu prawa. Włącznie z sądowymi zabójstwami mówił dzisiaj minister Zbigniew Ziobro. Sprawiedliwość nie jest rychliwa, ale nadszedł czas, aby była wymierzalna. Jest rzeczą znamienną, że ci, wobec których toczyć będą się postępowania dyscyplinarne to dwaj sędziowie Sądu Najwyższego, a jeden z nich orzekał w SN jeszcze do końca ubiegłego roku – podkreślał Zbigniew Ziobro. Sprawa dotyczy tzw. zbrodni sądowych i jest najobszerniejszym postępowaniem jakie w ogóle było prowadzone w historii IPN. dodał szef pionu śledczego IPN prok. Andrzej Pozorski o wnioskach o uchylenie immunitetów prokuratorom i sędziom z okresu PRL. Wniosek Oddziałowej Komisji dotyczy trzech byłych sędziów Sądu Pomorskiego Okręgu Wojskowego i czterech byłych prokuratorów Wojskowej Prokuratury Garnizonowej w Koszalinie. Jest rezultatem prowadzonego od września 2016 roku śledztwa, w którym poddano analizie ponad 20 postępowań karnych prowadzonych w latach 1981-1982. O politycznej dyspozycyjności sędziów, których dotyczą wnioski o uchylenie immunitetu, świadczą wystawiane im w latach 1982-1984 służbowe opinie. Byli prawdziwymi „żołnierzami” komunistycznego reżimu. Zawierają liczne uwagi w rodzaju: „w okresie stanu wojennego wyraził pełną gotowość do obrony zdobyczy socjalizmu”, „z powodzeniem realizuje w praktyce wskazania partii w dziedzinie umacniania praworządności i porządku”, „w pełni popiera politykę partii i rządu, co w szczególności wykazał w okresie stanu wojennego w kraju”, ,,z powodzeniem realizuje w praktyce wskazania partii w dziedzinie umacniania praworządności i porządku”, ,,zwiększone zadania wynikające z wprowadzenia stanu wojennego wykonuje bez zastrzeżeń”, ,,w orzecznictwie dostrzega i docenia potrzebę eksponowania w nim roli prawa i represji karnej w warunkach stanu wojennego”, „okazuje zrozumienie istoty toczącej się walki politycznej”, ,,w życiu codziennym wciela ideologię socjalistyczną”, „w okresie stanu wojennego wyraził pełną gotowość do obrony zdobyczy socjalizmu”, „z całym zaangażowaniem orzeka w sprawach o charakterze politycznym”. Do bardziej drastycznych przykładów politycznej dyspozycyjności sędziów i prokuratorów należy pozbawienie wolności trzech uczniów liceum i technikum ze Słupska, którzy malowali na murach hasła ,,WRON-a Orła nie pokona”, ,,Precz z WRON” i symbole Polski Walczącej. Napisy odnosiły się do powołanej bezprawnie po wprowadzeniu stanu wojennego Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego. Prokurator Wojskowej Prokuratury Garnizonowej w Koszalinie zdecydował o aresztowaniu uczniów, z których dwóch było nieletnich. Zażądał dla nich kar po trzy lata więzienia. Sąd uznał, że cała trójka poniżała naczelny organ państwa, mimo że Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego nie była takim organem. Na rok pozbawienia wolności Sąd Pomorskiego Okręgu Wojskowego skazał również młodego robotnika, który na murze zakładu pracy w Kołobrzegu napisał: ,,Precz z Juntą”, ,,Solidarność”, ,,Precz z komunizmem”, ,,Śmierć PZPR”. Sąd uznał, że oskarżony ,,lżył ustrój Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej i jej naczelne organy” oraz ,,nawoływał do obalenia władzy”. Inny przykład to skazanie pasażera pociągu na dwa lata pozbawienia wolności za to, że w trakcie podróży pociągiem wypowiadał się krytycznie o Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Miały świadczyć o tym słowa: „czerwone pająki”. Co ciekawe, wymierzona przez Sąd Pomorskiego Okręgu Wojskowego kara została następnie podwyższona do trzech lat więzienia wskutek rewizji wniesionej przez prokuratora Wojskowej Prokuratury Garnizonowej w Koszalinie. Sąd odwoławczy uznał, że kto ,publicznie poniżał istniejący ustrój polityczno-prawny Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, wyszydzając Polską Zjednoczoną Partię Robotniczą i jej członków”. Miało o tym świadczyć m.in. używane pod adresem członków PZPR określenie „czerwoni”. Skazujący wyrok zapadł, mimo że nawet ówczesne prawo nie zakładało sankcji za krytykowanie PZPR i jej działaczy. Kodeks karny penalizował publiczne lżenie, wyszydzanie lub poniżanie Narodu Polskiego, Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, jej ustroju lub naczelnych organów. Polska Zjednoczona Partia Robotnicza nie należała jednak do naczelnych organów państwa i nie była objęta ochroną przepisów karnych. Wiedziałem, że ci sędziowie nie byli na tyle silni, by odmówić wykonania rozkazu. Byli niewolnikami tego systemu, ale czas niewoli się skończył, ale sędziowie nie ponieśli żadnych konsekwencji. Nie chcę zemsty, nie pragnę dla nich wyroków, ale powinni mieć poczucie, że uczestniczyli w czymś złym. „Gruba kreska” zatraciła odpowiedzialność, a przyniosła koniunkturalizm i ugodowość tłumaczy dziś ksiądz Jewulski, który przekonuje, że w więzieniach zdarzały się też sceny wzruszające. Siedziałem w więzieniu z żołnierzem, który nie chciał brać udziału w pacyfikacji i odmówił wykonania rozkazu. Obawiał się, że stanie przed plutonem egzekucyjnym. Na spacerniaku udzieliłem mu sakramentu spowiedzi mówi tygodnikowi „Sieci” ks. Bolesław Jewulski, który za odprawienie mszy w intencji ofiar stanu wojennego został skazany na 3 lata i 6 miesięcy więzienia. Dwa wnioski zostały skierowane do Izby Dyscyplinarnej SN, gdyż dotyczy to sędziów, którzy orzekali w Sądzie Najwyższym, jeden wniosek został skierowany do sądu dyscyplinarnego przy sądzie apelacyjnym z uwagi na to, że dotyczy to czynnego zawodowo sędziego, a cztery wnioski zostały skierowane do sądu dyscyplinarnego przy prokuratorze generalnym, bo dotyczą te wnioski czterech byłych prokuratorów.

    Źródło: wPolityce.pl
  • Sądownictwo uniknęło dekomunizacji - piszą ofiary komunistycznych represji
    Sędziowie nawet ci, którzy nie byli zaangażowani w komunizm nie domagali się od swoich skompromitowanych kolegów, aby odeszli z zawodu dla dobra całego środowiska piszą ofiary komunistycznych represji. Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, a jej ustrój opiera się na podziale i równowadze władzy ustawodawczej, władzy wykonawczej i władzy sądowniczej, które to władze powinny działać na podstawie i w granicach prawa. Te zasady zapisane są w naszej konstytucji nie sposób jednak uznać, że w III RP były zawsze rzeczywiście przestrzegane. Dotyczy to przede wszystkim władzy sądowniczej, sprawowanej w naszym kraju przez sądy tworzone od 1989 r. także przez sędziów, którzy w przeszłości uwikłani byli w system komunistyczny. III RP pozwoliła zdeprawowanym funkcjonariuszom PRL chętnie służącym totalitarnej władzy przejść suchą nogą do nowego systemu, a następnie wydawać wyroki w imieniu wolnej Polski oraz kształcić i wychowywać nowe pokolenia sędziów.
    Efektem tego zaniechania jest rażący brak historycznej sprawiedliwości. Sędziów, którzy w czasach stalinowskich popełniali zbrodnie sądowe, nie spotkały – poza nielicznymi wyjątkami – żadne konsekwencje. Wolna demokratyczna Polska nigdy nie doprowadziła do ukarania przywódców totalitarnego systemu czy twórców stanu wojennego. Kary spotkały jedynie niektórych z bezpośrednich wykonawców zbrodni, omijając zleceniodawców. Osoby podpisane pod tym listem to ofiary komunistycznych represji. Siedzieliśmy w aresztach i więzieniach, wielu z nas było bitych i torturowanych, niektórzy z nas w celach śmierci, niszczono nam zdrowie i zabierano życie, nasi koledzy i członkowie naszych rodzin byli mordowani przez komunistyczne służby. W czasach Solidarności byliśmy pozbawiani pracy i majątku za to, że mieliśmy odwagę walczyć o wolność i praworządność. Prześladowano nas w majestacie prawa PRL. Sędziowie, którzy brali w tym udział, nigdy nie zostali rozliczeni. Polskie sądownictwo po 1989 r. nie zostało zdekomunizowane. Jesteśmy pod tym względem niechlubnym wyjątkiem wśród państw demokratycznych. To wielki wyrzut sumienia III RP tak jak wyrzutem sumienia dla Francuzów były pozostałości państwa Vichy, obecne w IV Republice do końca lat 50. To właśnie z tymi pozostałościami walczyli prezydent de Gaulle i premier Debré, tworząc V Republikę Francuską i wprowadzając niezbędne reformy, gdy od zakończenia drugiej wojny światowej mijało półtorej dekady. Po 25 latach od upadku PRL Polacy dokonali demokratycznego wyboru i zmienili rząd również po to, by takie reformy zostały przeprowadzone w Polsce. To prawda, że minęło dużo czasu. Zdecydowanie za dużo. W pełni zgadzamy się z niedawnymi słowami premiera Mateusza Morawieckiego wygłoszonymi w Nowym Jorku: byłoby dla Polski dużo lepiej, gdyby te zmiany nastąpiły 5 lat albo 5 minut po upadku komunizmu. Ale zmiany niestety nie nastąpiły. Wszyscy sędziowie sądów powszechnych wydający wyroki w totalitarnej PRL z dnia na dzień stali się sędziami demokratycznego państwa prawnego III RP. Ludzie, którzy wysługiwali się komunistycznej władzy, skazując ludzi Solidarności, Solidarności Walczącej czy KPN na wieloletnie kary więzienia, mieli odtąd stać na straży praworządności w wolnej Polsce. Zawód sędziego jest jednym z najważniejszych zawodów zaufania publicznego, a jego moralny prestiż jest fundamentem demokracji. Strażnikami państwa prawa nie mogą być ludzie uwikłani w niegodną służbę systemom totalitarnym czy autorytarnym. Jeśli w przeszłości byli gotowi sprzeniewierzyć się zasadzie niezawisłości – jak można ufać, że będą niezależnymi sędziami w państwie demokratycznym? W 1982 r. Ewa Kubasiewicz została skazana na dziesięć lat więzienia za swoją działalność w Solidarności, za kierowanie strajkiem i za kolportowanie antykomunistycznych ulotek. Sędziowie, którzy ją skazali: Andrzej Finke, Aleksander Głowa i Andrzej Grzybowski, nigdy nie ponieśli za to odpowiedzialności i wydawali wyroki także w III RP. Nikt nie usunął ich z zawodu, co pozwoliło im po kilku latach bez przeszkód przejść do lepiej płatnych zawodów adwokata czy radcy prawnego. Do dzisiaj prezesem Sądu Najwyższego, jednym z najważniejszych polskich sędziów pozostaje Józef Iwulski człowiek, który w stanie wojennym wydawał haniebne wyroki: 3,5 roku więzienia dla Jana Tomaszewskiego za antykomunistyczne ulotki, trzy lata dla Leszka Wojnara za prowadzenie działalności związkowej, 1,5 roku i 2 lata dla Ireny Mazur i Władysława Drąga za kolportaż antysocjalistycznej prasy. Sędzia Iwulski nigdy nie poniósł odpowiedzialności – nawet gdy wyszło na jaw, że ukrywał prawdę o swoich czynach, środowisko sędziowskie zdecydowanie stanęło w jego obronie. Konsekwencje nie spotkały ani Józefa Iwulskiego, ani innych sędziów tak jak on uwikłanych w system PRL. Takich przykładów jest niestety znacznie więcej. Sędziowie nawet ci, którzy osobiście nie byli zaangażowani w komunizm nigdy nie domagali się od swoich skompromitowanych kolegów, aby odeszli z sądownictwa dla dobra całego środowiska. Doszło nawet do tego, że Sąd Najwyższy uznał, że rzymska zasada lex retro non agit w stanie wojennym przestała obowiązywać i wpisał do Księgi Zasad Prawnych, że prawo może działać wstecz. Wszystko po to, by sędziowie, którzy w 1981 r. je w ten sposób stosowali, nie ponieśli żadnej odpowiedzialności. Upadek środowiska sędziowskiego dostrzegali przez lata ludzie ze wszystkich stron sceny politycznej. Prof. Adam Strzembosz, dziś przecież bardzo krytyczny wobec reform sądownictwa, pisał w 2005 r., że „sędziowie skompromitowani w stanie wojennym sądzą najpoważniejsze sprawy III RP", i że „korporacyjna solidarność" była jedną z przyczyn, dla których sądy dyscyplinarne traktowały sędziów stanu wojennego z „dużą i daleko sięgającą wyrozumiałością". Takiej wyrozumiałości sędziowie ci nie mieli dla ofiar swoich sądowych zbrodni („Sędziowie warszawscy w czasie próby 1981–1988", Warszawa 2005). Również „Gazeta Wyborcza" przyznawała, że samooczyszczenia środowiska sędziowskiego w zasadzie nie było. Jeszcze niespełna trzy lata temu Ewa Siedlecka pisała, że na kilkaset postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów wydających wyroki po myśli komunistycznej władzy ponad 90 proc. spraw zostało umorzonych, a wyrok skazujący zapadł tylko wobec jednej osoby która i tak nie była już wówczas sędzią („Jak to sędziowie się samooczyszczali", „Gazeta Wyborcza", 26 września 2016 r.). W ostatnim czasie toczy się w niektórych polskich mediach dyskusja, czy brak rozliczenia sędziów wydających wyroki zgodne z oczekiwaniami partii komunistycznej można porównywać do konsekwencji, jakie ponieśli urzędnicy francuskiego państwa Vichy. Czy takie porównanie nie uwłacza sędziom, nie obraża ich? Uważamy, że to porównanie jest zdecydowanie zbyt łagodne. We Francji udało się w różny sposób rozliczyć i skazać, a co najmniej usunąć ze służby publicznej znaczną część skompromitowanych kolaborantów reżimu. Podobna sytuacja miała miejsce w Niemczech po upadku NRD: w postkomunistycznym Berlinie weryfikację przeszło jedynie ok. 15 proc. sędziów. W Polsce nie było żadnej weryfikacji w sądach powszechnych czy prokuraturze, żadnych rozliczeń, żadnej dekomunizacji. Odpowiedzialności nie ponieśli nawet zbrodniarze z czasów stalinowskich jak sędzia Stefan Michnik, sądowy morderca polskich bohaterów. Ich następcy służący totalitarnemu systemowi w latach 60., 70. i 80., nie tylko nie zostali ukarani, ale to w ich rękach pozostawiono wymierzanie sprawiedliwości w wolnej Polsce. III RP demokratyczne państwo prawne nie zdała tego egzaminu. Oburzenie wyrażane przez część środowiska sędziowskiego i popierających je formacji politycznych jest próbą zagłuszenia trudnej, bolesnej prawdy o III RP, która w swoich kluczowych obszarach opierała się przez wiele lat na komunistach lub ludziach skompromitowanych kolaboracją z komunistami. Wierzymy jednak, że prawda się obroni. I że reforma sądownictwa, choć rozpoczęta z wieloletnim opóźnieniem, zostanie doprowadzona do końca.

    Podpisali

    Mieczysław Banaczyk ps. Sęp – żołnierz AK, WiN,

    Jadwiga Bednarska – harcerka, w latach stalinowskich więziona bez procesu przez cztery miesiące,

    Dariusz Bogdan – w 1985 r. skazany na rok i dziesięć miesięcy pozbawienia wolności, zmasakrowany przez ZOMO we Wrocławiu,

    Adam Borowski – w 1983 r. za działalność związkową skazany na sześć lat pozbawienia wolności,

    Marek Czachor – członek Solidarności Walczącej, wielokrotnie aresztowany,

    kpt Lucjan Deniziak ps. Orzeł – żołnierz podziemia niepodległościowego,

    Joanna Duda-Gwiazda – internowana 13 grudnia 1981 r., zwolniona 22 lipca 1982 r.,

    Marek Dyżewski – muzyk, publicysta, syn powstańców warszawskich,

    Jerzy Filak – aresztowany w 1982 i 1985 r., w 1986 r. skazany za niezależną działalność na dziesięć miesięcy pozbawienia wolności, łącznie w więzieniach spędził dwa lata,

    por. Teresa Gaj ps. Kotwica – łączniczka AK w oddziale mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory",

    Stanisław Gebhardt – członek Szarych Szeregów i Armii Krajowej, więzień obozu Gross-Rosen i Mauthausen,

    Andrzej Gwiazda – wielokrotnie zatrzymywany przez SB, aresztowany 13 grudnia 1981 r., zwolniony 22 lipca 1984 r., ponownie aresztowany 16 grudnia 1984 r. i przetrzymywany pięć miesięcy w areszcie,

    mjr Ireneusz Hurynowicz ps. Góra – żołnierz VI Wileńskiej Brygady AK,

    Piotr Jegliński – współtworzył siatkę kurierską, która przemycała do Polski zakazane publikacje; miał zostać zlikwidowany w ramach nieudanej akcji MSW o kryptonimie „Reszka",

    mjr Janusz Kamocki – członek NOW ps. Orcio, AK ps. Mamut, NZW ps. Eders, aresztowany w 1962 r., w 1963 r. skazany na rok więzienia,

    kpt Piotr Karpowicz ps. Rybka – żołnierz Uderzeniowych Batalionów Kadrowych AK Wilno, po operacji „Ostra Brama" jako 17-latek trafił do gułagu w Norylsku, w arktycznych rejonach Syberii. Tam w 1953 r. wziął udział w buncie antysowieckim, nazywanym powstaniem norylskim,

    Andrzej Kołodziej – w 1981 r. aresztowany w Czechosłowacji i skazany na rok i dziewięć miesięcy pozbawienia wolności; w lipcu 1983 r. przekazany władzom PRL; w styczniu 1988 r. aresztowany i podstępem nakłoniony do wyjazdu z Polski,

    mjr Jerzy Krusenstern – obrońca Grodna, współzałożyciel Oddziału Krakowskiego Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej i Muzeum AK w Krakowie,

    Ewa Kubasiewicz-Houée – w lutym 1982 r. skazana przez Sąd Marynarki Wojennej w Gdyni na dziesięć lat pozbawienia wolności za rozpowszechnianie ulotki nawołującej do czynnego oporu przeciwko stanowi wojennemu,

    Antoni Lenkiewicz – w latach 1952–1956 więziony za przynależność do Związku Skautów Polski Walczącej. Internowany w 1981 r., pozbawiony pracy. W 1985 r. porwany przez funkcjonariuszy SB, skazany na rok pozbawienia wolności,

    ppor. Aleksander Kaczorowski – powstaniec warszawski,

    Alfred Łąpieś ps. Mały – uczestnik powstania warszawskiego. Po wojnie zatrzymany przez UB,

    Zofia Maciejewska – w 1984 r. aresztowana za kolportaż nielegalnych wydawnictw, łącznie bez wyroku spędziła w więzieniach pięć miesięcy,

    kpt. Marian Markiewicz ps. Maryl – żołnierz AK, uczestnik operacji „Ostra Brama", ponad dziewięć lat więziony przez gestapo, NKWD i UB,

    Piotr Medoń – działacz niepodległościowy, aresztowany w 1982, 1984 i 1986, łącznie bez wyroków przebywał w więzieniach 15 miesięcy,

    Mariusz Mieszkalski – w 1985 r. skazany na 1,5 roku za druk niezależnych wydawnictw, w aresztach przebywał osiem miesięcy,

    Marek Muszyński – skazany na karę dwóch lat pozbawienia wolności za udział w wydarzeniach Marca '68,

    mjr Józef Oleksiewicz – żołnierz I Pułku Strzelców Podhalańskich AK, po wojnie represjonowany, aresztowany przez władze komunistyczne, od maja 1947 r. do czerwca 1950 r. przebywał w więzieniach i obozach, m.in. w Krakowie i Jaworze; inwigilowany do roku 1976,

    por. Jerzy Oboron – członek organizacji Młode Wojsko Polskie, skazany w czasach stalinowskich, więziony trzy lata i siedem miesięcy, m.in. w Olsztynie, Barczewie, Rawiczu, Jaworznie, na Mokotowie,

    Andrzej Osipów – w lutym 1982 r. aresztowany i skazany na cztery lata więzienia i dwa lata pozbawienia praw publicznych,

    kpt. Zbigniew Perzyński – żołnierz 3. Wileńskiej Brygady AK, uczestnik operacji „Ostra Brama", aresztowany przez NKWD, skazany na karę śmierci (uniknął wykonania wyroku), po wojnie sześć miesięcy więziony przez UB w Gdańsku,

    Tadeusz Piątek – drukarz podziemia, w 1986 r. uwięziony, ukarany m.in. konfiskatą mienia,

    Janina Podlejska – w 1984 r. aresztowana za przynależność do nielegalnej organizacji, bez wyroku spędziła w więzieniach pięć miesięcy,

    Zofia Romaszewska – w 1983 r. skazana na karę trzech lat pozbawienia wolności,

    Andrzej Rozpłochowski – internowany w 1981 r., oskarżony o działania antypaństwowe, nie został osądzony, zwolniono go na mocy amnestii w 1984 r.,

    Stanisław Ryczek – w 1982 r. aresztowany, w więzieniu spędził bez wyroku ponad trzy miesiące,

    płk Weronika Sebastianowicz ps. Różyczka – żołnierz AK i WIN, ofiara represji stalinowskich, skazana na 25 lat łagru, kara zamieniona na dziesięć lat, po trzech zwolniona z łagru, sybiraczka,

    Eugeniusz Siemaszko ps. Bil – w okresie stalinowskim skazany na karę śmierci, spędził w więzieniu dziesięć lat,

    kpt Helena Suszyńska ps. Orlica – łączniczka AK, sanitariuszka WiN,

    Stefania Szantyr-Powolna – działaczka społeczna, członkini Związku Walki Zbrojnej i Armii Krajowej, więźniarka łagrów, podpułkownik Wojska Polskiego,

    Wanda Szuszkiewicz – skazana w lipcu 1982 r. na trzy lata, objęta amnestią w 1984 r.,

    Tadeusz Świerczewski – aresztowany w 1982 r. za działalność związkową, spędził w więzieniach dwa lata bez wyroku,

    Maria Trąbska-Dauksze – w 1984 r. aresztowana pod zarzutem nielegalnej działalności, więziona bez wyroku przez trzy miesiące,

    Stanisław Wołczaski ps. Kazimierz – powstaniec warszawski, żołnierz AK,

    Tomasz Wójcik – w 1968 r. skazany na osiem miesięcy więzienia, trzykrotnie internowany w stanie wojennym,

    Krzysztof Wyszkowski – internowany 13 grudnia 1981 r., po udanej ucieczce aresztowany w 1983 r., zwolniony w 1984 r. na mocy amnestii.

    https://www.rp.pl/Sedziowie-i-sady/305159934-Sadownictwo-uniknelo-dekomunizacji---pisza-ofiary-komunistycznych-represji.html
  • Kolizja z udziałem nietrzeźwego sędziego
    Śledztwo w sprawie kolizji samochodowej, w której jednym z kierowców był nietrzeźwy sędzia sądu powszechnego okręgu kieleckiego, prowadzi prokuratura – wynika z komunikatu rzecznika prasowego Prokuratury Okręgowej w Kielcach, Daniela Prokopowicza. Śledztwo jakie prowadzi Prokuratura Rejonowa Kielce-Wschód dotyczy "kierowania w ruchu drogowym samochodem osobowym w stanie nietrzeźwości przez sędziego sądu powszechnego okręgu kieleckiego". Do zdarzenia doszło w środę w Kielcach, na ulicy Ściegiennego. "Zebrany w toku dotychczasowych czynności materiał dowodowy w postaci przede wszystkim wyników oględzin miejsca zdarzenia i pojazdów, zeznań świadków, oględzin zapisów monitoringu, wyników badań na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu wskazuje, iż kierujący samochodem osobowym marki volkswagen wyjeżdżając z drogi podporządkowanej wymusił pierwszeństwo na prawidłowo poruszającym się ulicą Ściegiennego kierowcy samochodu peugeot, w wyniku czego doszło do kolizji obu pojazdów" opisywał prokurator Prokopowicz. Kierowcy nie odnieśli obrażeń, poddali się badaniu na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu. "Kierowca peugeota był trzeźwy. Badanie kierowcy drugiego pojazdu wykazało obecność alkoholu w wydychanym powietrzu, w stężeniu przekraczającym ustawowy próg stanu nietrzeźwości. Od kierującego volkswagenem dodatkowo pobrano krew do badań na zawartość alkoholu" wynika z komunikatu. Wyniki badania będą znane za kilka tygodni(sic!). Prokopowicz dodał, iż postępowanie prowadzone jest "w sprawie". "Po skompletowaniu materiału dowodowego podjęta zostanie decyzja w przedmiocie przekształcenia śledztwa w fazę ad personam, tj. o przedstawieniu zarzutu, co w przypadku kierującego volkswagenem, będzie wymagać uchylenia immunitetu sędziowskiego" dodał Prokopowicz.

    https://niezalezna.pl/289314-kolizja-z-udzialem-nietrzezwego-sedziego


    Ps...[Od kierującego volkswagenem dodatkowo pobrano krew do badań na zawartość alkoholu" wynika z komunikatu. Wyniki badania będą znane za kilka tygodni. ] Prokopowicz z kogo wy durnia robicie? U zwykłego Kowalskiego wynik jest tego samego dnia lub w 24h!...za kilka tygodni wszystko wyparuje. Pewnie swój sędzia, wyniki po wyborach. Był roztargniony z powodu nawału obowiązków i zapomniał, że spożywał! Były już takie przypadki wśród sędziów to normalne. Jestem przekonany, że jak sprawa nabierze rozmachu, to na koniec Sąd Najwyższy orzeknie, że pan sędzia nie miał świadomości o posiadaniu we własnym organizmie alkoholu i zostanie prawomocnie uniewinniony, podobnie jak swego czasu nawalony prokurator. Dlaczego po takim wykroczeniu jeździe po pijaku trzeba prosić o zdjęcie immunitetu? Takie wykroczenie nie ma prawa chronić pijaka przed karą.To nie święta krowa i nie nadzwyczajny kaścior. Pozbawić prawa jazdy na trzy lata i kontrolny egzamin pod ścisłą kontrolą.
  • Europejska organizacja sędziowska czepia się Polski! Żąda... nacisków na polskie władze
    https://static.ftpn.pl/imgcache/750x430/c//uploads/cropit/15692582351d3a3fff9e90f37a15a1de260cc0b37299e060e2ad051b6029e15974d5789b31.jpg
    Europejskie Stowarzyszenie Sędziów (EAJ) podczas spotkania w Kazachstanie 15 września podjęło rezolucję dotyczącą stanu sądownictwa w Polsce. Trzeba przyznać, że w dokumencie roi się od stwierdzeń, które mogą wywołać wśród Czytelników niemałe zdumienie. Są tam na przykład fragmenty, z których wynika, że w Polsce niezawisłość sądownictwa „jest atakowana od końca 2015 roku”. To jeszcze nic. W dalszej części dokumentu przeczytać można o próbach... „uciszania” sędziów. Zdaniem organizacji, przyjęte w tym okresie zmiany w prawie zmierzają do całkowitego uzależnienia polskiego sądownictwa od władzy wykonawczej i ustawodawczej. Tekst podjętej uchwały udostępniono w poniedziałek na stronie Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”. Zdaniem EAJ, niezawisłość sądownictwa w Polsce jest atakowana od końca 2015 r., a „przyjęte i wdrożone w tym okresie przez polskie władze rozwiązania legislacyjne i polityczne mają za zadanie całkowite uzależnienie sądownictwa od władzy wykonawczej i ustawodawczej”. Jak podkreśliło stowarzyszenie, cel ten jest realizowany - ich zdaniem - poprzez upolitycznienie Krajowej Rady Sądownictwa, nadanie ministrowi sprawiedliwości uprawnienia do odwoływania i mianowania prezesów i wiceprezesów sądów, zmuszanie sędziów Sądu Najwyższego do przejścia na stan spoczynku oraz wszczynanie postępowań dyscyplinarnych celem wywarcia nieuzasadnionej presji na sędziów, którzy występują w obronie niezależności sądownictwa, bądź orzekają w sposób niezgodny z oczekiwaniami rządu. Po chwili sygnatariusze dokumentu przechodzą do ostrego ataku na polski rząd.
    „Polskie władze konsekwentnie dążą do ukarania bądź uciszenia sędziów, którzy otwarcie występują w imię praworządności i orzekają w sposób niezgodny z ich oczekiwaniami, pochwalają zaś i nagradzają sędziów, którzy stosują się do ich oczekiwań” brzmi uchwała Europejskiego Stowarzyszenia Sędziów. Nie zabrakło również odwołań do doniesień dotyczących udziału byłego wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka w akcji dyskredytowania i hejtowania niektórych sędziów. Według EAJ, działania te dążyły do podsycania nienawiści w stosunku do sędziów, którzy usiłują bronić praworządności i niezawisłości sądownictwa. Stowarzyszenie jednym tchem wymienia w tym gronie m.in. prezes Sądu Najwyższego Małgorzatę Gersdorf i prezesa Iustitii sędziego Krystiana Markiewicza. Organizacja zwróciła też uwagę na wprowadzone niedawno zmiany w prawie, które m.in. przekazują ministrowi sprawiedliwości uprawnienia do powoływania rzeczników dyscyplinarnych sędziów wraz z uprawnieniem do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego oraz wprowadzają możliwość odwołania od wyroku w sprawie dyscyplinarnej do Izby Dyscyplinarnej SN.
    Sędziowie europejscy wyrazili też „swoją głęboką solidarność z polskimi sędziami, którzy przeciwdziałają osłabieniu niezależności polskiego sądownictwa”. To jeszcze nie wszystko stowarzyszenie stanowczo wezwało też polskie władze do „podjęcia natychmiastowych i konkretnych kroków w celu przywrócenia i zagwarantowania pełnej niezależności Sądu Najwyższego, Trybunału Konstytucyjnego oraz prokuratury”. Organizacja zaapelowała też o zmianę ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, celem zapewnienia, aby jej członkowie będący sędziami byli wybierani przez sędziów, a nie przez władzę wykonawczą lub parlament. Jednocześnie Europejskie Stowarzyszenie Sędziów żąda niezwłocznego „zakończenia postępowań dyscyplinarnych przeciwko sędziom za ich orzeczenia odwołujące się do potrzeby uzyskania orzeczeń prejudycjalnych Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, bądź za orzeczenia, które negatywnie oceniane są przez władze”. Członkowie stowarzyszenia domagają się też stanowczych, międzynarodowych nacisków na polski rząd. Stowarzyszenie Sędziów Europejskich wezwało na przykład Komisję Praw Człowieka ONZ, Parlament Europejski, Radę i Komisję Unii Europejskiej oraz społeczność międzynarodową, aby „nalegały na władze Rzeczypospolitej Polskiej w celu wprowadzenia w życie powyższych kroków”.

    https://niezalezna.pl/289363-europejska-organizacja-sedziowska-czepia-sie-polski-zada-naciskow-na-polskie-wladze
  • @kula Lis 68 19:17:53
    Odpowiednim miejscem na kolejną konferencję mógłby być Pjongjang.
    Sędziowie tak przegięli, że nawet Łukaszenko nie zgodził się przyjąć ich na Białorusi! Skąd taka nagonka na polskie reformy, zapyta ktoś. Ano dlatego, że klasyczna demokracja nie sprawdziła się wg UNYCH. Planują coś na kształt demokracji sądowniczej. Sędziowie zatem muszą być odpowiedni. Chodzi o to aby mieć swoich sędziów, bo w sprawach gospodarczych wchodzą w grę miliardy. I tak chcą własnie doić Polskę, poprzez aparatczyków i sługusów w sądach. Walić PObolszewicką kastę i ich miot wsobny zarówno w Polsce jak i w eurokołchozie, robić swoje, czyścić prokuraturę i sądownictwo z postżydokomunistów i ich następców i będzie dobrze.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
242526272829