Gorące tematy: Iran i Irak vs USA Ryszard Opara: „AMEN” Fotowoltaika Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
117 postów 26975 komentarzy

Kula Lis

kula Lis 69 - Zagorzały Antybolszewik herbu Jastrzębiec

Wojciech Hermeliński zaorał togowy ciamajdan

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Wojciech Hermeliński to prawnik, który zaszedł na szczyty III RP. Od 6 listopada 2006 r. do 6 listopada 2015 r. był sędzią Trybunału Konstytucyjnego by następnie zasiąść w PKW jako jej przewodniczący (od 9 grudnia 2014 r. do 29 marca 2019 r.).

 W czwartkowej rozmowie z red. Marcinem Zaborskim (RMF FM) zdemaskował polityków PiS, jakoby bezpodstawnie mówiących o „wojnie pomiędzy sędziami”.

… o jest właśnie wprowadzanie w błąd – przepraszam – robienie ludziom wody z mózgu. Politycy, którzy o tym mówią, niestety, albo robią to ze złej woli, albo taki ascetyzm intelektualny nie jest w stanie wykazać istoty rzeczy. Istota rzeczy polega na tym: przecież te ostatnie wypadki dotyczące sędziów, którym się zarzuca, że sędziowie zaczęli badać tytuł prawny innych sędziów, to są sędziowie sądów odwoławczych, którzy rozpatrywali środki odwoławcze od wyroku pierwszej instancji, apelacje najczęściej pewnie. Przynajmniej opieram się na tym, co pisze prasa. W związku z czym zarówno przepisy procedury cywilnej, jak i karnej nakazują, nakładają na sędziego obowiązek – w moim przekonaniu nawet pod odpowiedzialnością dyscyplinarną – badania, czy wyrok wydany w pierwszej instancji był wydany przez osoby właściwe. Tam jest wyraźny przepis. Wtedy sąd musi zbadać, czy czasem nie zachodziła nieważność postępowania w postępowaniu cywilnym, albo też czy nie zachodzą przesłanki bezwzględne do uchylenia wyroku w postępowaniu karnym. To jest obowiązek sędziego. On to musi zrobić. Tu żaden sędzia nie podważa innego sędziego, on tylko bada, czy to był sędzia. Jeżeli stwierdzi, że to nie był sędzia, to uchyla wyrok. Ale ta osoba nadal… jemu się nie uchyla aktu prezydenckiego, bo nie można tego zrobić.

Akt prezydencki powołania sędziego jest nieuchylalny. Takie jest orzecznictwo Naczelnego Sądu Administracyjnego. W ogóle nie ma mowy o tym, żeby podważać, czy obalać – jak ktoś to powiedział – obalać status innego sędziego. Po prostu stwierdza się, że ten sędzia nie był uprawniony do wydania wyroku i tyle. Ale sędzią jest nadal.

 

https://www.rmf24.pl/fakty/news-wojciech-hermelinski-o-argumentach-pis-ws-sadow-robienie-lud,nId,4217281#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

Wot, logika pana byłego sędziego TK…..

Okazuje się, że nikt nie neguje, że sędziowie powołani przez prez. Andrzeja Dudę są sędziami. Jak najbardziej są nimi nadal.

Tyle tylko, że inni sędziowie, w tym powołani ongiś przez „apolityczną” Radę Państwa, stwierdzają, że nie są oni uprawnieni do wydawania wyroków.

W szale atakowania wszystkiego, co kojarzy się z rządzącą partią i możliwością choćby cząstkowego ograniczenia samodierżawnej republiki sędziowskiej mgr Hermeliński dokonał samozaorania.

I nie tylko siebie. Pokazał, na jak bardzo alogicznych podstawach oparty jest cały ten togowy ciamajdan.

Wedle byłego sędziego TK:

Wszyscy sędziowie są sędziami, którym przysługuje odpowiednio wysoka gaża i immunitet, ale nie wszyscy mają prawo wydawać wyroki!

Kryterium, wedle którego prawo to jest przyznawane ustanawiają inni sędziowie.

Dokładnie tak samo powołani przez Prezydenta.

A nawet ci, których nominowała komunistyczna Rada Państwa.

Jest to ich widzimisię.

Oparte na narastającym od 1989 r. przekonaniu, że choć trójpodział władz zakłada, iż wszystkie one są równe, to jednak władza sędziowska jest najrówniejsza.

                                   19.12 2019

obraz Franciszka Kulona na prawach cytatu                                                                                                                                                                                     http://pressmania.pl/wojciech-hermelinski-zaoral-togowy-ciamajdan/        

KOMENTARZE

  • Lisie...
    obraz Franciszka Kulona na prawach cytatu - brawa! :)
    Wcześnie na życzenia, ale jestem zagoniony :), Zatem Wszystkiego Dobrego w nowym roku! Zdrowia! :) Dzięki za teksty.
  • Autorem jest Humpty Dumpty??
    Oj niedopsze
    niedopsze
    to takie ryzykanckie jest takie wklejanie tego autora kolego
    ryzykanckie to

    8-))))))
    pozdrawiam
  • @JimA 18:31:47
    Wzajemnie i Pzdr!
  • @Husky 18:49:19
    Zrobiłem dzisiaj jeden wpis, a pokazuje mi dwa i że mogę drugi dopiero jutro napisać. Coś tu nie tak. Co na to admini?
  • @kula Lis 69 19:00:07
    Może dwa razy to samo wkleiłeś
    Ja też raz sobie tak zrobiłem
    pzdr.
  • @Husky 19:20:29
    Tylko jeden ten o 16.37.14 i nic więcej.
  • @kula Lis 69 19:48:15
    No to nie wiem
    Napisz do admina
    Coś się może wyjaśni

    pzdr.
  • @Husky 20:07:52
    Mam to na dziś w dupie. Pzdr!
  • Autor
    Po prostu Lisie nie zrozumiałeś kontekstu wypowiedzi Hermelińskiego

    On oddziela od siebie dwie różne rzeczy, które nazywając to w inny sposób można podzielić i tak:

    - uprawnienia Sędziowskie
    a:
    - uprawnienia do wydawania wyroków/orzeczeń w danym Sądzie

    To proste jak przysłowiowa konstrukcja cepa
    Rozumiem że PIeS tego za nic nie chce zrozumieć bez szekli na koncie ale Tyś jednak nie aż taki głupi i na dodatek CZŁEK

    Często sympatie polityczne przesłaniają rzeczywistość - o takich szeklowych manipulatorach znad Tamizy nawet nie wspominamy bo to zwykli płatni zadaniowcy
  • Kula lisie, cytować zdanie ludzi mądrych pożyteczne jest
    dla dyskusji, ale daj spokój, cytować zdanie Hamptusiów? Przecież to...
    Czym jest "dojna zmiana" w sądownictwie? To próba przejęcia kontroli nad sędziami, by ci pod groźbą utraty stanowisk nie odważali się działać dla dobra Polski.
    Dowodów jest wiele, iż Ziobro to "zero moralne", kryjące afery ludzi spod znaku "Przestępcy i Szmal". Czy jakaś afera ludzi z tej partii została rozsądzona? Banaś z pokojami na godziny, pedofil -"łudząco podobny do Kuchcińskiego", Posłaniec Glapińskiego i Morawieckiego, niejaki Chrzanowski i KNF, UB-ecki prokurator Piotrowicz w TK, Birecki, senator PiS, najbogatszy senator pieniędzmi SKOK, czy choćby dietetyczka w PE, co na dobrach darowanych potrzebującym w PCK kampanię sobie robiła.
    Wspierajmy się zdaniem ludzi mądrych, nie Hamptusiów, co do poziomu naszej kultury nie dorośli.
  • Banda czworga wprowadza zmiany juz "na dobre"
    Czy nie ma Pan wrażenia , że sprawa z sądami jest od teraz poważnym strategicznie prowadzonym elementem rozgrywki blokującym hmmm...cokolwiek. Może swobodnie szkodzić w karaniu przestępców , ale też może na wiele lat zatrzymać wszelkie próby wprowadzania jakichkolwiek zmian. Może doprowadzić do zalegalizowania niewyobrażalnie niegodziwych malwersacji w tym do skutecznego przeprowadzenia roszczeń wynikających z ust 447. Widzę , że to jest absolutnie drużynowa POPISOWA rozgrywka. Czynienie państwa bezprawnym /o dwutorowym prawodawstwie / powoduje że prawo zostaje nam narzucane, a ważne i krytyczne wyroki zapadną bez możliwości obrony. W tym stanie Polacy trwale utracili kolejny element wolności. Nie będą mieli nawet wymówki co do obecnych pozorów suwerenności sądowniczej. Nie mamy armii ale mamy ochotników , nie mamy przemysłu ale mamy urzędników , nie mamy majątku ale mamy roszczenia, nie mamy przywódców ale mamy kacyków, nie mamy broni ale tradycję martyrologii, nie mamy praw ale mamy zdemoralizowany naród.
    Każda niegodziwa ustawa czy zawarty traktat są wykorzystywane przez kolejną władzę. Minęło wiele lat i był czas by zrozumieć w jakim kierunku to zmierza. Robactwo przepoczwarza się lecz nikt tego nie pamięta. Palikot obrońcą krzyża ? To niemożliwe . Sikorski czołowym PiSowcem - absurd. Marcinkiewicz zausznikiem Kaczyńskiego bzdura, Morawiecki człowiekiem Tuska to jakiś żart.
    Zamieszanie w sprawie sądów zostało nam zaaplikowane celowo byśmy weszli w większe dyby i już nie mogli się od tego wyzwolić. Takich zmian nie powinna prowadzić , żadna z grup bandy czworga.
  • @jax 01:51:41
    Nie nie mam. Z resztą nie polemizuję bo to bzdury/fake.
  • @kula Lis 69 14:59:56
    Dwaj zwyrole skatowali na śmierć mężczyznę za to, że jadąc samochodem, ochlapał ich błotem. Katowali go na oczach jego dzieci.
    Wyroki? 4 i 5 lat więzienia, plus 50 tys. zadośćuczynienia.
    Powiedzieć, że to kpina, to nic nie powiedzieć.
  • Manewr "zagranica"? Grodzki jedzie do Brukseli ws. ustawy sądowej. Budka zachwycony: Powinniśmy poznać opinię Komisji Weneckiej
    https://media.wplm.pl/thumbs/ODI1L3VfMS9jY19iM2JjMy9wLzIwMTkvMTEvMTYvODI1LzU1Mi8xNzM1N2ZkMGFlYzk0ZTVhOWZkNmJhOTcyNTI0ZjJkOC5qcGVn.jpeg
    Jestem przekonany, że działania marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego mogą być skuteczne podkreślił szef klubu KO Borys Budka odnosząc się do informacji nt. planowanej wizyty marszałka w Brukseli w związku z ustawą sądową. Według portalu Onet.pl marszałek Senatu Tomasz Grodzki 8 stycznia poleci do Brukseli na zaproszenie wiceszefowej Komisji Europejskiej Viery Jourovej, zostanie też wtedy przekazany przez niego list do Komisji Weneckiej; 14 stycznia odbędzie się w Senacie spotkanie z międzynarodowymi ekspertami, poświęcone ustawie sądowej. Według Borysa Budki „bardzo ważne jest, by Polacy usłyszeli prawdę o tej ustawie”. W jego ocenie jest to ustawa, która „słusznie nazwana została przez media kagańcową, kneblującą”. Jak podkreślił jej zapisy „w sposób rażący naruszają elementarne zasady wpisane w traktaty europejskie”. Niezależna władza sądownicza to podstawa funkcjonowania wspólnoty europejskiej. Ja bardzo cieszę się, że marszałek Tomasz Grodzki, trzecia osoba w państwie, chce Polkom i Polakom tę sprawę przedstawić podkreślił w poniedziałek Budka na konferencji prasowej w Krakowie. Jak zaznaczył, Polacy powinni także poznać opinię Komisji Weneckiej. W tej sprawie padło tyle kłamstw i manipulacji ze strony zarówno resortu sprawiedliwości, jak i rządu premiera Mateusza Morawieckiego, że trzeba tę propagandę odkłamać zaznaczył. Wiceszef PO ocenił, że ustawa sądowa „absolutnie nie powiela żadnych dobrych wzorców państw Unii Europejskiej”. Bowiem w żadnym kraju demokratycznym mówię to z pełną odpowiedzialnością nie ma tak skonstruowanego systemu dyscyplinarnego, jak został skonstruowany w tej ustawie i w ustawach poprzednich zauważył Budka.
    Rolą marszałka Senatu i rolą opozycji jest to, żeby Polacy poznali prawdę o tej ustawie dodał polityk. Jak podkreślił, nasi partnerzy w UE „pokazali, że potrafią upomnieć się o prawa Polek i Polaków wtedy, kiedy rząd dla swoich własnych celów narusza te podstawowe prawa”. I dlatego jestem przekonany, że działania marszałka Tomasza Grodzkiego i działania wspólne opozycji mogą być skuteczne, tak jak skutecznie zahamowaliśmy na przykład czystkę w Sądzie Najwyższym zauważył Budka. Uchwalona przez Sejm 20 grudnia br. nowelizacja m.in. Prawa o ustroju sądów i ustawy o Sądzie Najwyższym, a także o sądach administracyjnych, wojskowych i prokuraturze m.in. wprowadza odpowiedzialność dyscyplinarną sędziów za działania lub zaniechania mogące uniemożliwić lub istotnie utrudnić funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości, za działania kwestionujące skuteczność powołania sędziego oraz za „działalność publiczną niedającą się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów”. Zgodnie z nowelą rzecznik dyscyplinarny będzie mógł podjąć i prowadzić czynności w każdej sprawie dotyczącej sędziego. Z kolei na świadka, który bez usprawiedliwienia nie stawia się na wezwanie rzecznika dyscyplinarnego, będzie można nałożyć karę do 3 tys. zł, co nie wyklucza wszczęcia postępowania dyscyplinarnego. Nowelizacja wprowadza też zmiany w procedurze wyboru I prezesa SN. Kandydata na to stanowisko będzie mógł zgłosić każdy sędzia SN. W przypadku problemów z wyborem kandydatów ze względu na brak kworum w ostatecznym stopniu planowanej procedury do ważności wyboru wymagana będzie obecność 32 sędziów SN. Nowelizacja trafiła do Senatu, który ma 30 dni na odniesienie się do niej. Izba ma zająć się ustawą na posiedzeniu 15-17 stycznia 2020 roku. Jeszcze przed uchwaleniem ustawy rzecznik KE Christian Wigand poinformował, że Komisja Europejska zwróciła się w liście do: prezydenta, premiera, marszałków Sejmu i Senatu o wstrzymanie prac nad projektem nowelizacji do czasu przeprowadzenia konsultacji. W liście wiceszefowa KE Viera Jourova zachęciła mocno polskie władze do skonsultowania z Komisją Wenecką Rady Europy tego projektu i wszystkie organy państwa do wstrzymania prac nad projektem do czasu przeprowadzenia wszystkich niezbędnych konsultacji.
    PAP


    Ps...Co za typ ten Kopert-field , jest koperta - nie ma koperty! Sztuk- mistrz taki;) Turne w Brukseli? A w KOmisji Weneckiej to w KOpertach biorą? Ciekawe czy koperta też będzie…Tak wyglądają te 30 dniowe, szerokie konsultacje nad ustawą według łapówkarza, haha. Chazarski łapówkarz z metra cięty Grodzki jedzie poinformować do Brukseli, że demokracja wtedy ginie, kiedy władzę tracą świnie. Może niech chazarski łapówkarz z metra cięty Grodzki wyśle projekt ustawy od razu do pani Jourovej, a ona osobiście naniesie zmiany tak jak kiedyś żydokomuniści wysyłali konstytucję Stalinowi do sprawdzenia i naniesienia zmian. Przywrócić przedwojenną ustawę antykorupcyjną z karą śmierci i przepadkiem mienia rodziny do 5 stopnia za łapówki I zdradę stanu!
  • @Husky
    https://media.wplm.pl/thumbs/ODI1L3VfMS9jY19hZDM0Mi9wLzIwMTkvMTIvMzAvODI1LzUyOS8wOTY5MGU1ZjcwMjA0OTE2OTFjOWExZmU5ZTRiMTJiOS5qcGVn.jpeg                                                                                                                                                                              PiS stawia sprawę jasno: Grodzki do dymisji. Czarnek: To trzecia osoba w państwie. Jego ranga nie pozwala na tego rodzaju podejrzenia. Oczekujemy natychmiastowej dymisji Tomasza Grodzkiego powiedział na antenie TVP Info poseł Prawa i Sprawiedliwości Przemysław Czarnek, odnosząc się do medialnych doniesień o tym, że marszałek Senatu w trakcie pełnienia praktyki lekarskiej miał przyjmować pieniądze jako łapówkę. Przypomnijmy, że Radio Szczecin poinformowało o relacjach kolejnej osoby, która mówi o przypadkach pobierania pieniędzy od pacjentów na oddziale prof. Grodzkiego w szczecińskim szpitalu. Pani Józefa, która była leczona w placówce w 1998 roku, twierdzi, że w szpitalu mówiło się, że „każdy bierze”, i każdemu lekarzowi trzeba dać „cegiełkę” w postaci pieniędzy. Kobieta podkreśliła, że „cegiełka” wynosiła od pięciu tysięcy złotych wzwyż. Wcześniej – według relacji świadków – pojawiały się oskarżenia pod adresem Tomasza Grodzkiego. Wśród wymienianych kwot padały m.in. trzy tysiące złotych, dwa tysiące, tysiąc pięćset, pięćset dolarów. Część z tych doniesień badają prokuratura i CBA. Poseł Przemysław Czarnek, pytany o to, jakie kroki zamierza podjąć Prawo i Sprawiedliwość, powiedział, że partia rządząca oczekuje dymisji Grodzkiego. Mamy do czynienia z trzecią osobą w państwie, to jest taka ranga funkcji, która nie pozwala na to, żeby była piastowana przez osobę, wobec której są tego rodzaju podejrzenia podkreślił Czarnek dodając, że dymisja Grodzkiego pozwoli wyjaśnić „bardzo brzydką sprawę wokół jego działalności lekarskiej”. Sam marszałek Grodzki odpiera oskarżenia i zapowiada wejście na drogę sądową. Adwokat marszałka mec. Jacek Dubois stwierdził, że sytuacja jest podobna do sprawy Pawła Adamowicza. Pan Marszałek dostrzega podobieństwo zaistniałej sytuacji do sytuacji tragicznie zmarłego Prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, gdy media rządowe rozprzestrzeniały w przestrzeni publicznej zniesławiające go treści dając niejako przyzwolenie do dalszych takich zachowań oświadczył adwokat.
    TVP Info                                                                                                                                                                                                                              Ps...Dla trzeciej osoby w państwie cień podejrzeń powinien oznaczać jedno: dymisja lub po prostu wypad! To, że chazarski łapówkarz "z metra cięty" Grodzki pozostaje marszałkiem Senatu źle świadczy o państwie polskim. Przy prawidłowo działających polskich mediach rzecz nie byłaby możliwa. Do dymisji w takiej sytuacji podaje się człowiek honoru. Grodzki nie ma honoru o czym świadczy już samo branie kasy w prywatnym gabinecie za leczenie szpitalne, więc do dymisji się nie poda. Nie brałem, nie znam, zapomniałem, nie widziałem, ot i cała śpiewka POpapranych. Marszałku-koperta czekamy na orędzie o tym jak brać w gabinecie prywatnym a operacje robić szpitalu państwowym. Żydzie Dubois! Jak pan śmie mówić o nagonce na Adamowicza i jeszcze w dodatku przyrównywać to do obecnej sytuacji Grodzkiego.To podłość!
  • @Husky
    https://media.wplm.pl/thumbs/ODI1L3VfMS9jY183OTk3My9wLzIwMTkvMTIvMzAvODI1LzU1MC8zMTgwOWZhYmY0Y2U0MmM5OGE5ZGMzMjcwZjkxNTAwYy5qcGVn.jpeg                                                                                                                                    Korupcja w szpitalu Grodzkiego? Są relacje kolejnych osób: "Trzeba lekarzowi dać cegiełkę, w cztery oczy, od piątki wzwyż". „Kolejna osoba zdecydowała się mówić o pobieraniu pieniędzy od pacjentów w szpitalu Szczecin-Zdunowo” — donosi Radio Szczecin. „Gdy daliśmy 5 tysięcy złotych lekarzowi, opieka zupełnie się zmieniła mówi pani Józefa, która przez miesiąc przebywała na oddziale ordynatora prof. Tomasza Grodzkiego” czytamy.  Radio Szczecin opublikowało relację „Pani Józefy”, która miała trafić na oddział prof. Tomasza Grodzkiego w lutym 1998 roku. Kobieta opowiada rozgłośni, że na oddziale lekarze brali pieniądze od prawie wszystkich pacjentów. Z Choszczna przyjeżdżał lekarz; mały, ja na takich mówię: „z metra cięty”, on był całym naganiaczem. Leżałem tam przez cały miesiąc, to człowiek się trochę nasłuchał. Że każdy bierze, że trzeba lekarzowi dać „cegiełkę”. A ta „cegiełka” była w cztery oczy, od piątki [5 tys. zł - przyp. red.] wzwyż. Córka zaniosła koniak i kawę, to wtedy ten mały powiedział, że takich rzeczy oni nie biorą, ale ostatecznie też to zgarnął opowiedziała „Pani Józefa”. Mąż kobiety dodał w rozmowie z dziennikarzami Radia Szczecin, że sami nie byli w stanie zebrać wystarczającej kwoty. Z córką się złożyliśmy. Zięć miał hurtownię, dołożył 3 tys. złotych. Ja wyskrobałem 2 tys. zł. Poprosił córkę do pokoju, a „pan niech poczeka na korytarzu”. Córka oddała pieniądze, wyszła i dopiero pojechaliśmy do domu zrelacjonował. Ci, co dali pieniądze…, opieka w ogóle była inna. Inaczej interesowali się ludźmi, po prostu dodała kobieta.                                                                                                                    https://twitter.com/i/status/1211546013489672192                                                                                                                                      To kolejne osoby, które mówią o możliwej korupcji w szpitalu, w którym pracował prof. Tomasz Grodzki. Marszałek Senatu zaprzecza wszelkim oskarżeniom.                                                                                      https://wpolityce.pl/polityka/479811-korupcja-w-szpitalu-grodzkiego-sa-relacje-kolejnych-osob                                                                                                                                                                                                         
    Ps... To dzięki serialowi ORĘDZIE "Z METRA CIĘTEGO" KOPERTFIELDA. Marszałek sam zadbał, by byłym pacjentom pamięć wróciła. Kurduplowata chazarska biorąca łapa ksywa Napoleon i "z metra cięty" Grodzki miał układ na "skórki" z zakładem pogrzebowym. Brał na dwie strony: od rodzin i od grabarzy. Ten chazarski łapówkarz "z metra cięty" jest lepszy od Chlebowskiego! Głosi orędzia bez kropli potu! Za komuny było było hasło- mało płacimy ale pozwalamy im kraść. To samo przeniosło się za PO, ale teraz zarabiają bardzo dobrze, lecz nauczeni złodziejstwa dalej kradną. A tu wystarczy kontrola US. Mało że łapówkarz, to jeszcze "świetny" dyrektor szpitala, zadłużył szpital na 100 mln zł, co doprowadziło do jego likwidacji, ale Jaguarami się jeździ!
                                                           
  • Szokujące zażalenie SN w sprawie prof Zaradkiewicza!
    https://media.wplm.pl/thumbs/ODI1L3VfMS9jY184NDI1MS9wLzIwMTkvMTIvMzAvODI1LzUwMC8wMTRkNTcyOTczNzc0NTQ1ODU1NDQxOWJiMmJiMzA4OC5qcGVn.jpeg
    Prawnicy Gersdorf nie uznają Izby Dyscyplinarnej i blokują sędziemu możliwość orzekania. Portal wPolityce.pl dotarł do szokującego zażalenia Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego (IP) na decyzję Izby Dyscyplinarnej (ID), która odmówiła odrzucenia pozwu prof. Kamila Zaradkiewicza, w związku z jego pozwem przeciwko SN o możliwość orzekania. Z treści zażalenia wynika, że Izba Pracy całkowicie pomija Izbę Dyscyplinarną i podważa prezydenckie nominacje sędziowskie. Wszystko to w oparciu o błędną interpretację wyroku TSUE z 19 listopada i szokująco błędnego wyrok Izby Pracy SN z 5 grudnia 2019 r. Sędzia Kamil Zaradkiewicz, pierwszy raz, postanowił osobiście odnieść się do tej bulwersującej sprawy, mającej na celu wyeliminowania go z orzekania przez zauszników prof. Małgorzaty Gersdorf, I Prezes Sądu Najwyższego. Przypomnijmy, sędzia Izby Cywilnej prof. Kamil Zaradkiewicz pozwał Sąd Najwyższy za to, Dariusz Zawistowski, prezes Izby Cywilnej SN i jeden z najbardziej zaufanych współpracowników prof. Małgorzaty Gersdorf, nie dopuszcza go do orzekania. Sprawa trafiła do Izby Dyscyplinarnej. Wydano postanowienie o zabezpieczeniu, a to zmusiło Zawistowskiego do wyznaczania Zaradkiewicza w składach orzekających. Niestety, w grafiku na styczeń 2020, sędziego prof. Zaradkiewicza próżno szukać w wyznaczonych sprawach. W treści zażalenia złożonego przeciwko decyzji Izby Dyscyplinarnej znajdujemy za to kuriozalne argumenty. Sąd Najwyższy nie uznaje więc swojej własnej Izby Dyscyplinarnej. Wydanie owego postanowienia przez skład orzekający Sądu Najwyższego, który (w świetle oceny Sądu Najwyższego - Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych zawartej w wyroku z 5 grudnia 2019 roku (…), nie powinien być uznany za sąd w rozumieniu prawa Unii Europejskiej, albowiem (…) „Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego nie jest sądem w rozumieniu prawa Unii Europejskiej, a przez to nie jest sądem w rozumieniu prawa krajowego” czytamy w zażaleniu Sądu Najwyższego, do którego treści dotarł portal wPolityce.pl. Sąd Najwyższy chce więc, by sprawą zajęła się teraz Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych z całkowitym pominięciem Izby Dyscyplinarnej. To rozumowanie szokuje o tyle, że kwestią pracowniczą prof. Kamila Zaradkiewicza mógłby się zając właściwy Sąd Rejonowy. Oparta na orzeczeniu TSUE z 19 listopada i wyroku SN z 5 grudnia argumentacja Sądu Najwyższego zdumiewa prof. Kamila Zaradkiewicza, który wskazuje na wadliwe interpretacje sądu. Od czasu objęcia funkcji sędziego po raz pierwszy zdecydowałem się publicznie zabrać głos w tej sprawie, ponieważ uważam, że obecna sytuacja jest bardzo niebezpieczna dla całego wymiaru sprawiedliwości. Zażalenie pracodawcy reprezentowanego przez Panią Prezes Gersdorf w mojej sprawie odbieram jako wpisujące się w kampanię kwestionowania powołań sędziowskich. Najbardziej bulwersuje to, że zamiast orzekać w sprawach, na których rozstrzygnięcie czekają obywatele, prowadzi się z nowymi sędziami swoistą „grę”, podważając bez jakichkolwiek podstaw prawnych, w szczególności konstytucyjnych, ich status, a także wstrzymując awanse w sądach powszechnych mówi prof. Kamil Zaradkiewicz w rozmowie z portalem wPolityce.pl. Z tego punktu widzenia zawarte w zażaleniu stanowisko jest zdumiewające, ponieważ Sąd Najwyższy nadal brnie w podważanie powołań. Przede wszystkim mało kto dostrzega fakt, że w dalszej perspektywie może to prowadzić do nieobliczalnych skutków dla całego wymiaru sprawiedliwości, kiedy to każdy sędzia będzie mógł być w dowolnym czasie poddany swoistej „weryfikacji” na podstawie dowolnie sformułowanych zarzutów, np. z powodu braku zwrotki w aktach KRS sprzed wielu lat. To właśnie takiemu kwestionowaniu statusu sędziego zapobiega przewidziane w Konstytucji powołanie będące niewzruszalną prerogatywą prezydencką, a także w ślad za nim inne konstytucyjne gwarancje statusu sędziego. Wbrew pojawiającym się ostatnio sugestiom, w wyroku z 19 listopada 2019 r. TSUE nie podzielił zarzutów o możliwości takiej weryfikacji. Ponadto Sąd Najwyższy, jako pozwany - pracodawca, twierdzi po raz kolejny, że w sprawie dopuszczenia do orzekania przysługuje jedynie droga służbowa, bez możliwości podawania do wiadomości publicznej okoliczności dotyczących tych kwestii jako służbowych podkreśla. Po pierwsze, w sytuacji trwającej od roku publicznej debaty na ten temat, w tym wypowiedzi prezesów oraz rzecznika Sądu Najwyższego, aprobata takiego stanowiska oznaczałaby, że sędzia odsunięty od orzekania nie może podejmować środków obrony swojego statusu, odpierać formułowanych nieprawdziwych zarzutów, a tym bardziej zabierać w tej sprawie publicznie głosu. Uważam to za próbę zamykania sędziom ust, co w sytuacji jaskrawego i sprzecznego z Konstytucją naruszania ich godności i niezawisłości, jest niedopuszczalnym nadużyciem. Mam nadzieję, że także ten skrzętnie pomijany dotychczas wymiar wolności słowa w debacie publicznej zostanie wreszcie dostrzeżony zauważa Zaradkiewicz. Po drugie, pozwany, mimo że zwracałem na to uwagę, nie odnosi się do faktu, iż w orzecznictwie i w doktrynie przyjmuje się jednolicie, że w sprawach ze stosunku pracy (w sprawach służbowych) nie można sędziemu odmówić drogi sądowej. Innymi słowy, przepis, na który powołuje się SN, przewidujący drogę służbową, nie wyklucza zwrócenia się do sądu przez sędziego według takich samych zasad, jakie dotyczą każdego pracownika. Sędzia też jest pracownikiem i jak każdy pracownik może dochodzić umożliwienia mu świadczenia pracy, a zatem wykonywania czynności orzeczniczych, przed sądem. Stanowisko pozwanego Sądu jest tym bardziej bulwersujące, iż będąc państwową jednostką organizacyjną przypisuje on sobie prawo obywatelskie, jakim jest prawo do sądu, a równocześnie - w tym samym piśmie - tego prawa odmawia mi jako pracownikowi. To w moim przekonaniu świadczy nie tylko o próbie podważenia przez pozwanego zasad prawa pracy, ale także - niestety - braku elementarnej wiedzy o istocie i funkcji konstytucyjnych praw podstawowych, które nie przysługują państwu i jego jednostkom, lecz obywatelom przyznaje prof. Kamil Zaradkiewicz w rozmowie z portalem wPolityce.pl. Sędzia podkreśla też kwestię nieuznawania przez Sąd Najwyższy Izby Dyscyplinarnej. To nadużycie interpretacyjne pozwanego. Z orzeczenia TSUE wynika jednoznacznie, że w każdej konkretnej sprawie trzeba zbadać to, jaki wpływ na tę sprawę i na niezależność orzekającego sądu ma w szczególności okoliczność powołania sędziów. Jeśli w konkretnej sprawie taki wpływ zostanie wykazany, a tym samym niezależność zakwestionowana, to wówczas można zastanawiać się nad tym, któremu sądowi przekazać tę konkretną sprawę. Tego związku w mojej sprawie Sąd Najwyższy, jako pozwany, nie wykazał. Jak się zdaje, SN stoi na stanowisku, że wyrok TSUE, a w ślad za nim wyrok Izby Pracy z 5 grudnia, mają charakter abstrakcyjny, w tym sensie, że w zasadzie można uznać, że działalność Izby Dyscyplinarnej jest w każdej sprawie niedopuszczalna, a zatem należy tę Izbę zlikwidować, a przynajmniej pomijać przy rozpoznawaniu spraw. Ten wniosek w mojej ocenie jako strony, także w świetle stanowiska TSUE, jest błędny. Nota bene, jeżeli Izba Dyscyplinarna nie jest - jak twierdzi pozwany - sądem, to oznaczałoby to, że w ogóle nie mamy żadnej sprawy sądowej, bo pozew nie może być składany do „niesądu”. Co więcej, niewyobrażalna byłaby dla mnie sytuacja, gdyby status i niezawisłość sędziów powołanych przez Prezydenta RP wybranego w demokratycznych, bezpośrednich wyborach, mieli oceniać sędziowie, którzy swoje nominacje, a zatem i awanse, i staż pracy, wywodzą wprost od organu komunistycznej dyktatury, jakim była Rada Państwa PRL. A to niemal jedna trzecia wszystkich sędziów Sądu Najwyższego. Ten paradoks najlepiej pokazuje kuriozalność sytuacji, w jakiej się aktualnie znajduje polski wymiar sprawiedliwości zwrócił uwagę prof. Zaradkiewicz. Strona pozwana zwraca się do Izby Pracy, za pośrednictwem Izby Dyscyplinarnej, o rozpoznanie zażalenia w mojej sprawie. Uznaje więc, że właściwą jest Izba Pracy. To jest stanowisko nieprawidłowe nie tylko w świetle wyroku TSUE, ale także na gruncie przepisów określających właściwość sądu. Nawet jeśli hipotetycznie uznać, że Izba Dyscyplinarna nie jest sądem właściwym w mojej sprawie, to zgodnie z ogólnymi przepisami o właściwości w sprawach z zakresu prawa pracy, właściwym byłby wówczas odpowiedni warszawski sąd rejonowy. W żadnym razie zatem Izba Pracy SN nie może być w tej sprawie właściwa, bo żaden przepis takiej właściwości nie wskazuje. Uważam, że wniosek w tym zakresie stanowi nieudolną i niezgodną z wytycznymi TSUE próbę skoncentrowania działalności orzeczniczej w tej Izbie z uwagi na kierunek rozstrzygnięcia z 5 grudnia dodaje sędzia Kamil Zaradkiewicz. Prof. Zaradkiewicz przyznaje, że nadal nie może orzekać w Izbie Cywilnej. Prezes Dariusz Zawistowski wstrzymując rozpoznawanie spraw sędziom powołanym w 2018 r. przede wszystkim nie stosuje się do prawomocnego, wiążącego go orzeczenia o zabezpieczeniu. To dla mnie sytuacja niepojęta. Co więcej, takie działanie, na co wskazywałem w pismach procesowych, godzi w rdzeń, w istotę konstytucyjnej zasady niezawisłości i nieusuwalności sędziego. Pan Prezes powołuje się na wyrok TSUE, jednak ten nie daje komukolwiek kompetencji do tego, by oceniać, a tym bardziej kwestionować status sędziego i sądu. Pan Prezes w mojej ocenie nie ma więc podstawy prawnej do tego typu działań. Zastanawiam się, jak postąpiliby sędziowie z nominacjami Rady Państwa PRL, gdyby nowy Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego w kwietniu 2020 r. mając wątpliwości co do ich statusu z tego powodu odmówił im dalszego orzekania. Przecież wprowadzony raz precedens może być później stosowany wobec innych osób mówi prof. Kamil Zaradkiewicz w rozmowie z portalem wPolityce.pl. Prof. Kamil Zaradkiewicz wskazuje też, że w zażaleniu, strona pozwana podnosi wadliwość czynności podjętych bez reprezentacji I Prezesa SN w ubiegłym roku, zaznaczając, że prezes Gersdorf została przywrócona na stanowisko ustawą. W związku z tym kwestia reprezentacji powinna być na nowo rozpoznana. To jest przykład wstecznego działania ustawy, która przywróciła Panią Prezes Gersdorf na to stanowisko. Ja już zwróciłem się do Izby Dyscyplinarnej o wystąpienie do TK, czy takie przywrócenie sędziego i prezesa z mocą wsteczną jest zgodne z Konstytucją i mam nadzieję, że takie pytanie Trybunałowi Konstytucyjnemu zostanie przedstawione. Pamiętajmy, że I Prezes SN jest organem konstytucyjnym i zasady jego funkcjonowania oraz wygaszania kadencji wynikają wprost z ustawy zasadniczej. W związku z tym wątpliwości budzi to, czy ustawą można było przywrócić, niejako odnowić kadencję I Prezesa SN, który jako sędzia wcześniej został przeniesiony w stan spoczynku podkreśla prof. Zaradkiewicz.
  • @Husky
    https://media.wplm.pl/thumbs/ODI1L3VfMS9jY180ZGYzMi9wLzIwMTkvMTIvMzAvMTY1Ni8xMDAwLzc4NzVhYWFhYzY1ODRiOGE5NjQyZGIzNjI2YzgwYWQxLnBuZw==.png

    Putin atakuje Polskę, a co robi marszałek Grodzki? Bawi się z Owsiakiem, uśmiecha się do ambasadora Rosji i jedzie skarżyć na własny kraj. Jak to nazwać? Marszałek Senatu jest trzecią osobą w państwie i także dysponuje prerogatywami władzy – tymczasem wobec agresywnej dezinformacji Władimira Putina siedzi cicho, ba, gorzej, w tym samym czasie gdy Moskwa atakuje Polskę swoją propagandą, profesor Grodzki albo osłabia pozycję Polski albo zajmuje się PR-owym kuglarstwem. W toku otwarcia nowego aktu wojny hybrydowej z Moskwą prof. Grodzki napisał tylko jednego twitta, że „musimy stanąć zjednoczeni”, a drugiego podzielającego opinię Putina, że „Zaolzie nie było może najczystszą kartą w historii II RP” – inne działania Marszałka Senatu w kontekście rosyjskiej operacji oczerniającej Polskę są gorzej niż żadne – w dwóch przypadkach szkodzą Polsce i jeśli profesor Grodzki tak ma prowadzić politykę, to już lepiej, żeby nic nie robił.

    Ciepłe spotkanie Marszałka i ambasadora

    W tym czasie gdy Putin przemawiał na spotkaniu przywódców Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej w Petersburgu, marszałek Grodzki gościł w swoim gabinecie ambasadora Federacji Rosyjskiej Siergieja Andriejewa i nie skorzystał z okazji upomnienia dyplomaty. Marszałek Senatu nie wiedział zapewne, że Putin już odpala antypolską ofensywę dezinformacyjną, ale powinien wiedzieć, że 3 grudnia jego gość, ambasador Rosji, zakłamywał historię Polski w oficjalnym przemówieniu na otwarciu wystawy pseudohistorycznej w Warszawie. Traktowanie Rosji jako normalnego partnera, business as usual, tak się właśnie kończy – w sytuacji gdy Rosja okupuje regiony trzech państw Europy, pracuje nad aneksją Białorusi a przeciwko Zachodowi prowadzi wojnę hybrydową to z ambasadorem Siergiejewem należałoby się albo nie spotkać (choroba dyplomatyczna to fantastyczny wynalazek), albo podczas spotkania napomknąć o nadziejach senatu na prowadzenie rzeczowej i pokojowej retoryki, a nie sowieckiej propagandy. Ale do tego trzeba by myśleć o Polsce i jej interesach, a nie o choinkowych orędziach do narodu z łacińskimi sentencjami w tle. Pogawędka z Owsiakiem zamiast walka z propagandą

    W tym samym czasie, gdy Grzegorz Schetyna, Małgorzata Kidawa-Błońska i posłowie Lewicy twierdzą, że reakcja władz RP jest za słaba, Senat publikuje w mediach społecznościowych nie sprzeciw Grodzkiego wobec agresywnej retoryki Moskwy, nie apele do opinii międzynarodowej, ale pogawędkę z Jerzym Owsiakiem i deklarację, że wystawi na aukcję Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy obiad z samym sobą. A jeszcze przed chwilą wzywał do „zjednoczenia” – gdzie więc te solidarne działania przeciwko kłamstwu z Petersburga i Moskwy?

    Zniechęcanie Zachodu do pomocy Polsce

    W tym samym czasie, gdy lewicowo-liberalne media biją na alarm, że oto Polska jest osamotniona i nikt nam nie pomaga w odparciu kłamstw putinowskiej wojny hybrydowej portal Onet.pl ujawnia, że marszałek Grodzki wybiera się do Brukseli ze skargą na reformę sądownictwa. Nie ma bardziej dosadnego wskazania na przyczyny zagranicznej presji na Polskę niż właśnie działania polityków opozycji i dziennikarzy z nimi związanymi. Jak nazwać szereg nieodpowiedzialnych zachowań trzeciej osoby w państwie, gdy w dobie zewnętrznego zagrożenia Polacy powinni mówić jednym głosem?
    https://wpolityce.pl/polityka/479883-putin-atakuje-polske-a-marszalek-grodzki-swietnie-sie-bawi


    Ps...Bezwstydni zdrajcy, oszuści i konfidenci. A czy nie odpowiednich paragrafów KK dotyczących działalności na niekorzyść własnego państwa? przeciw polskiej racji stanu? Przeciw własnej Ojczyźnie? Kiedyś to była zdrada karana śmiercią.
  • @Husky 15:05:48 Oto i oni ci bandyci.
    https://static.ftpn.pl/imgcache/750x430/c//uploads/cropit/15777205211d3a3fff9e90f37a15a1de260cc0b372a1c56f49b0d2db93098b71cde9f31f8b.jpg
    Sąd Okręgowy w Zamościu skazał Patryka H. i Pawła S. na kary odpowiednio pięciu i czterech lat więzienia za śmiertelne pobicie 38-letniego Henryka T. - informuje portal polsatnews.pl. Ofiara to kierowca, który przejeżdżając samochodem ochlapał jednego z mężczyzn błotem. Ochlapany razem ze znajomym, ruszył za kierowcą do jego domu, gdzie doszło do pobicia. Wszystko działo się na oczach dzieci ofiary a mężczyzna zmarł kilka dni po ataku.

    Sędzia poinformował, że "sąd zasądza również solidarnie od Patryka H. i Pawła S. po 50 tys. zł na rzecz małoletnich pokrzywdzonych zadośćuczynienia za doznaną krzywdę".

    - W ocenie sądu brak jest podstaw, jak mówili oskarżeni, że to Henryk H. był osobą atakującą - powiedział sędzia, uzasadniając wyrok. - Tego dnia T. udał się na cmentarz, aby zapalić świeczkę na grobie i wracał z dzieckiem do domu, jak zeznali świadkowie. Był spokojny, nikogo nie zaczepiał – cytuje wypowiedź sędziego portal polsatnews.pl. Oskarżeni uderzali ofiarę "narzędziem o podłużnym kształcie" po głowie i całym ciele, powodując urazy czaszkowo-mózgowe okolicy skroniowej lewej, ciemieniowej, złamanie kości podstawy czaszki w okolicy potylicznej prawej, obrzęki mózgu oraz wylewy krwawe w tkankach miękkich grzbietu, skutkujące zgonem pokrzywdzonego. Tłumaczyli się, że po ochlapaniu kierowca miał wulgarnie odezwać się do jednego z nich. Do zdarzenia doszło 27 stycznia 2019 roku w jednej z miejscowości gminy Krasnystaw

    https://niezalezna.pl/304026-smiertelnie-pobili-za-ochlapanie
    PS...Ciekawe ile bym ja dostał gdybym zatłukł w ten sam sposób tego sędziego?
  • @kula Lis 69 16:51:14
    Profesor uniwersytetu oskarżyła Grodzkiego o wzięcie łapówki. W zamian jej uczelnia wszczęła wobec niej postępowanie dyscyplinarne.
    Wolność słowa w praktyce.
  • Sędzia stracił immunitet/Wymiar sprawiedliwości = mafia w togach.
    Warszawski sędzia Sławomir B. stracił immunitet. Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego zgodziła się też na to, by pozbawić go wolności, jeśli stawiający mu zarzuty korupcyjne prokurator uzna za stosowne wystąpienie z takim wnioskiem - informuje "Rzeczpospolita".
    Dziennik informuje, że wniosek prokuratury miał związek ze śledztwem przeciw syndykowi podejrzanemu o udzielnie sędziemu korzyści majątkowych w zamian za podejmowanie korzystnych decyzji procesowych. Według śledczych dopuścił się ośmiu przestępstw o charakterze korupcyjnym. Gazeta pisze też, że w śledztwie prokuratura zebrała dowody, że Sławomir B. jako sędzia w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Pragi-Północ w Warszawie żądał i przyjmował korzyści majątkowe od ustalonego syndyka, czym dopuścił się przestępstw korupcyjnych. Grozi za nie kara pozbawienia wolności od 8 do 10 lat.

    Ps..Za to powinna być czapa. Jak nie będą się bali, to z państwa będą się śmiali. Proszę o maksymalny wymiar kary x2!. Uzasadnieniem jest fakt pełnienia funkcji, która ma być wzorem uczciwości i nieskazitelności dla społeczeństwa. W rzeczywistości ten typ, podzielił naród na tych co im wolno wszystko i na tych, co są gorsi. A co z sędziami którzy ustanawiali kuratorów na nieżyjące osoby lub osoby o nieustalonej tożsamości! A gdzie reszta tzw. "sędziów" złodziei ? Ma się dobrze i obrasta w wille, działki i luksusowe samochody.
  • @@@@!
    Pobicie ze skutkiem śmiertelnym to paragraf tylko w Polsce występujący od czasów ZOMO.
  • @kula Lis 69 20:19:37
    Też tak mam .Salute :) 5*
  • Szykuje się kolejna klapa frekwencyjna „kasty”? Zbuntowani sędziowie organizują w Warszawie „Marsz Tysiąca Tóg”
    https://media.wplm.pl/thumbs/ODI1L3VfMS9jY19lMzAwMy9wLzIwMTkvMTIvMzAvODI1LzUwMC8zZDE4MjM0MTcyYjE0OGI3YjdkNzgxMzZiMTY1YTliMi5qcGVn.jpeg
    Już sama nazwa imprezy powoduje, że wielu komentatorów i internautów wyśmiało kolejną, rachityczną próbę przeniesienia sędziowskiej rebelii na ulice polskich miast. Seria przedświątecznych pikiet i demonstracji zakończyła się katastrofą frekwencyjną i kompromitacją w Sejmie, gdy posłom opozycji nie chciało się przyjść do pracy i zablokować zmiany w prawie, mające na celu zdyscyplinowanie sędziów. Poprzednie demonstracje zgromadziły w całej Polsce zaledwie kilka tysięcy uczestników, a politycy i sami sędziowie narzekali na słabą frekwencję. Teraz ma być „inaczej”. 11 stycznia, w Warszawie, zbuntowane stowarzyszenia sędziowskie i prokuratorskie zamierzają zorganizować „Marsz Tysiąca Tóg”. Co ciekawe, organizatorzy nie planują przemówień. Może to i dobrze, bo po ostatnich, egzaltowanych mowach sędziów Tulei i Markiewicza pozostał jedynie niesmak. Spotkajmy się wszyscy ubrani w togi z symbolicznie zaklejonymi ustami 11 stycznia 2020 w Warszawie aby wyrazić sprzeciw wobec zamykania prawnikom ust, a także aby wyrazić nasz szacunek dla prawa krajowego i europejskiego! Tym razem nie planujemy przemówień, ani wznoszenia żadnych haseł. Wyraźmy w ten milczący symboliczny sposób to co zapowiada tzw. ustawa kagańcowa z 20 grudnia. Swoją obecnością pokażmy, że wartości i zasady państwa prawnego to fundamenty profesji każdego prawnika czytamy w zapowiedzi organizatorów marszu. Jak dotąd dzięki naszemu wspólnemu wysiłkowi - sędziów, adwokatów, radców prawnych, niezależnych prokuratorów, notariuszy, nie dopuściliśmy do tego aby w Polsce zapanowało bezprawie. Jednakże grudzień 2019 roku postawił przed nami nowe wyzwania, najcięższe w całej dotychczasowej historii sądownictwa po 1989 roku. Nastąpiło natężenie działań rzeczników dyscyplinarnych, nasilała się kampania oszczerstw wobec sędziów, pojawiły się bezprecedensowe ataki ze strony reprezentantów władzy wykonawczej na Pierwszą Prezes Sądu Najwyższego i Sędziów Sądu Najwyższego, a wreszcie – przyjęcie przez Sejm w dniu 20 grudnia ustawy, które ma ograniczać swobodę wypowiedzi sędziów i karać ich surowo w sposób bardzo uznaniowy czytamy w „odezwie” organizatorów. Sędziowie ze skrajnie upolitycznionych stowarzyszeń sędziowskich nawet nie ukrywają, że „marsz” to impreza obliczona na międzynarodową i medialną propagandę. Słusznie przewidują, że zainteresowanie ich protestem w Polsce jest bardzo niewielkie.

    Dlatego bądźmy razem: pokażmy światu, że Polscy Prawnicy są zjednoczeni, odpowiedzialni, odważni i dobrze wyedukowani - potrafią zauważyć, które ustawy są sprzeczne z konstytucją i prawem europejskim, chcą również respektowania wyroków TSUE. (…). Mamy prawo do niezawisłości, niezależności od władzy politycznej, mamy też prawo do bycia częścią europejskiego systemy prawnego. Chcemy zatem przestrzegania prawa UE zapowiadają organizatorzy pikiety w Warszawie. „Marsz Tysiąca Tóg” brzmi o tyle komicznie, że wszystkich sędziów w Polsce jest ok. 10 tysięcy. Organizatorzy doskonale wiedzą, że tylko kilkuset z nich aktywnie walczy z demokratycznie wybraną władzą. Czy kolejna pikieta rozpali zapał społeczny dla buntu sędziów? To bardzo mało prawdopodobne.

    https://wpolityce.pl/polityka/479918-kasta-organizuje-marsz-tysiaca-tog


    Ps...Bić po łbach jak we Francji, niech się złodzieje za robotę chwycą.
  • W najnowszym numerze „GP”: Wszystkie koperty Grodzkiego - jakie tajemnice kryje marszałek Senatu?
    https://static.ftpn.pl/imgcache/750x430/c//uploads/cropit/1577730532c6e7708bc4b8f61ac485dd4e03729334cae7ee6434e866728b8288239a7ec154.jpg W najnowszym wydaniu tygodnika „Gazeta Polska” (dostępnym w kioskach wyjątkowo od wtorku 31 grudnia) znaleźć można artykuł Tomasza Duklanowskiego „Wszystkie koperty Tomasza Grodzkiego - jakie tajemnice kryje marszałek Senatu?”. Opisane przez dziennikarza relacje są wstrząsające: „Wyciągnąłem 1500 złotych. Profesor przyjął te pieniążki, nie przeliczał i włożył do szuflady w swoimi biurku. W ogóle się nie wzbraniał, przyjął je tak, jakby dostał comiesięczną wypłatę” mówi jeden z pacjentów.
    „Lubi szybkie i luksusowe samochody. Gdy był szczecińskim radnym, chwalił się swoimi podróżami w najdalsze zakątki świata. Jak twierdzi kilku jego byłych pacjentów, kiedy brał od nich pieniądze, nie wahał się nawet przez chwilę” czytamy w artykule Tomasza Duklanowskiego.


    https://youtu.be/jkdJ7i_XMnQ
  • Ziobro reaguje na skandaliczny wyrok. Chodzi o zabicie za ochlapanie błotem
    https://static.ftpn.pl/imgcache/750x430/c//uploads/cropit/15777311161d3a3fff9e90f37a15a1de260cc0b372b47db4fa23bffe989d599e4fdfdef8c2.jpg Wyrok ten jest sprzeczny z elementarnym poczuciem sprawiedliwości za brutalne odebranie życia człowiekowi - ocenił minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro kary 5 i 4 lata więzienia dla sprawców śmiertelnego pobicia 38-latka, który jadąc autem ochlapał błotem jednego z nich. Minister polecił swemu zastępcy analizę tej sprawy.
    Na kary 5 i 4 lata więzienia skazał w poniedziałek Sąd Okręgowy w Zamościu (Lubelskie) dwóch mężczyzn za śmiertelne pobicie 38-latka, który wcześniej, prowadząc samochód, ochlapał błotem jednego z nich. Sąd wymierzył Patrykowi H. 5 lat pozbawienia wolności, a Pawłowi S. 4 lata. Obaj mają też zapłacić czworgu dzieciom zmarłego po 50 tys. zł tytułem zadośćuczynienia. Sprawa dotyczyła brutalnego pobicia w styczniu tego roku we wsi Bzite w gminie Krasnystaw. 38-letni Henryk T., jadąc samochodem, przypadkowo ochlapał błotem Pawła S., który szedł z koleżanką. Ochlapany wraz ze swoim kolegą pojechał pod dom kierowcy, gdzie brutalnie go pobili na oczach jego bliskich. Jeszcze tego samego dnia policja zatrzymała napastników. Pobity mężczyzna zmarł w szpitalu na skutek odniesionych obrażeń. Wyrok ten jest sprzeczny z elementarnym poczuciem sprawiedliwości za brutalne odebranie życia człowiekowi. (...) Wymierzenie czterech i pięciu lat za taki czyn całkowicie rozmija się z podstawowym poczuciem sprawiedliwości ocenił decyzję sądu min. Ziobro. Poinformował, że "polecił prokuratorom, aby w przypadkach brutalnych przestępstw żądali wyroków w granicach najwyższych zagrożeń przewidzianych przez kodeks karny i za każdym razem kierowali odwołania od wyroku, który by odbiegał od tego rodzaju żądania". "Tutaj taka sytuacja ma miejsce" - wskazał minister. Przypomniał, że "nawet gdyby przyjąć, że tutaj mamy do czynienia z pobiciem ze skutkiem śmiertelnym, to kara orzeczona jest znacząco niska od grożącej za tego rodzaju przestępstwo". Minister Ziobro powiedział także, że polecił swojemu zastępy, prokuratorowi Robertowi Hernandowi, aby dokonał analizy tej sprawy i zbadał ją pod kątem zmiany oceny prawnej z pobicia ze skutkiem śmiertelnym na zabójstwo z zamiarem ewentualnym. Jeśli okaże się, że zachodzą ku temu przesłanki, to wydałem polecenie, by w takim kierunku została złożona apelacja z tego wyroku wyjaśnił. Szef MS zwrócił uwagę, że "w Polsce zbyt często nadużywa się oceny prawnej z tzw. pobicia ze skutkiem śmiertelnym w sytuacji, kiedy sprawcy poprzez swoje działania musieli zdawać sobie sprawę z dużego prawdopodobieństwa, że ich brutalność działania i użyte do tego narzędzia mogą spowodować skutek śmiertelny". W takim przypadku prokuratura i sądy powinny stosować kwalifikację nie pobicia ze skutkiem śmiertelnym, ale zabójstwa z zamiarem ewentualnym, tzn. kiedy sprawca godził się z tym, że w wyniku jego przestępczej napaści człowiek utraci życie, i przewidywał taką możliwość dodał. Wiele wskazuje, że w tym przypadku mogła być taka sytuacja, co by oznaczało znacznie surowsze konsekwencje dla sprawców, poczynając od ośmiu lat pozbawienia wolności, kończąc na karze dożywotniego pozbawienia wolności włącznie powiedział minister i zaznaczył, że nie przesądza tego ostatecznie, ponieważ to będzie zależało od wyniku analizy, która zostanie mu przedstawiona przez prokuratora Hernanda. W tej sprawie, według ustaleń zamojskiego sądu, napastnicy, używając tępych i twardych narzędzi w kształcie pałek, bili 38-latka po głowie i całym ciele. Spowodowało to u pokrzywdzonego urazy czaszkowo-mózgowe, m.in. złamanie kości podstawy czaszki. Według sądu, oskarżeni mieli świadomość i mogli przewidzieć, że takie bicie może spowodować śmierć pokrzywdzonego. W ocenie sądu zasadne było przypisanie oskarżonym winy umyślnego pobicia i nieumyślnego śmiertelnego skutku, który jednak powinni przewidzieć. Powszechnie wiadomo, że nawet jedno mocne uderzenie, w szczególności w tak newralgiczną część ciała jak głowa, może spowodować poważne obrażenia, w tym śmierć ofiary, a co dopiero dwa lub więcej takich uderzeń powiedział w uzasadnieniu wyroku sędzia Paweł Tobała. Jako niewiarygodne ocenił sąd wyjaśnienia oskarżonych, którzy początkowo twierdzili, że są niewinni, to oni zostali zaatakowani przez 38-latka i się bronili. Sędzia wskazał, że nie ma podstaw, aby przyjąć, że to Henryk T. był osobą atakującą. Jak dodał, oskarżeni nie mieli żadnych obrażeń na ciele, a miał je jedynie pokrzywdzony, a ponadto obrażenia, jakich doznał, były na głowie i z tyłu ciała, co oznacza, że to on był atakowany. Sąd przy wymierzaniu kary wziął pod uwagę, że oskarżeni wyrazili skruchę.

    https://niezalezna.pl/304049-ziobro-reaguje-na-skandaliczny-wyrok-chodzi-o-zabicie-za-ochlapanie-blotem
  • @kula Lis 69 15:11:29
    Sprawa Grodzkiego rozwija się w tym kierunku, że za chwilę trudno będzie znaleźć w Szczecinie pacjenta, który zezna, że nie dawał.
  • @Husky 15:05:48
    Jedynie słusznym prawem był drakoński Kodeks Hammurabiego, którego moc w swojej bezwzględności była nie tylko właściwa, ale również wpływała na radykalne zmniejszanie przestępczości. W rzeczy samej sędziowie nie mieli szans uchylania swoich wyroków od obowiązujących reguł, gdyż za to groziła im kara śmierci. Od czasu gdy odstąpiono od tych prawideł, świat pogrążył się w chaosie. Sprawa z USA: w czasie pościgu bandyta postrzelił psa policyjnego (na szczęście przeżył) potraktowane to zostało jak atak na oficera policji, wyrok 18 lat bez prawa warunkowego zwolnienia, oczywiście doliczyli nielegalne posiadanie broni, ucieczka przed policją itp. Nie ma czegoś takiego w USA jak pobicie ze skutkiem śmiertelnym. To zwykłe zabójstwo, a którego stopnia to już ustali prokurator z sędzią. W Polsce jest to tak zwana "furtka" dla wszelkiej maści bandytów i adwokatów by mogli bandytę oczyścić z winy. Bandyta mówi, że zmordowany go napadł, a sędzia twierdzi, że to dowód na skruchę bandyty. To nie film, to polska rzeczywistość. Kompletny brak etyki zawodowej. Żydokomunistyczny kodeks karny powinien być zmieniony jak i sędziowie wyrzuceni na bruk. Za dużo w KK jest niuansów, że zwykły mord można zakwalifikować jako pobicie ze skutkiem śmiertelnym. Cyrki świata w tej Polsce. Oni powinni dostać to samo co ten kierowca, to znaczy powinni też umrzeć. Śmierć za śmierć. Zabili dzieciom ojca, ale przecież "nic się nie stało", bo przeprosili. Jak wyjdą to zabiją te dzieci, za to że na ulicy głośno powiedzą im prawdę, a znajomy sędzia z PO-wskiego "wolnego sądu ich uniewinni" bo stwierdzi, że już odbyli karę. PO-wskie świnie na oczach ludzi pokazują bezczelność. Gdyby ktoś zabił moje dziecko tak jak oni to zrobili, świadomie podjechali pod jego dom i tak go pobili, że zmarł to długo by po tej ziemi nie chodzili. A temu sędziemu Tobale minimum 10 latek za kratami z urzędu za taki wyrok się należy. Co to znaczy "okazali skruchę"? Czyli jakbym zabił takiego sędziego z wiadomej kasty bo mnie zdenerwował, i wyraził skruchę, to dostałbym 4 lata z pełnym wyżywieniem? a po odsiedzeniu 2 lat byłbym już na wolności. ["Kiedy w żydokomunizmie 3 lata więzienia dostał chłop za kradzież kopki siana, "inny" za kradzież 30 000zŁ z kasy PGR 3 lata w zawieszeniu na 3 lata. Młody pełen IDEAŁÓW dziennikarz zszokowany zapytał adwokata o logikę obu wyroków - ten odpowiedział "myślisz młody człowieku, że sędzia żywi się sianem"?]
  • Politycy KO jako cel na 2020 rok wskazują zwycięstwo w... wyborach prezydenckich. Pierwszy projekt? Związki partnerskie
    https://media.wplm.pl/thumbs/ODI1L3VfMS9jY19iYmQ0My9wLzIwMTkvMTIvMzEvODI1LzUyMC9lNzMwMTVmMTI4NDI0MGIzYjAwNGNmNmExODc2MjVjZi5qcGVn.jpeg Zwycięstwo w wyborach prezydenckich to najważniejszy polityczny cel Koalicji Obywatelskiej na rok 2020. Najpierw partie tworzące KO muszą uzgodnić wspólnego kandydata, a dwie z nich także wybrać nowe władze. Już na początku roku planują też składanie projektów ustaw.
    Jednym z pierwszych projektów, który ma być złożony na początku roku będzie projekt ustawy o związkach partnerskich. Pilotuje go Monika Rosa, związana z Nowoczesną. To będzie taki sam projekt, jaki złożyliśmy w poprzedniej kadencji mówi PAP posłanka. Całość bzdetów pod linkiem

    https://wpolityce.pl/polityka/479968-zwyciestwo-w-wyborach-prezydenckich-celem-ko-w-2020-r

    No tak,my Polacy niczego tak nie potrzebujemy jak związków partnerskich czytaj pedałów i lesb. Możemy nawet być głodni i obdarci byle opozycja nam to wywalczyła. Wręcz nie możemy się doczekać…….
  • Jest nowa „lista Zaradkiewicza”! Sędzia ujawnił spis sędziów Sądu Najwyższego, których nominowano w czasach PRL!
    https://media.wplm.pl/thumbs/ODI1L3VfMS9jY19hMDk1ZS9wLzIwMTkvMTIvMzEvODI1LzUwMC9lOWRmM2M5NjJkMmE0NGE0OGU1Y2E3M2UzZWIzYTBhNC5qcGVn.jpeg

    Prof. Kamil Zaradkiewicz, sędzia Izby Cywilnej Sądu Najwyższego ujawnia kolejną listę sędziów, których nominowała na stanowisko Rada Państwa PRL! Tym razem ujawnił on spis sędziów Sądu Najwyższego, których nominowała Rada Państwa PRL. Portal wPolityce.pl ustalił też, że Małgorzata Gersdorf, I Prezes Sądu Najwyższego odmówiła Zaradkiewiczowi ujawnienia listy sędziów SN powołanych w PRL. Z pisma, do którego dotarliśmy wynika, że prof. Gersdorf uważa, iż prof. Zaradkiewicz nie udowodnił, iż ujawnienie listy służy dobru społecznemu. Kuriozalna opinia Małgorzaty Gersdorf nie wytrzymuje zderzenia z rzeczywistością. Sędzia Kamil Zaradkiewicz sam upublicznił listę sędziów. Lista zawiera nazwiska kilkudziesięciu sędziów, których nominowała Rada Państwa PRL (należy pamiętać, że nie wszyscy sędziowie na liście są po raz pierwszy powołani przez Radę Państwa PRL. U góry ramki znajdują się informacje o tym, jaki organ i kiedy powołał sędziego. W przypadku kilkorga sędziów takie dane nie zostały wskazane.), czyli organ, który z niezawisłością i apolitycznością sędziowską nie miał absolutnie nic wspólnego. Mało tego. Rada była symbolem komunistycznego reżimu, który przez niemal 45 lat dławił demokrację i jest odpowiedzialny za tysiące ofiar sowieckiej dominacji w Polsce. Czy sędziowie powołani przez taki organ są niezawiśli? Tego nikt im nie odbiera, a samo upublicznienie list nie ma na celu stygmatyzacji sędziów, którzy nawet w czasach PRL potrafili oprzeć się reżimowi. Spis nazwisk ważny jest jednak w kontekście szokujących działań „kasty” sędziowskiej, która nie uznaje nowej Krajowej Rady Sądownictwa i Izby Dyscyplinarnej SN. Zajęte polityczną wojną elity sędziowskie zarzucają tym instytucjom upolitycznienie i brak niezależności. Czy w takim razie podobnie potraktują sędziów powołanych w PRL? To bardzo wątpliwe. Listy pod linkiem https://wpolityce.pl/polityka/480018-nasz-news-jest-nowa-lista-zaradkiewicza
    Prof. Kamil Zaradkiewicz, sędzia Izby Cywilnej SN od wielu tygodni walczy, by ujawnić listę tych sędziów, których powołała Rada Państwa PRL. Portal wPolityce.pl wielokrotnie o tym informował. Na przeszkodzie stoi jednak prof. Małgorzata Gersdorf. Z dokumentu, do którego dotarliśmy wynika, że I Prezes Sądu Najwyższego ostatecznie odmówiła przekazania listy sędziemu Zaradkiewiczowi 23 grudnia. Przeprowadzona analiza sprawy wskazuje, że przesłanka interesu społecznego nie została spełniona. Wnioskodawca nie wykazał bowiem, że informacja, o którą wniósł mogłaby zostać wykorzystana w celu wywierania wpływu na poprawę funkcjonowania Sądu Najwyższego, czy sądownictwa w ogólności. Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego także nie dopatrzył się takich okoliczności czytamy w kuriozalnej odpowiedzi Prezes Małgorzaty Gersdorf do prof. Kamila Zaradkiewicza, do której dotarł portal wPolityce.pl. Sędzia Kamil Zaradkiewicz inaczej patrzy na tę sprawę. Powołuje się jednocześnie na głośny wyrok TSUE z 19 listopada tego roku. Z treści pkt. 153 uzasadnienia wyroku TSUE wynika konieczność ustalenia wszelkich istotnych okoliczności, które mogą wzbudzić w przekonaniu jednostek uzasadnione wątpliwości co do niezależności sądu, a zatem wpływać na ocenę niezawisłości i bezstronności. Dlatego w szczególności istotne mogą być być także okoliczności powołania po raz pierwszy w PRL sędziów, którzy dziś orzekają w sądzie Najwyższym. Załączone dane otrzymałem z Ministerstwa Sprawiedliwości. Dodatkowo jeden dziś orzekający sędzia wojskowy został powołany przez Radę Państwa (dane otrzymałem z MON) stwierdza Kamil Zaradkiewicz. Odwaga i determinacja, którą wykazał się prof. Kamil Zaradkiewicz, to nie lada problem dla „kasty” sędziowskiej. Stąd ciągłe ataki na jego osobę i niechęć I Prezes Sądu Najwyższego, która konsekwentnie toczy wojnę z demokratycznie wybranym rządem i olbrzymią częścią polskiego społeczeństwa. autor: Wojciech Biedroń


    Ps...Czas posprzątać Polskę ze złogów żydokomunistycznych, ich klanów rodzinnych i chowu wsobnego! Wszystkich czerwonych bandytów won z sądów, odebrać im wszelkie przywileje związane z zawodem sędziego. Najlepsze w tym, że odmawia wskazania komuchów chazarska ropucha, schlampe i alkoholiczka Radca Prawna powołana na sędziego SN przez Komoruskiego. W sądownictwie, atakującym podstawy Państwa Polskiego , kluczowy jest TRÓJKĄCIK !, sędzia żyd Safjan (TSUE) , Prezes Iwulski (SN) , Prezes chazarska ropucha, schlampe i alkoholiczka Gersdorf ( SN ) , problem kto Dowodzi tym towarzystwem ? Chazarska ropucha, schlampe, alkoholiczka i przestępca łapówkara jak z metra cięty chazarski łapówkarz Grodzki Małgorzata Gersdorf nie uznaje tytułu sędziego Kamila Zaradkiewicza adresując pismo do niego jak do podsądnego Jana Kowalskiego. Chamstwo i bezczelność tej chazarskiej sędzi, ona nie nadaje się nawet do rejonowego sądu rodzinnego.
  • Opublikowano listę sędziów SN z czasów PRL
    Sędzia Izby Cywilnej Sądu Najwyższego Kamil Zaradkiewicz udostępnił dziś listę sędziów SN nominowanych przez Radę Państwa PRL. Zdaniem sędziego konieczne ustalenie jest „wszystkich istotnych okoliczności”, które mogą wzbudzić wątpliwości co do niezależności sądu.
    Listę sędzia Zaradkiewicz opublikował na Facebooku, powołując się przy tym na orzeczenie Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 19 listopada. Jako pierwszy poinformował o tym portal wPolityce.pl. „Z treści pkt. 153 uzasadnienia wyroku TSUE wynika konieczność ustalania wszelkich istotnych okoliczności, które mogą wzbudzić w przekonaniu jednostek uzasadnione wątpliwości co do niezależności sądu, a zatem wpływać na ocenę niezawisłości i bezstronności. Dlatego w szczególności istotne mogą być także okoliczności powołania po raz pierwszy w PRL sędziów, którzy dziś orzekają w Sądzie Najwyższym. Załączone dane otrzymałem z Ministerstwa Sprawiedliwości. Dodatkowo jeden dziś orzekający sędzia wojskowy został powołany przez Radę Państwa (dane otrzymane z MON)” czytamy. W osobnym wpisie sędzia Zaradkiewicz poinformował, że I prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf odmówiła mu udostępnienia listy sędziów SN po raz pierwszy powołanych w PRL oraz skanów powołań. Do wpisu załączył skan datowanego na 23 grudnia pisma z odmową udostępnienia informacji publicznej i jej uzasadnieniem. Dodał jednak, że nie wszyscy sędziowie na liście byli powołani przez Radę Państwa PRL. Jak zastrzegł, znajdują się na niej nazwiska, co do których miał wątpliwości, kiedy nastąpiło powołanie. W rozmowie z Polską Agencją Prasową sędzia Zaradkiewicz zaznaczył, że lista została stworzona przez resort sprawiedliwości, a nazwiska, które są na niej umieszczone, to nazwiska osób, co do których nie wiedział, kiedy zostały powołane. Zrobiłem listę sędziów aktualnie orzekających, co do których nie miałem żadnej wiedzy, kiedy zostali powołani. Ta lista, którą dostałem, to też odzwierciedla, bo tam jest chyba kilkunastu sędziów, którzy pierwsze powołania mieli później tłumaczył. Podkreślił też, że są profesorowie, którzy nigdy wcześniej nie byli sędziami. Więc ich na tej liście w ogóle nie uwzględniałem dodał. Jak poinformował w połowie grudnia Sąd Najwyższy, Izba Cywilna SN w składzie jednoosobowym sędziego Kamila Zaradkiewicza, rozpatrując sprawę o zapłatę, zadała siedem pytań prejudycjalnych do TSUE. Pytania dotyczyły m.in. tego, czy sądem niezawisłym i bezstronnym oraz mającym odpowiednie kwalifikacje w rozumieniu prawa UE jest organ, w którym zasiada osoba powołana do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego przez polityczny organ władzy wykonawczej państwa o totalitarnym, niedemokratycznym, komunistycznym systemie władzy - Radę Państwa PRL. Jak dodano, chodzi głównie o brak transparentności kryteriów takiego powołania oraz brak udziału w procedurze nominacyjnej samorządu sędziowskiego. Izba Cywilna SN wniosła też o zastosowanie przez TSUE w tej sprawie trybu przyspieszonego.Rada Państwa była w czasach PRL kolegialnym organem naczelnym władzy państwowej. Organ ten pełnił funkcję głowy państwa i był odpowiednikiem prezydenta. Proszę pamiętać, że nie wszyscy sędziowie na liście są po raz pierwszy powołani przez Radę Państwa PRL. U góry znajdują się informacje o tym, jaki organ i kiedy powołał sędziego. W przypadku kilkorga sędziów takie dane nie zostały wskazane. Lista pod linkiem

    https://niezalezna.pl/304157-jest-lista-sedziow-sn-z-czasow-prl


    Ps.. A Cwaniak Laskowski!, rzecznik prasowy SN, zajumał swoje papiery?, nie ma!, Czarna Dziura w życiorysie !, a może w Moskwie je mają ?, panie Laskowski aleś się pan sponiewierał!, czego się pan wstydzisz? a były prezes SN, niejaki omc mgr i żyd Jerzy Stępień z Kielc powiedział: ..teraz nam tylko pozostała goła siła.., oczywiście siła do obalenia naszego obecnego rządu dobrej zmiany.
  • Skarga na odsunięcie Juszczyszyna od orzekania
    Do Sądu Najwyższego wpłynęło zażalenie na uchwałę uchylającą zarządzenie o przerwie w orzekaniu przez sędziego Pawła Juszczyszyna - poinformował dziś rzecznik prasowy Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego Piotr Falkowski. Wyznaczenie terminu rozpoznania zażalenia nastąpi już w nowym roku. „Sędzia Michał Lasota [zastępca rzecznika dyscyplinarnego sędziów] zaskarżył wadliwą uchwałę SN w sprawie Pawła J., uchylającą zarządzenie o przerwie w czynnościach służbowych. Będziemy konsekwentnie podejmować wszystkie możliwe czynności celem zapobiegania i skutecznego reagowania na przypadki uchybień godności urzędu sędziego” - napisał natomiast na Twitterze drugi z zastępców sędziowskiego rzecznika dyscyplinarnego sędzia Przemysław Radzik. Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego zdecydowała 23 grudnia o uchyleniu zarządzenia prezesa olsztyńskiego sądu rejonowego o przerwie w wykonywaniu czynności służbowych przez sędziego Pawła Juszczyszyna. Decyzja jest nieprawomocna, choć wykonalna. Rzecznik dyscyplinarny sędziów Piotr Schab powiedział wtedy dziennikarzom po wyjściu z sali sądowej, że „istnieje potrzeba bardzo precyzyjnego przeanalizowania motywów decyzji SN w sprawie sędziego Juszczyszyna w kontekście ewentualnego jej zaskarżenia”. Zaskarżenie takie przysługuje do Wydziału II Izby Dyscyplinarnej SN i składa się je w terminie siedmiu dni. Sędzia Juszczyszyn z Olsztyna, rozpatrując przed miesiącem apelację w sprawie cywilnej, uznał za konieczne rozstrzygnięcie, czy sędzia nominowany przez nową KRS był uprawniony do orzekania w pierwszej instancji. W wydanym postanowieniu nakazał Kancelarii Sejmu przedstawienie m.in. list poparcia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa. Skutkowało to m.in. decyzją prezesa olsztyńskiego sądu rejonowego - a także członka KRS - Macieja Nawackiego o odsunięciu Juszczyszyna od orzekania. Sędzia ten został odsunięty od orzekania na miesiąc, bo na taki okres może „zawiesić” sędziego prezes sądu. O ewentualnym przedłużeniu tego okresu decyduje już SN. SN przyznał zaś 23 grudnia, że postanowienie wydane przez Juszczyszyna w sprawie list poparcia do KRS było niezasadne i błędne. Jak jednak zaznaczył, w dotychczasowym orzecznictwie sądów podkreśla się, iż zawieszenie sędziego „wymaga wielkiej ostrożności i rozwagi oraz powinno być uznane za czynność nadzwyczajną, za dokonaniem której przemawia wzgląd na dużą szkodliwość czynu i stopień zawinienia, albo wzgląd na wyjątkowo negatywny odbiór społeczny zachowania sędziego”. Ocena dokonana przez ten pryzmat nie wskazała na potrzebę zawieszenia sędziego w czynnościach służbowych. Nie wydaje się, aby kontynuowanie przez niego działalności orzeczniczej mogło istotnie godzić w dobro służby sędziowskiej i wymiaru sprawiedliwości, w tym powagę sądu, pomimo postawienia zarzutów popełnienia czterech deliktów dyscyplinarnych mówił uzasadniając wtedy decyzję sędzia Adam Roch z Izby Dyscyplinarnej.

    Ps...Juszczyszyn jego tatuś był politrukiem w LWP w Elblągu niedaleko pada jabłko od jabłoni. Facet konotacjach i o takich wyczynach nie może być sędzią w wolnej RP. Juszczyszyn to zwykły cwaniaczek, leń i nierób. Postawa i podejście do pracy tego człowieka to rozpacz. Ten sędzia albo jest niedouczony, albo świadomie łamie zasady i prowokuje swoimi wyrokami i zachowaniem. Państwo musi mieć możliwość dyscyplinowania takich prowokatorów.
  • @kula Lis 69 18:29:26
    Wałęsa skazany w kolejnym procesie, i to w Gdańsku!
    Wkrótce w prasie ukażą się przeprosiny Wałęsy wobec Henryka Jagielskiego, kolegi ze Stoczni, na którego donosił jako T.W Bolek.
    Odszkodowanie pieniężne już wpłacił.
    Teraz czekamy na sprawę Bolka-bis, czyli Donalda Tuska.
  • @Husky
    https://media.wplm.pl/thumbs/ODI1L3VfMS9jY185ZWQ0Yi9wLzIwMjAvMDEvMDEvODI1LzU1Ny9iM2EyYTI5NjhlNTE0NWMxYmJjYTE1MDMwNzQzNjMxZi5qcGVn.jpeg
    Co za tupet! Grodzki nie widzi problemu: Mam prawo konsultować ustawę sądową z przyjaciółmi z UE. Komisja jest wyraźnie zmartwiona. Marszałek Senatu ma prawo do konsultacji z przyjaciółmi z Unii Europejskiej - tak Tomasz Grodzki odpowiada w rozmowie z PAP na zarzut, że konsultując sprawę ustawy sądowej z wiceszefową KE Vierą Yourovą przenosi polskie spory za granicę. Całość pod linkiem

    https://wpolityce.pl/polityka/480125-co-za-tupet-grodzki-mam-prawo-do-konsultacji-z-ke

    Ps...Ciekawe czy "europejscy przyjaciele PO" wiedzą, że chazar z metra cięty Grodzki to ohydny łapówkarz… "KE martwi się stanem praworządności w Polsce" - Nic w tym dziwnego, jak dopiero teraz dowiaduje się, że w naszych sądach siedzą sędziowie powołani przez Radę Państwa i ich wyroki mogą być podważane? A co to jest ta praworządność?? Definicja!? Bo chyba w każdym kraju EU to inaczej rozumieją. Z racji zawodu bywam bardzo często w Szczecinie, jest to miasto ludu napływowego, dziwi mnie od początku tutaj pobytu, że z Polską są nie związani, co widać po tym jakie są wybory samorządowe i krajowe oraz wpływ bliskości granicy z Niemcami. Nie wolno nam pozwalać sobie na bezkarność i działania antypaństwowe wrogom Polski.
    Kiedyś żydokomuchy konsultowali wszystko z Moskwą, a teraz chazarski łapówkarz z metra cięty Grodzki kultywuje te tradycje, tylko stolica się zmieniła z Moskwy na Brukselę, ale poddaństwo takie samo, inaczej nie potrafią. "Marszałek Senatu ma prawo do konsultacji z przyjaciółmi z Unii Europejskiej". Kim on jest i czyje interesy reprezentuje? Czy marszałek Senatu chazarski łapówkarz z metra cięty Grodzki jest uprawniony do prowadzenia rozmów oficjalnych w sprawach polityki Państwa? Czy na prywatne rozmowy może wykorzystywać pieniądze Senatu i środki transportu. Jaka jest rola marszałka Senatu poza ustawodawczą? Czy chazarski łapówkarz z metra cięty Grodzki nie nadużywa uprawnień? Megalomania! Nic to innego jak zdrada! Natychmiast do usunięcia z urzędu! Niezwłocznie! Skandal żeby oskarżany o łapownictwo (mnóstwo osób zezna w sądzie) załatwiał interesy innych u nich na naszą szkodę! Chazarski łapówkarzu z metra cięty Grodzki czy twoi przyjaciele z UE także biorą łapówki jak pospolity lokaj przed markowym hotelem otwierający drzwi gościom? Zastanów się co nieopatrznie dano ci przed nazwiskiem i jak nisko upadłeś. A w St. Louis jest specjalna Polonia. Utworzyła "polski kościół katolicki", zerwała z Rzymem i zatrudniła "księdza" lgbt. Tam marszałkowi po drodze. W sprawach polonijnych nic od nich nie słychać.
  • Leszek Mazur o nowelizacji ustaw sądowych: Te rozwiązania zapobiegną rozpadowi wymiaru sprawiedliwości
    Nowelizacja ustaw sądowych ratuje fundamenty polskiego sądownictwa - ocenił przewodniczący KRS sędzia Leszek Mazur. Według niego proponowane rozwiązania dotyczące dyscyplinowania sędziów nie rozwiążą konfliktu w wymiarze sprawiedliwości, ale zapobiegną jego rozpadowi.

    https://niezalezna.pl/304183-leszek-mazur-o-reformie-sadow-te-rozwiazania-zapobiegna-rozpadowi-wymiaru-sprawiedliwosci


    Ps...Opcja zerowa, tak jak zrobił to de Gaulle. Albo brać przykład z Erdogana który szybko i boleśnie się z buntownikami rozprawił. Sędziowie, prokuratorzy to mafia w togach. Tak zwany wymiar sprawiedliwości, to największa zorganizowana grupa przestępcza w Polsce. To tego dołożyć należy, komorników i adwokatów i mamy koszmarny obraz bezprawia. Sędziów, prokuratorów należy pozbawić immunitetów, stanu spoczynku i wszystkich innych przywilejów. Dopiero wtedy można mówić o równości wszystkich wobec prawa. Sędziowie i prokuratorzy powinni być wybierani w wyborach powszechnych a wtedy wszystkie stuleje, etc.. już po upływie kadencji szukali by sobie innej pracy. Oczywiście, że wybory powszechne nie dają 100% gwarancji, że zostaną wybrani uczciwi Polacy, ale sędziowie, jak każda władza, powinni być wybierani na określoną kadencję, więc byłaby selekcja...
  • @Husky 18:29:10
    Zaczynam mieć poważne wątpliwości związane ze stanem zdrowia psychicznego tego z metra ciętego chazarskiego łapówkarza Grodzkiego. Pomijam jego sprawy które bada CBA, ale po kolei: kłamstwo o fladze UE którą niby do Senatu wprowadził a była, komiczne "Orędzia do Narodu', rzekome "prerogatywy" w polityce zagranicznej, których nie posiada, wyjazdy do Brukseli bez jakiegokolwiek pełnomocnictwa, zamiar rozmowy z senatorami USA bez zaproszenia, wreszcie chamski atak dot zdrowia Jarosława Kaczyńskiego skutkujący wnioskiem dyscyplinarnym .......! Tak nadęte ego tego chazara z metra ciętego ośmiesza nie tylko jego, ale i funkcję jaką w Polsce sprawuje. Nawiasem ogranicza jego kompetencje do salki senatu, gdzie ma pilnować kolejności zabierania głosu i prawidłowych głosowań.
  • @kula Lis 69 19:58:54
    Zakład że jego kariera dobiega końca
  • @Husky 20:14:28
    Za kształtowanie polityki zagranicznej odpowiedzialny jest Prezydent i Premier a także minister spraw zagranicznych. W interesie Polski jest by przekaz był spójny i jednolity. Praworządność i sądownictwo są domeną wyłącznie polską, a UE nie jest państwem i reprezentuje interesy bardzo różne często sprzeczne z interesami krajów członkowskich. Chazarskiemu z metra ciętemu łapówkarzowi Grodzkiemu nic do tego ani tym bardziej pani jakiejś tam prawnik, bo to jest niemal samo mianowanie się na stanowisko czyli zwykła anarchia i uzurpacja. Ani pani prawnik ani   chazarski z metra cięty łapówkarz Grodzki nie zostali upoważnieni do relatywizowania ogólnie przyjętego stanowiska Polski w sprawach sądownictwa czy praworządności. Do takiego stanowiska rząd przygotował się w pracach obu kancelarii i jest to stanowisko obowiązujące. Chazarski z metra cięty łapówkarz Grodzki może jedynie mówić w swoim imieniu jako osoba prywatna i tak będzie potraktowana jego wizyta u pani Jurovej . Wszystko co doprowadzi przez działania chazarskiego z metra ciętego łapówkarza Grodzkiego do dwugłosu w sprawie Praworządności i sądownictwa w Polsce powinno być przez rząd polski potraktowane jako nadużycie władzy ze szkodą dla spraw publicznych Polski i skierowane na drogę sądową .Chazarski z metra cięty łapówkarz Grodzki jeżeli jedzie nie za swoje a za podatników pieniądze powinien z tej wycieczki sporządzić szczegółowy raport bo widać ,że ma bardzo luźny stosunek do własności publicznej i tym bardziej do dobra publicznego. Chazarski z metra cięty łapówkarz Grodzki to nie Polska ani nawet nie jej głos. Chazarski z metra cięty łapówkarz Grodzki to tylko urzędnik tymczasowo kierujący pracami Senatu. Nie ma żadnej większej legitymacji dobrego nawet na poziomie wyborów do tej Izby, tylko jeden głos. Podobnie nie ma uprawnień Prezydenta bo na PAD głosowało ponad 8000000 obywateli a na chazarskiego z metra ciętego łapówkarza  Grodzkiego zaledwie garstka. Znać proporcje trzeba nawet jak ego spać nie daje. Sprawa jest prosta: porządek konstytucyjny w Polsce (pisząc w olbrzymim uproszczeniu) zobowiązuje senat do zajęcia JAKIEGOŚ stanowiska w kwestii ustawy sejmowej w ciągu 30 dni od jej wpłynięcia do senatu. Jeśli takowego stanowiska nie będzie sejm nie ma obowiązku czekać na nie w nieskończoność. Jeśli będzie zawierało żądania poprawek sejm może je poddać normalnemu procedowaniu lub odrzucić zwykłą większością głosów. Koperciarz przewiduje tę ostatnią ewentualność (i słusznie!) i przygotowuje sobie grunt pod działania obstrukcyjne pod hasłem "UNIA TAK CHCIAŁA!". Podejrzewam, że już na tym etapie działa w porozumieniu z wrogami Polski, bo cała ta pisanina towarzyszki Jurowej jest bez umocowania w procedurach unijnych a nawet w ogólnym międzynarodowym protokole dyplomatycznym. Zbieżność w czasie może być oczywiście zbiegiem okoliczności ale jakoś nie bardzo chce mi się w to wierzyć. Chazarski z metra cięty łapówkarzu Grodzki, niech pan najpierw zapozna się z traktatem lizbońskim a dopiero później zabiera głos. Sprawa organizacji polskich sądów nie leży w kompetencjach UE. Proponuję jechać na następne konsultacje tym razem gdzieś w Kosmos. Może się panu przyda zobaczyć jak jest zorganizowana praworządność np. w Galaktyce Andromedy. W Czechach w ogóle nie ma żadnej rady sądownictwa a sędziowie są mianowani przez rząd, czyli przez premiera. Kandydatury podaje minister sprawiedliwości, który ma obowiązek zbadać, czy kandydaci odpowiadają określonym w ustawie kryteriom: zawodowym, moralnym, formalnym. Jakoś nie słyszałem, żeby ktokolwiek z tego powodu podawał w wątpliwość niezawisłość sędziowską.  Zobaczcie w jakim dziadowskim państwie żyjemy. W Izraelu taki premier Netaniachu złożył podanie do Knesetu, aby mu udzielili czasowo ograniczonego immunitetu prawnego, bo go chcą wsadzić do ciupy przed rozprawą sądową o korupcję czy co tam, a tu taki menel prezentuje się z uśmieszkiem, tak jak ten uśmiechnięty tow. Durczok. Chazarski z metra cięty łapówkarz Grodzki z takim " Bagażem " to idealna Marionetka w rękach tych którzy uchronią go przed odpowiedzialnością, czyli Kasty Sądowniczej z wierchuszką w SN, a kto dowodzi sędziami w SN?, najstarszy stopniem oczywiście !, czyli kapitan WSW od 1987r., Prezes Izby Pracy sędzia Iwulski, a kto kieruje sędzią Iwulskim?, a to zależy od tego czy pan sędzia przechodził szkolenie GRU, co było praktycznie standardem. Tak to się można "bawić" w nieskończoność. Z "przyjaciółmi" można się spotykać na cmentarzach, śmietnikach bądź u "Sowy". Najwyższy czas, by rząd polski znalazł formułę prawną i przerwał działalność wywrotową przeciw Polsce zwykłych w gruncie rzeczy kryminalistów chroniących się w ten sposób przed polskim wymiarem sprawiedliwości, którego gdzieś tam pewnie jakieś resztki pozostały. Wyjaśnianie w UE z kim mają do czynienia nic nie da, bo jak im wytłumaczyć, że u nas można mieć kilkadziesiąt zarzutów prok. i sprawy sądowe w toku i w zgodzie z polskim prawem można kandydować i zostać wybranym do parlamentu i na eksponowane stanowiska lub im podobne.
  • @Husky 20:14:28
    https://static.ftpn.pl/imgcache/750x430/c//uploads/cropit/15779461781d3a3fff9e90f37a15a1de260cc0b372f258c64e1c28e21c95cf6068c2f37d10.jpg

    Pacjent ujawnia, jak wręczył pieniądze Grodzkiemu! A bliscy pana Romualda dowieźli "stówę"!

    https://niezalezna.pl/304250-pacjent-ujawnia-jak-wreczyl-pieniadze-grodzkiemu-a-bliscy-pana-romualda-dowiezli-stowe

    Ps...Politycy opozycji zarzucają pacjentom chazarskiemu z metra ciętemu łapówkarzowi Grodzkiemu, że przez wiele lat milczeli, a mediom bezczynność przez minione lata. Teraz uznają to za atak polityczny, o zgrozo, w sytuacji gdy opozycja osiągnęła spektakularny "sukces" w senacie przewagą 1 czy 2 głosów. Otóż zasada jest prosta. Jak się zaczyna działać w polityce, to wszystko co wychodzi na jaw jest polityczne, bo dotyczy polityka. Proste, nieprawdaż. Po drugie, jak ktoś robi z siebie nieskazitelnego i zarzuca innym jakieś niecne czyny, to musi się liczyć z konsekwencjami przeszłości. Jak chazarski z metra cięty łapówkarz Grodzki w poprzedniej kadencji siedział cichutko jak myszka pod miotłą, nie udzielając się zbytnio politycznie poza kasowaniem diet senatorskich, nikt mu krzywdy nie robił. I taki człowiek jest marszałkiem senatu..W każdym cywilizowanym kraju polityk na którego pada cień podejrzeń podaje się do dymisji....standardy PO są widocznie inne. za branie "dodatkowych" grubych pieniędzy to należy się katapulta z polityki. Oni już tak mają, że "im się to po prostu należy ". POgonić tą zarazę od wpływu na życie Polaków !!!
  • Wiemy, kto wydał wyrok, którym chwalą się „GW” i Łączewski! To Iwulski, który skazywał opozycjonistów w stanie wojennym!
    https://media.wplm.pl/thumbs/ODI1L3VfMS9jY183YzhhNS9wLzIwMjAvMDEvMDIvODI1LzUwMC8xM2MzMTVmMTFiYWM0ZTY5OWNiNmJkMjU5MWExYWZjNC5qcGVn.jpeg
    „Gazeta Wyborcza”, opisując dzisiaj wyrok Sądu Najwyższego, który uderza rzekomo w Izbę Dyscyplinarną i jej rozstrzygnięcia „zapomniała” o „drobnym” szczególe. Jak ustalił portal wPolityce.pl kontrowersyjne orzeczenie wydał zaledwie 3 - osobowy skład sędziowski, któremu przewodził Józef Iwulski. Ten kapitan Ludowego Wojska Polskiego(WSW)wydawał w stanie wojennym wyroki na przedstawicieli opozycji demokratycznej. „Gazeta Wyborcza” i jej dziennikarze nie mają szczęścia do „autorytetów”. W ostatnich latach wspierali oni m.in. Jakuba R., byłego szefa BGN, oskarżonego o gigantyczne łapownictwo w aferze reprywatyzacyjnej. Innym „idolem” jest mec. Robert Nowaczyk, także zamieszany w przekręty reprywatyzacyjne. Teraz redaktorzy z Czerskiej sięgnęli po Wojciecha Łączewskiego - byłego sędziego, któremu przed Świętami, śledczy postawili poważne zarzuty karne za m.in. składanie fałszywych zeznań. Źródło informacji najwyraźniej nie przeszkadzało „Wyborczej”, która dziś chwali się wyrokiem z 2005 roku, który przekazał „GW” właśnie Łączewski. Wyrok Sądu Najwyższego, to podobno „tarcza na bat Ziobry”, czyli Izbę Dyscyplinarną SN oraz dowód na to, że rozstrzygnięcia ID nie są ostateczne. Wprawdzie wyrok z 2005 roku dotyczy sądu dyscyplinarnego, a nie Izby Dyscyplinarnej (ta nie istniała w dniu wydania wyroku), ale to nie przeszkadza w egzaltowanych komentarzach autora publikacji.

    https://wpolityce.pl/p/642711
    Co ciekawe, w artykule Wojciecha Czuchnowskiego nie przeczytamy ani słowa o składzie sędziowskim, który rozstrzygał sprawę sędziego z 2005 roku. A szkoda! Sędzią sprawozdawcą był bowiem Józef Iwulski, który „wsławił”” się skazywaniem opozycjonistów w stanie wojennym. Pan sędzia długo nie mógł sobie przypomnieć o swoich dokonaniach w stanie wojennym i podnosił (słusznie), że był członkiem „Solidarności”. O „demokratycznych” i „apolitycznych” wyrokach Iwulskiego opowiadali działacze opozycji demokratycznej, którzy stali się ich ofiarami. Dostałem wyrok trzech lat bezwzględnego więzienia. Siedziałem na Montelupich; siedziałem w tzw. getcie, miejscu o zaostrzonym rygorze
    mówił w programie Minęła 20 TVPinfo Marian Stach, działacz opozycji niepodległościowej w PRL. O sprawach prowadzonych przez sędziego Józefa Iwulskiego informował też portal Onet. Chodziło m.in. o sprawę dotyczącą członka NSZZ „Solidarność”, który został skazany na trzy lata pozbawienia wolności za powielenie około 200 ulotek, które wzywały do strajku powszechnego. Sam Iwulski bronił się, że w niektórych sprawach zawierał zdanie odrębne, a w wyrokach brał pod uwagę zbliżającą się amnestię. To nie zmienia jednak faktu, że wiarygodność sędziego Iwulskiego jest przez wielu weteranów walki z komunizmem podważana, a on sam stawał przeciwko Izbie Dyscyplinarnej. To także jeden z najbardziej zaufanych sędziów prof. Małgorzaty Gersdorf. I Prezes Sądu Najwyższego. Pełni on funkcję Prezesa Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, który jest prawdziwym bastionem tzw. „kasty” sędziowskiej. To właśnie w tej Izbie zapadł szokujący wyrok 5 grudnia 2019 roku, który opierając się na błędnej analizie orzeczenia TSUE z 19 listopada 2019 roku, uznał, że Izba Dyscyplinarna SN nie jest sądem w rozumieniu prawa Unii Europejskiej oraz podważył umocowanie konstytucyjne KRS. Ta jawna próba ingerencji SN w działanie konstytucyjnych organów spotkała się z falą krytyki.

    https://wpolityce.pl/polityka/480258-skazywal-w-stanie-wojennym-a-dzis-jest-autorytetem-w-gw


    Ps...Oficer prowadzący nakazał sędzia wykonał no co się dziwicie……
    PiS zróbcie w końcu stan ZERO, bo inaczej ta chazarska czerwona zaraza ze swym klanem rodzinnym i chowem wsobnym będzie nas Polaków jeszcze długo gnębić. Należy przyjąć prostą zasadę: Prezydent powołał, Prezydent usuwa ze stanu/zawody sędziowskiego. Izba Dyscyplinarna powinna być przy urzędzie Prezydenta RP jako strażnika i gwaranta Konstytucji.
  • @kula Lis 69 12:49:55
    prochy robią swoje

    NITRAS ZASŁABŁ NA LOTNISKU


    Najważniejsze, co na to TSUE, Tusk, OTUA, i TVN24. Nie wiem, robić.

    8-))))))))
  • @Husky 20:14:28 za kogo się ten chazarski z metra cięty łapówkarz i śmieć się uważa?
    https://static.ftpn.pl/imgcache/750x430/c//uploads/cropit/15779724301d3a3fff9e90f37a15a1de260cc0b372d84baaa70a252bc91bb2349cd9e8b231.jpg

    "Ofensywa" Grodzkiego przybiera na sile. Wysłał list do Komisji Weneckiej ws. ustaw sądowych. Centrum Informacyjne Senatu poinformowało, że marszałek Tomasz Grodzki wysłał list do Komisji Weneckiej. W treści listu znajduje się prośba o opinię w sprawie nowelizacji ustaw sądowych. Marszałek Senatu Tomasz Grodzki wkrótce wybiera się na zaproszenie Viery Jourovej do Brukseli, gdzie zamierza rozmawiać nt. nowelizacji ustawy o sądach powszechnych, przyjętej 20 grudnia przez Sejm. Tymczasem, jak poinformowało Centrum Informacyjne Senatu, Grodzki wysłał list do Komisji Weneckiej. O wysłaniu listu do Komisji Weneckiej poinformowała wiceszefowa Centrum Informacyjnego Senatu Anna Godzwon. List marszałka Senatu został wysłany w poniedziałek 30 grudnia. Zawiera prośbę o sformułowanie opinii w sprawie nowelizacji ustaw sądowych, czyli uchwalonych w grudniu ub.r. w Sejmie zmian m.in. w Prawie o ustroju sądów powszechnych i w ustawie o Sądzie Najwyższym. Pierwsze o liście marszałka Senatu poinformowało Radio RMF.

    https://niezalezna.pl/304320-ofensywa-grodzkiego-przybiera-na-sile-wyslal-list-do-komisji-weneckiej-ws-ustaw-sadowych

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
242526272829