Gorące tematy: Iran i Irak vs USA Ryszard Opara: „AMEN” Fotowoltaika Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
111 postów 26903 komentarze

Kula Lis

kula Lis 69 - Zagorzały Antybolszewik herbu Jastrzębiec

Łączewski i „GW” znaleźli „tarczę na bat Ziobry”? Bzdura!

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Wyrok SN, którym się posługują nie ma nic wspólnego z Izbą Dyscyplinarną

                                                                                                                                                                                      2 stycznia 2020 roku czytelnicy „Gazety Wyborczej” dowiedzieć się z tekstu autorstwa Wojciecha Czuchnowskiego, że były sędzia Wojciech Łączewski, który niedawno usłyszał zarzuty m.in. za składanie fałszywych zeznań, przypomniał wyrok Sądu Najwyższego z 12 maja 2005 r., z którego ma rzekomo wynikać, że orzeczenia Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego nie są ostateczne i mogą być weryfikowane przez sądy powszechne. Problem w tym, że wywód Łączewskiego nie koresponduje z elementarnymi faktami, podobnie jak fotografia byłego sędziego wykonana nad szachownicą ze źle rozstawionymi figurami. Przeanalizowaliśmy pokrętną logikę przyjętą przez byłego sędziego i jego sojuszników w redakcji przy ulicy Czerskiej. Oto w ich ocenie wyrok SN „to może być ważna broń dla sędziów, którzy zostaną przez Izbę (Dyscyplinarną SN) ukarani. Będą mogli się odwoływać do normalnego sądu”. Orzeczenie przypomniane przez byłego sędziego zapadło w związku z kasacją wniesioną przez sędziego, którego w 2001 roku ówcześnie działający Sąd Dyscyplinarny pozbawił stanu spoczynku wraz z uposażeniem, karząc go w ten sposób za wykonywanie zawodu adwokata bez uprzedniej zgody prezesa sądu. SN wyrokiem tym orzekł m.in., że zarówno Sąd Dyscyplinarny, jak i orzekający później w sprawie Wyższy Sąd Dyscyplinarny nie były sądami sprawującymi wymiar sprawiedliwości w rozumieniu Konstytucji RP, dlatego też orzeczenie tych sądów o pozbawieniu prawa do stanu spoczynku wraz z prawem do uposażenia podlega ocenie sądu powszechnego co do zasadności i współmierności wymierzonej kary dyscyplinarnej. Rzetelna analiza tego wyroku nie potwierdza jednak rewelacji Łączewskiego. Przede wszystkim zauważyć należy, że wyrok ten dotyczył modelu postępowania dyscyplinarnego, które w chwili obecnej nie obowiązuje. Zgodnie z art. 175 ust. 1 Konstytucji RP z 1997 roku wymiar sprawiedliwości sprawują w Polsce Sąd Najwyższy, sądy powszechne, administracyjne i wojskowe. W wyroku z 12 maja 2005 roku Sąd Najwyższy uznał, że działające wcześniej – i orzekające w sprawie ww. sędziego, który wniósł kasację – Sąd Dyscyplinarny i Wyższy Sąd Dyscyplinarny nie były sądami w rozumieniu tego artykułu. A skoro tak – argumentował SN – to aby zapewnić wynikające z art. 45 ust. 1 Konstytucji RP prawo obywatela do rozpoznania jego sprawy przez właściwy sąd, orzeczenia ww. sądów dyscyplinarnych dotyczące stanu spoczynku i uposażenia sędziego muszą podlegać kontroli sądów sprawujących wymiar sprawiedliwości. Sugestia Wojciecha Łączewskiego, że orzeczenie SN może stanowić – jak to nazwała „Gazeta Wyborcza” – „tarczę na bat Ziobry”, czyli na powołaną reformą z 2017 roku Izbę Dyscyplinarną SN jest nonsensowne, ponieważ izba ta, jak sama nazwa zresztą wskazuje, ulokowana jest w strukturze sądu w rozumieniu art. 175 ust. 1 Konstytucji RP – czyli Sądu Najwyższego. W wyroku Sąd Najwyższy zaznaczył zresztą, że już reforma sądownictwa dyscyplinarnego z 2001 roku rozstrzygnęła negatywnie możliwość analogicznego wzruszania wyroków dyscyplinarnych. Łączewski czyni również inny błąd, mianowicie bezzasadnie przyjmuje, że wyrok dotyczący spraw dyscyplinarnych automatycznie zalazłby zastosowanie do wszystkich postępowań przed Izbą Dyscyplinarną SN. W rzeczywistości wyrok z 2005 r. nie miałby zastosowania do obecnych postępowań przed ID SN w sprawach z zakresu prawa pracy i przeniesienia w stan spoczynku. Z wystąpieniem Wojciecha Łączewskiego za pośrednictwem „Gazety Wyborczej” wiąże się jeszcze jedna trudność. Zarówno redakcja, jak i były sędzia są orędownikami stanowiska, zgodnie z którym Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego nie daje gwarancji niezawisłości. Trudno w takim razie zrozumieć na gruncie tego stanowiska – niezależnie od jego niedorzeczności – dlaczego były sędzia i redakcja uważają, że wyrok SN z 2005 r. może stanowić koło ratunkowe dla prawników, w sprawach których orzekała ID. Trudno, bowiem Sąd Najwyższy odnosząc się do statusu Sądu Dyscyplinarnego i Wyższego Sądu Dyscyplinarnego przyznał, że miały one atrybut niezawisłości. Tekst dotyczący „odkrycia” byłego sędziego Wojciecha Łączewskiego „Gazeta Wyborcza” opatrzyła jego zdjęciem nad szachownicą. Jak zauważyli internauci, figury na szachownicy stojące w pozycji wyjściowej zostały źle rozstawione. To symbol, w jak alternatywnej logice prawniczej pozostaje były sędzia i zwolennicy jego „odkryć”.                                                                                          

                                                                                                                                              https://wpolityce.pl/polityka/482030-laczewski-i-gw-znalezli-tarcze-na-bat-ziobry-bzdura                                                                                                                                                                                                                                      Ps...Jakie ma typowo polskie nazwisko, prawda? A jednak ma ono ok. 50 lat i nosi je tylko 13 osób czyli dwie rodziny. Bo to chazarski "wynalazek". Tusków jest ok. 800! A Łączewskich 13. Podobnie jak Schetynów czy Hermelińskich - po 6 szt. Konieczne pozdrowić brata Szechtera, może wspólnie coś wymyślą. A, że ciąży im intelektualnie nadal "duraczówka" i wykładowcy w onucach to "widać, słychać i czuć"! Łączewski na prawie zna się tak samo jak na szachach. Niech idzie grać w szachy, albo lepiej w warcaby lub chińczyka. Może nawet uda mu się pionki ustawić…1000 magistrów szantażuje państwo? Dyscyplinara i out. Nie poczujemy braku, przewlekają postępowania. Teraz protestowali, że reprezentują UE, której nawet hymnu nie znają, a hymnu RP też. Obcy, bezczelni, bezkarni i butni. 
 
 
 
   

KOMENTARZE

  • „Wyborcza” histerycznie broni sędziego Juszczyszyna:
    https://media.wplm.pl/thumbs/ODI1L3VfMS9jY184ZmM2NC9wLzIwMjAvMDEvMTUvODI1LzUwMC9kMzFlMGNlYjc5ZTI0MWVkYjkzZTM3Njg0OTRjMjcyMC5qcGVn.jpeg
    "Na własnej skórze poczuł, jak wygląda układ zamknięty stworzony przez Ziobrę". Roman Imielski z „Gazety Wyborczej” namalował prasową laurkę dla sędziego Pawła Juszczyszyna, który chciał podważyć konstytucyjne prerogatywy prezydenta i podważał nominację sędziowską kolegi. Tekst Imielskiego ocieka jednak banalną egzaltacją, a publicysta kreuje Juszczyszyna na męczennika praworządności. Juszczyszyn na własnej skórze poczuł, jak wygląda układ zamknięty stworzony przez Zbigniewa Ziobrę. Zastosował się do listopadowego wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE i postanowił sprawdzić, czy sędzia, który zajmował się sprawą w pierwszej instancji, został właściwie powołany na stanowisko przez nową Krajową Radę Sądownictwa. Gdy zażądał ujawnienia list poparcia dla jej członków, natychmiast spadły na niego szykany. Minister Ziobro odwołał go z delegacji do sądu okręgowego, a prezes sądu rejonowego Maciej Nawacki – nominat Ziobry i członek nowej KRS – odsunął go od orzekania. Juszczyszyn ma też sprawę dyscyplinarną, która może się zakończyć w nowej Izbie Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego obsadzonej przez nową KRS m.in. byłymi prokuratorami Ziobry czytamy w „Gazecie Wyborczej”. Autor komentarza nie rozumie, że podważanie powołania sędziego jest przekroczeniem uprawnień i próbą doprowadzenia do chaosu prawnego w Polsce. Imielski nie ma też chyba pojęcia o tym, że delegowanie i odwołanie z delegacji sędziego należy do uprawnień ministra sprawiedliwości, a sądy wielokrotnie orzekały w podobnych sprawach, zawsze opowiadając się po stronie szefa tego resortu (przykładem niech będzie sprawa sędziego Łukasza Piebiaka). Dzięki swojemu uporowi Juszczyszyn odniósł właśnie małe zwycięstwo – Kancelaria Sejmu zgodziła się na przejrzenie przez niego list do nowej KRS. Sędzia pojedzie w tej sprawie do Warszawy i dopiero wtedy dowiemy się, co przygotował dla niego PiS. Bo już nieraz „dobra zmiana” zwodziła w tej sprawie i kolejnym fortelem nie byłbym zdziwiony czytamy w felietonie Imielskiego. I znów Imielski manipuluje faktami. To Kancelaria Sejmu zaproponowała sędziemu Juszczyszynowi, by ten osobiście mógł przejrzał sporne listy poparcia. To żadne zwycięstwo kontrowersyjnego sędziego. O tym ruchu zadecydowała dobra wola Kancelarii Sejmu. Wraz z wprowadzeniem „ustawy kagańcowej” polski wymiar sprawiedliwości znajdzie się poza unijnym systemem gwarantującym sędziom niezawisłość i brak politycznych nacisków. Nie zmieni to faktu, że ludzie tacy jak Juszczyszyn są niezwykle groźni dla autorytarnych zapędów obozu rządzącego. Zamiast podkulić ogon, są niezawisłymi sędziami dumnymi z pełnionego urzędu podkreśla Roman Imielski w „Gazecie Wyborczej”. Autor nie zauważa, że działania sędziów pokroju Juszczyszyna, to prosta droga do wprowadzenia dualizmu (czytaj chaosu) w polskim systemie sądowniczym. Ci „komandosi kasty sędziowskiej” doskonale wiedzą co robią. Dla obrony przywilejów i dla politycznych sympatii poświęcą dobro wymiaru sprawiedliwości. Bez mrugnięcia.

    https://wpolityce.pl/polityka/482195-wyborcza-histerycznie-broni-sedziego-juszczyszyna

    Ps...Juszczyszyn resortowy kaściarz, syn trepa z LWP i ormowca od utrwalania władzy żydosowieckiej PRL. To uczucie, gdy już cię nikt nie chroni i musisz odpowiadać za własne czyny. Bezcenne! Juszczyszyn, to nie jest nazwisko o polskich korzeniach. Oczywistym jest, że tylko Polak będzie dbał o dobre imię swojej Ojczyzny i walczył dla dobra Polski i Polaków! To pokłosie działalności Stalina! Czy ten niejaki Juszczyszyn jest sędzią? Czy przypadkiem nie opiniowała go poprzednia KRS wobec której, jeszcze "PeOwski" TK orzekł, że jest niekonstytucyjna?! Co on poczuł? A co poczuli ludzie! skrzywdzeni niesprawiedliwymi wyrokami przez sędziego Juszczyszyna! A co czuł rolnik ograbiony dzięki sędziemu? Co czuła jego rodzina? Wobec tkiej tragedii dylematy tego pseudosędziego są bez znaczenia. Won z zawodu, bez emerytury!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
242526272829