Gorące tematy: Wybory 2020 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
134 posty 27551 komentarzy

Kula Lis

kula Lis 69 - Zagorzały Antybolszewik herbu Jastrzębiec

Kurator Nowak: Genderowe samorządy w natarciu.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Tam, gdzie rządzą partie opozycyjne, promuje się edukację gender

                                                                                                                                                                                 Ci, którzy dążą do nowego porządku świata muszą najpierw zawładnąć umysłami najmłodszych, bo to oni nadadzą nowy kształt społeczeństwom. Tak już się dzieje w wielu krajach np.: Zachodniej Europy - pisze małopolska kurator oświaty Barbara Nowak.

PEŁNA TREŚĆ TEKSTU:

W samorządach, gdzie rządzą partie opozycyjne, w ramach negowania polityki PiS, promuje się edukację gender. Ministerstwo Edukacji Narodowej realizuje politykę oświatową państwa i opracowuje podstawy programowe w szkołach. Tylko treści w nich zawarte mogą być przekazywane w szkole.

W 2017 r., wprowadzone dwa lata wcześniej zapisy antydyskryminacyjne, zostały wycofane. Tym samym ucięto jakiekolwiek dywagacje na temat realizacji komunikatów genderowych w polskich szkołach. Nie ma żadnych podstaw prawnych do nasączania programów edukacyjnych i wychowawczych treściami ideologii gender. Nie mają prawa bytu w naszych szkołach nienaukowe teorie, które zupełnie demolują zdroworozsądkowe spojrzenie na otaczający nas świat. Nikt nie może bezkarnie ubliżać inteligencji młodych Polaków wciskając im wyssane z palca Dummitta bajki o 56 płciach, faszerować mózgi dziecięce opowieściami zboczeńcy i przestępcy seksualnego Kinseya.

Ideologia gender bazuje nie na nauce ale na nienawiści do wszystkiego, co niesie ze sobą cywilizacja łacińska. Obrzydzeniem napawa wyznawców ideologii genderowej każdy porządek oparty na tradycji judeochrześcijańskiej i posiadający stabilizację, w której oblicze wczytany jest kod kulturowy. Niezmienne, choć trudne w realizacji zasady moralne, trwale usytuowane w dekalogu, rażą i mierżą tych, którzy dążą do zburzenia wszystkiego, co funkcjonuje sprawnie od wieków. Co w zamian proponują? Społeczeństwa bez zasad, bez reguł, nawet tych opartych na prawie natury. Nowe, które ma ogarnąć świat pod znanymi nam pojęciami ukryło inne znaczenia. Rodzina, okazuje się w pojęciu gender, związkiem dowolnych konfiguracji ludzi tej samej płci lub innych, które pozostają w sprzeczności z biologicznym wzorcem. Odbiera się jej podstawowe zadanie, czyli prokreację i odtwarzanie pokoleń.

Ideolodzy nowego totalitaryzmu już skutecznie zepsuli język, chcą podobnie rozmontować sprawnie funkcjonujący model społeczny, organizację państw. Ustrój demokratyczny, czyli rządy większości mają ustąpić przed destrukcją wprowadzaną na życzenie małych grup, często żądających zabezpieczenia potrzeb absolutnie sprzecznych z wartościami stanowiącymi fundament kulturowy państw cywilizacji łacińskiej. Przykładem jest przyjęcie jako reguły, zabijanie nienarodzonych i tych, którzy poprzez chorobę, nieporadność lub ze względu na wiek bądź chorobę, stwarzają problemy dla tych, co chcą cieszyć się życiem bez żadnych przeszkód. Zamiast szacunku do życia od poczęcia po naturalny jego koniec, proponuje antycywilizację śmierci. Przyjemność i „dobrostan”- to są wyznaczniki życia w świecie gender. Kolejne hasło demolujące nasz kod kulturowy ogłasza, że dzieci od urodzenia są seksualne i bezpłciowe. Płeć polecają wybrać dowolnie w każdym wieku. Taki przekaz promują wbrew zdrowemu rozsądkowi i nauce. Nie mogą powiedzieć tego wprost, bo przecież napotykają opór ludzi myślących zdroworozsądkowo, więc uciekają się do różnych forteli, ordynarnych kłamstw, gdzie wręcz na białe mówi się, że jest czarne.

Symulując zatroskanie o powszechny dostęp do wiedzy, nie postulują rozszerzenia obszarów wiedzy, czy też wyższego poziomu nauczania, lecz skupiają się na bombardowaniu dzieci, od tych najmłodszych informacjami z dziedziny seksu. Każą im skupiać się na odczuwaniu przyjemności płynącej z pobudzania sfer erogennych, dotykania siebie i innych, eksperymentowania seksualnego. Uboczne skutki, jak wypadek przy pracy należy eliminować sposobem. I tak, choroby weneryczne - prezerwatywami, niechciane ciążę - środkami antykoncepcyjnymi, a w razie gdyby i tak ciąża się zdarzyła, zawsze jest aborcja, szybka i bezpieczna, traktowana jako działanie prozdrowotne. Pomysł zajęcia się jedną z dziedzin życia ludzkiego, czyli sprawą seksualności człowieka – dostępem do edukacji, jest sam w sobie już potwornym oszustwem i perfidną manipulacją. Determinacja, z jaką środowiska genderowe walczą o wprowadzenie do szkół treści, które mają człowieka uczynić maszynką do odczuwania bodźców seksualnych, aby przyjemnie żyć, nie dziwi, gdy zdajemy sobie sprawę z ostatecznego celu przeformatowywania społeczeństwa. Młodzi ludzie wychowani wg zasad genderowych nie będą zainteresowani podejmowaniem zadań ważnych społecznie, czy politycznie. Łatwo będzie można nimi kierować.

Ci, którzy dążą do nowego porządku świata muszą najpierw zawładnąć umysłami najmłodszych, bo to oni nadadzą nowy kształt społeczeństwom. Tak już się dzieje w wielu krajach np.: Zachodniej Europy. Wystarczy popatrzeć na występy ich posłów w Parlamencie Europejskim. Z pełną powagą przyjmują rozróżnienie 56 płci, rozpatrując rzekome akty dyskryminacji, czy nietolerancji. Bronią drzew, ważek, a mordowanie nienarodzonych ludzi w ogóle ich nie zajmuje. Oni już przeszli genderowski kurs prania mózgów. Dziś usiłuje się Polskę, a zwłaszcza najmłodszych wciągnąć do tego, co Janusz Szewczak nazwał idiotokracją. Rolę pożytecznych idiotów w Polsce pełnią samorządy genderowskie. Świadomie, czy też nie, podejmują wyzwania niszczenia, całkiem dosłownie młodych Polaków. Seksualizujące programy, siłowo i z pogwałceniem prawa, wprowadzane do szkół mają właśnie taki cel. Jakże prosty jest podział w naszej Ojczyźnie! Tam, gdzie rządzi w samorządzie Platforma Obywatelska, sama bądź z lewicą, powstają programy seksualizujące dzieci, a tam gdzie rządzi PiS - nikt dzieci nie deprawuje. Tu, wręcz przeciwnie wprowadza się Kartę Praw Rodziny. Powtórzę raz jeszcze. Nauczanie i wychowanie jest uregulowane na szczeblu państwa. Polską racją stanu jest to, jak wykształcimy i wychowamy nowe pokolenia. Nie możemy pozwolić, aby wroga człowiekowi ideologia zapanowała nad umysłami dzieci tylko dlatego, że mieszkają w genderowskich samorządach, takich jak: Warszawa, Gdańsk, Poznań, Słupsk i inne. Nie jest tak, że atakujący rewolucjoniści spod znaku neomarksizmu muszą zwyciężyć.

To, że opanowali już wiele części świata i poprzez cenzurę kontrolują media jest tylko wygraną przez nich bitwą. W Hiszpanii, w Niemczech ludzie się budzą. Dziś się jednoczą i wyrażają swój sprzeciw. Płacą wysoką cenę za to, że chcą wychowywać dzieci w systemie wartości chrześcijańskich. Przerażeni są skutkami seksualizacji ich dzieci, obscenicznymi paradami dumy środowisk LGBTQ, a także brakiem wolności słowa, bo za krytykę działań genderowskich i odmowę posyłania dzieci na lekcje z technik seksu analnego, wsadzani są do więzień i szantażowani odbieraniem im dzieci. To już rys charakterystyczny dla totalitaryzmu. Państwo przejmuje wychowanie dzieci. Wszyscy obrońcy cywilizacji łacińskiej spoglądają z nadzieją na Polskę i Węgry. Jesteśmy enklawą wolności, gdzie prawo zapewnia poszanowanie godności człowieka, bezpieczeństwo Rodzinom. Wystarczy je tylko przestrzegać i stosować na co dzień. Wsparciem są coraz liczniejsze stowarzyszenia prorodzinne i te broniące bezpieczeństwa dzieci. Mamy po swojej stronie instytucję Kościoła Katolickiego, katolickie media i odważnych duchownych, takich jak arcybiskup Marek Jędraszewski, ojciec Tadeusz Rydzyk, którzy nie obawiają się mówić Prawdy. Jest szansa, aby to z Polski wyszła iskra odnowy zepsutego neomarksizmem świata. Polska była już przedmurzem chrześcijaństwa, powstrzymała bolszewizm, teraz przed Polakami nowe zadanie i zarazem wyzwanie. Pomóżmy Europie wrócić z cywilizacji neobarbarzyńskiej, antykulturowej do korzeni judeochrześcijańskich. Jak? Własnym przykładem. To jest możliwe! Wystarczy się nie bać! Wystarczy uwierzyć i działać!                                                                                          

https://wpolityce.pl/polityka/487458-kurator-nowak-genderowe-samorzady-w-natarciu

                                                                                                                            Ps..Tam gdzie rządzą samorządy składające się z opozycji gender ma się doskonale, bo policja osłania zboczeńców i pałuje ludzi protestujących przeciwko promocji dewiacji. Po to opozycji lewactwu i PO jest potrzebne rozbicie dzielnicowe Polski aby obcy mogli przejmować Polskę po województwie. Należy centralizować Polskę i odbierać samorządom szkoły i instytucje kultury. Z taką świadomością, to samorządowcy nie dorośli aby dać im "więcej władzy", jak się cały czas nawołuje. Ale taki sam problem "więcej władzy" dotyczy i uczelni i środowisk prawniczych czy lekarskich. Polski ustawodawca może w drodze ustawy całkowicie zakazać promowania ideologii gender. Ale w tej kwestii polski ustawodawca nadal śpi… Zło zwyciężą, gdy dobrzy ludzie są bierni. Co na to MEN? Co robią dyrektorzy szkół? Przecież gender nie jest w MEN-skim programie szkół? Kto wydaje zlecenia obowiązujące wszystkie szkoły? Samorząd nie ma uprawnień do ustalania programu szkół. Wszystkim szkołom prowadzącym program gender odjąć subwencją rządową niech utrzymuje je samorząd.

 
 
 
 
 
 
 
 
 

              

KOMENTARZE

  • To jedna z ważniejszych wypowiedzi dekady.
    Jeżeli ludzie nie zaczną mądrze głosować w trosce o przyszłość pokoleń a tylko na złość PiS to Polski nie będzie. O to postarają się spadkobiercy ateistycznych żydokomunistów i sodomici za sorosową kasę. Szkoła frankfurcka i współcześni marksiści kulturowi to główni propagatorzy dewiacji a finansuje ten ściek żydowski agent SS i Gestapo, zbrodniarz, oszust z dwoma zaocznymi wyrokami śmierci(Malezja i Filipiny) Soros. Zgadnijcie państwo co łączy szkołę frankfurcką, współ populizatorów gender i Sorosa? Jest Min.Edukacji, są kuratoria jest platforma programowa. Wszystkich którzy chcą deprawować dzieci do paki. A tych, którzy wykorzystują swoją pozycję polityczną wygnać z kraju na zawsze. Aby się obronić przed neokomunizmem, musimy się wydostać z UE. W przeciwnym wypadku będą na nas nakładane różne kary za niesubordynacje. Wymiar sprawiedliwości to dopiero początek.
  • @rowszan 10:49:54
    Komentować lewackiego idioty nie zamierzam, tylko twe wypociny usuwam Sajonara, szalom lewaku.
  • @@@@!
    https://media.wplm.pl/thumbs/ODI1L3VfMS9jY181NTNiZC9wLzIwMjAvMDIvMTgvODI1LzUwMy8yNzA4ZWE4NzIwMGY0YzZkODYwNjY2NDcxYmE3YTc4Mi5qcGVn.jpeg
    RPD publikuje oświadczenia dla rodziców. Spurek w histerii: "Ograniczanie prawa dzieci i młodzieży do rzetelnej edukacji seksualnej". „Rzecznik Praw Dziecka będzie rzecznikiem Episkopatu, a nie osobą stojącą na straży praw dzieci” napisała na Twitterze Sylwia Spurek. W ten sposób zaatakowała Mikołaja Pawlaka za publikacje oświadczeń, w których rodzice mogą wyrazić brak zgody na dodatkowe zajęcia dla ich dzieci z edukacji seksualnej.

    Oświadczenia dla rodziców
    Rzecznik Praw Dziecka opublikował na początku lutego na swojej stronie internetowej oświadczenia, w których rodzice mogą wyrazić brak zgody na udział ich dzieci w dodatkowych zajęciach z edukacji seksualnej, jeśli ich tematyka obejmuje: antykoncepcję, różnorodność seksualną, LGBT, homofobię, tożsamość płciową, gender lub inne zachowania sprzeczne z tradycyjnym modelem rodziny - w zakresie wykraczającym poza podstawy programowe dla przedmiotu „wychowanie do życia w rodzinie”.

    https://media.wplm.pl/thumbs/ODMweDYwMC9jY19iNzk1Yi9wLzIwMjAvMDIvMTgvNDAwLzUyMS9lMTkwMTE2ZmZkYmY0MjNkOTlhZTk0MjI1YzEzN2ZjNy5wbmc=.png

    W wywiadzie dla „Naszego Dziennika” Mikołaj Pawlak stwierdził kilka dni temu, że „oświadczenia muszą być respektowane przez wszystkie placówki”. Zaproponowałem treść oświadczenia dla rodziców, którzy nie zgadzają się na tego typu zajęcia. Ma ono być respektowane. Jeśli ktoś takiego oświadczenia nie będzie respektował, będzie podlegał odpowiedzialności zaznaczył Rzecznik. Jak przypomniał, „takie sytuacje trzeba zgłaszać do rzecznika praw dziecka, kuratora, czy dyrektora szkoły, bo nawet on ma obowiązek to respektować”. Zastawiam się, czy w najbliższym czasie nie zrobię wizyty gospodarskiej na takich zajęciach. Zobaczę, co jest przedstawiane dzieciom, jaki będzie popłoch. Tego typu zdarzenia, działalność samorządów jest bezprawna poinformował.

    https://bi.im-g.pl/im/8e/79/18/z25662094V,Kampania-przeciwko-programowi-edukacji-seksualnej-.jpg

    Sylwia Spurek oburzona
    Wydawałoby się, że nie ma nic złego w tym, że Rzecznik Praw Dziecka daje rodzicom możliwość wyboru w jakich dodatkowych zajęciach będą brały udział ich dzieci. To jednak nie spodobało się europosłance. Panie Rzeczniku @RPDPawlak ograniczanie prawa dzieci i młodzieży do rzetelnej edukacji seksualnej jest wyrządzaniem im krzywdy. Edukacja seksualna m.in. chroni najmłodszych przed zagrożeniami. To cywilizacyjny standard napisała Spurek. To było do przewidzenia, że obecny @RPDPawlak będzie rzecznikiem Episkopatu, a nie osobą stojącą na straży praw dzieci. Sprawa jest jasna, albo godność i bezpieczeństwo, albo samobójstwa i brak ochrony przed pedofilią dodała. Sylwia Spurek tym razem postanowiła zatroszczyć się o potrzeby dzieci i młodzieży. Widocznie uważa, że zna je lepiej niż ich rodzice. /PAP/brpd.gov.pl/Twitter

    Ps...Brawo dla RPD! Wyedukowane seksualnie dzieci w Anglii to zwiększona ilość ciąż nastolatek.
  • Radykalna rezolucja w europarlamencie. W treści dokumentu... postulaty proaborcyjne, gender i LGBT!
    https://static.ftpn.pl/imgcache/750x430/c//uploads/cropit/15820654931d3a3fff9e90f37a15a1de260cc0b37223320fe380b47143e3f3189eccdfe023.jpg

    Parlament Europejski uchwalił rezolucję w sprawie priorytetów Unii Europejskiej na 64. sesji Komisji ONZ ds. Statusu Kobiet. Eksperci Instytutu Ordo Iuris alarmują, że w dokumencie roi się od radykalnych postulatów. Znalazły się tam między innymi postulaty ideologii gender, zarzuty dotyczące rzekomego regresu praw kobiet, potępienie zakazu finansowania przez rząd USA organizacji proaborcyjnych czy wezwanie do pilnej ratyfikacji konwencji stambulskiej przez UE. Jak się okazuje, teraz główne założenia tego kontrowersyjnego dokumentu mają być forsowane przez Unię Europejską na sesji Komisji ONZ do spraw Statusu Kobiet. Rezolucja została uchwalona w ubiegły piątek. Sesja Komisji ONZ ds. Statusu Kobiet, której dotyczy dokument to doroczne wydarzenie w tym roku będzie miało wyjątkowy charakter a jego celem jest upamiętnienie 25-lecia przyjęcia Deklaracji Pekińskiej i Pekińskiej Platformy Działania na rzecz równouprawnienia kobiet wdrożonej w 1995 r. Ten niewiążący, lecz podpisany przez znaczną liczbę państw dokument stanowi do tej pory jeden z największych sukcesów ruchu feministycznego. Teraz natomiast europosłowie wezwali Radę UE do zapewnienia, aby żadne państwo unijne nie wyłamało się ze stanowiska prezentowanego przez UE na forum ONZ. Jakie dokładnie treści znalazły się w dokumencie? Jak wyliczają eksperci Ordo Iuris w uchwalonej rezolucji po raz kolejny padły stwierdzenia o rzekomym „zorganizowanym, niepokojącym ostrym sprzeciwie wobec praw kobiet i osób LGBTIQ+” m.in. w państwach członkowskich UE, przejawiającym się poprzez działalność „ruchów antygenderowych”. Jak wskazali autorzy rezolucji, ruchy te miałyby „ograniczać zdrowie oraz prawa seksualne i reprodukcyjne”, zakazywać „edukacji seksualnej i badań dotyczących problematyki płci” oraz wspierać „oszczercze kampanie przeciwko konwencji stambulskiej” (pkt G). To, co PE nazywa „ruchami antygenderowymi” jest w rzeczywistości ogromną grupą obywateli krajów Europy, odrzucających ideologię gender i LGBT, stojących na straży poszanowania prawa do życia od poczęcia, wolności sumienia, wolności słowa, autonomii rodziny i prawa do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami zauważają eksperci Ordo Iuris. Sporo miejsca poświęcono na krytykę ustawodawstwa regulującego dostęp do antykoncepcji (pkt N) i kwestie związane z brakiem legalizacji aborcji. Jak się okazuje, w przyjętej rezolucji Paralament Europejski uznaje na przykład, że dostęp do „bezpiecznych i legalnych usług aborcyjnych to ważne elementy ratujące życie kobiet” (pkt ab), zaś „odmowa świadczenia usług w zakresie zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego oraz związanych z tym praw stanowi formę przemocy wobec kobiet” (pkt L). Ponadto, po raz kolejny PE potępił obowiązującą w Stanach Zjednoczonych tzw. zasadę „global gag rule”. Zakazuje ona przyznawania przez rząd amerykański środków finansowych organizacjom, które świadczą „usługi” aborcyjne, zajmują się doradztwem i konsultacjami w zakresie aborcji lub lobbingiem mającym na celu ustanawianie przepisów umożliwiających uśmiercanie nienarodzonych dzieci. Jednocześnie Parlament Europejski zaapelował, aby ciężar finansowania organizacji proaborcyjnych wzięły na siebie państwa unijne i UE (pkt n). A jak wygląda poruszona w dokumencie kwestia edukacji seksualnej? Autorzy rezolucji mają na nią dość osobliwy pomysł. Ma ona m.in. „obejmować takie tematy jak orientacja seksualna i tożsamość płciowa, wyrażanie płci, normy płciowe” oraz zapewniać informacje o dostępie do „bezpiecznej i legalnej aborcji” (pkt ac). To jeszcze nie koniec. Jak ujawnia Instytut Ordo Iuris, w rezolucji znajduje się również wezwanie skierowane do Rady UE, w którym europarlamentarzyści domagają się, by przyjęła jednolite stanowisko na nadchodzącą Komisję ONZ ds. statusu kobiet. Postuluje on m.in., by Rada UE podjęła zdecydowane działania w celu jednoznacznego potępienia rzekomego sprzeciwu wobec równouprawnienia płci i środków podważających prawa kobiet, autonomię i emancypację w każdej dziedzinie (pkt c). W ocenie ekspertów Instytutu, apel ten jest równoznaczny z wywarciem presji, aby żadne państwo członkowskie UE nie sprzeciwiło się na sesji Komisji ONZ ds. Statusu Kobiet m.in. postulatom proaborcyjnym, które popiera Unia Europejska. Parlament Europejski wydaje coraz bardziej radykalne stanowiska, podważające prawo do życia, wolność słowa i poglądów czy prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Niepokój budzą zarówno próby wywarcia nacisku na państwa unijne, aby przyjęły postulaty środowisk feministycznych, jak i wymuszenia na rządach, aby na forum międzynarodowym prezentowały stanowisko spójne z unijnym - mimo odmiennych poglądów. Liczymy na większe zaangażowanie Polski w zakresie obrony prawa do życia na każdym etapie rozwoju oraz ochrony rodziny zarówno na forum ONZ, jak i w ramach UE tłumaczy Magdalena Olek, Zastępca Dyrektora Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris.
    https://niezalezna.pl/311620-radykalna-rezolucja-w-europarlamencie-w-tresci-dokumentu-postulaty-proaborcyjne-gender-i-lgbt

    Ps...Czas wyjść z Unii. Trzeba wysiadać z tego tramwaju "równości" zanim nas zgładzą. Niech sami taplają się w swoim bagnie. Nikt nie będzie rozkazywał nam wypaczać naszych dzieci ich chorymi ideologiami. Wara od naszych dzieci. Żydolewacka, pedalska, zbankrutowana tak politycznie jak i gospodarczo Unia to już tylko żywy trup. To już ostatni bój towarzyszy. Dalej już nic nie ma. Zostaje samozagłada. I trochę chorych pederastów i pedofili. Europa się odrodzi na zgliszczach komuszego chlewu. To są przestępcy, agent SS i Gestapo, żydowski zbrodniarz i oszust z dwoma KSami zaocznymi(Malezja i Filipiny) Soros diabeł ich kupił, wpakował w nich kasę z giełdy. Zarabia w weekend, kiedy na walucie w piątek na zamknięciu jest dywergencja. PE został opanowany przez żydokomunistów, pedałów, lesby, transy i innych zboków...A to jeszcze tylko krok od nowego totalitaryzmu na wzór CCCP. Można podejrzewać, ze powołają odpowiednik Czeka i będą mordować przeciwników "równouprawnienia"! Czy ludziom w Europie mózg odjęło? Idą droga ku samozagładzie....No to sobie brukselka pogrywa, jak się już nawet do spraw wewnętrznych USA miesza. ["Jestem dwumetrowym facetem, ale czuje się kobietą i czuję, że jestem dyskryminowana w pracy. Macie mnie awansować, albo się spotkamy w sądzie." Tak to ma wyglądać? Tak samo będą się bronić od przestępstw seksualnych twierdząc, że czuje że jest inną płcią?] Już tłumaczę; kobietami można łatwo manipulować. kobieta należy już do nich. Kobieta jest ich własnością. Pod płaszczykiem troski i równo uprawnienia. Kobieta już nie potrzebuje mężczyzny. Również dzieci należą do nich. Będą je mogli zabijać. Mężczyzn na razie boją się ruszyć. Ale część z nich zniewieścieje i się podda. Mężczyzna został już sam i patrzy na ten obłęd zastanawia się co tu dalej robić. Drogi kobiety i mężczyzny rozchodzą się po tysiącach lat wspólnej wędrówki. Jeżeli PiS jest za pozostaniem w tym opętanym przez diabła kołchozie, to niech jego europosłowie walczą o to, co jest podstawą polskiej kultury i tożsamości. W innym wypadku należy OLAĆ wymysły sowicie opłacanej unijnej HOŁOTY. Głosowałem przeciwko Moskwie - BIS czyli Brukseli i miałem rację. Precz z pedalstwem i lesbami z Brukseli. Dlaczego Polska nie wypowiedziała dotąd Konwencji Stambulskiej podpisanej przez nierząd Tuska? Okłamaliście nas hipokryci, bo to było obiecane! Czas skończyć z samowolą KE i RE. Jeżeli lewactwo tego nie zrozumie to będą mieć igrzyska i kryteria uliczne w Europie kto pierwszy wskoczy do Atlantyku w ucieczce przed wściekłością Narodów!

    Ps..II..Czas na założenie kagańca samorządom..Po podjęciu uchwały przez Radę Miasta o przyjęciu "Karty równości" w Poznaniu pederaści, lesby, transy i inne zboki będą uczyć rodziców jak mają wychowywać własne dzieci i co to jest rodzina. Kobietom wmawiać, że jak wychowują dzieci to są pokrzywdzone. Czy kobiety żeby mieć równe emerytury z mężczyznami dostaną zakaz życia dłużej niż mężczyźni żeby obliczać według równego czasu życia? Kobietom wmawiać, że jak wychowują dzieci to są pokrzywdzone. Czy kobiety żeby mieć równe emerytury z mężczyznami dostaną zakaz życia dłużej niż mężczyźni żeby obliczać według równego czasu życia?
  • @@@@!
    Jaki: Próbują z Polski zrobić powiat unijny. Za chwilę UE będzie chciała narzucić nam wprowadzenie „małżeństw” homoseksualnych. Co w tym wszystkim jest najgorsze, to że oni po prostu próbują zrobić z Polski jakiś taki powiat unijny, gdzie tylko przychodzą jakieś polecenia, że Polska nie ma już prawa tworzenia własnego prawodawstwa. Za chwilę się okaże, że równie dobrze można nam z Unii Europejskiej narzucić zakaz budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego, wprowadzenie „małżeństw” homoseksualnych z adopcją dzieci itd. Dlatego to jest ten moment, w którym nie możemy się zgodzić powiedział w rozmowie z portalem wPolityce.pl eurodeputowany Patryk Jaki
    https://wpolityce.pl/polityka/487683-nasz-wywiad-jaki-probuja-z-polski-zrobic-powiat-unijny
  • @@@@! Ważne!
    Wstrząsający raport o systemowej krzywdzie rozdzielanych rodzin. Szanowni Państwo, zdarzenia, które opiszę Państwu w dzisiejszym liście, wydają się być scenariuszem mocnego filmu akcji. To jednak prawdziwe historie Polaków, którzy przeszli przez piekło i musieli uciec z Norwegii do Polski przed ścigającym ich dzieci norweskim urzędem Barnevernet. Tak było z rodziną Pani Karoliny i Pana Macieja. Aby dostać się do Ojczyzny i uniknąć traumy przymusowej rozłąki z czworgiem swoich dzieci, zmuszeni byli błyskawicznie zorganizować cały łańcuch transportu. Podczas ucieczki wyrzucali namierzane telefony do morza, zmieniali samochody, unikali autostrad i ukrywali się w klasztorze. Wszystko po to, by nie stracić na zawsze swoich dzieci. Rodzice podjęli ten niewyobrażalny wysiłek i ryzyko, bo wiedzieli, że w Polsce odnajdą bezpieczne schronienie oraz skuteczną pomoc prawników Ordo Iuris. Ta i inne batalie, które przez ostatnie lata stoczyliśmy z norweskim systemem opieki społecznej, przyniosły konkretne skutki i przyczyniły się do tego, że na forum międzynarodowym głośno wybrzmiała ukrywana prawda, że w Norwegii masowo łamie się prawa człowieka. Zwieńczeniem dotychczasowych wysiłków jest pierwszy na świecie raport ujawniający patologie norweskiego Urzędu ds. Praw Dzieci Barnevernet. Jego prezentacja w Oslo zgromadziła norweskich obrońców praw człowieka, adwokatów i działaczy społecznych, którzy wyrażali wdzięczność Polakom za trud obrony rodzin w Norwegii. Udowadniamy, że tym razem to Norwegia powinna czerpać przykład z Polski. A przecież jeszcze kilka lat temu norweski system Barnevernet przedstawiano w Polsce jako wzór do naśladowania dla opieki społecznej i sądów rodzinnych. Dzięki naszemu zaangażowaniu zagrożenie importem norweskiego systemu do Polski staje się przeszłością, a Norwegia musi tłumaczyć się na forum międzynarodowym z naruszeń praw człowieka. Od wielu lat pomagamy rodzinom, które walczą z okrytym złą sławą urzędem Barnevernet. Wielu polskich rodziców szybko zrozumiało, że jedynym wyjściem jest powrót do kraju i uzyskanie pomocy prawników Ordo Iuris. Tak było ze wspomnianą już przeze mnie rodziną z Pomorza, wychowującą w Norwegii czworo dzieci.

    Brawurowa ucieczka
    Barnevernet zainteresował się wielodzietną rodziną dlatego, że 9-letnia córka po dwóch latach nacisków nauczycielki odpowiedziała twierdząco na pytanie, czy rodzice stosują w domu przemoc. To wystarczyło, by natychmiast zabrać dzieci aż na osiem miesięcy! Choć postępowanie wszczęte w tej sprawie nie potwierdziło przemocy w domu państwa Karoliny i Macieja, urzędnicy nie dali za wygraną i skierowali rodzinę do ośrodka obserwacyjnego, w którym szereg kamer i mikrofonów 24 godziny na dobę śledził każdy ich ruch, non stop oceniając ich kompetencje do zajmowania się własnymi dziećmi. Rodzice nie mieli złudzeń – wiedzieli, że nie mają szans z bezlitosnym urzędem. Wtedy właśnie pod pretekstem wyjścia na spacer z dziećmi podjęli się brawurowej ucieczki do Polski. Stanowcza reakcja prawników
    Przez lata wypracowaliśmy standardy szybkiego działania w tego typu sytuacjach. Niezwłocznie po przekroczeniu granicy przez państwa Karolinę i Macieja zawiadomiliśmy norweskich urzędników, że z chwilą powrotu rodziny do ojczyzny Norwegia traci nad uciekinierami wszelką jurysdykcję. Wynika to wprost z postanowień konwencji haskiej z 1996 r.
    Dzięki serii podobnych interwencji polskie służby mundurowe jak policja czy straż graniczna już nie wierzą norweskim partnerom na słowo i nie próbują ani zatrzymywać rodzin, ani nie uważają ich za przestępców. To nasze interwencje sprawiły, że od dwóch lat strona polska nie informuje Norwegów o miejscu pobytu uciekających do Polski rodzin. Tak też było w przypadku rodziny pani Karoliny i pana Macieja. Norwegowie starali się różnymi, niekiedy wręcz groteskowymi sposobami, ustalić miejsce pobytu Polaków. Dzisiaj już tylko uśmiech politowania budzi wspomnienie listu wysłanego przez nich do Ordo Iuris, w którym prosili o adres, twierdząc, że chcą… przekazać dzieciom album ze zdjęciami.
    Determinacja i odwaga polskich rodziców, w połączeniu z naszym wsparciem prawnym sprawiły, że dzisiaj rodzice i czwórka dzieci mogą się już czuć bezpiecznie.

    Zabrali dziewczynkę na ponad trzy lata
    Koszmaru rozłąki – i to wieloletniej — nie uniknęli również inni nasi Beneficjenci. Dramat rodziny z Tarnowa miał swój początek w sylwestra na przełomie 2015 i 2016 roku. Wtedy to matka z córką obserwujące fajerwerki zostały zaczepione przez agresywną grupę pijanej młodzieży. Kobieta wezwała norweską policję. Podczas spisywania zeznań policjanci dostrzegli na stole otwartego szampana. Na tej podstawie uznali, że rodzice borykają się z problemem alkoholowym i zawiadomili Barnevernet. Wtedy norwescy urzędnicy siłą odebrali dziewczynkę i umieścili ją w pogotowiu opiekuńczym. Dziecko wróciło do rodziców dopiero po ponad trzech latach rozłąki. W imieniu matki dziecka wnieśliśmy akt oskarżenia przeciwko urzędnikom Barnevernet, którzy przekroczyli swoje uprawnienia. Ta sprawa ma charakter precedensowy – nigdy wcześniej żaden zagraniczny urzędnik nie odpowiadał karnie przed polskim sądem za niezasadne rozbijanie polskich rodzin. Jestem przekonany, że to jedyny sposób, by urzędnicy bezzasadnie doprowadzający do tak niewyobrażalnej traumy ponieśli przykładną karę.

    Mówili nam: „To niemożliwe”
    Ale nie tylko Polacy liczą na pomoc prawników naszego Instytutu. Przypomnę głośną sprawę Norweżki Silje Garmo, która wraz ze swoją córką Eirą uciekła przed Barnevernet do Polski i zgłosiła się do naszych prawników. Gdy podjęliśmy się obrony Silje, nikt nie wróżył nam sukcesu. Na długo zapadły mi w pamięć słowa urzędnika Ministerstwa Spraw Zagranicznych, który na pierwszym spotkaniu w tej sprawie powiedział „Jak to? W Norwegii łamane są prawa człowieka? To niemożliwe, przecież to ojczyzna praw człowieka!”. Jednak po dwóch latach wyjaśnień, składanych dowodów i działań międzynarodowych udało się uzyskać wsparcie polskiego rządu, a Silje i jej córka otrzymały azyl. Był to pierwszy azyl dla obywatela Norwegii od czasów II wojny światowej. Ujawniliśmy skalę nadużyć. Ta sprawa wpisała się w szereg wydarzeń, które pociągnęły za sobą zmianę w międzynarodowej ocenie norweskiego systemu Barnevernet. Dostrzeżono wreszcie to, o czym alarmowaliśmy już od dawna, że Norwegia łamie traktaty w zakresie ochrony praw człowieka, w tym prawa dzieci potwierdzone w Konwencji o prawach dziecka. W czasie, gdy prowadziliśmy sprawy kolejnych polskich rodzin prześladowanych przez Barnevernet, gdy decydowały się losy azylu dla Silje i małej Eiry, głos w sprawie Norwegii zabrała społeczność międzynarodowa. W 2018 roku Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy przyjęło rezolucję potwierdzającą, że na mocy międzynarodowych traktatów odebranie dziecka z domu rodziców jest możliwe jedynie w ostateczności, gdy wszystkie inne środki zawodzą, a dobro dziecka wciąż jest zagrożone. Autor rezolucji dwukrotnie w tym czasie gościł na organizowanych przez nas wydarzeniach. Krytyka formułowana wobec Norwegii nabrała mocy.
    Również Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł w dwóch kolejnych sprawach, że norweski system odbierania dzieci łamie jedno z podstawowych praw człowieka, czyli zasadę poszanowania życia rodzinnego, gdyż zaprojektowany jest tak, aby odebrane dziecko było długotrwale odseparowane od rodziców i jak najszybciej straciło więź z biologiczną rodziną. Pierwszy na świecie raport obnażający patologie Barnevernet. Podsumowaniem naszych analiz i kilkuletnich prac jest pierwszy na świecie kompleksowy raport pod redakcją dra Tymoteusza Zycha, r. pr. Bartosza Zalewskiego i moją wykazujący, że w Norwegii dochodzi do systemowego łamania praw człowieka. Od jednego z norweskich prawników usłyszałem, że po raz pierwszy spór o przestrzeganie praw człowieka przeniesiono na grunt norweski.

    Zakaz religii, zakaz języka, zakaz polskości
    W raporcie wskazaliśmy główne mechanizmy opresyjnego wobec rodzin systemu i ujawniliśmy jego zasadnicze patologie. Skupiliśmy się także na bardzo istotnym dla 200-tysięcznej Polonii norweskiej wątku dotyczącym kulturowej i etnicznej dyskryminacji Polaków. Raport potwierdził napływające do nas od dawna niepokojące sygnały, że dzieci odbierane polskim rodzinom zmuszane są do mówienia wyłącznie po norwesku, czasem zakazuje im się nawet modlitwy, kultywowania swoich narodowych tradycji, a przede wszystkim kontaktów z rodziną. Znamy przypadki zakazu przystąpienia do pierwszej Komunii św. po odebraniu dziecka jego rodzicom. W raporcie dowiedliśmy, że polskie dzieci są często wywożone w głąb Norwegii, by maksymalnie utrudnić kontakt z rodzicami i jak najszybciej zniszczyć łączące ich z nimi więzi. Powszechnie stosowaną praktyką wobec Polaków jest udzielanie rodzicom zgody na zaledwie trzy - cztery krótkie spotkania z dziećmi w ciągu roku. Choć brzmi to niewyobrażalne, norweski Sąd Najwyższy uznaje taką częstotliwość spotkań za dostateczne zabezpieczenie więzi rodzinnych. Spotkania odbywają się oczywiście w pomieszczeniach, w których każde słowo rejestrują mikrofony, a każdy gest – kamery. W jednej ze spraw opisanych w raporcie urzędnicy interweniowali, gdy matka chciała pomodlić się z dzieckiem, by przypomnieć mu dom, w którym taka modlitwa była codziennością.

    Premiera raportu w Oslo
    Wszystkie te sprawy opisaliśmy w naszym raporcie, który 21 stycznia został zaprezentowany przeze mnie, adw. Filipa Wołoszczaka i r. pr. Bartosza Zalewskiego w Oslo. W prezentacji, poza obrońcami praw człowieka i adwokatami reprezentującymi rodziny przed Trybunałem Praw Człowieka, wzięli udział również przedstawiciele norweskiego rządu i urzędu nadzorującego Barnevernet. Chociaż oczywiście byli krytycznie nastawieni do naszych wniosków, to po raz pierwszy ustosunkowali się do zarzutów. To wyraźny znak zmiany po stronie urzędników, którzy do tej pory nie odpowiadali na nasze zaproszenia do zajęcia stanowiska i współpracy. Jestem przekonany, że publikacja raportu będzie miała ogromne znaczenie dla 24 postępowań toczących się przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, do których przystąpiliśmy i w których polscy i norwescy rodzice skarżą się na nieludzkie traktowanie, rozbijanie rodzin i wynaradawianie dzieci. Dzięki naszym analizom i raportowi mam pewność, że sztaby norweskich prawników, które przybywają na rozprawy w Strasburgu, nie będą w stanie zafałszować rzeczywistości i Norwegia zostanie w końcu rozliczona z łamania europejskich standardów w zakresie ochrony rodziny. Skompromitowany system norweski nie będzie już kopiowany do Polski. Będzie to miało bezpośredni wpływ na Polskę, ponieważ jeszcze kilka lat temu to właśnie Norwegowie starali się wykazać, że skupienie na rodzinie jest rzekomo wadą polskiego systemu prawa rodzinnego. Efektem było wprowadzenie w 2010 r. do polskiego prawa wielu norweskich rozwiązań w zakresie odbierania dzieci. Od tej pory norwescy urzędnicy szkolili polskich kuratorów i pracowników opieki społecznej, a opresyjny norweski system przedstawiano w Polsce jako wzór do naśladowania. Dzięki milionom złotych sowicie płynącym z funduszy norweskich zmierzano do jednego celu – przekształcenia polskiego systemu prawa rodzinnego na podobieństwo systemów skandynawskich. Skutki były opłakane. Dlatego niemal natychmiast po powołaniu Ordo Iuris zaczęliśmy przyjmować setki spraw rodzin zagrożonych trwałym odebraniem dzieci w Polsce. Szybko zorientowaliśmy się, że wiele z patologii polskiego systemu wynika z zapatrzenia i bezmyślnego kopiowania rozwiązań norweskich. Aby trwale pomóc polskim rodzinom, musieliśmy wykazać jak bardzo ten „norweski wzór” narusza dobro dziecka i prowadzi do krzywdy rodzin.
    Opublikowany raport i nadchodzące 24 sprawy przed Trybunałem Praw Człowieka są zwieńczeniem naszej pracy. Dzięki wsparciu naszych Darczyńców możemy trwale ochronić Polskę i polskie rodziny przed norweskim systemem. Polacy rozliczają Norwegów z przestrzegania praw człowieka. Dziś to już nie norweski system ma być importowany do Polski, ale to właśnie Polacy udowadniają, że norweskie rozwiązania łamią prawa człowieka, a międzynarodowy nacisk Trybunału w Strasburgu, rezolucja Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy i głos opinii publicznej poruszonej sprawą Silje i dramatem innych rodzin wymusza na Norwegach konieczne zmiany. To z kolei przekłada się na konkretne skutki i upewnia mnie w przekonaniu, że warto było podjąć ten trud. Od kilku miesięcy trwa debata nad zmianą norweskiego systemu prawa rodzinnego i jestem przekonany, że nasz raport zaprezentowany w Oslo stanie się dla niej ważnym punktem odniesienia.
    Jeżeli Norwegia odrzuci koszmarne dziedzictwo dziesiątek lat systemu Barnevernet, zakończy się także potężny nacisk i hojne dotacje na wdrażanie podobnych rozwiązań w Polsce i innych krajach Europy Środkowej. Wszystkie te wytężone działania nie byłyby możliwe, gdyby nie wsparcie naszych Darczyńców. To dzięki nim możemy podejmować wysiłki, które pomogą obronić polskie rodziny – zarówno w Norwegii, jak i w Polsce, przed traumą przymusowej rozłąki, a także nieludzkim traktowaniem. Bardzo im za to dziękuję! Przystąpienie do 24 spraw przeciwko Norwegii przed Trybunałem w Strasburgu to dla Instytutu poważny wysiłek finansowy, ale musimy to zrobić, by dokończyć dzieła ochrony Polski przed importem norweskich rozwiązań. Wierzę, że z Państwa pomocą damy radę.

    Z wyrazami szacunku adw. Jerzy Kwaśniewski
    P.S. Publikacja raportu jest ważnym punktem w naszej batalii o przestrzeganie praw człowieka, ale jej nie kończy. Cały czas w Norwegii, w Polsce i w Strasburgu prowadzimy sprawy Polaków prześladowanych przez Barnevernet. Nieustannie musimy się również mierzyć z dramatycznymi skutkami wdrożenia norweskich rozwiązań do polskiego systemu opieki społecznej i pieczy zastępczej. Jednak liczymy, że dzięki raportowi, a także poparciu głównych instytucji europejskich, które udało nam się zdobyć dla naszych postulatów, w najbliższej przyszłości uda się doprowadzić do zasadniczych zmian w funkcjonowaniu Barnevernet.
  • Dorota Kania UJAWNIA: Tęczowy terror w natarciu! „Idziemy po wasze dzieci”
    https://static.ftpn.pl/imgcache/750x430/c//uploads/cropit/15826702861d3a3fff9e90f37a15a1de260cc0b37200744dd7bd366de38b54749d8b5484c3.jpg
    W najnowszym wydaniu programu „Koniec systemu” Dorota Kania zwróciła uwagę że samorządy, które wprowadziły lub chcą wprowadzić Kartę Praw Rodzin oraz podejmują działania przeciwko nachalnej promocji LGBT znalazły się na celowniku „tęczowych terrorystów”. Małopolska Kurator Oświaty Barbara Nowak nie ma najmniejszych wątpliwości, że w kontekście nasilenia agresywnych działań środowisk LGBT w ciągu ostatnich lat, możemy mówić już o „zdecydowanej inwazji”. W Polsce trwa ofensywa „tęczowych terrorystów”, którzy wyszukują miasta, szkoły i gminy, gdzie mieszkańcy nie życzą sobie promocji LGBT. Atakowane są zwłaszcza te miejscowości, które wprowadziły lub zamierzają wprowadzić Kartę Praw Rodzin. Samorządowcy dostają pisma, w których straszy się ich odebraniem funduszy unijnych, co jest oczywiście wierutną bzdurą. Atak przypuściły także lewackie media, które wzywają do zrywania współpracy z gminami, które wprowadziły uchwałę, że są wolne od ideologii LGBT.
    https://youtu.be/SFeR5R5zGwg
    Za każdym razem, gdy mówię cokolwiek o zagrożeniach dla dzieci a przecież nie występuję przeciwko osobom LGBT, mówię tylko o tym, jak szkodliwa jest ideologia gender i ideologia LGBT odzywają się środowiska LGBT, które mnie atakują. Zupełnie bez sensu wyjaśnia Barbara Nowak. Dorota Kania zwróciła uwagę, że w ciągu ostatnich lat doszło do istnego „wysypu” agresywnych działań środowisk LGBT. Oczywiście, to jest już zdecydowana inwazja. To wkraczanie bezpośrednio do szkół, sięganie po nasze dzieci, zupełnie bez żadnej otoczki. Jest to widoczne w bardzo wielu miejscach w całej Polsce. Najgłośniejsza była warszawska deklaracja i poparcie pana prezydenta Trzaskowskiego, a w praktyce jest to zapowiedź: „Idziemy po wasze dzieci”. Te cele są realizacją ideologii marksistowskiej w nowym wydaniu. To bardzo groźne, może nawet groźniejsze niż za czasów samego Marksa i jego następców. W tamtych czasach były przecież zupełnie inne możliwości działania, a dziś są zupełnie inne. Mamy internet, mamy szeroki dostęp do kultury. Ideologia gender zawładnęła już przecież naszą kulturą, stara się wejść w naukę. Mamy już nawet studia genderowe mówiła małopolska kurator oświaty w programie „Koniec systemu”.
    https://youtu.be/eEPJuWTCoo4
    Więcej na ten temat w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”:
    Poniżej publikujemy treść Samorządowej Karty Rodzin:
    Rodzina jest fundamentem ładu społecznego i podstawową wspólnotą społeczną, która stanowi optymalne środowisko rozwoju człowieka. Jest niezbędnym oparciem dla wszystkich swoich członków, szczególnie najmłodszych i najstarszych. Żadna zbiorowość nie jest w stanie realizować dobra wspólnego bez udziału rodzin. To od ich dobrego funkcjonowania zależy nasza przyszłość. Samorząd terytorialny jest fundamentem państwa prawnego. Stanowczo sprzeciwiamy się podważaniu na poziomie samorządowym gwarantowanych konstytucyjnie praw rodzin, w tym praw rodziców i dzieci, oraz ustrojowej pozycji małżeństwa.
    Opowiadamy się po stronie wartości poświadczonych w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej – tożsamości małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, rodziny, rodzicielstwa i macierzyństwa (art. 18), prawa do ochrony życia rodzinnego (art. 47), prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami (art. 48 ust. 1) oraz prawa dziecka do ochrony przed demoralizacją (art. 72 ust. 1).
    Wzywamy wszystkie osoby, rodziny, zrzeszenia oraz samorządy, by przystąpiły do niniejszej Karty oraz przyłączyły się do obrony tych wartości, starając się zapewnić ich poszanowanie poprzez wydanie aktów prawnych i podjęcie działań wprowadzających zawarte w niej rozwiązania.
    I. PRAWA RODZICÓW I DOBRO DZIECKA W SZKOLE ORAZ PRZEDSZKOLU
    Konstytucyjna zasada pomocniczości „umacniająca uprawnienia obywateli i ich wspólnot” odniesiona do podstawowej wspólnoty obywateli i komórki społecznej, jaką jest rodzina, jest konkretyzowana w konstytucyjnym prawie rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Zadaniem instytucji oświaty jest wspomaganie wychowawczej roli rodziny w sposób, który nie koliduje z konstytucyjnymi prawami rodziców (art. 1 pkt 2 ustawy – Prawo oświatowe [1]). Rolą oświaty nie jest zastępowanie wychowania rodzinnego. Niestety, w praktyce nawet ustawowo gwarantowane prawa rodziców są bardzo często ignorowane w toku wychowania szkolnego i przedszkolnego.
    Dlatego konieczne jest przyjęcie przez samorządy „Kodeksu dobrych praktyk”, zawierającego zbiór wzorcowych rozwiązań pokazujących, jak praca wychowawcza szkół może zostać zorganizowana w oparciu o zasadę ich pomocniczości wychowawczej wobec rodziny. Chociaż dokument taki nie będzie miał wiążącego charakteru, może w zasadniczy sposób wpłynąć na budowę kultury organizacyjnej szkół prowadzonych przez samorząd.
    W szkołach samorządowych muszą być przestrzegane ustawowe prawa rodziców, w tym w szczególności wymóg respektowania kompetencji rady rodziców do uchwalenia programu profilaktyczno-wychowawczego oraz na podjęcie współpracy z organizacjami pozarządowymi i wymóg każdorazowego uzyskania zgody rodzica na udział dziecka w zajęciach nieobowiązkowych. Ponadto, właściwą praktyką jest umożliwienie rodzicom aktywnego włączenia się w te procesy, w tym w aspekcie merytorycznym.
    Zapewnienie rodzicom możliwości weryfikacji zewnętrznych organizacji oraz materiałów używanych podczas prowadzonych przez nie zajęć nieobowiązkowych powinno następować na dwóch poziomach: zarówno indywidualnie, jak i zbiorowo, poprzez radę rodziców. Dobrą praktyką jest udostępnienie informacji zawierającej nie tylko nazwę, ale też program zajęć oraz profil takiej organizacji każdemu rodzicowi z osobna, w sposób umożliwiający zapoznanie się z treścią tych dokumentów przed zapisaniem na zajęcia. Podobny mechanizm powinien zostać zastosowany wobec wszystkich innych form działalności dydaktyczno-wychowawczej szkoły lub placówki, które wykraczają poza podstawę programową lub dotyczą zagadnień objętych podstawą programową wychowania do życia w rodzinie, w tym realizowanych w ramach grantów ze środków publicznych. Dobrą praktyką jest także informowanie przez szkołę rodziców o przysługujących im uprawnieniach, nawet jeśli taki obowiązek nie wynika wprost z ustawy. Samorząd prowadzący szkołę powinien również publicznie udostępnić informacje o współpracy szkół z organizacjami pozarządowymi, podając je w Biuletynie Informacji Publicznej i na stronie internetowej gminy. Wskazać trzeba przynajmniej nazwy organizacji, na działalność których wydał zgodę dyrektor, oraz określić, jaki jest charakter ich aktywności. Dzięki takiemu rozwiązaniu rodzice będą dysponować wiedzą o funkcjonowaniu szkoły jeszcze przed podjęciem decyzji o powierzeniu jej zadań z zakresu wychowania dziecka.
    II. PRAWA RODZIN W POLITYCE SPOŁECZNEJ GMINY
    Instrumenty polityki społecznej prowadzonej przez gminę powinny być tworzone z uwzględnieniem kontekstu praw rodziny, jej autonomii i tożsamości.
    Programy współpracy z organizacjami społecznymi powinny uwzględniać zasadę wzmacniania rodziny i małżeństwa oraz wykluczać finansowanie projektów, które godzą w te wartości. Konieczne jest w szczególności wyłączenie możliwości przeznaczania środków publicznych i mienia publicznego na projekty podważające konstytucyjną tożsamość małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny lub autonomię rodziny. Także regulaminy samorządowych konkursów dla organizacji społecznych powinny zostać uzupełnione o standardy wzmacniające rodzinę i małżeństwo oraz wykluczające przeznaczanie środków na działania podważające konstytucyjne fundamenty prawa rodzinnego lub godzące w prawa obywateli. Samorządowe programy profilaktyczne, które mają na celu przeciwdziałanie przemocy i pomoc jej ofiarom, przeciwdziałanie alkoholizmowi i narkomanii oraz realizację celów polityki zdrowotnej, powinny uwzględniać zasadę poszanowania integralności rodziny, która może zostać uchylona tylko w sytuacjach wyjątkowych, jak zagrożenie życia lub zdrowia jej członków. Tylko w ten sposób uda się uniknąć patologicznych sytuacji, gdy dochodzi do nieproporcjonalnej ingerencji w życie rodzin, w tym nawet odbierania dzieci, która nie jest uzasadniona jakimikolwiek poważnymi przesłankami. Konieczne jest także wykluczenie prawnej dyskryminacji małżeństw i wychowywanych przez nie dzieci w polityce społecznej samorządu. Zbyt często dochodzi do sytuacji, gdy fakt pozostawania przez rodziców w związku małżeńskim negatywnie wpływa na sytuację dziecka. Dotyczy to w szczególności dostępu do usług i świadczeń oferowanych przez samorząd, których przyznanie jest uwarunkowane złożeniem oświadczenia o statusie samotnego rodzica. Już samo urealnienie tego rodzaju oświadczeń poprzez wprowadzenie znanego w polskim systemie prawnym wymogu, by samotny rodzic przedłożył orzeczenie zasądzające alimenty, może wyeliminować korzystanie z tego przywileju przez osoby nieuprawnione oraz zasadniczo ograniczyć skalę dyskryminacji małżeństw. Ważnym elementem polityki społecznej prowadzonej przez gminę powinno być także stworzenie rozwiązań umożliwiających rodzicom wybór pomiędzy różnymi formami opieki nad najmłodszymi dziećmi. Organy samorządu powinny wprowadzić mechanizmy, które ułatwią rodzicom najmłodszych dzieci wybór pomiędzy opieką domową, instytucjonalną opieką kolektywną i innymi formami opieki nad dzieckiem, pozwalając na realizację zróżnicowanych potrzeb, jakie mają różne grupy rodziców i dzieci. Rozwiązania takie stanowiłyby także udogodnienie dla rodziców, których dzieci nie mogą̨ korzystać z opieki kolektywnej. Rzeczywiste działanie organów samorządu terytorialnego jest uzależnione nie tylko od obowiązujących norm prawnych, ale także od przygotowania i wiedzy urzędników. Dlatego ważne jest przeszkolenie nauczycieli oraz urzędników, w tym pracowników ośrodków pomocy społecznej, w zakresie autonomii i prawnej tożsamości rodziny, praw rodziców oraz dobra dziecka. Uczestnikom szkoleń powinna zostać przekazana rzetelna i wolna od ideologii wiedza o obowiązującym prawie oraz o skutecznych metodach przeciwdziałania zjawiskom niepożądanym, w tym przemocy, uzależnieniom i innym dysfunkcjom, które mogą występować w gospodarstwach domowych i w przestrzeni publicznej. Chociaż badania empiryczne jednoznacznie potwierdzają, że silne więzi rodzinne skutecznie chronią przed przemocą, na wielu prowadzonych dotychczas szkoleniach ta podstawowa wiedza była podważana.
    III. PROMOCJA DOBRYCH PRAKTYK DOTYCZĄCYCH PRAW RODZIN W BIZNESIE
    Dobre praktyki dotyczące praw rodziny powinny być promowane także w sektorze prywatnym. Samorząd powinien poprzeć programy certyfikacji przedsiębiorców, którzy przyjęli rozwiązania sprzyjające rodzinie. Może to nastąpić zarówno poprzez program certyfikujący rozwiązania adresowane do konsumentów, w tym zniżki dedykowane rodzinom czy udogodnienia dla rodzin z dziećmi, jak i program obejmujący dobre praktyki dotyczące sytuacji pracowników będących rodzicami.
    IV. MONITOROWANIE I EGZEKWOWANIE PRAW RODZINY
    Dla realizacji praw rodziny kluczowe jest stworzenie skutecznych mechanizmów pozwalających na ich egzekwowanie. Aby prawidłowo realizować na poziomie samorządowym prawa rodziny, konieczne jest powołanie Rzecznika Praw Rodziny oraz stworzenie samorządowego systemu zgłaszania naruszeń praw rodziny. Rzecznik powinien monitorować przestrzeganie praw rodziny przez instytucje samorządowe, w tym szkoły, oraz interweniować w sytuacjach, gdy dochodzi do ich naruszenia. Rzecznik może prowadzić infolinię lub skrzynkę kontaktową umożliwiającą przesyłanie zgłoszeń.
    V. TWORZENIE PRAWA PRZYJAZNEGO RODZINIE
    Znaczenie praw rodziny nie ogranicza się do rozwiązań, które są ujęte w niniejszej Karcie. Na sytuację rodziny wpływają bezpośrednio także akty prawne, których głównym przedmiotem regulacji jest inna problematyka.
    Dlatego przygotowanie każdego aktu prawa miejscowego powinno poprzedzać określenie, czy wpłynie on na sytuację rodzin oraz na zakres ich praw, w tym praw rodziców i praw dzieci – zgodnie z zasadą family mainstreaming. Jeśli ma to miejsce, każdorazowo należy dokonać wszechstronnej oceny skutków regulacji w tym zakresie. Niedopuszczalne jest w szczególności ograniczenie przez akt prawa miejscowego konstytucyjnych i ustawowych praw rodzin i ich członków.
    (Samorządowa Karta Praw Rodzin, Ordo Iuris)

    https://niezalezna.pl/312804-dorota-kania-ujawnia-teczowy-terror-w-natarciu-idziemy-po-wasze-dzieci


    Ps...Chcą być prześladowani? Będą to mieli jak w banku! Dlaczego nie ma ustawy zakazującej ideologii lgbt wstępu do szkół? Dlaczego marsze równości odbywają się w miastach rządzonych przez PiS skoro prezydent miasta może rozwiązać taki marsz zaraz po jego rozpoczęciu? Dlaczego rząd dużo i głośno mówi a nic nie robi? Dlaczego nie regulują tego ustawy? Zboczeńcy popierani przez czerwoną zarazę atakują Polaków mając poparcie Brukseli która chce zniszczyć polski kościół i zdeprawować polskie dzieci. To działa jak sekta. Należy zacząć od uznania ideologii marksistowskich za zbrodnicze i od delegalizacji wszystkich organizacji prowadzących działalności w oparciu o marksizm. Stop dla czerwonych degeneratów! Powiedzcie złodziejom, że kradzież to nic złego, tylko rzecz zupełnie normalna. Logiczne, że złodziejstwo się rozpleni, a że jest z tego korzyść, złodziejstwo zacznie walczyć o swoje prawa, jak tylko poczuje , że ktoś je chce ograniczać. Dokładnie tak samo jest z dewiacjami. Korzyść ma jedynie nieco inny wymiar, nie materialny a bardziej ideologiczny. I praktyczny oczywiście, bo skoro dewiant nie jest poddany ostracyzmowi w najmniejszej nawet formie, i może ze swoją dewiacją publicznie się afiszować, to może tej swojej dewiacji łatwiej folgować do woli. Oczywiście , że jest o wiele gorzej niż za czasów Marksa. Chociaż rewolucja seksualna w leninowskiej Rosji swoje żniwo zebrała i w pewnym stopniu dotrwała do dziś, i to mimo tego , że aparat partyjny opłakanym skutkom tej rewolucji próbował zaradzić. Ale społeczeństwo tamtych czasów było inne i inny był obieg informacji. Pierwsze sufrażystki uchodziły za osoby bardziej tradycjonalistyczne, przynajmniej w podejściu do rodziny, niż dzisiejsze kobiety prawicy, a ówcześni, lewicujący filozofowie, ze Szkołą Frankfurcką na czele, oraz niektórzy oświeceniowi "intelektualiści" i twórcy, tacy jak Heine, tworzyli podwaliny tego , co właśnie dziś widzimy. Wszystko to wówczas jednak do ogółu trafiało jedynie w ograniczonej formie, często mając charakter gier intelektualnych grupy intelektualistów i filozofów, a dziś propaganda homoseksualna wpycha się poprzez media do KAŻDEGO domu. Wystarczy , że ktoś obejrzy dowolny serial Netflixa. Jeśli jasno nie zdefiniuje się zagrożenia , i nie postawi mu skutecznej tamy, to nasze wnuki będą oddawać się dewiacjom znacznie, znacznie częściej niż dziś. Nasze wnuki będą homoseksualistami, biseksualistami, będą buntować się przeciwko swojej płci, nie stworzą rodzin i spędzą swoje życie w toksycznych związkach nie dających satysfakcji i spełnienia. Bo takie są właśnie związki homoseksualne! Homoseksualizm jest zjawiskiem społecznym, co przyznaje nawet APA. Jako zjawisko społeczne może być on promowany i rozprzestrzeniany. Dziś w największych miastach USA, kolebce rewolucji seksualnej lat sześćdziesiątych, nawet JEDNA CZWARTA wszystkich młodych ludzi deklaruje się jako bi lub homo..... Chcecie takiej przyszłości dla własnych dzieci i wnuków? A taka ta przyszłość będzie , bo nie potraficie wymóc na rządzących koniecznych działań, bagatelizując temat, który od czasu do czasu nawraca przy okazji kampanii wyborczych. Potem już nie robi się nic. Jeśli ludzie popierający LGPT chcą, by ich Dzieci były potem zmuszane do czegoś, co nie powinno mieć miejsca, to muszą się liczyć z tym, że potem będą one przychodziły ze szkoły do domu zawstydzone całą tą sytuacją. W Niemczech już od lat przedszkolnych, Dziewczynki i chłopcy uczone są o tej całej edukacji seksualnej poprzedzonej dotykaniem sobie narządów, co też nie może mieć miejsca, a niestety takie coś grozi Waszym Dzieciom drodzy Rodzice. Czy na prawdę tego chcecie? Oczywiście pytam tych, którzy za wszelką cenę chcą takie coś popierać. Zwykłym obywatelom się przecież tego nie powie, bo całe to LGBT by spaliło na panewce. Nie wspomnę już tego, że jeśli by opozycja objęła władzę, to wszystkie ustawy o sądach i prokuraturze były by tak zmienione, żeby rodzice przychodzący z problemami krzywdzonych dzieci, nie mieli żadnych szans w sądach. Radzę się dobrze zastanowić tym popierającym LGBT, czy rzeczywiście chcą mieć potem problemy poprzedzone tym, że ich Dzieciątka będą mieć później krzywdę przez całe życie. Jest także trochę młodzieży, która sieje zamęt co do obecnego rządu, ale nie pomyślą, że także i dzieci tej dzisiejszej młodzieży będą potem miały podobny problem. No i co? Pomożecie potem droga młodzieży swoim dzieciom, jak i one przyjdą do waszych domów i będą się skarżyły do was rodziców, że pani w szkole na zajęciach z edukacji seksualnej kazała dotykać jeden drugiemu narządy płciowe, bo trzeba przecież poznać, jaki narząd do czego służy. Ja jestem już starym człowiekiem, potrafię dobrze oceniać, co jest dobre, a co niedobre. Czasem czytam na różnych mediach społecznościowych różne obrzydliwe wpisy, które tylko pokazują, jak by wyglądała cała ta Opozycja, jeśli by z powrotem doszła do rządzenia Państwem. Ale jeśli by takie coś miało miejsce związane z krzywdzeniem mojego wnuka, wnuczki, to na pewno będę je bronił nawet jeśli by była taka przymusowa edukacja i miał bym iść za to siedzieć, że nie zgadzam się na to, aby moje wnuki były wychowywane zbyt wcześnie całą tą edukacją seksualną. Na koniec powiem, że to całe LGBT to pułapka, w którą łatwo jest wpaść, ale już wyjścia potem z niej nie będzie to taki labirynt, z którego już się ludzie popierający LGBT nie wydostaną, a będę wtedy tylko współczuł ich dzieciom, że są krzywdzone w szkołach, o czym jak wspomniałem, zwykłym obywatelom się tego tak od razu nie powie. Zapytajcie Biedronia czym jest "idziemy po wasze dzieci" jeśli nie ideologią, czyli wprowadzaniem idei w życie? Co ciekawe środowiska narcyzów i pasożytów chętnie odwołują się do wolności i nie narzucania dzieciom żadnych idei. "Idziemy po wasze dzieci" żeby je "edukować po naszemu" to przy deklaracjach "wolnościowych" czysta schizofrenia i piramidalne oszustwo.
  • Biolodzy nokautują genderystów: Zgodnie z nauką są tylko dwie płcie, a ideologia gender może przyjmować charakter iście komiczny
    https://media.wplm.pl/thumbs/ODI1L3VfMS9jY180ZjAxZS9wLzIwMjAvMDIvMjYvOTYwLzU0MC8zMjFiNTlhZGQwOGE0ZTJjYThkNjI1NTMwOThhMzJjNi5qcGVn.jpeg
    Para biologów, Colin Wright i Emma Hilton na łamach „The Wall Street Journal” wyjaśnia, że pod względem naukowym istnieją jedynie dwie płcie, męska i żeńska, nie istnieje zaś „wachlarz” płci. Podkreślają również, że „biolodzy i medycy” muszą porzucić polityczną poprawność i „opowiedzieć się za empiryczną rzeczywistością płci biologicznej”. Wraz ze zjawiskiem identyfikowania się niektórych mężczyzn jako „kobiety”, a niektórych kobiet jako „mężczyźni”, czy jakiejkolwiek kombinacji „tożsamości genderowej” - ostrzegają - „widzimy niebezpieczny, antynaukowy trend w kierunku całkowitego zaprzeczenia płci biologicznej”.

    Irracjonalna koncepcja zatruła naukę
    W ich ocenie koncepcja, że istnieje „wachlarz” płci, w ramach którego ludzie mogą „identyfikować się jako mężczyzna lub kobieta” bez względu na ich anatomię, jest irracjonalna i „nie posiada podstaw w rzeczywistości”.

    Jest fałszywa w każdej wyobrażalnej skali rozwiązania stwierdzają.

    U ludzi, jak u większości zwierząt i roślin, biologiczna płeć danego organizmu odpowiada dwóm odrębnym typom anatomii reprodukcyjnej, która wykształca się w celu wyprodukowania małych lub dużych komórek płciowych – plemników i jajeczek, odpowiednio – a związanych z biologicznymi funkcjami rozmnażania płciowego wyjaśniają.

    U ludzi, narządy rozrodcze są od urodzenia jednoznacznie męskie lub żeńskie przez więcej niż 99,98 proc. czasu piszą.

    Ewolucyjna funkcja tych dwóch anatomii ma na celu pomoc w rozmnażaniu poprzez połączenie plemnika z jajeczkiem podkreślają.

    U ludzi nie istnieje żaden trzeci typ komórek rozrodczych, a przez to nie ma „wachlarza” płci, czy dodatkowych płci poza mężczyzną i kobietą konkludują biolodzy, wskazując, iż „płeć jest binarna”.

    Dodają, że „osoby o cechach obojniaka są niezwykle rzadko spotykane, jednakże nie stanowią oni ani trzeciej płci, ani dowodu na to, że płeć stanowi „wachlarz” czy na „społeczny konstrukt”.

    Najbardziej bezbronne wobec gender są dzieci
    Obydwoje naukowcy wyjaśniają ponadto, że „najbardziej bezbronne wobec zaprzeczania płci są dzieci”, ponieważ „tożsamość genderowa” zamiast płci biologicznej może powodować zamieszanie. Specyfiki blokujące pokwitanie i „terapie potwierdzające”, które wzmacniają to zamieszanie mogą przyczyniać się do dysforii tożsamości – alarmują Hilton i Wright.

    Dodają, że to „patologizujące nietypowe dla danej płci zachowanie jest wyjątkowo niepokojące i regresyjne. Jest równoznaczne z terapią ‘konwersji’ na homoseksualizm, za wyjątkiem tego, że są to teraz ciała zamiast umysłów, które są przekształcane na ‘właściwe’ dopasowanie się do siebie”.

    Czas uprzejmości w tej kwestii minął. Biolodzy i medycy powinni opowiedzieć się za empiryczną rzeczywistością płci biologicznej. Gdy wiarygodne instytucje naukowe ignorują empirycznie zbadany fakt lub mu zaprzeczają w imię społecznego dostosowania, jest to rażącą zdradą naukowej społeczności, którą reprezentują. Podkopuje zaufanie publiczne do nauki i jest niebezpiecznie szkodliwe dla tych najbardziej bezbronnych konkludują.

    To nie pierwszy artykuł w tym temacie, napisany przez wspomnianą parę biologów. Analogiczny ukazał się w „The Australian”. Wskazują w nim, że ideologia gender może przyjmować charakter iście komiczny, np. w ramach niedyskryminacji domagając się sprzedaży tamponów mężczyznom, którzy przecież nigdy nie będą mieli menstruacji. Powtórzyli przy tym te same naukowe argumenty, jakie przedstawili na łamach „The Wall Street Journal”.

    cnsnews.com/The Australian

    Ps..Potwierdzili to o czym wszyscy zawsze wiedzieli. Ideologia gender w nauce nic nie zgubiła, to jest patologiczne myślenie. Wszyscy o tym wiedzą tylko genderowcy mają urojenia. Jeśli jakimś popaprańcom trzeba takie rzeczy tłumaczyć, to niech ten świat spłonie w cholerę.
    S. Königer Niemiecki polityk zgodnie z poprawnością polityczną wylicza wszystkie płcie. Kiedy Lenin przemawiał w Dumie w 1917r posłowie też rechotali a za parę lat dyndali.

    https://www.youtube.com/watch?v=H3pntGBylho

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930