18 kwietnia 2020 Wybory prezydenckie 2020 budzą wściekły sprzeciw całej „totalnej opozycji”, jak nasza opozycja sama się nazwała.

Ataki opozycji w tej sprawie na rząd Zjednoczonej Prawicy przybrały już formę czystej histerii, a nawet niewiele brakowało, żeby doprowadziły do rozłamu w bloku Zjednoczonej Prawicy, który to blok w ostatnich wyborach parlamentarnych już dwukrotnie uzyskał miażdżącą przewagę nad wszystkimi ugrupowaniami opozycyjnymi, czyli otrzymał bardzo silne poparcie społeczeństwa do rządzenia i do realizacji programu przedstawionego przez ten blok w kampaniach wyborczych.

O co więc chodzi? Jak zwykły Kowalski ma to rozumieć i jak ma się zachować?

Wybory te mają cztery ważne aspekty. Prawny, praktyczny, zdrowotny, a przede wszystkim polityczny. Każda poważna Polka i każdy poważny Polak powinni wszystkie te aspekty wziąć pod uwagę, rozważyć wszelkie argumenty za i przeciw i podjąć decyzję o wzięciu udziału w tych wyborach, do czego wzywa rządząca dziś Polską Zjednoczona Prawica, lub o ich zbojkotowaniu, do czego wzywa dzisiejsza opozycja.

 

I. Aspekt prawny

Nie trzeba nikomu tłumaczyć, że wzięcie udziału w każdych wyborach ustanowionych Konstytucją RP jest nie tylko prawem, ale również świętym obowiązkiem każdej Polki i każdego Polaka uprawnionych do głosowania. Nad tym nie może być żadnej dyskusji. Koniec. Kropka.

Jednak według zdania opozycji wybory te powinny zostać przełożone, na nie wiadomo kiedy. Opozycjoniści uzasadniają to tym, że wobec panującej w Polsce i na całym świecie epidemii chińskiej zarazy, zwanej koronawirusem, wzięcie udziału w tych wyborach rzekomo narazi zdrowie i życie Polaków, bo spowoduje dodatkowe bezpośrednie kontakty wyborców i członków komisji wyborczych.

Tak oczywiście mogłoby być, gdyby te wybory odbyły się w klasycznej formie, oddawania głosów w lokalach komisji wyborczych. Tak jednak nie będzie, bo Sejm, (czyli reprezentanci Narodu Polskiego, który, zgodnie z postanowieniem art. 4 Konstytucji, sprawuje zwierzchnią władzę nad wszystkim i nad wszystkimi w naszym kraju), uchwalił przeprowadzenie tych wyborów wyłącznie drogą korespondencyjną. Zdominowany przez opozycję Senat może tej ustawy nie przyjąć, jednak Sejm, w którym Zjednoczona Prawica ma stabilną większość, odrzuci stanowisko Senatu, bo ma takie prawo.

Przesunięcie tych wyborów na późniejszy nieokreślony termin wyklucza również Konstytucja. To, najwyższe polskie prawo, także nad wszelkim prawem międzynarodowym, również uchwalone przez Sejm, nie przewiduje takiej możliwości. Wybory są podstawowym fundamentem demokracji i nie można ich sobie przesuwać według widzimisię rządu, czy opozycji, bo to zachwiałoby stabilnością państwa, które musi być skutecznie zarządzane bez żadnych przerw, zgodnie z ustalonymi kadencjami, szczególnie w stanie zagrożenia, jakim jest epidemia.

Nieodbycie się wyborów prezydenckich w terminie ustalonym przez Konstytucję stanowiłoby stan zagrożenia ustrojowego i destabilizacji państwa.

Jedyna możliwość wstrzymania wyborów występuje tylko i wyłącznie w wypadku ogłoszenia jednego ze stanów nadzwyczajnych, czyli stanu wojennego, wyjątkowego lub klęski żywiołowej, co z kolei postawiłoby całe państwo na głowie, zawiesiłoby wszelkie prawa obywatelskie i demokrację, z zupełnie nieprzewidywalnymi skutkami.

Obowiązujący aktualnie w Polsce stan epidemii nie jest stanem nadzwyczajnym w rozumieniu zapisów Konstytucji i został stworzony właśnie po to, żeby w wypadku epidemii nie było konieczności ogłaszania stanu nadzwyczajnego (wojennego, wyjątkowego lub klęski żywiołowej), niosącego ze sobą bardzo poważne konsekwencje, aż do bardzo wysokich roszczeń odszkodowawczych ze strony zagranicznych koncernów mających w Polsce swoje fabryki.

Epidemia klęską żywiołową nie jest, bo żywioły, to ziemia, ogień, woda i powietrze, zatem klęski żywiołowe, to trzęsienia ziemi, pożary, powodzie i huragany. 

Brak jest więc jakiejkolwiek podstawy do ogłaszania stanu klęski żywiołowej, czy stanu wyjątkowego, nie mówiąc już o stanie wojennym, czego domaga się opozycja, jednak nie potrafi tego uzasadnić ani prawnie ani rzeczowo. A prawo, w szczególności konstytucyjne, musi być przestrzegane.

Podsumowując aspekt prawny, wybory prezydenckie muszą się odbyć, tak jak zostały wyznaczone - 10 maja, lub ewentualnie najpóźniej 23 maja, gdyby Sejm zdecydował się je przesunąć z przyczyn czysto technicznych, bo tak stanowi Konstytucja. Zaś ustawa jedynie rozszerzająca głosowanie korespondencyjne z niektórych grup na wszystkich wyborców nie stanowi istotnej zmiany Ordynacji wyborczej, więc nie wymaga też półrocznego wyprzedzenia. Amen. 

 

II. Aspekt praktyczny

Tu chodzi o to, co przeciętny Kowalski będzie miał z tego, że odda swój głos w tych wyborach, albo je zbojkotuje.

W tym aspekcie trzeba już przyjrzeć się kandydatom na Prezydenta RP. Jak się rzekło, opcje są dwie, głosować, czy nie. Pytanie, na kogo głosować, jak się już zdecyduje oddać swój głos, pozostawiamy oczywiście każdemu wyborcy do jego suwerennej decyzji, bo to elementarna zasada demokracji.

Jeśli nie zagłosujemy, decyzję o tym, kto obejmie następną kadencją Prezydenta RP pozostawimy innym, zrzekając się jakiegokolwiek wpływu na wynik wyborów, czyli uchylając się od udziału w demokracji. Dlatego trzeba przyjrzeć się, co który kandydat, czy kandydatka, sobą reprezentuje i jaki ma program prezydentury na najbliższe 5 lat. Jeśli żaden kandydat, czy kandydatka nie znajduje naszej akceptacji, to nie głosujemy i już. Jeśli jednak stwierdzimy, że któryś, czy któraś z kandydatów, czy kandydatek na Prezydenta RP ma program, który nam się podoba, który służy Polakom i Polsce, a nie tylko mafijnym grupom, czy wręcz obcym agenturom, to oczywiście głosujemy i oddajemy głos na tego kandydata, czy na tę kandydatkę, którego program popieramy i który naszym zadaniem będzie godnie i mądrze reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej. Na tym polega demokracja.

Histeryczne wrzaski opozycji, żeby zbojkotować te wybory, bo rzekomo stanowią zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi, trzeba po prostu „olać”, bo to oczywista nieprawda, o czym będzie mowa w dalszej części tej publikacji.

Opozycja ma w tym swój własny interes, sprzeczny z obowiązującym w Polsce prawem i z polską racją stanu, sprzeczny z interesem olbrzymiej większości Polek i Polaków, a także sprzeczny z elementarnymi zasadami demokracji. Opozycja chce odsunąć te wybory na jakiś nieokreślony czas (jak minie epidemia), ale nie z powodu rzekomej troski o zdrowie i życie obywateli, lecz dlatego, że wszelkie sondaże wskazują na bardzo wysoką przegraną ich fatalnych kandydatów.

W interesie przeciętnego Kowalskiego leży zatem, żeby oddać głos na kandydata, którego uznał za reprezentującego jego interesy, bo przeciętny Kowalski nie żyje na pustyni ani w dżungli, lecz w dużym społeczeństwie, które musi być zarządzane tak, jak to społeczeństwo sobie życzy. Czyli Kowalski musi to ocenić nie tylko z jego własnego punktu widzenia, ale również z punktu widzenia całej społeczności, w której żyje, bo od tej społeczności i od tego jak jest zarządzana, zależy również jego byt.

Istnieje pewna grupa Kowalskich, zwanych potocznie „lemingami”, którzy uważają, że w ogóle nie muszą interesować się polityką i nie muszą brać udziału w żadnych wyborach, bo mają własne problemy i co to ich obchodzi, kto rządzi.

Rzecz w tym, że te właśnie problemy tych Kowalskich i sposoby, w jakie te problemy mogą być rozwiązywane, w olbrzymiej mierze zależą właśnie od polityki, bo polityka, to nic innego, jak sposób zarządzania sprawami gospodarczymi i społecznymi. Jeden polityk mówi: „piniendzy” (na lepsze życie Polaków) „nie ma i nie będzie”, a drugi polityk mówi: pieniądze są, bo nie są już rozkradane przez postkomunistyczną mafię” i w krótkim czasie bardzo znacznie podnosi dochody polskich rodzin. 

Trzeba zatem wybrać, który z tych polityków ma rządzić, po to są wybory.

Reasumując aspekt praktyczny, trzeba wziąć udział w tych wyborach, bo to leży w naszym własnym interesie. Od tego zależy nasz byt i w ten sposób decydujemy o tym, żeby Polska była rządzona według naszej woli.

 

III. Aspekt zdrowotny

Już o tym aspekcie mówiliśmy powyżej. Wobec postanowionego już przez Sejm przeprowadzenia głosowania w sposób wyłącznie korespondencyjny, ryzyko narażenia zdrowia czy życia poprzez oddanie głosu drogą korespondencyjną, jest zerowe.

Pakiet wyborczy przyjdzie do nas pocztą, czyli zostanie wrzucony do naszej skrzynki listowej, bez potrzeby chodzenia na pocztę. Wypełniony w domu głos zanosimy przy okazji niedzielnego spacerku lub niedzielnej przejażdżki do specjalnie dla tego celu przeznaczonej skrzynki, wrzucamy i już, po głosowaniu. 

Skrzynki na głosy będą ustawiane w pobliżu naszych zwyczajowych lokali wyborczych, na wolnym powietrzu i bez konieczności wchodzenia do jakichkolwiek pomieszczeń. Sprawdzanie dowodów osobistych przez komisje wyborcze odpadnie, bo załączone do głosu oświadczenie o osobistym i tajnym oddaniu głosu, zapakowanego w oddzielnej zamkniętej osobiście przez wyborcę kopercie, tę procedurę zastąpi.

Komisja sprawdza jedynie to oświadczenie i prawo wyborcy do głosowania, a załączony do tego oświadczenia głos w zamkniętej przez wyborcę kopercie wrzuca do urny. Liczenie głosów odbywa się dopiero po otwarciu urny i otwarciu kopert z głosami.

Zatem, reasumując, głosowanie korespondencyjne nie stanowi absolutnie żadnego zagrożenia zdrowotnego dla wyborców, a członkowie komisji wyborczych będą odpowiednio zabezpieczeni przez zarażeniem się wirusem, jak wszyscy pracujący.

 

IV. Aspekt polityczny

O co więc chodzi? O co ten histeryczny wrzask opozycji, która praktycznie żąda łamania obowiązującego prawa, w tym Konstytucji?

Otóż, aktualna opozycja w Polsce nie jest opozycją polityczną, jak sama siebie nazywa i za jaką chce uchodzić. Opozycja polityczna, to są przede wszystkim partie polityczne. 

A co to jest partia polityczna? 

To jest grupa ludzi, którzy posiadając odpowiednie kompetencje i odpowiednią wiedzę, opracowują program polityczny dla kraju lub regionu i prezentują ten program społeczeństwu, aby pozyskać poparcie społeczne dla tego programu a tym samym pozyskać głosy wyborców w wyborach, za pomocą których mogą objąć władzę, aby móc swój program polityczny zrealizować zgodnie z wolą wyborców.

A co to jest program polityczny? Co to w ogóle jest polityka? 

Polityka, to nie jest jakaś działalność dozwolona tylko dla uprawnionych polityków, a zakazana zwykłemu Kowalskiemu. Tak było za komuny i tak politykę rozumieją ci, którzy są spadkobiercami komuny i chcą powrotu komunistycznych rządów. 

W ustroju demokratycznym polityka jest po prostu sposobem, w jaki gospodaruje się w danej społeczności, w imieniu tej społeczności i według woli tej społeczności. To szczegółowy plan zarządzania gospodarką i społecznością i jego realizacja. To jest właśnie polityka i każdy Kowalski może ją uprawiać. Każdy Kowalski może założyć własną partię polityczną i razem z tą partią opracować program polityczny, czyli opracować sposoby rozwiązywania różnych problemów gospodarczych i społecznych oraz sposoby kierowania państwem, czy regionem.

Według tych kryteriów należy więc oceniać poszczególne partie polityczne i jeśli to dziś zrobimy, to musimy dojść do wniosku, że, w przeciwieństwie do Zjednoczonej Prawicy z PiS na czele, „partie polityczne” dzisiejszej „opozycji” nie mają w ogóle żadnego programu politycznego, a ich jedynym celem jest obalenie demokratycznie wybranego rządu, za pomocą podstępu lub siły oraz nielegalnej ingerencji rządów obcych, wrogich Polsce państw, bo na wygranie wyborów ta „opozycja” nie ma już żadnych szans.

Dlaczego ta „opozycja” chce nielegalnie obalić demokratycznie wybrany i dobrze działający rząd, który, po przejęciu od tejże „opozycji” zrujnowanego państwa i mocno zubożałego społeczeństwa, wykazuje się nieprzerwanym pasmem błyskawicznych sukcesów gospodarczych i społecznych? 

Ta „opozycja” chce powrotu do władzy, ale nie po to, żeby realizować jakiś polityczny program na rzecz Polaków i Polski, leczy jedynie po to, co już robiła, jak była u władzy, czyli po to, żeby znowu Polskę rozkradać i rozprzedawać za bezcen na skalę, którą nawet trudno sobie wyobrazić. Po to, żeby służyć nie Polakom i Polsce, lecz obcym agenturom, dla których Polska ma znowu być rezerwuarem taniej siły roboczej i chłonnym rynkiem zbytu na towary „czternastej kategorii”.

Tego chce ta „opozycja”, więc opozycją polityczną nie jest w żadnym wypadku, bo rozgrabianie Polski oraz degradacja i wyzysk polskiego społeczeństwa nie jest w ogóle żadną polityką, lecz jest działalnością czysto mafijną. Jak wszyscy doskonale wiemy, „watażkowie” tej mafii, zwący się politykami, mają swoje korzenie w komunistycznej PRL i dlatego często mówi się o nich, jako o mafii postkomunistycznej.

Czy chcemy powrotu rządów postkomunistów? Czy chcemy powrotu do wzorców politycznych PRL i postkomunistycznej III.RP? Są tacy, którzy tego chcą, bo byli beneficjentami układów tego systemu. Szacuje się, że mniej więcej co piąty Polak (Polka), był(a) lub nadal jeszcze jest beneficjentem tego bandyckiego systemu i będzie głosować na tę pseudo opozycję i na te pseudo partie polityczne, aby utrzymać lub odzyskać swoje przywileje, stanowiska, apanaże i wpływy.

Dlatego polskie społeczeństwo jest tak głęboko podzielone i podział ten jest niemożliwy do zasypania. 

Jednak „opozycja” ta nie jest siłą samodzielną. Za nią stoją potężne międzynarodowe koncerny i rządy wrogich Polsce państw, jak Rosja, czy Niemcy, a ostatnio także Francja. Tutaj chodzi więc nie tylko o przywileje i apanaże tej „opozycji” i jej krajowych beneficjentów. Tutaj chodzi o GIGANTYCZNE PIENIĄDZE, które obce koncerny wyciągają z Polski w formie zysków uzyskanych z wyzysku taniej siły roboczej, w dodatku zysków nieopodatkowanych w Polsce, bo zyski te są wyprowadzane z Polski za pomocą różnych manipulacji księgowych, bez opodatkowania.

Dlatego też mamy dziś do czynienia z atakami na polski rząd również ze strony administracji Unii Europejskiej, zdominowanej właśnie przez wielkie koncerny i przez rządy Niemiec, Francji, Niderlandów, Danii, Szwecji itd. przy czym rządy Niemiec i Francji są bardzo uzależnione od Moskwy, więc również Moskale mają swoje brudne łapy w tej grze, choć formalne członkiem UE nie są.

Administracja Unii nie atakuje rządów krajów, które dają się wyzyskiwać, jak Grecja, Włochy, Hiszpania, czy Portugalia. Atakowane są nowe rządy Polski i Węgier, bo te nie pozwalają już grabić swoich gospodarek i swoich społeczeństw i pozbawiły wielkie międzynarodowe koncerny i obce rządy wpływów na nowo wybrane rządy Polski i Węgier, które nie dają się korumpować, jak wcześniejsze rządy postkomunistów.

Niestety, nasza „opozycja”, czyli postkomunistyczna mafia, jest oparta na najgorszych moralnych szumowinach naszego społeczeństwa, choć wielu „watażków” tej mafii wykazuje się nawet tytułami profesorskimi czy dyplomami renomowanych uczelni Europy Zachodniej. Ta moralność, określana przez niektórych, jako „moralność wszy łonowej”, powoduje, że w publicznych sporach z prawdziwymi politykami, „watażkowie” ci dopuszczają się skandalicznych zachowań i wypowiedzi na poziomie określanym przez niektórych publicystów, jako poziom „analno-fekalny”.

Przede wszystkim jednak „watażkowie” tej tzw. opozycji, wobec braku jakiegokolwiek programu politycznego i wobec braku rzeczowych argumentów w krytykowaniu działań aktualnego rządu RP, posługują się fałszem, kłamstwem i manipulacją, którymi wręcz nadziana jest ich propaganda a`la PRL, atakująca społeczeństwo przez prywatne media finansowane i kierowane z zagranicy, głównie z Niemiec i Rosji, jak np. Telewizja TVN, Gazeta Wyborcza, Newsweek, czy Radio TOK FM, żeby wymienić tylko te najważniejsze.

Bardzo charakterystyczne dla publicznych wypowiedzi „watażków” postkomunistycznej mafii jest nieprawdopodobna, wręcz jadowita nienawiść do aktualnego rządu i do prawdziwych polityków, szczególnie polityków PiS. Nienawiść ta przebijała się również w czasach, kiedy postkomunistyczna mafia była jeszcze u władzy, a PiS było w opozycji i przedstawiało Polakom prawdziwe programy polityczne, co oczywiście zagrażało utratą władzy przez mafię postkomunistyczną i co w końcu nastąpiło, bo nastąpić musiało.

Rządząca wówczas dzisiejsza „opozycja” zbudowała cały „przemysł pogardy”, publicznie szkalujący i oczerniający nie tylko ówczesną opozycję (głównie PiS), ale również wyborców głosujących na PiS. I nie była to tylko pogarda werbalna, bo dzisiejsza „opozycja” dopuszczała się wówczas również skandalicznych czynów i fizycznych prowokacji, jak np. słynna akcja „widelec”, sikanie na znicze płonące przed Pałacem Prezydenckim po katastrofie smoleńskiej, aż do morderstw dokonywanych za pomocą tzw. seryjnego samobójcy.

Postkomunistyczna mafia dopuściła się nawet czynnego udziału w masowym mordzie politycznym, jakim była zbrodnia smoleńska, bo już wtedy mafii tej groziła urata władzy w zbliżających się wówczas wyborach. Po tej zbrodni mafia ta odzyskała nie tylko urząd Prezydenta RP, ale również wiele centralnych urzędów i najwyższe dowództwo Wojska Polskiego, obsadzone wówczas już osobami spoza tej mafii. 

Dopiero po kolejnych pięciu latach rabowania polskiej gospodarki i polskiego społeczeństwa, a także po skandalicznym sfałszowaniu śledztwa w sprawie zbrodni smoleńskiej, mafia postkomunistyczna utraciła władzę w wyborach, najpierw prezydenckich i zaraz potem parlamentarnych.

Reasumując „opozycja”, czyli postkomunistyczna mafia, robi dziś wszystko, aby kłamstwami, fałszem, szkalowaniem i manipulacją zdestabilizować państwo i aktualny rząd RP i za pomocą podstępu lub siły i ingerencji obcych rządów doprowadzić do upadku aktualnego polskiego rządu i przejąć władzę.

Taki scenariusz, gdyby się udał, stanowiłby kolejną epokę rozbiorów Polski, w której władzę znowu sprawowałyby marionetkowe rządy sterowane z Berlina i Moskwy, a Polska byłaby znowu rozkradana i wyzyskiwana.

Nie dopuśćmy do tego. Nie dajmy się nabrać na zakłamaną propagandę mafii i jej mediów. Bierzmy masowo udział w wyborach i głosujmy na prawdziwych polityków i na prawdziwe partie polityczne, które prezentują nam prawdziwe programy polityczne i które już udowodniły, że konsekwentnie programy te realizują, dbając o interesy Polaków i Polski.

Dbajmy też o polskie media publiczne, bo tylko z nich dowiemy się prawdy i tylko one zapewnią nam rzetelną publicystykę, dobrą rozrywkę, w tym światowy sport bez żadnych opłat, i dużą dawkę polskiej kultury na przyzwoitym poziomie. Polegajmy również na mediach niezależnych ani od rządu, ani od „opozycji”, z Gazetą Polską, Telewizją Trwam, Telewizją Republika i Radiem Maryja na czele.

Media będące na usługach „opozycji” służą demoralizacji polskiego społeczeństwa, fałszowaniu historii, dezinformacji i szkalowaniu nie tylko aktualnego polskiego rządu, ale Polski w ogóle.

Media publiczne i niezależne, w tym katolickie, dbają o moralność Polek i Polaków, o rzetelny przekaz informacyjny o prawdę historyczną i o propagowanie kultury.

Widzimy się przy skrzynkach na głosy korespondencyjne, jednak z zachowaniem 2m odstępu i w maseczkach ochronnych, tak samo, jak na zakupach, w parku, czy na ulicy.

Życzymy wszystkim zdrowia i aby aktualny rząd nadal tak skutecznie walczył zarówno z chińską zarazą, jak i z postkomunistyczną mafią, bo ta mafia stanowi dla Polski i Polaków znacznie większe zagrożenie, niż koronawirus.

Życzymy nam wszystkim także, aby rząd Zjednoczonej Prawicy tak samo skutecznie odbudował polską gospodarkę po tej chińskiej zarazie, jak zrobił to po rabunkowych rządach postkomunistycznej mafii.

Tak nam wszystkim dopomóż Bóg.

                                                                                                                                              Zespół Redakcyjny
                                                                                                      Portalu Internetowego
                                                                                                      Stanowicko-Marcinkowickiego
                                                                                              Stowarzyszenia Mieszkańców

 https://stanowice-marcinkowice.hpage.com/aktualnoci.html