Nowe przepisy migracyjne?

"Niewykluczone, że to relokacja, ale przeprowadzana tylnymi drzwiami"

                                                                                                                                                                                Trzeba dokładnie przeanalizować nowe propozycje Komisji Europejskiej w sprawie migracji, by mieć pewność, że nie wprowadzają one relokacji migrantów "tylnymi drzwiami" tak uważa europoseł Solidarnej Polski, była minister odpowiedzialna za kwestie pomocy humanitarnej Beata Kempa. Będzie ona tzw. "sprawozdawcą cieniem" w pracach Parlamentu Europejskiego nad przepisami dyrektywy dotyczącej powrotów, która jest jednym z elementów zaprezentowanego przez Komisję Europejską pakietu migracyjnego. Najważniejsze jest to, że porozumienia, które miały na celu realizacje tzw. przymusowej relokacji zbankrutowały. Okazało się, że my jako państwo polskie mieliśmy w 100 proc. rację, nie godząc się w negocjacjach na te rozwiązania oświadczyła Kempa. Jak zaznaczyła w nowych projektach Komisja odchodzi od takiego podejścia, ale mimo wszystko należy do nich bardzo ostrożnie podchodzić. Zwróciła uwagę, że Polska i inne państwa nie mogą ponosić skutków nieroztropnej polityki migracyjnej pod płaszczykiem solidarności. Zmiany w prawie zaproponowane przez Komisję Europejską mają odciążyć państwa południa Europy, które są pod największą presją migracyjną. Komisja chce wprowadzić zasadę "obowiązkowej solidarności" i położyć nacisk na deportacje, umożliwiając tym krajom, które nie chcą relokować do siebie uchodźców, wzięcie na siebie obowiązku odsyłania migrantów ekonomicznych do krajów pochodzenia. Eurodeputowana Europejskich Konserwatystów i Reformatorów zwróciła uwagę, że w Polsce jest około 2 mln migrantów ekonomicznych z Ukrainy. "Przyjechali oni, bo ich kraj jest ogarnięty wojną i m.in. z tego powodu jest tam ubóstwo" zaznaczyła Kempa. Za pozytywne aspekty pakietu migracyjnego polityk uznała rozwiązania, które mają służyć ochronie granic i wzmocnieniu Frontexu. Z kolei zapisy dotyczące powrotów i odpowiedzialności za nie rozkładane na państwa członkowskie powinny być jej zdaniem bardzo dokładnie sprawdzone. Chodzi o opcje "sponsorowania powrotów" migrantów, która ma być możliwością okazania solidarności przez państwa niechętne relokacji uchodźców do siebie. Kraj, który się zdecyduje na "sponsorowanie powrotów", będzie miał osiem miesięcy, żeby doprowadzić do wyjazdu osób z decyzją deportacyjną np. z Włoch, czy Malty. Jeśli mu się to nie uda (lub uda się tylko częściowo), wówczas byłby zobowiązany relokować migrantów do siebie. Dużym postępem jest to, ze upadła cała ta konstrukcja przymusowej relokacji, natomiast trzeba bardzo dokładnie przeanalizować ewentualne obowiązki państw członkowskich związane z deportacją zaznaczyła Kempa. Jej zdaniem niewykluczone, że "to co proponuje Komisja Europejska to relokacja, ale przeprowadzana tylnymi drzwiami". Zwróciła uwagę, że wykonanie decyzji wyjazdowej może utrudniać osoba, której ona dotyczy np. niszcząc dokumenty, czy po prostu zniknąć z radaru odpowiednich służb. "Mogą być różne sytuacje i to trzeba brać pod uwagę" podkreśliła Kempa.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                    Ps../Wspólne stanowisko V4 ws. migracji: Przedstawiliśmy szefowej KE nasz punkt widzenia. Wspieramy, ale trzymamy się swoich zasad...„Grupa Wyszehradzka przedstawiła nasze główne postulaty i spojrzenie na pewne zasadnicze problemy. Pierwsza kwestia to sprawy związane z budżetem odbudowy Europy i wieloletnimi ramami finansowymi. Te plany są rozwijane we właściwy sposób. My podkreślamy, że wszystkie ustalenia wcześniej zawarte muszą obowiązywać”  podkreślił po spotkaniu premierów państw V4 z szefową KE Ursulą von der Leyen premier Mateusz Morawiecki....Wspólne stanowisko V4 ws. migracji. Kolejny temat t pakiet dot. migracji zaprezentowany przez KE. Razem z przyjaciółmi z V4 mamy jednoznaczne spojrzenie na to. Są pewne zasady, których się trzymamy, konieczność zapewnienia skutecznych polityk, dot. kontroli na granicach, pomocy na miejscu, czy taka pomoc, jakiej Polska udziela teraz Grecji zwrócił uwagę premier. Dziś wspólnie przedstawiliśmy nasz bardzo wstępny punkt widzenia. Jesteśmy otwarci na wsparcie, ale mamy swoje zasady, których się trzymamy dodał Morawiecki. .Polko, Polaku czytaj dogadali się i podpisali a publicznie kłamią, że są przeciw..../ Moja znajomość języka polskiego jest ograniczona, ale w oparciu o historyczne doświadczenie zgadzam się ze wszystkim, co powiedział pan premier Morawiecki. Węgry uważają, że należy powstrzymać migrantów. To prawda, że nastąpiło wiele zmian, ale nie ma przełomu. Trzy uwagi, które chciałem przedstawić ws. migracji. Wydźwięk samej propozycji brzmi lepiej. Mechanizm relokacji, kwotowy dalej nazywa się tak samo. Po drugie, podstawowe podejście pozostaje bez zmian, ponieważ on  chcieliby zarządzać migracją, a nie powstrzymać migrantów. Węgry uważają, że należy powstrzymać migrantów. To prawda, że nastąpiło wiele zmian, ale nie ma przełomu. Przełom oznaczałby, że nikt nie może bez pozwolenia przyjeżdżać do UE. Trzymanie się zasad, dbanie o nasz interes ale z poszanowaniem innych. Polityka w sprawie migracji musi być przede wszystkim oparta na rozsądku i wzajemnym poszanowaniu swoich interesów. Nielegalną migrację trzeba powstrzymać podkreślił Orban./ “Trzymamy się zasad”. A jakie to zasady? Proszę je wymienić, chętnie posłuchamy. Jak na razie to tylko puste słowa bo jak przyjdzie co do czego to przyjmiecie ile Niemcy nakazali po ustępstwach w sprawie LGBT.. panu nie wierzę..No i co z tego? KE grilluje Polskę i Węgry a pan premier Morawiecki o tym nie wspomniał co znaczy, że zgadza się z żydolewacką metodą terroryzmu politycznego jaki stosuje UE z szefową KE Ursulą von der Leyen. Jak patrzę i słucham tego co robi żydolewactwo w UE a jak reaguje na to polski rząd to zastanawiam się czy oni nie grają do jednej bramki. Co wspieramy? To, że jeden imigrant będzie kosztował 10.000€ itp. itd. Unia sama się zadusi tym handlem niewolnikami, którego my Polacy nie wspieramy! Panie Morawiecki wasze zasady niewiele są warte. Bo nawet podczas pełnego zamknięcia granic, gdy tys. Polaków utknęło za granicą to miesięcznie wpuszczaliście ponad 100 Czeczenów i innych kozich synów. A może wreszcie zacząć karać kraje Strefy Schengen za to, że nie pilnują swoich granic? Do karania za wybranie prawicowych rządów w Polsce czy na Węgrzech aż im rączki patają. Proponuję by sprawdzili, czy uda się jakiemuś obywatelowi kraju unijnego dostać bez wizy do Turcji czy Rosji? Normalne kraje strzegą swych granic a nie przyjmują każdego przestępcę (nielegalne przekroczenie granicy) i powodują narastający kryzys na kontynencie. Islamscy imigranci już prawie „ubogacili” kulturowo naród Niemiecki, Francuski i inne kraje „starej Unii”, a z czasem opanują poszczególne instytucje państwa i ważne służby, aż kiedyś wygrają każde wybory…Mamy tu rodzaj zaplanowanej „pełzającej” inwazji, gdyż islamscy imigranci raz zdobywszy przyczółki nigdy nie będą z nich rezygnować ani się asymilować. To dawno przyjęta islamska strategia, a finansowani są poufnie przez Iran, Arabię Saudyjską itp. zwolenników ogólnoświatowego Kalifatu. To fanatycy, którzy brzydzą się zachodnioeuropejskim liberalizmem i dewiacjami, jako amoralnym rozpasaniem i to po części jedyne, co można by im zapisać na plus. Stopniowo konsekwentnie zrealizują swój plan odwrotny do asymilacji, czyli po osiągnięciu ilościowo masy krytycznej i przejęciu władzy, zmuszą tych, którzy ich naiwnie do siebie zaprosili do przyjęcia swoich reguł, a może nawet i szariatu pod groźbą ciężkich szykan, albo i śmierci. My nie zapraszaliśmy ich do Europy, nie jesteśmy tak bogatym krajem jak Niemcy, (które przy tym wykręcają się z wypłacenia nam reparacji wojennych) a pomagamy im na ile możemy tam na miejscu i mamy prawo nie godzić się na niewolnicze przymusowe przemieszczanie ich do naszego kraju, dzięki czemu tu jest jeszcze normalnie. Ponadto przyjęliśmy dużo imigrantów z Ukrainy i innych krajów ze wschodu. Przyjdzie czas, że zwolennicy bezkrytycznego witania z otwartymi ramionami imigrantów w Europie, jeszcze będą nas błogosławić za ostrożność w tej materii… Niestety w Polsce jak i jeszcze kilku Państwach Europy Środkowo Wschodniej w nieodległej przyszłości, nie pomieścimy nawet mimo najszczerszych chęci tych wszystkich rdzennych Europejczyków, chcących się ratować i przed grożącym im tragicznym losem uciec do bezpiecznych krajów…Jedyny pożytek z  islamskich migrantów, że niebawem zrobią porządek z żydolewactwem i wszelkimi zboczeńcami. Białorusini tylko nie popełniajcie tego błędu co większość państw bloku wschodniego….nie właźcie do tego euroburdelu…please.

 

       

kula Lis 70

kula Lis 70 - Zagorzały Antybolszewik herbu Jastrzębiec

Podobał Ci się post? Wystaw ocenę!

4

liczba ocen: 4

Post jest opublikowany więcej niż dn. Funkcje oceny i komentowania zostały wyłączone.

  • Komisja Europejska ma nowy pomysł na migrację.

    Nie będzie przymusowej relokacji. Czeka nas "obowiązkowa solidarność". KE przedstawiła propozycje zmian w prawie dotyczącym migracji oraz systemu azylowego UE. Reformy mają odciążyć państwa południa Europy, które są pod największa presją. Komisja chce wprowadzić zasadę „obowiązkowej solidarności” i położyć nacisk na deportacje. To jedna z najważniejszych inicjatyw obecnej Komisji pod kierownictwem Ursuli von der Leyen, nad którą prace trwały od miesięcy. UE próbuje zreformować politykę migracyjną od lat, ale sprawa ta spowodowała ogromne podziały między państwami członkowskimi. W efekcie w sprawie poprzednich propozycji, które zakładały m.in. obowiązkową relokację uchodźców, nie udało się wypracować porozumienia. Komisja podkreśla, że dzisiejsza sytuacja jest zupełnie inna niż ta, w jakiej UE była w 2015 r., gdy przedostało się do niej nielegalnie 1,8 mln osób., a 90 proc. z nich było uchodźcami. Wówczas Bruksela położyła nacisk na obowiązkową relokację, ale system ten nie sprawdził się. Teraz mamy kompletnie inną sytuację. 2,4 mln migrantów przyjeżdża legalnie i ma pozwolenia na pobyt w UE. Przyjeżdżają, aby tu pracować, brać śluby, studiować, w tej grupie są też uchodźcy. Co roku około 1 mln wyjeżdża z UE, co sprawia, że mamy 1-1,5 mln osób netto więcej osób. Potrzebujemy ich i to nie jest problem. W mojej propozycji skupiamy się na tych, którzy dostają się do UE nielegalnie powiedziała dziennikarzom unijna komisarz ds. wewnętrznych Ylva Johansson. Z szacunków Komisji wynika, że z tych, którzy obecnie dostają się do UE nielegalnie około 2/3 to migranci ekonomiczni, którzy nie będą mieli prawa do azylu. Takie osoby będą musiały zostać odesłane. Aby mieć akceptację Europejczyków do przyjęcia tych, którzy mają prawo tu zostać, musimy odsyłać tych, którzy nie kwalifikują się do tego. Dlatego w propozycji mocno kładziemy nacisk na powroty zaznaczyła komisarz. KE proponuje m.in. wprowadzenie szybkiej ścieżki, aby w procedurze granicznej zdecydować, czy dana osoba ma szanse na azyl, czy się do niego nie kwalifikuje. W tym drugim przypadku w ciągu 12 tygodni wydawana byłaby decyzja o powrocie. Jeśli jakiś kraj byłby pod nadmierną presją migracyjną, wówczas mógłby się zwrócić o uruchomienie mechanizmu solidarności. W jego ramach państwa członkowskie miałby albo relokować do siebie osoby starające się o azyl albo zająć się deportacjami tych migrantów, którzy nie kwalifikują się do przyznania im ochrony międzynarodowej. KE nazywa tę drugą możliwość „sponsorowaniem powrotów”. Kraj, który się na to zdecyduje, będzie miał osiem miesięcy, żeby doprowadzić do wyjazdu osób z decyzją deportacyjną. Jeśli mu się to nie uda (lub uda się tylko częściowo), wówczas byłby zobowiązany relokować migrantów do siebie. Komisja chce też zharmonizowania procedur dotyczących migrantów. Gdy ktoś dostanie się do UE nielegalnie, będzie musiał przejść przez obowiązkowy proces przesiewowy. W jego ramach odbędzie się rejestracja, pobranie odcisków palców, zbadanie stanu zdrowia, kontrola bezpieczeństwa i złożenie wniosku azylowego. Wówczas zapadnie decyzja, czy osoba taka będzie kwalifikowana do procedury granicznej, w ramach której decyzja o umożliwieniu pozostania w UE zostanie podjęta bardzo szybko, czy do normalnej procedury azylowej. Osoby z krajów, z których akceptowane jest bardzo mało wniosków o azyl (mniej niż 20 proc.), np. z Tunezji czy Maroka, będą kierowane do procedury granicznej. KE przewiduje wyjątki dla rodzin z małymi dziećmi, czy osób ze specjalnymi potrzebami. Zdecydowana większość osób, które zostaną skierowane do procedury granicznej otrzyma jednak negatywną decyzję azylową wraz z decyzją o konieczności powrotu do kraju macierzystego. Faktyczne doprowadzenie do niego nie jest proste. W wielu krajach członkowskich migranci przez lata pozostają nielegalnie i dopiero po dłuższym pobycie dostają decyzje o deportacji. Chciałabym, żeby ten proces został skrócony do 12 tygodni oświadczyła Johansson. Jeśli kraj nie będzie w stanie uporać się w tym przez 12 tygodni, wówczas dany przypadek będzie kierowany do normalnej procedury azylowej. KE ma nadzieję, że takie przyspieszenie odsyłania pomoże w walce z przemytnikami. Mam nadzieję, że dzięki temu ludzie dwa razy się zastanowią, zanim zdecydują się na ryzykowanie życie i opłacanie przemytników, bo w procedurze granicznej zostaną szybko odesłani z powrotem, jeśli nie będą mieli prawa do azylu zaznaczyła komisarz. KE proponuje rozwiązania dotyczące tego, który kraj członkowski będzie odpowiedzialny za rozpatrzenie wniosku azylowego. Teraz jest to obowiązkiem pierwszego państwa, do którego dostał się uchodźca. Na taki system (regulowany rozporządzeniem dublińskim) narzekają jednak mocno kraje południa Europy, które są na pierwszej linii fali migracyjnej. Na zmianę tej zasady nie było jednak zgody w UE w ostatnich latach. KE nie chce wywracać tego systemu do góry nogami, ale proponuje modyfikację, zgodnie z którą za wniosek azylowy mógłby być odpowiedzialny kraj, w którym uchodźca ma rodzinę, studiował, pracował lub otrzymał po prostu wizę tego państwa.
    Komisja chce też zmniejszyć liczbę nielegalnym migrantów, oferując więcej legalnych ścieżek dostania się do UE, by migranci nie korzystali z usług przemytników. Jednym ze sposobów ma być umożliwienie np. gminom, miastom czy kościołom oferowanie możliwości przyjmowania uchodźców. Systemy takie funkcjonują już w niektórych krajach, np. w Kanadzie czy Irlandii. Aby nowe zasady stały się prawem, będą musiały się zgodzić na nie państwa członkowskie oraz Parlament Europejski.

    Bez przymusowej relokacji?
    Komisja Europejska w swoim pakiecie migracyjnym nie proponuje przymusowej relokacji, ale obowiązkową solidarność wszystkich państw członkowskich wobec tych, które są pod największą presją - tłumaczy unijna komisarz ds. wewnętrznych Ylva Johansson. Komisja Europejska przedstawiła w środę nowe propozycje dotyczące m.in. prawa azylowego, ale też deportowania osób, które nie kwalifikują się do przyznania im ochrony w Europie. Johansson, która odpowiada za pakiet, ma nadzieję, że po latach sporów państw członkowskich tym razem uda się przyjąć nowe rozwiązania.

    PAP: Przez ostatnie miesiące jeździła pani po Europie, spotykając się z ministrami z różnych krajów. Wiadomo, że Polska, Węgry, ale też Czechy są przeciwko obowiązkowej relokacji. Co sprawia, że tym razem ma się udać?

    Ylva Johansson: Moja propozycja nie zakłada obowiązkowej relokacji, ale obowiązkową solidarność. Chodzi głównie o relokację albo „sponsorowane powroty”, ale są też inne sposoby, żeby okazać solidarność. Nie chodzi o przekonanie krajów członkowskich do tych rozwiązań, ale zdanie sobie sprawy, że mamy wspólny problem i musimy go rozwiązać, zająć się tym razem. Nie sądzę, żeby jakiekolwiek kraj członkowski powiedział, że to jest bardzo dobra propozycja. Raczej będziemy mieli 27 krajów, które będą niezadowolone, ale ostatecznie uznają, że to zrównoważone podejście, nawet jeśli nie lubi się w nim wszystkiego. Brak europejskiego systemu tworzy bardzo wiele problemów. KE zakłada, że w ramach sponsorowanych powrotów będzie można relokować ludzi, którzy nie kwalifikują się do przyznania im azylu. Dlaczego w takim razie przenosić ich np. z Malty do Niemiec, skoro nie mają prawa przebywać w Europie?

    W opcji sponsorowanych powrotów migranci nie będą przenoszeni z miejsca, gdzie przebywają, do państw unijnych, a bezpośrednio odsyłani do krajów pochodzenia. Jednak odpowiedzialne za to będą kraje sponsorujące powrót. Chodzi o dokonywanie wysiłków dyplomatycznych, żeby do tego doprowadzić. Będzie też limit czasowy, osiem miesięcy, żeby to zrobić.

    Jednak jeśli danemu krajowi, który ma „sponsorować powrót” nie uda się do niego doprowadzić, wówczas będzie musiał przyjąć migrantów u siebie?

    Tak. Będzie limit czasowy na to, aby przeprowadzić procedurę powrotową. Po jego upływie kraj unijny będzie zobowiązany przyjąć u siebie osoby mające decyzję o powrocie.

    Czy „sponsorowanie powrotów” przez te kraje, które nie zdecydują się na udział w relokacji, będzie obowiązkowe czy nie?

    Kraje będą miały obwiązek okazania solidarności. Jej wymiar będzie mierzony wielkością populacji. Bedzie można wybrać pomiędzy relokacją i sponsorowaniem powrotów, są też inne możliwości, żeby pokazać solidarność.

    W mechanizmie obowiązkowej solidarności relokacja ma być uruchamiana w czasie kryzysu, ale czy to zadziała, jeśli np. tylko trzy kraje się zgodzą na nią?

    Inni będą musieli wybrać sponsorowanie powrotów. One są równie ważne, a nawet ważniejsze niż relokacja, bo większość przybywających migrantów nie ma prawa do starania się o azyl. Nie powinniśmy relokować tych, którzy nie mają prawa zostać w UE.

    Jakie będą kryteria oceny tego, czy kraj jest nadmiernie przeciążony i należy uruchamiać mechanizmy solidarnościowe?

    To, czy kraj rzeczywiście jest pod presją, będzie zależało od jego możliwości radzenia sobie z sytuacją. Kraj, który znam najlepiej (Szwecja - PAP), zwykle ma bardzo dużo aplikacji azylowych, ale nie znaczy to, że nie jest w stanie się nimi zająć.

    Hiszpania ogłosiła, że nie zgodzi się na system, w którym nie będzie obowiązkowej relokacji migrantów uratowanych na morzu.

    Jeśli nasza propozycja zostanie zaakceptowana, będziemy mieli obowiązkowy mechanizm solidarności. Sądzę, że jeśli by go nie było, jedne kraje ponosiłyby większy wysiłek niż inne. Ważne, żeby pokazać, że za operacje poszukiwawczo-ratunkowe odpowiedzialny nie jest jeden kraj, ale UE. Ta propozycja nie jest dokładnie taka, jakiej chciałaby Hiszpania, ani nie jest taka, jakiej chciałaby Polska czy Francja. Ale sądzę, że jest ona do zaakceptowania.

    Jakie są ramy czasowe przyjęcia tych propozycji? Wiadomo, że będzie o nie spór państw członkowskich.

    Z doświadczenia wiemy, że nie jest łatwo zaplanować przyjęcie regulacji w tym obszarze, ale sądzę, że kraje członkowskie i Parlament Europejski są gotowe do pracy. To nie jest coś nowego, kwestie te są dyskutowane od lat. Moim zdaniem problemem był brak woli politycznej, aby znaleźć kompromis. Jeśli będzie wola, można to zrobić szybko.

    Jeśli osoba ubiegająca się o azyl będzie przechodziła normalną procedurę, w jaki sposób zapadnie decyzja, do którego kraju trafi?

    Jeśli ktoś ma związki z danym krajem członkowskim, została mu przyznana jego wiza, ma tam rodzeństwo, pracował lub studiował tam, wówczas ten kraj może być odpowiedzialny za rozpatrzenie aplikacji. W innym przypadku będzie to obowiązkiem kraju wjazdowego. Rozmowa przeprowadzona wspólnie przez agencje: PAP, Reutera, Bloomberga, DPA, AFP, EFE i ANSA.

    Von der Leyen i „świeże podejście”
    Stary system migracyjny UE nie działa, dlatego potrzebne jest świeże podejście - mówiła w środę szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen przedstawiając nowe rozwiązania, które mają pomóc przezwyciężyć utrzymujący się od lat klincz państw członkowskich w tej sprawie. Migracja była i zawsze będzie towarzyszyć Europie. Przez wieki definiowała nasze społeczeństwa i kształtowała życie wielu z nas. Tak zawsze będzie. Migracja to coś złożonego, stary system, aby sobie z nią radzić w Europie już nie działa powiedziała w Brukseli szefowa KE.
    Jak zaznaczyła przygotowany przez KE pakiet dotyczący migracji i azylu oferuje „świeży start”, biorąc pod uwagę wiele uprawnionych interesów.
    Chcemy przestrzegać naszych wartości, jednocześnie zmierzyć się z wyzwaniami zglobalizowanego świata zapewniła von der Leyen. Przekonywała, że Europa musi odejść od rozwiązań przygotowywanych ad hoc i zamiast tego wdrożyć przewidywalny i wiarygodny system zarządzania migracją. Jestem przekonana, że propozycja KE jest dobrą podstawą do tego. Ten pakiet odzwierciedla uczciwą i rozsądną równowagę między odpowiedzialnością i solidarnością pomiędzy państwami członkowskimi zaznaczyła von der Leyen.

    PAP

    Ps...O przymusowym rozdziale islamskich nachodźców von der Leyen już miała zdecydować na początku 2020 r. Takie były jej ustalenia z Seehoferem, ale covid-19 pokrzyżował plany, więc walec ruszy lada chwila.

    Nie „relokacja”, a „obowiązkowa solidarność”? „Obowiązkowa solidarność”, piękny termin. Nie przymus, a obowiązek. Czym to się różni? Hehehehe, zamienił stryjek siekierkę na toporek. I to jest to świeże podejście Ursuli czyli odbijać się od ściany do ściany. Niech sobie szefowa KE zabierze do domu wszystkich. Mój kraj jest bezpieczny i taki chcę żeby był. Nie zgadzam się na sprowadzanie nierobów, terrorystów. Jak ja chcę zobaczyć małpę to idę do zoo lub tv ale nie życzę sobie by ta małpa sama przychodziła do mojego domu i jeszcze prowadziła całe stado. To nie jest Europa, to zaczyna być obóz koncentracyjny. Ale społeczeństwa są ogłupione i sparaliżowane, to doprowadzi do rewolucji. Jak ktoś może coś narzucać społeczeństwu przez skorumpowanych polityków. Naprawdę czas najwyższy opuścić to towarzystwo. Ten twór w niczym nie przypomina UE do której weszliśmy. Zachowujemy się jak żona alkoholika. Ciągle mamy nadzieje, że UE się zmieni. To beznadziejne, opuścić natychmiast kołchoz. Oczekuję od polskich polityków deklaracji referendum dotyczącego potencjalnego POLEXITu. Żydolewacka ideologia EU staje się niestrawna moralnie już dla mnie.
    Byłem temu przeciwny i niestety miałem rację. Nie jesteśmy gospodarzami na swoim podwórku. Czyli m.in. Polacy będą musieli walczyć zbrojnie z tymi nielegalnymi imigrantami, bo przecież ich jest już tylu, że dobrowolnie nie pozwolą się deportować, będą walczyć siłą o pozostanie i trzeba będzie przeciwko nim użyć wojska. Zapewne Unia będzie chciała, aby państwa deportujące najpierw ich przyjęły na swoje terytorium, a dopiero potem deportowały. Nie wyobrażam sobie tego inaczej. Jak Polacy mieliby przymusowo deportować imigrantów mieszkających na greckiej wyspie? Nie miejcie więc złudzeń. To po prostu jest ukryta forma „przymusowej relokacji”, z przerzuceniem kosztów i ciężaru deportacji na inne państwa.

  • Przypominam, że pan Morawiecki rok temu ogłosił załatwienie sprawy migracji z KE.

    Polacy mieli być bezpieczni. To jest ta, która rozbroiła Bundeswehrę. Na jej widok wszyscy ze strachu się trzęsą. A tu protegowana tego pana chce jednak nas zniszczyć. Morawiecki, co ty na to? Polska powinna wymienić Premiera i to szybko, bo potrzebny jest nam przywódca o charyzmie Viktora Orbana. Czyli jak jakiś kraj afrykański nie zgodzi się przyjąć swoich obywateli, to będziemy musieli ich przyjąć do siebie. Może trzeba będzie płacić haracz tym krajom Afryki, żeby przyjęły swoich? To chore. Jak sprzedać cegłę, byś myślał że kupiłeś smartfon - tym razem w wykonaniu UE. Miasta, gminy, organizacje - będą mogły samodzielnie decydować o przyjęciu imigrantów to nam żydolewacka Unia wymyśliła. Coraz ”mądrzejsze” pomysły, widocznie żydolewackie łby już nie są w stanie nic innego wymyślić. Czas opuścić to ”towarzystwo wzajemnej adoracji”. Za bandą stetryczałych żydolewaków kryje się agresywny niemiecki kolonializm. Najwięksi dłużnicy/ beneficjenci Europejskiego Banku Centralnego to wielkie niemieckie korporacje „inwestujące” m.in. w Polsce. Co my jeszcze robimy w tym kołchozie? Traktaty swoje a urzędnicy brukselscy swoje. Żadnych migrantów i solidarności bo inaczej za unijne srebrniki sprzedamy swoją niezawisłość. PiS jest do tego zdolny. A pisałem parę lat temu, że to się skończy wszystko tym, że będą chcieli zrobić imigrantów obywatelami UE jednym pociągnięciem długopisu. Wtedy wszyscy będą pod ścianą. Czy w końcu znajdzie się polska partia która ogłosi, że ma w programie opuszczenie tego szwabskiego komunistycznego kołchozu ? Chętnie oddałbym na nich głos zamiast na PiS.

  • Likwidacja białej rasy -

    to priorytet dla dzieci diabła - więc nie łudźmy się, że owe dzieci diabła zmienia zdanie. Przymusowe czy dobrowolne przeprowadzki kolorowych z całego świata do państw - gdzie liczebnie dominuje jeszcze biały człowiek - będą trwać aż do pożądanego skutku.
    Wniosek?
    Potem dzieci diabła wezmą się za żółta rasę - potem za resztę - wiec póki co od zawsze mamy front jednostronnej walki - gdzie z jednej strony są krwiożercze dzieci diabła - a z drugiej ludzie stworzeni przez Boga.

  • Nie miałbym nic przeciwko relokacji imigrantów

    gdyby mieli oni w Polsce gorzej od przeciętnego polskiego emeryta, winni mieć gorzej od najbiedniejszego polskiego emeryta.

    Ekonomiczna eutanazja polskich emerytów trwa. I Polaków to nic nie obchodzi. Jeśli zostaną wymazani jako naród, to świat nie stanie się gorszy, raczej lepszy.

  • @kula Lis 69 08:06:06

    Imigracja jest koniecznością, ponieważ zmienią się warunki bytowania na różnych kontynentach. Nie można w imię egoizmu spokojnie patrzeć, jak będzie wymierało życie na dużych obszarach. Tych ludzi trzeba będzie przyjąć.

    Istnieje jednak problem cywilizacyjny. Uważam, iż pewne zdobycze cywilizacyjne winny być zachowane. Siłą. A to oznacza w przyszłości karę śmierci za ich nieprzestrzeganie.

  • @interesariusz z PL 09:02:57

    --------------
    "Imigracja jest koniecznością, ponieważ zmienią się warunki bytowania na różnych kontynentach."
    -------------
    Pan masz kłopoty w odróżnieniu imigracji od zorganizowanego w określonym celu przez dzieci diabła - desantu kolorowych - na kraje białego człowieka!
    Wniosek?
    Obawiam się, że jak tak dalej pójdzie - to nie odróżnisz Pan zapachu chleba od zapachu g*wna.

  • @interesariusz z PL 08:59:25

    " Ekonomiczna eutanazja polskich emerytów trwa. "

    Było nie głosować od 30 lat na PO i PiS. Karma wreszcie wraca.

  • 5*

    Szawbiki, niemczyki, niemczaczki, jak zwł tak zwał:

    pouczają Polskę w kwestii imigrantów, a po wejściu Polski do UE dali na najdłuższy, bo 7 letni okres przejściowy na podejmowanie u nich pracy.

    Tylko szczekać potrafią.

    Wkurzają mnie też "polskie" lewicowe "elity: sami mieszkają na strzeżonych osiedlach, a nam morderców chcą bandyci ściągać.

  • @interesariusz z PL 09:02:57

    No to bądź pierwszy i przyjmij tak ze trzech do siebie na ful utrzymanie z własnej kasy.. A oni ściągną do ciebie rodzinę bardzo liczną, a ty zamieszkasz w szałasie o ile przeżyjesz. Mnie gówno obchodzi, że będą wymierali, także z nieróbstwa, widać Bóg tak chce i ich Allach także.

  • Wielowątkowy wywiad z Viktorem Orbanem. "Mieszane społeczeństwo muzułmanów i chrześcijan nie może być pokojowe"

    Premier Węgier Viktor Orban odrzucił w piątek projekt europejskiego paktu migracyjnego, podkreślając, że zmusiłby on Węgry do przyjmowania osób ubiegających się o azyl. Niektóre elementy planu przyjął jednak z zadowoleniem. Orban przeciw projektowi europejskiego paktu migracyjnego. Według Orbana „diabeł kryje się w szczegółach” projektu, dotyczących tego, jak postępować z osobami przybywającymi na terytorium UE, co od dawna jest kwestią dzielącą państwa członkowskie Unii. Premier mówił o tym w wywiadzie dla agencji Reutera. Według planu KE, jeśli jakiś kraj byłby pod nadmierną presją migracyjną, wówczas mógłby się zwrócić o uruchomienie mechanizmu solidarności. W jego ramach państwa członkowskie miałyby albo relokować do siebie osoby starające się o azyl, albo zająć się deportacjami tych migrantów, którzy nie kwalifikują się do przyznania im ochrony międzynarodowej. KE nazywa tę drugą możliwość „sponsorowaniem powrotów”. Kraj, który się na to zdecyduje, będzie miał osiem miesięcy, żeby doprowadzić do wyjazdu osób z decyzją deportacyjną. Jeśli mu się to nie uda (lub uda się tylko częściowo), wówczas byłby zobowiązany relokować migrantów do siebie. Orban skrytykował możliwość zobowiązania Węgier, które chcą odsyłania przybyszów do krajów pochodzenia, do ich przyjęcia. To bardzo problematyczny punkt. Nie jest dobry, tylko raczej zły. To nic innego jak relokacja pod inną nazwą. A my zawsze sprzeciwiamy się relokacji oznajmił. Premier Węgier dał jasno do zrozumienia, że Budapeszt nie zgodzi się na żadne rozwiązanie, które mogłoby zobowiązać kraj do przyjęcia osób z Bliskiego Wschodu czy Afryki. Ten punkt jest nie do przyjęcia dla Węgrów. Dlatego w niektórych kwestiach jesteśmy raczej uparci oznajmił. Jak dodał, Węgrzy nie chcą mieć u siebie „równoległego społeczeństwa, społeczeństwa otwartego ani kultury mieszanej”. Naszym zdaniem mieszane społeczeństwo muzułmanów i chrześcijan nie może być pokojowe, nie może zapewnić ludziom bezpieczeństwa i dobrobytu oznajmił. Powiedział jednak, że jest za wcześnie, by mówić o węgierskim wecie. Według niego określenie przez każde państwo członkowskie stanowiska w sprawie planu potrwa miesiące. O całym projekcie powiedział, że „niektóre nowości są tam dobre, ale są też problemy nierozwiązane”. Za pozytywne uznał to, że w projekcie „zniknęły niektóre tabu”. Z zadowoleniem przyjął większy akcent na odsyłanie do kraju pochodzenia osób, które nie kwalifikują się do otrzymania azylu w UE. Ocenił, że sprawy osób ubiegających się o azyl powinny być rozpatrywane w „punktach zapalnych” poza terytorium UE, a tych, którzy przybędą na granicę UE, należało by zatrzymywać. Nikt nie może wejść na terytorium Węgier bez przyjścia pełnej procedury prawnej i otrzymania na to jasnej zgody powiedział. Migracja to na Węgrzech kwestia bezpieczeństwa narodowego.


    Ps...Orban ma rację. Orban wie, że odesłanie migrantów do krajów pochodzenia jest w zasadzie nie możliwe a te tzw sponsorowane powroty już jak wjadą to zostaną w danym państwie. Małżeństwa polsko-ukraińskie też nie przyniosły nic dobrego podczas wojny. Dziwi milczenie polskiego rządu w sprawie imigrantów. Czemu Morawiecki nie popiera Orbana? Zgodził się z UE?