jest wypadkową tego, co działo się w oświacie i na uniwersytetach

                                                                                                                               To, co się dziś dzieje na ulicach miast, wśród młodych ludzi, to jest również wypadkowa tego, co się działo w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat w polskiej oświacie i na polskich uniwersytetach, a nie działo się dobrze  powiedział w programie Michała Rachonia Jedziemy minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek. Egoizm to jest podstawowa cecha światopoglądu lewicowo-liberalnego. Egoizm rządzi lewicowo-liberalnym światopoglądem i lewackim. Tu i teraz się liczy, liczę się ja, moje przyjemności, doznania, mój komfort życia. Co się będzie działo za pięć, dziesięć lat, a już za pięćdziesiąt lat z moimi wnukami, czy z moimi dziećmi, których i tak nie mam ewentualnie, to w ogóle nas nie interesuje podkreślił. Minister edukacji i nauki w czwartek w TVP Info pytany był o udział młodych ludzi w demonstracjach, które mają miejsce po ubiegłotygodniowym wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji.

 
"Młodzi mają to do siebie, że są w okresie takiego buntu, dojrzewania też przez to przechodziliśmy w różnych sposób, tylko, że różnica między tym, co jest dzisiaj, a tym, co było kilkanaście, czy kilkadziesiąt lat temu polega na tym, że my byliśmy wychowani w pewnej dyscyplinie i w pewnym przekonaniu o istnieniu autorytetów. Tymi autorytetami byli choćby nasi nauczyciele" powiedział Czarnek. Celem protestów jest obalenie rządu.
"Gdy nasi rodzice szli na wywiadówkę, to bez względu na to, jak dobrymi byliśmy uczniami, to byliśmy pełni obaw, czy przypadkiem nauczyciel nie poskarży się choć trochę na nas, bo rodzice wtedy rzeczywiście uważali, że nauczyciel ma autorytet. Do tych czasów musimy wrócić, dlatego, że to, co się dziś dzieje na ulicach miast, wśród młodych ludzi to jest również wypadkowa tego, co się działo w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat w polskiej oświacie i na polskich uniwersytetach. Nie działo się dobrze" ocenił minister. Jak mówił, celem protestów jest obalenie rządu, zmiana ustroju politycznego w państwie oraz "likwidacja Polski w takim zakresie i w takim wymiarze, jaką ja znamy od wieków" i "rewolucja lewicowo-liberalna czy lewacko-liberalna". Jak mówił, jest to zupełnie oczywiste, to przyświeca tym, którzy podgrzewają to, co się dzieje na ulicach. Według niego, są to gdzieś skoordynowane działania. "Proszę zwrócić uwagę, że te wszystkie napisy, te wszystkie hasła, nie biorą się znikąd"  powiedział Czarnek.
 
"Wszystko bierze się z tego, że mamy niestety w systemie edukacji - i wydaje się, że to jest błąd nas wszystkich, nas wszystkich, nie wyciągając z tego również mojej osoby - że w ciągu ostatnich 20 lat siedzieliśmy cicho w sytuacji, gdy nasz światopogląd konserwatywny, chrześcijański, wypływający wprost np. z Katechizmu Kościoła Katolickiego, uwielbianego w Polsce św. Jana Pawła II, został gdzieś ściągnięty do narożnika. Kazano nam siedzieć z tym cicho, tymczasem demokracja polegała wyłącznie na głoszeniu poglądów lewicowo-liberalnych i doszło w pewnym momencie, do wręcz dyktatury światopoglądowej lewicowo-liberalnej i dziś mamy jej efekty" mówił minister.
 
Egoizm to jest podstawowa cecha światopoglądu lewicowo-liberalnego
Odniósł się do postawionej w wywiadzie tezy, że to egoizm jest podstawą działań posejmowych przez protestujących. "Egoizm to jest podstawowa cecha światopoglądu lewicowo-liberalnego. Egoizm rządzi lewicowo-liberalnym światopoglądem i lewackim. Tu i teraz się liczy, liczę się ja, moje przyjemności, doznania, mój komfort życia. Co się będzie działo za pięć, dziesięć lat, a już za pięćdziesiąt lat z moimi wnukami, czy z moimi dziećmi, których i tak nie mam ewentualnie, to w ogóle nas nie interesuje. Egoizm to jest podstawowa cecha światopoglądu lewicowo-liberalnego. To jest wszystko konsekwencja tego, o czym mówię" podkreślił. Wskazał na to, że przede wszystkim trzeba uświadomić wszystkim, na czym polega demokracja i polega wolność. "Otóż demokracja i wolność polega również na tym, że w przestrzeni publicznej, ale również w życiu akademickim, na uczelniach, w nauce ma być wolność. A wolność polega na tym, że również te idee, te wartości, te przekonania wypływające wprost z chrześcijaństwa, które jest podstawą Europy i Polski, są również do tolerowania na uczelniach"  powiedział Czarnek. Według niego, dzisiaj jest to wykluczane. "Jeśli słyszę, że na wiodącym uniwersytecie w Polsce zakazuje się doktorantom cytowania św. Tomasza z Akwinu, ale także św. Jana Pawła II, mówiąc, że to nie są naukowcy, to nie są filozofowie, to, o czym mówimy. My już dzisiaj mamy dyktaturę w nauce" powiedział.
 
"Więc w pierwszej kolejności trzeba wrócić po prostu do edukacji od samego początku, do definicji wolności nauki i wolności światopoglądów, wolności religijnej i wolności przekonań. Bo dzisiaj już brakuje tolerancji z tamtej strony dla nas konserwatystów, dla nas chrześcijan, dla nas ludzi, którzy opierają nasze życie rodzinne również na wartościach, które również wyznawali nasi przodkowie i dzięki temu jesteśmy dzisiaj na świecie" dodał.                                                                                  
                                                              
https://niezalezna.pl/360705-czarnek-to-co-sie-dzieje-na-ulicach-jest-wypadkowa-tego-co-dzialo-sie-w-oswiacie-i-na-uniwersytetach                    
                                                                                                  
                                                                                                                                                                           Ps...Pan Czarnek powinien być prezydentem. Tak krótko znany a już tyle dobrego. wreszcie ktoś na wysokim stanowisku powiedział to otwartym tekstem! Ale ten proces skrajne upolitycznienie uniwersytetów trwał latami a marksiści pokroju Hartmana i wtórujący im użyteczni idioci z tytułami naukowymi zdążyli wyhodować pokolenia zindoktrynowanej młodzieży dla, której podstawowe wartości takie jak państwo, naród, patriotyzm, tradycja i kultura to zabobon. Zastąpiła je "nowa kultura" - "kultura gender", "kultura lgbt" - widzimy ją na ulicach. To są skutki braku lustracji w szkolnictwie wyższym, więc weźcie się za lustrację na uniwersytetach by raz na zawsze zakończyć ten temat! Panie ministrze w pełni popieram pana stanowisko. Niech pan zacznie od zrobienia porządku na uczelniach z rektorami, którzy zachęcają studentów do protestów. W szkołach i innych placówkach z dyrektorami którzy wysyłają SMSy do swoich uczniów i zachęcają do protestów. Przykład Szkoła Podstawowa nr 84 w Warszawie. Prof. Czarnek, zdaje się, że jest pan ostatnią szansą zarówno dla Polski jak i PiS. Oby dał pan radę, również gowinowskie niszczenie uczelni wyplenić! Panie ministrze: LUSTRACJA szkół wyższych! Wciąż jest tam masa "kadry profesorskiej" z ogonami sięgającymi UB. Czerwoni stworzyli wylęgarnię pożytecznych idiotów. Wyższe uczelnie już od dawna nie kształcą młodych ludzi, ich celem jest duża ilość studentów, bo dużo kasy, duża ilość zaliczeń warunkowych bo też dużo kasy. "To, co się dzieje na ulicach, jest wypadkową tego, co działo się w oświacie i na uniwersytetach" - tutaj nic się "samo" nie działo! Cały czas, wszystko co się w Polsce dzieje jest dokładnie planowane, kontrolowane i OPŁACANE z zagranicy! To wszystko odbywa się zgodnie z planem Gramsciego, włoskiego komunisty, który jeszcze w XX w proponował nierewolucyjną drogę przejęcia władzy przez lewactwo w dwóch krokach: 1. Hegemonii kulturowej i 2. Długiego marszu przez instytucje (państwowe). Na świecie zapoczątkowano realizację tej teorii w latach 60-tych XXw. "Takie Rzeczypospolite będą jakie ich młodzieży chowanie"! To proste! Co zrobić? Prosty przykład, w jednym z przedszkoli wywieszono symbol hitlerjugend. Następnego dnia dyrektorka tego przedszkola powinna dostać dyscyplinarkę za szerzenie nazizmu. Nawet, jeżeli odda sprawę do sądu, to potrwa to na tyle długo, że inni zastanowią się dwa razy czy tracić pracę na rzecz sejmowych, lewackich kurew. Panie Ministrze, dlaczego jej nie odwołano? Diagnoza dobra, ale dodam, że problemem jest też hedonizm, ateizm, skrajna degeneracja zasad moralnych u rodziców tych rozwydrzonych małolatów. Ale najważniejszą rzeczą jest liberalizm narzucony przez bandytów z KLD (głoszony też przez starca Mikke), gdzie liczyła się pogoń za kasą, bo zarobki były żenująco niskie, żadnej opieki socjalnej, przez co ludzie chcieli wyjść z tej nędzy, niejednokrotnie tzw kombinując. Pytanie jest jak to naprawić, jak zmienić światopogląd ludzi, jak odbolszewić Polskę? W przypadku bandytów w togach niewiele można zrobić, trzeba czekać, aż ci starsi spotkają się z Belzebubem. Natomiast, jeżeli chodzi o nauczycieli, przedszkolanki, tutaj można w bardzo prosty sposób wymienić kadry, kodeks pracy, dyscyplinarka. Żeby naprawić społeczeństwo, trzeba zacząć od dzieci i zdelegalizować wszelkie lewackie organizacje, niech Bruksela wyje, nie interesuje mnie to, bo dla mnie liczy się przyszłość Polski, a nie pedałów z Brukseli. Co do delegalizacji lewackich organizacji. Proponuję, żeby napisać ustawę, w której będą zapisy, że samorząd nie ma prawa w żaden sposób sponsorować żadnej lewackiej organizacji, że jeśli już wynajmuje im pomieszczenia to na zasadach jasnych dla wszystkich i za rynkowe ceny. Orban jasno określił i zabronił finansowania różnych organizacji przez zagraniczne ośrodki, firmy, instytucje. Było trochę szumu, ale jak widać szybko to ucichło i jest ok. Zabronić seksedukacji dzieci, zabronić jakiejkolwiek promocji ideologii LGBT, gender. Jasno określić, choć to jest określone w ustawie Prawo oświatowe, że samorząd tylko administruje szkołą, natomiast nie ma żadnego prawa do ustalania podstawy programowej. I co już dawno powinno być zrobione, to co Premier MM mówił, żeby wprowadzić patriotyczne wychowanie w przedszkolach, wszelkich szkołach. To powinno być zrobione już w poprzedniej kadencji sejmu, a nie dopiero teraz. Ale lepiej późno niż wcale. System edukacji od przedszkola do profesury jest chory, wręcz patologiczny. Jednak reformę systemu trzeba zacząć od odcięcia lewactwa, wszelkich NGO-sów, fundacji, stowarzyszeń od finansowania z zagranicy. Jeżeli są to organizacje potrzebne Polsce i Polakom, to społeczeństwo i państwo znajdzie sposoby i środki, żeby je finansować. Trzeba też rozważyć celowość wymiany studenckiej w ramach np Erazmus. Przeważnie taka wymiana sprowadza się do półrocznego zbijania bąków za granicą. Uczelnie powinny przejść jakościową weryfikację. Bowiem są opanowane prze nieudolnych naukowo, nieudolnych intelektualnie karierowiczów i plagiatorów. Poziom polskiej kadry uczelnianej (uogólniam bowiem są chlubne wyjątki) jest poniżej poziomu magisterium uczelni w USA czy w Wielkiej Brytanii, mam na myśli uczelnie i kierunki nie techniczne, nie ścisłe. Czyli denne. Na uczelniach technicznych oraz na kierunkach ścisłych jest lepiej, znacznie lepiej ale i tu już widać zarazę z uczelni humanistycznych. Dlatego jest zrozumiałym zupełnie pogardliwe wręcz traktowanie czy wyrażanie się kadry uczelnianej z USA czy Wielkiej Brytanii o kadrze uczelnianej na kierunkach nie technicznych w Polsce.                                                                                


                                                                                                                                                                               Panie ministrze ma pan w ręku narzędzia by ten trend odwrócić ,choćby nie pozwalając na to, by grupy naukowców, używając do tego studentów wyrzucały z uczelni profesorów, bo im się nie podoba orzeczenie w TK. Choćby dlatego nie należy na to pozwalać, bo uczelnie muszą być wielowymiarowe i pluralistyczne. Wśród studentów jest mnóstwo osób o prawicowych poglądach, które mają prawo do uszanowania również ich światopoglądu. Jednocześnie ma pan prawo a nawet obowiązek jako pracodawca naukowców, bo za pośrednictwem rządu dotuje pan uniwersytety z pieniędzy podatników, ma pan więc prawo do dokonania przeglądu kadr pod kontem merytorycznym i jakościowym. Ważne jest by młodzieży studiującej nie uczyli oszuści naukowi. Wystarczy więc wybiórczo sprawdzić prace doktorskie, habilitacyjne pod kątem plagiatu a tego w polskiej nauce jest mnóstwo i otwarcie się o tym mówi. Za tym powinny iść wnioski o odebranie tytułów profesorskich czy w ogóle naukowych przyznanych przecież nieprawnie. Jednym z najbardziej bolesnych problemów polskiej nauki jest to, że o awansach decyduje tzw. dorobek, często oceniany przez zagranicznych tzw. ekspertów, a w rzeczywistości lewaków. Te całe oksfordy, kambridże to gniazda lewackich żmij, które popierają swoich na całym świecie. Naszemu rodzimemu lewakowi wysmarują więc piękną laurkę. Natomiast uczeni, który poświęcają się działalności polityczno-patriotycznej zamiast czczym badaniom i publikacjom, są sekowani przy awansach. Ten trend trzeba odwrócić. Postawa ideologiczna powinna być pierwszym kryterium przy nominacjach, a badania, publikacje itp dopiero potem. Prawicowe środowiska akademickie liczą w tym względzie na ministra Czarnka. Na problem plagiatów prac naukowych zwracał uwagę profesor Nalaskowski i nie tylko on. Powinna więc powstać jakaś komisja kontroli tych prac ,bo na wierzch wychodzą bardzo brzydkie rzeczy. Myślę, że powinni w niej znaleźć się panowie profesorowie Nalaskowski, Piskorski, nawet Zoll, Kleiberg i paru innych by raz na zawsze skończyć z oszustami. To właśnie przez nich nauka polska wygląda jak wygląda. Pamiętam jak zaszczuwano po wyborze do TK znakomitych profesorów co skończyło się ich śmiercią. Niedawne próby ,zresztą skuteczne zablokowania profesury panu doc. Zybertowiczowi to też nic innego tylko próba wykluczenia naukowca ze względów światopoglądowych. Do tego należy sprawdzić w jaki sposób obecni rektorzy czy profesorowie dostali się na studia, bo może być w związku z tym ogromne zdziwienie, nie mówiąc o tym w jaki sposób pokonywali kolejne szczeble kariery. Trzeba stworzyć własny ośrodek dystrybucji prestiżu oparty na rzeczywistych osiągnięciach a nie na fikcji. Za tytułem musi iść wiedza i jakość ale także konkretne pieniądze. Uczelnie muszą mieć pieniądze by wzorem innych światowych placówek móc zapraszać na wykłady znakomitości z innych, światowych uczelni. Musi też polski naukowiec chcieć pracować na uczelni nie tylko dla tytułu ale ze względów finansowych powinno to być też opłacalne. Powinien być wytworzony sprawny, drugi obieg wymiany myśli między uniwersytetami zagranicznymi które stawiają na merytorykę a nie na szerzenie lewackich teorii inspirowanych marksizmem i komunizmem. Nie powinniśmy oczekiwać uznania wyłącznie od lewackich uniwersytetów a promować powinno się polską naukę i polskie osiągnięcia. Wtedy polscy studenci nie będą maszynkami na usługach lewackich manipulatorów tylko inteligentnymi, niezależnie myślącymi członkami elity kraju. Ale do tego potrzebne jest by wygonić oszustów i plagiatorów z uczelni. I niech pan nie idzie tropem Gowina, on miał interes osobisty by się dogadywać z dotychczasową kadrą powiedzmy że ze względów rodzinnych. Ciężko przecież wyżyć z filozofii w obecnym skomercjalizowanym świecie, z tego powodu niektórzy muszą zrobić jakiś tytuł by to jakoś wyglądało. A jak bardzo dystrybucja prestiżu naukowego jest związana ze starymi pierdzielami to widać choćby po pośle, kiedyś prawej ręki prezydenta Lecha Kaczyńskiego a obecnie zagorzałego zwolennika totalnej opozycji. Gdyby nie zmienił partii nigdy by nie dostał profesury. Ten facet jest dowodem na to, że każdy ma swoją cenę i wcale nie zawsze chodzi o gotówkę. Stare Kiejkuty dobrze to rozumiały dlatego dzisiaj mamy to co mamy i takich rektorów jak np. na UAM czy w Gdańsku. Panie profesorze , nasze uczelnie staczają się już od lat osiemdziesiątych . Profesury rozdaje się na prawo i na lewo, ze względu na poglądy polityczne, ideologie . 90 % profesorów w Polsce nie wykonuje żadnych badań naukowych, a mimo wszystko, jest bardzo sowicie uposażony. Dlaczego profesorzy, nie utrzymują się z grantów naukowych? Badasz, masz kupę forsy, nie robisz tego, to dostajesz tyle, ile dostaje nauczyciel w szkole średniej. Odbierać profesury tym, którzy na uczelniach zajmują się ideologią, a nie badaniem, tym którzy nawołują do protestów! No i nie tylko oświata. Ileż jest w różnych tv, sieciach programów, w których roi się od wulgaryzmów, burdelowych zachowań itp. Ci młodzi bezmózgowcy (tak zostali ukształtowani) chłoną to wszystko jak gąbka i z tym przekazem wychodzą na ulicę. Ta młodzież to pokolenie wychowane na "Róbta co chceta" Owsiaka. Wyrasta dzicz z "błotnych kąpieli" u tego Róbta co Chceta. To jest przerażające. Sceny tej młodzieży powinny być CODZIENNIE POKAZYWANE w TVP. Dziewczyny, które krzyczą, że jak ktoś je np zgwałci to muszą urodzić i dostają histerii. Nawet nie wiedzą, że prawo stanowi, że nie muszą. Lata indoktrynacji głupka doprowadziło do obecnego stanu umysłu ludzi, którzy za kilka lat maja dbać o Polskę. Owsiak, mu podobni (różne Środy, Bodnary, Trzaskowskie, etc..) i niemieckie media odrobiły lekcję. Nareszcie ktoś to zrozumiał, druga kwestia to wpływ bezstresowego wychowania i winienie nauczycieli za błędy ucznia, rodzice powinni też brać odpowiedzialność za swoje dzieci. Ja jak uciekłem z lekcji i wychowawczyni zadzwoniła do rodziców to przerąbane miałem a o usprawiedliwieniu nawet mowy nie było a dzisiaj takie zachowanie się pobłaża. Ja rozumiem, że tak wszyscy robili za młodego ale nie znaczy, że nie mamy obowiązku tego piętnować jako złe zachowanie. Takie pobłażanie powoduje do akceptacji tego zachowania dotyczy się to również języka. Który obecnie zmiękcza się i kradzież zastępuje "przywłaszczeniem czyjegoś mienia" a w efekcie "pożyczaniem na wieczne oddanie" takim sposobem sprowadzone zostało słowo "kradzież" o wydźwięku negatywnym do "pożyczenia" jako słowa neutralnego. Studenci złapani na ulicznych burdach przeciw władzy powinni od razu dostawać wilczy bilet. Lewica często powołuje się na demokrację. Pytanie jednak zasadnicze: Jakie treści propagują w ramach demokracji. A więc: agresywna seksualizacja, terroryzowanie ludzi z którymi się nie zgadzają, wymuszanie jednolitych poglądów, a wreszcie dochodzi do tego, że niszczą dorobek wielu pokoleń Polaków: kościoły, pomniki, symbole narodowe i religijne i dopuszczają się zwykłego terroru. W imię: Ja chcę!