Były sędzia "od pendrive'ów" skazany za kradzież.

Zapadł wyrok w zawieszeniu! /czyli kruk krukowi oka nie wykole, zwykły Polak by siedział!/

Na karę roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata skazał wrocławski sąd byłego sędziego sądu apelacyjnego Roberta Wróblewskiego oskarżonego o kradzież sprzętu elektronicznego o łącznej wartości ponad 4 tys. zł z marketów we Wrocławiu i Wałbrzychu w lutym 2017 r. Sąd w tym zakresie podtrzymał wyrok z pierwszej instancji. Wyrok jest prawomocny. W poniedziałek wyrok w procesie apelacyjnym usłyszała również żona byłego sędziego nauczycielka Ewa Wróblewska została ona skazana na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata. W pierwszej instancji, w lipcu ubiegłego roku, kobieta usłyszała wyrok roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Prokuratura oskarżyła sędziego Wróblewskiego o to, że 4 lutego 2017 r. w markecie w Wałbrzychu - wspólnie z żoną Ewą - dokonał kradzieży dwóch głośników, dwóch pendrive'ów oraz kabla, zaś dwa dni później - 6 lutego 2017 r. - w markecie we Wrocławiu sędzia Wróblewski dokonał kradzieży dwóch głośników, 13 pendrive'ów, dwóch kart micro SD i słuchawek. Łączna wartość skradzionego sprzętu to ponad 4 tys. zł. W marcu 2019 r. Iza Dyscyplinarna Sądu Najwyższego orzekła o usunięciu z zawodu sędziego Roberta Wróblewskiego.                                                                                                                                                                                                                Ps..Kompromitacja. Rozpierdolić ten wymiar sprawiedliwości bo 4 tys to mienie znacznej wartości, wyrok powinien być bez zawiasów, sędziego z powrotem do szkoły...Przy recydywie wyrok w zawiasach? Kurwa to się wyprawia w tych sądach? Tak wygladają lewackie elity! I znów kasta ludzi nadzwyczajnych puściła smród, jako sędzia, człowiek znający prawo powinien otrzymać maksymalny wymiar kary i to bez zawieszenia! Ale mamy sądy niepraworządne! Trzeba ten wyrok rozpowszechnić w PE i wysłać odpis do TSUE! Kara w zawieszeniu, to nie jest kara. To ściema. To są jaja! Wyrok w zawieszeniu to nie wyrok, ludzie na takich stanowiskach powinni mieć bezwzględna karę pozbawienia wolności. Kastowy winien ponosić karę 3 razy wyższą od przeciętnego obywatela!  Jestem ciekaw, jakie wyroki zapadały u tego złodzieja i sędziów, którzy go tak łagodnie potraktowali, w podobnych przypadkach kradzieży. Za batonika, sąd niepełnosprawnego umysłowo wsadził do więzienia. Nadzwyczajna kasta nie zrobiła kolesiowi krzywdy - kpiną to zawieszenie wyroku! Skład sędziowski Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu w sprawie, pomylił ustawy i oddala pozew bo drobnostką dla sądu jest kwota ~4 500 000.00 zł. masakra.  

kula Lis 70

kula Lis 70 - Zagorzały Antybolszewik herbu Jastrzębiec

Podobał Ci się post? Wystaw ocenę!

3.67

liczba ocen: 3

Post jest opublikowany więcej niż dn. Funkcje oceny i komentowania zostały wyłączone.

  • Falandyzacja prawa w tzw. Państwie Polskim. „Linczując śmiechem” [1]

    https://wprawo.pl/wp-content/uploads/2021/01/prawo-do-mandat%C3%B3w-mem.jpg

    08.01.2021 na stronach Sejmu pojawił się bulwersujący projekt autorstwa grupy posłów PiS, pilotowany przez p. Jana Kanthaka. Z dotychczas obowiązujących przepisów usunięty został fragment mówiący o tym, że sprawca wykroczenia może odmówić przyjęcia mandatu karnego. Oznacza to w praktyce, że policjant nakłada mandat – np. na kierowcę, na pieszego lub – uczestnika antyrządowego marszu lub protestu – a ukarany nie może odmówić jego przyjęcia (tak było do tej pory). Może jedynie samodzielnie skierować sprawę do sądu. W projekcie zmieniono brzmienie innego istotnego punktu: mandat powinien zawierać pouczenie o obowiązku uiszczenia grzywny w terminie 7 dni od daty jej nałożenia tym mandatem oraz o skutkach nieuiszczenia grzywny w terminie (…) grzywnę uważa się za nałożoną takim mandatem z chwilą jego odbioru przez ukaranego.

    Forma taka budzi – i słusznie – wiele kontrowersji i sprzeciwu prawników, daje ona bowiem policjantom prawo o decydowaniu o winie, ukarany natomiast – może jedynie w drodze sądowej zaskarżyć decyzję funkcjonariusza i to on musi złożyć pozew. Do tego w miejscu, gdzie doszło do wykroczenia, czyli na przykład na drugim końcu Polski. W myśl zapisów nowelizacji – na ukaranym ciążyć miałby obowiązek udowodnienia jego niewinności! Łamie to podstawową zasadę domniemania niewinności. Do tej pory, w razie odmowy przyjęcia mandatu – to policjant kierował sprawę do sądu, i to na stronie drugiej ciążył obowiązek udowodnienia winy (a nie odwrotnie). Proponowane zmiany są uderzeniem PiS w uczestników antyrządowych protestów. Policja nakładała mandaty za udział w zgromadzeniu, które w znakomitej większości nie były przyjmowane, a następnie w drodze sądowej sądy postępowania umarzały, argumentując to konstytucyjnym prawem do wolności słowa i zgromadzeń. Teraz każdy nałożony mandat miałby moc wiążącą, ukarany musiałby ten mandat przyjąć i zapłacić, a dopiero potem samodzielnie odwoływać się do sądu. Autorzy projektu argumentują, że nowa procedura odciąży sądy oraz samych policjantów, bowiem po ewentualnych zmianach znakomita większość ukaranych zapewne nie decydowałaby się na wejście na drogę sądową (kłopotliwe i rygorystyczne procedury, rejonizacja, itd.).

    I wreszcie perełka hipokryzji: zdaniem autorów projektu „(…) odmowa przyjęcia mandatu przez sprawcę niejednokrotnie ma charakter impulsywny i nieprzemyślany, a w konsekwencji powoduje konieczność podjęcia szeregu czynności związanych z wytoczeniem oskarżenia w sprawie o wykroczenie” (…) warunkiem formalnym odwołania – wedle autorów projektu – byłoby wskazanie, czy ukarany zaskarża mandat co do winy, czy co do kary. Nadto odwołanie powinno wskazywać wszystkie znane skarżącemu dowody na poparcie swych twierdzeń, od rygorem utraty prawa do powoływania tych dowodów w dalszym postępowaniu. Ukarany nie może w postępowaniu sądowym powoływać innych dowodów, niż wskazane w odwołaniu, chyba że dowód nie był mu znany w chwili wniesienia odwołania”.

    https://wprawo.pl/wp-content/uploads/2021/01/wina-plus.jpg

    https://wprawo.pl/wp-content/uploads/2021/01/mandat.jpg

    Ps...Fenomenalny zestaw trzech obrazków – memów. Od faktów, poprzez komentarz, aż po paradoks, który absolutnie może się wydarzyć, dzięki takiemu prawu. Wychodzi na to, że byle krawężnik będzie wyrocznią w temacie rozległej i zawiłej dziedziny jaką jest prawo, że o manipulacjach związanych ze stosownym „uzyskiem” i nieograniczonej możliwości gnębienia niepokornych nie wspomnę. Posłowie naostrzyli brzytwę i pakują ją w małpie łapy wykazując się przy tym kompletną ignorancją a nawet otępieniem umysłowym. Dlaczego? A dlatego, że za trzy lata przestaną być posłami i broń którą misternie naostrzyli zostanie zwrócona również przeciwko nim. W Holandii na której przykład powoływał się wiceminister Warchoł zasada odmowy przyjęcia mandatu dotyczy wyłącznie przestępstw związanych z ruchem drogowym. Tamże obywatel ma sześć tygodni na zgłoszenie sprzeciwu do nałożonej kary. W Polsce rządzący chcą na to dać „Kowalskiemu” zaledwie siedem dni. Egzekucja kary pieniężnej w Holandii jest wstrzymana do momentu rozstrzygnięcia sprawy. A u nas rządzący chcą, by komornik od razu ściągał pieniądze z konta. To jest absolutnie nieporównywalne, więc powoływanie się przez rządzących za wzór holenderski jest przekłamaniem. W Holandii nie ma prekluzji dowodowej, czyli zasady, którą chce wprowadzić PiS, że po upływie tych siedmiu dni na odwołanie obywatel nie ma prawa przedstawić przed sądem żadnych nowych dowodów na swoją korzyść. Jeżeli mamy oba te systemy porównywać to należy to robić rzetelnie!

  • KOLEJNY SUKCES! Sąd Okręgowy w Częstochowie uniewinnił koordynatora Fundacji Życie i Rodzina

    Sąd Okręgowy w Częstochowie uniewinnił koordynatora Fundacji Życie i Rodzina obwinionego m.in. o rzekome przeszkadzanie w przebiegu manifestacji działaczy LGBT. Wcześniej, w trakcie postępowania przed Sądem Rejonowym, kiedy to skazano mężczyznę, doszło do szeregu znaczących uchybień proceduralnych. Sąd Okręgowy podkreślił, że obwiniony działał w granicach wolności wyrażania swoich poglądów. Zwrócił też uwagę, że Sąd Rejonowy nie powinien angażować się w spory światopoglądowe, a jedynie ograniczyć się do stosowania prawa.
    Współpracownik Fundacji Życie i. Rodzina został uznany przez Sąd Rejonowy w Częstochowie za winnego tego, że w czasie marszu równości w Częstochowie w czerwcu 2019 r. miał przeszkadzać w przebiegu niezakazanego zgromadzenia poprzez głośne skandowanie wspólnie z innymi osobami hasła o wydźwięku negatywnym i obraźliwym w stosunku do uczestników manifestacji, czyli o popełnienie wykroczenia z art. 52 § 2 pkt 1 k.w. Mężczyznę uznano także winnym, że na ogrodzeniu w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym, wspólnie z innymi osobami, miał umieścić na widok publiczny afisze z napisami bez zgody zarządzającego tym miejscem, co stanowi wykroczenie z art. 63a § 1 kw. Sąd I instancji dopuścił się przy tym szeregu poważnych uchybień proceduralnych, jak chociażby procedowania wniosku o ukaranie, mimo że wniosek nie określał sposobu i okoliczności popełnienia pierwszego z przypisanych obwinionemu czynów. Sąd nie uwzględnił wniosku obrońcy o zwrócenie wniosku o ukaranie w celu uzupełnienia braków formalnych. Z argumentacji sądu wynikało, że obwiniony miał się domyślić w oparciu o akta sprawy, jakie w istocie zachowanie jest mu zarzucane, o tym zaś, co jest przedmiotem postępowania miał się dowiedzieć w wyroku. Doszło tu zatem do ewidentnego ograniczenia prawa do obrony. Sąd Rejonowy oddalił przy tym wnioski obrony o przesłuchanie świadków, zaś przytoczona na poczet uzasadnienia tej decyzji argumentacja wskazywała na oczywiste naruszenie zakazu tzw. antycypacji dowodu oraz postawienie zasady szybkości postępowania przed zasadą prawdy materialnej. Co równie istotne, sąd dokonał ewidentnej manipulacji przy ustalaniu faktów w oparciu o zapis części zajścia przedłożony przez obwinionego i tak ustalone okoliczności uczynił częścią stanu faktycznego stanowiącego podstawę rozstrzygnięcia. Już powołane wyżej uchybienia pozwalały formułować zarzut bezstronności sędzi w sprawie. Uzasadnienie strony prawnej rozstrzygnięcia wprost wskazało na zaangażowanie przewodniczącej po jednej stronie sporu cywilizacyjnego, którego wyraz stanowiło właśnie wspomniane zgromadzenie i kontrmanifestacja w stosunku do niego. Otóż uzasadnienie wywodu prawnego, po przytoczeniu orzecznictwa, sędzia zaczęła od cytatu z Noama Chomsky'ego – guru skrajnej lewicy, człowieka, który kwestionował ludobójstwo, jakiego Czerwoni Khmerzy dopuścili się w Kambodży. Sędzia powoływała się także na, charakterystyczny dla aktywistów LGBT, argument tzw. mowy nienawiści. Padł również argument „ad hitlerum", bo w istocie tak można traktować odwołanie się sądu do wypowiedzi byłego więźnia Auschwitz-Birkenau – Mariana Turskiego i przedstawienie zachowania obwinionego jako, rzekomo, prostej drogi do hekatomby bliskiej Holocaustowi. Następnie sąd odwołał się do nauki Kościoła katolickiego na temat homoseksualizmu, przytaczając z Katechizmu fragment traktujący o konieczności traktowania osób homoseksualnych z szacunkiem, współczuciem i delikatnością czy unikania oznak niesłusznej dyskryminacji; Sąd akcentował przy tym konieczność „miłości bliźniego jak siebie samego", co „ma uczyć miłości i tolerancji wobec każdego". Sędzia nie wspomniała jednak o tej części Katechizmu, która wprost wskazuje, że „Tradycja, opierając się na Piśmie świętym, przedstawiającym homoseksualizm jako poważne zepsucie, zawsze głosiła, że akty homoseksualizmu z samej swojej wewnętrznej natury są nieuporządkowane. Są one sprzeczne z prawem naturalnym; wykluczają z aktu płciowego dar życia. Nie wynikają z prawdziwej komplementarności uczuciowej i płciowej. W żadnym wypadku nie będą mogły zostać zaaprobowane". Już tylko te fragmenty uzasadnienia wyroku decydują o słuszności postawionego przewodniczącej zarzutu, a nie są to wszystkie. Sąd Okręgowy w Częstochowie zmienił to orzeczenie w całości i uniewinnił obwinionego od postawionych mu zarzutów. Sąd II instancji wskazał, że w całości podziela argumentację prawną podniesioną w apelacji, podkreślając przy tym, że obwiniony działał w ramach wolności wyrażania swoich poglądów gwarantowanej art. 54 Konstytucji. Jednocześnie zwrócił uwagę, że Sąd Rejonowy nie powinien wchodzić w spory światopoglądowe, a ograniczyć się do stosowania prawa.

    Źródło: Ordo Iuris

  • Szokujący wyrok sądu! Uchylił decyzję Komisji Weryfikacyjnej ws. jednego z przekrętów „księcia” warszawskiej reprywatyzacji

    Co tam, że mecenas Robert Nowaczyk ma zarzuty prokuratorskiej w związku z tą reprywatyzacją! Dla Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego nie miało to najwyraźniej znaczenia i uchylił on decyzję Komisji Weryfikacyjnej ws. reprywatyzacji nieruchomości przy ul. Powsińskiej 31. W 2012 roku Robert Nowaczyk „załatwił” beneficjentowi decyzji reprywatyzacyjnej 4,5 miliona złotych odszkodowania. Niewykluczone, że „odszkodowanie” zostało wypłacone w związku z korupcją. Chodzi o działkę na warszawskiej Sadybie. W sprawie tej komisja weryfikacyjna w kwietniu 2019 r. zdecydowała, aby uchylić wcześniejszą decyzję prezydenta stolicy o przyznaniu ponad 4,5 mln zł odszkodowania za tę nieruchomość. W ubiegłym tygodniu sąd administracyjny uchylił tę decyzję komisji. W sprawie działki przy Powsińskiej 31 w sierpniu 2008 r. spadkobierczyni dawnych właścicieli, reprezentowana przez jednego z bohaterów afery reprywatyzacyjnej, warszawskiego adwokata Roberta Nowaczyka, zwróciła się o przyznanie odszkodowania za pozbawienie faktycznej możliwości władania działką. W lipcu 2012 r. prezydent Warszawy ustalił odszkodowanie w kwocie 4 mln 686 tys. 615 zł za tę nieruchomość.

    Decyzja na wątpliwych podstawach.
    Komisja weryfikacyjna zajęła się tą sprawą w kwietniu 2019 r. Komisja ostatecznie zdecydowała o uchyleniu decyzji prezydenta. Jak argumentowała wtedy komisja, decyzja prezydenta Warszawy została wydana z naruszeniem przepisów postępowania. W ocenie komisji ratusz nie poczynił wystarczających ustaleń dotyczących analizy prawa własności do nieruchomości. Przedstawiciele komisji mówili wówczas, że na podstawie dokumentów nie można było ocenić w sposób, który nie budził wątpliwości, czy osoba, która zgłosiła się po odszkodowanie do miasta była podmiotem, któremu to prawo przysługiwało. Według komisji wypłacenie przez ratusz odszkodowania bez sprawdzenia tej przesłanki to niegospodarność.

    Przekręty Roberta Nowaczyka?
    Jak podkreślali członkowie komisji, w sprawie Powsińskiej 31 prokuratura postawiła Robertowi Nowaczykowi zarzuty korupcyjne. W tej sprawie urząd m.st. Warszawy nie działał rzetelnie, nie sprawdzał podstawowych informacji czy należy się odszkodowanie, tylko po prostu wypłacał pieniądze. Według prokuratury działo się to z tego powodu, że Robert N. miał „linię korupcyjną” z najwyższymi urzędnikami m.st. Warszawy mówił przewodniczący komisji Sebastian Kaleta.

    Zmienne szczęście Komisji
    WSA sukcesywnie rozpatruje kolejne odwołania od decyzji komisji weryfikacyjnej. W styczniu sąd ten uchylił decyzje komisji ws. nieruchomości przy Emilii Plater 14 i Noakowskiego 16. Z kolei w minionym roku uchylono decyzje komisji w sprawach Puławskiej 137, Kredytowej 6 oraz Marszałkowskiej 43, Nowogrodzkiej 6a, Nieborowskiej 13, Piaseczyńskiej 32, Odolańskiej 7, Polnej 46, Noakowskiego 20, Mazowieckiej 12, Widok 22, Krakowskiego Przedmieścia 81 i działek przy Jeziorku Gocławskim. Sąd utrzymał natomiast decyzje w sprawach: Czerskiej 3, Pięknej 49, Krakowskiego Przedmieścia 35 i Mokotowskiej 39, Borzymowskiej 34/36, Koszykowej 49a i Nowogrodzkiej 46. W 2019 r. sąd uchylił nieprawomocnie kilkanaście innych decyzji, natomiast kilka utrzymał w mocy. Dotychczas żadna z tych spraw nie została prawomocnie rozstrzygnięta przez NSA.

    PAP

    Ps...Co na to pani Zosia i p. „veto” prezydent, usatysfakcjonowani?
    Trudno skazać siebie…Wystarczy sprawdzić powiązania sędziów WSA w Warszawie, np. z tymi co wyznaczali kuratorów, politykami i mafią reprywatyzacyjną. Bez sędziów, adwokatów i notariuszy nie byłoby tej afery! Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie to mafia złodziejska! Kpina z Polski i Polaków. Wyroki wydają sędziowie a nie budynki. Podawajcie nazwiska, to bagno długo trzeba będzie osuszać. Jedna sitwa drugiej sitwie łba nie urwie bo będzie po niej. Zasada stosowana od wielu, oj bardzo wielu lat wśród braci sędziów i ,prokuratorów też! W wersji ciut innej nauczali na wydziałach prawa!
    Ci sędziowie powinni zająć się sprzedażą pietruszki na targach i nie będą kompromitować wymiaru sprawiedliwości. Cała afera tzw. reprywatyzacyjna jest dziełem warszawskiego układu prawników, adwokatów, notariuszy, sędziów. Sprawy nie powinny trafiać na warszawską wokandę. Łatwo zauważyć, że to nie sąd uchylił itd, tylko opryszki w togach zebrane gdzieś tam, a powinny być w nocniku. Kasta idzie na rympał, bo jej przedstawiciele są aktywnymi działaczami mafii reprywatyzacyjnej. Broni więc własnych interesów, więc nie spodziewajcie się wyroków skazujących dla złodziei. Po prostu nadzwyczajna komunistyczna kasta broni swoich. To było do przewidzenia. To oczywiste, że sędziowie nie tylko sabotują Państwo i prawo ale jawnie wspierają mafię. Czy przyklepywali rabunek kamienic za darmo? Czy teraz bronią przestępstw za darmo? Odpowiedzi oczywiste. Przecież to łapówkarze trzeba prześwietlić wszystkie sprawy tych sędziów a te ich wyroki do Europy żeby pokazać co ci skorumpowani sędziowie wyprawiają oskarżyć i niech siedzą jak zwykli bandyci. Warto sprawdzić rodziny sędziów jakie mają majątki i skąd, jak się dorobili, czyli lustracja majątkowa ich najbardziej zaboli. Szkoda, że Kaczyński z Morawieckim tego nie przewidzieli w swoich decyzjach wstrzymujących reformy wymiaru sprawiedliwości. Kaczyński ma gdzieś wyborców PiS. W 2015 roku obiecywał reformy sądów i od 2015 roku wszystkie reformy czekają a Kaczyński słucha liberała Morawieckiego, który robi wszystko aby reformy nie ujrzały światła dziennego. Czytam komentarze i nie mogę uwierzyć w to co ludzie piszą na temat odpowiedzialności za to co dzieje się w wymiarze niesprawiedliwości w Polsce. Duda zrobił swoje wetem ale to było w 2017 roku. Od tego czasu Kaczyński wstrzymał wszelkie prace nad ustawami reformującymi państwo w tym ustawę sądową. Jasno widać, że wiąże się to z Morawieckim, który został premierem RP. Te wyroki wydaje Duda to on nie dopuścił do reformy sądownictwa, wszystko idzie na jego rachunek. Opcja zerowa albo KEDYW a Dudusia przed Trybunał Narodowy za utrudnianie dekomunizacji! Tak długo Zjednoczona prawico jak nie zrobicie rzeczywistej reformy wymiaru sprawiedliwości i jak długo nie zrobicie przeglądu kadrowego to tak długo będą zapadały takie i inne równie skandaliczne wyroki a sędziowie dalej będą robić co chcą i jak chcą. Prawo jest dla nas, nie dla nich bo oni są prawem i to „Bożym”! A czy sędziowie którzy uważali, że 130 latkowie są na tyle świadomi by dokonywać czynności prawnych wylecieli już na zbitą twarz z sądu? Jeśli nie, to co się dziwić takim wyrokom jak ten przytaczany w artykule. Dziwiłbym się gdyby kasta, w poczuciu kompletnej bezkarności, nie broniła swoich decyzji … Panie Ziobro, to już 6 lat jak pan „reformujesz” sądownictwo! Czy nie widzicie, że ta mafia złodziei w togach niszczy Polskę i demokrację. Czy nie widzicie tego? Kiedy z tym bydłem skończycie, bo ono czuje się bezkarne. Niestety, jeśli PiS ze ZP nie wkroczy (faktycznie) w naprawę (chodzi o uczciwość i sprawiedliwość) Polskiego Sądownictwa III RP (uczciwość i sprawiedliwość Sędziów) to po przegraniu wyborów pójdą siedzieć prawicowi za winy PO-PSL z Totalną opozycją (teraz w koleinach)! Drodzy PiSowcy, prawdopodobnie zrozumiecie to dziadostwo w sądownictwie, (że np. 700 zł = 7 mln). gdy ewentualnie przegracie wybory i wyroki będą odwrotne, czyli winny to uniewinniony, jeśli niewinny to ukarany! Jeżeli mafia sądownicza rządzi w Polsce to rząd powinien podać się do dymisji.

  • Ten Sędzia kradł sprzęt elektroniczny, ale za kraty nie trafi. Wcześniej zasłaniał się kleptomanią.

    Sąd: „Dowodem są zapisy monitoringu.. Poniedziałkowe orzeczenie jest prawomocne. Sędzia Anna Orańska-Zdych w uzasadnieniu orzeczenia podkreśliła, że za popełnieniem przez oskarżonych zarzucanych im czynów przemawiają zarówno dowody osobowe, jak i rzeczowe. Najistotniejszym dowodem, na którym sąd oparł ustalenia faktyczne są zapisy monitoringu powiedziała sędzia. Dodała, że widać na nich m.in., jak Robert W. zdejmuje w markecie z opakowań przedmiotów zabezpieczenia od kradzieży. Widoczne jest też, jak niektóre przedmioty wkłada do kieszenie płaszcza mówiła sędzia.

    Kleptomania
    Sędzia wskazała też, że stwierdzony przez biegłych rodzaj zaburzeń osobowości u sędziego W. nie miał wpływu na rozumienie przez niego czynów i pokierowanie swoim postępowaniem. Także kleptomania, która należy do grupy zaburzeń kontroli impulsów (…) nie miała wpływu na poczytalność; wyjątkowo może mieć wpływ na poczytalność, jeśli jest elementem choroby psychicznej, a taka sytuacja nie miała miejsca podkreśliła orzekająca w sprawie sędzia.


    PAP

    Ps...I takie coś sądziło i skazywało na więzienie innych kleptomanów, złodziei, toż to swoiste kuriozum i hipokryzja! Pytam ilu sędziów w Polsce ma nierozpoznane zaburzenia osobowości? Przy badaniach okresowych kasty trzeba to przebadać, bo inaczej strach się bać ich złodziejstwa,, etc.. i wydanych przez nich wyroków. Ten złodziej ze stacji benzynowej miał więcej szczęścia. Za 4 tys ukradzionych przedmiotów do odsiadki jest co najmniej 5 lat dla zwykłego Polaka, ładnie potraktowali kumpla dają mu w zawiasach….kompromitacja i rozwydrzenie tzw sądu…i to jest sprawiedliwość żydobolszewickiej kasty.

  • Zwolennicy Tulei w żałobie? I Prezes SN nie zablokuje Izbie Dyscyplinarnej możliwości uchylania immunitetów sędziów

    Koniec marzeń o rychłej blokadzie Izby Dyscyplinarnej SN w kwestii uchylania sędziom immunitetów. Słusznie nie zgadza się na to I Prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Manowska. Wskazuje też na podstawy prawne i nie zgadza się, by w czasie pandemii zwoływać Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN. Przeciwnicy uchylania immunitetów sędziów przez Izbę Dyscyplinarną powołują się na orzeczenie TSUE. To jednak nie dotyczy kwestii immunitetowych, ale tylko i wyłącznie dyscyplinarnych. Sędziowie SN w swojej uchwale domagali się, by I Prezes „zamroziła” Izbę Dyscyplinarną ws. postępowań immunitetowych. Powoływali się w tej sprawie na „zarzuty” Komisji Europejskiej wobec rządu polskiego oraz zabezpieczenie wydane wcześniej przez TSUE.
    Ustaliłam treść pisma Komisji Europejskiej skierowanego do Rządu Polskiego w dniu 3 grudnia 2020 roku (…) zawierającego „dodatkowe wezwanie” do usunięcia sugerowanego przez Komisję uchybienia zobowiązaniom RP wynikającym z art. 19 1 TFUE. W piśmie tym Komisja Komisja sformułowała „kolejne zarzuty” dotyczące uprawnienia dotyczące „uprawnienia nadanego Izbie Dyscyplinarnej SN do uchylania immunitetu sędziów i asesorów sądowych na potrzeby postępowania karnego”. Z treści pisma Komisji jednoznacznie wynika, że zarzuty te nie były objęte wnioskiem Komisji na podstawie którego zainicjowane zostało przed TSUE postępowanie C–791/19, tamten wniosek bowiem dotyczył „uprawnień do prowadzenia postępowań dyscyplinarnych (…). W świetle powyższych ustaleń, nie budzi żadnych wątpliwości, że uprawnienie nadane Izbie Dyscyplinarnej SN do uchylania immunitetu sędziów (…) nie było objęte wcześniejszym wnioskiem, a tym samym nie zostać objęte treścią postanowienia z dnia 8 kwietnia 2020 r. czytamy w oświadczeniu I Prezes SN. Równocześnie informuję, że podtrzymuję swoje stanowisko, iż przeprowadzenie Zgromadzenia Ogólnego dla blisko stu sędziów SN, wymagającego obsługi przez kolejne kilkadziesiąt osób, możliwe będzie wówczas, gdy wyraźnej poprawie ulegnie sytuacja epidemiczna w Polsce napisała prof. Małgorzata Manowska. Odpowiedź Prezes Manowskiej sędziom Sądu Najwyższego jest oczywista. Rodzi się jednak pytanie, czy I Prezes SN musi tłumaczyć skrajnie upolitycznionym sędziom proste zagadnienia prawne? Czy chęć walki jest dla nich ważniejsza niż zdrowy rozsądek? Widać, że niektórzy sędziowie wolą ocierać się o śmieszność, zamiast na spokojnie analizować kwestie prawne.

    Ps...Za kuriozalne wyroki wziąć za tyłek i pozbawić emerytury. Zobaczymy jak sobie poradzą na rynku pracy. A uchylenie immunitetu sędziemu nie jest żadną karą, a jedynie stworzenie możliwości postawienia przed sądem oskarżonego.