Cześć i Chwała Bohaterom! O tym nie można zapomnieć.

72 lata temu komuniści zamordowali Hieronima Dekutowskiego "Zaporę"

 72 lata temu w więzieniu na warszawskim Mokotowie władze komunistyczne wykonały wyrok śmierci na mjr. Hieronimie Dekutowskim ps. Zapora - żołnierzu Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, cichociemnym, dowódcy oddziałów partyzanckich AK i WiN.

"Zapora"
Hieronim Dekutowski urodził się 24 września 1918 r. w Dzikowie pod Tarnobrzegiem. Od dziecka wychowywany był w atmosferze patriotyzmu. Jeden z jego starszych braci walczył w wojnie polsko-sowieckiej. W 1930 r. ukończył szkołę powszechną w Tarnobrzegu. Od 1930 r. do 1938 r. był uczniem tarnobrzeskiego Państwowego Gimnazjum i Liceum im. Hetmana Jana Tarnowskiego. W 1934 r. wstąpił do harcerstwa. Od 1938 r. był przybocznym hufcowego. Należał do Sodalicji Mariańskiej oraz szkolnego hufca Przysposobienia Wojskowego.
 
W 1939 r. uzyskał świadectwo dojrzałości. Jesienią zamierzał podjąć studia we Lwowie. Po wybuchu wojny we wrześniu 1939 r. wyjechał do Lwowa. Jako ochotnik przyłączył się do jednostek WP i walczył z Niemcami w Galicji Wschodniej. 17 września 1939 r. przekroczył granicę polsko-węgierską. Na Węgrzech został internowany.
 
Po kapitulacji Francji został ewakuowany razem ze swoją jednostką do Wielkiej Brytanii. W styczniu 1941 r. otrzymał przydział do I Brygady Strzelców. W marcu 1941 r. ukończył z wyróżnieniem Szkołę Podchorążych Piechoty. Następnie przydzielono go do plutonu czołgów w 3 batalionie I Brygady Strzelców.
 
W 1942 r. jako ochotnik zgłosił się do służby w specjalnej formacji cichociemnych, która miała prowadzić działania dywersyjne na terenie okupowanej Polski. Po zdaniu egzaminów w marcu 1943 r. został zaprzysiężony, przyjmując pseudonimy „Zapora” i „Odra”. Awansowany do stopnia kpr. pchor. rozpoczął służbę w Sekcji Szkolnej Ośrodka Radiowego Sztabu Naczelnego Wodza. Do Polski zrzucony został w okolicach Wyszkowa w nocy z 16 na 17 września 1943 r. Po przedostaniu się do Warszawy przydzielono go do Kedywu Okręgu AK Lublin. W październiku 1943 r. uzyskał awans na stopień podporucznika.
 
Początkowo był członkiem oddziału Tadeusza Kuncewicza „Podkowy”, działającego na Zamojszczyźnie. Później został dowódcą 4 komp. 9. pp. w Inspektoracie Rejonowym AK Zamość. Wraz ze swoim oddziałem uczestniczył w działaniach mających na celu obronę wysiedlanej przez Niemców ludności Zamojszczyzny. W styczniu 1944 r. mianowano go szefem Kedywu w Inspektoracie Rejonowym AK Lublin-Puławy. Jednocześnie stał na czelne oddziału dyspozycyjnego Kedywu. Pod koniec lipca 1944 r., zgodnie z rozkazami otrzymanymi od dowództwa, rozwiązał swoją kompanię. Ukrywał się w Puławach, Lublinie i Tarnobrzegu. W sierpniu 1944 r. ponownie zebrał swoich żołnierzy i na ich czele podjął nieudaną próbę przedostania się na pomoc walczącym w stolicy powstańcom. Oddział ponownie rozformowano.
 
W styczniu 1945 r. „Zapora” nawiązał kontakt z Komendą Okręgu AK Lublin i stanął na czele grupy dywersyjnej prowadzącej akcje odwetowe przeciwko NKWD, UB i MO. Na początku lutego 1945 r. uciekając przed obławą zorganizowaną przez grupę operacyjną NKWD i UB we wsi Wały pow. Kraśnik został poważnie ranny w nogę. Wraz ze swoim oddziałem wycofał się za San. Wiosną 1945 r. nadal prowadził akcje wymierzone przeciwko aparatowi władzy komunistycznej.
 
W kwietniu 1945 r. wspólnie z oddziałami ppor. Tadeusza Kuncewicza „Podkowy” i Tadeusza Borkowskiego „Mata” opanował Janów Lubelski, uwalniając z miejscowego więzienia UB kilkunastu więźniów. W maju tego roku zajął posterunek MO w Bełżycach oraz w Urzędowie. W czerwcu 1945 r. rozkazem Delegatury Sił Zbrojnych uzyskał stopień majora i stanął na czele oddziałów walczących w Inspektoracie Lublin DSZ.
 
Na przełomie sierpnia i września 1945 r. na rozkaz dowództwa rozwiązał podległe mu oddziały. Następnie ukrywał się w swoich rodzinnych stronach. W październiku 1945 r. wraz z grupą swoich podkomendnych podjął nieudaną próbę przedostania się na Zachód. Nielegalnie przekroczył granicę z Czechosłowacją i dotarł do Pragi. Tam jednak w związku z aresztowaniem większości członków grupy i odmową udzielenia pomocy ze strony ambasady amerykańskiej podjął decyzję o powrocie do kraju.
 
Jesienią 1945 r. objął funkcję dowódcy dywersji i komendanta oddziałów partyzanckich przy Inspektoracie WiN Lublin. Na przełomie 1945 i 1946 r. organizował akcje dywersji i samoobrony na obszarze woj. lubelskiego, rzeszowskiego oraz kieleckiego.  W czerwcu 1947 r. zaprzestał akcji zbrojnych i ujawnił się, a we wrześniu 1947 r. wydał swój ostatni rozkaz i przekazał dowództwo kpt. Zdzisławowi Brońskiemu ps. Uskok.
 
Zagrożony aresztowaniem wspólnie z grupą swoich podkomendnych oraz Inspektorem Inspektoratu Lubelskiego WiN Władysławem Siłą-Nowickim podjął kolejną próbę ucieczki na Zachód. Zorganizowany wyjazd i przerzut za granicę był najprawdopodobniej prowokacją UB. Wszyscy jego uczestnicy zostali aresztowani pomiędzy 15 a 17 września 1947 r. w okolicach Nysy.
 
Brutalne śledztwo, komunistyczny mord
Mjr Dekutowski po przewiezieniu go do więzienia MBP na warszawskim Mokotowie poddany został brutalnemu śledztwu, które trwało od września 1947 r. do czerwca 1948 r.
 
3 listopada 1948 r. przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Warszawie rozpoczęła się niejawna rozprawa - na ławie oskarżonych obok mjr Dekutowskiego i jego sześciu podkomendnych zasiadł Władysław Siła-Nowicki. Składowi sędziowskiemu przewodniczył mjr Józef Badecki, będący wcześniej m.in. członkiem zespołu sędziowskiego WSR, który skazał na śmierć rotmistrza Witolda Pileckiego.
 
15 listopada 1948 r. zapadły wyroki. Wobec mjr Dekutowskiego sąd orzekł siedmiokrotną karę śmierci. Pozostałych oskarżonych również skazano na śmierć. Prośby o ułaskawienie napisane przez niego i jego matkę zostały odrzucone przez Bolesława Bieruta.
 
Na przełomie stycznia i lutego 1949 r. osadzony w celi śmierci wraz z innymi więźniami przygotowywał ucieczkę. O jej planie powiadomił władze więzienia jeden z więźniów kryminalnych. Mjr Dekutowski został skatowany (połamano mu kończyny i wybito wszystkie zęby), a następnie osadzony w karcerze, gdzie przebywał do egzekucji.
 
7 marca 1949 r. w więzieniu MBP na warszawskim Mokotowie władze komunistyczne wykonały na nim karę śmierci.
 
Tego samego dnia straceni zostali również jego podkomendni: kpt. Stanisław Łukasik „Ryś”, ppor. Roman Groński „Żbik”, ppor. Jerzy Miatkowski „Zawada”, ppor. Edmund Tudruj „Mundek”, Tadeusz Pelak „Junak” i Arkadiusz Wasilewski „Biały”. Jako jedyny ze skazanych przeżył Władysław Siła-Nowicki, któremu karę śmierci zamieniono na dożywocie (więzienie opuścił w grudniu 1956 r.).
 
Wyrok wydany na niego przez władze komunistyczne został unieważniony w maju 1994 r. decyzją Sądu Wojewódzkiego w Warszawie. Dekutowski odznaczony był m.in. Krzyżem Walecznych (1945) oraz pośmiertnie na obczyźnie Krzyżem Orderu Virtuti Militari (1964).
 
5 marca 2008 r. Prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył pośmiertnie mjr Dekutowskiego „Zaporę” i jego sześciu żołnierzy straconych wraz z nim Orderami Odrodzenia Polski. Szczątki Hieronima Dekutowskiego udało się zidentyfikować po ekshumacjach na warszawskich Powązkach dopiero w 2013 r.                                                                                                                                                                                                                                               https://niezalezna.pl/384139-o-tym-nie-mozna-zapomniec-72-lata-temu-komunisci-zamordowali-hieronima-dekutowskiego-zapore                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                            Ps...To maszeruje "Zapory" piechota... Taka pieśń.... Dawniej pilnowano aby potomkowie żołnierzy NSZ, AK, WiN i PSZ na Zachodzie byli dalej szykanowani w szkole, na uczelniach w pracy lub przy próbach jakiegokolwiek awansu. Wolna Polska winnych nie pociągnęła do odpowiedzialności a wręcz przeciwnie umożliwiła im różne awanse. Teraz potomkowie mają się świetnie z awansami i kontami za granicą. Bandyci żydokomunistyczni nie ponieśli żadnej odpowiedzialności za swoje mordy a ich pomioty nadal maja się dobrze i dalej plują nam w twarz jak to możliwe? A teraz te ubeckie ścierwa żalą się w telewizji, że za obniżone emerytury nie potrafią żyć. Oni nic nie powinni dostawać od Państwa Polskiego. Co najwyżej maksymalnie wysokie wyroki za mordy dokonywane na Polskich Patriotach. Bandyci i pachoły sowieckie dalej pobierają emerytury i narzekają, że za małe. Bandycka swołocz powinna wisieć, nie narzekać. Jak długo jeszcze te szumowiny będą mącić, tyle lat i nikt z tymi śmieciami nie może sobie poradzić! Dzisiaj potomkowie i spadkobiercy idei komunistycznych oprawców legalnie rozpierdalają Polskę. Kto rządzi w mojej/twojej gminie, powiecie? Lewica- spadkobierca ubeków i morderców? Niedługo będzie deklarować przynależność do lgbete?! Cześć, Chwała i Pamięć zabitym, zamordowanym i zakatowanym przez komunistycznych bandytów. Przeczytaj: "Ludziom honoru"                                                                                                                                                                                                                                                                                    https://henryk-dabrowski.pl/index.php?title=Ludziom_honoru

kula Lis 70

kula Lis 70 - Zagorzały Antybolszewik herbu Jastrzębiec

Podobał Ci się post? Wystaw ocenę!

2.85

liczba ocen: 13

Post jest opublikowany więcej niż dn. Funkcje oceny i komentowania zostały wyłączone.

  • Wyklęci i przeklęci.

    Wyrzucani poza nawias.
    Nazywani faszystami, sługusami rewizjonistów.
    Skazani na życie marginesu społecznego.
    Niektórzy godzili się na współpracę.
    By budować niby nowe, państwo niby sprawiedliwości społecznej.
    Od początku oparte na zdradzie i zaprzedaniu staremu zaborcy w nowych szatach.

  • @brian 21:12:23

    Należy sobie zadać pytanie, jak długo jeszcze lewicowi aktywiści będą opluwali ważne dla Polaków wartości. Po ostatnim wyroku Sądu Rejonowego w Płocku w sprawie Matki Bożej Częstochowskiej z tęczową aureolą, podobne ataki mogą się niestety nasilić. Gdyby dla wszystkich sędziów Polska była najwyższą wartością, to nie mielibyśmy takiego plugastwa wśród Polaków, bo kara za takie coś byłaby nieuchronna. Jakie mamy sądy, każdy Polak widzi.

  • @kula Lis 69 07:28:31

    Sudy, po prostu sudy.
    Z niewielkimi wyjatkami.
    Chowane wsobnie tawaristwo.
    Oderwane od tzw. obywateli(powtarzam- od obywania sie obietnicami i pozorami).

  • Cześć i chwała Bohaterom !

    Nigdy nie zapomnimy, a ich bohaterskie czyny będziemy przypominać, choć nie wszystkim to pasuje.