Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
289 postów 37169 komentarzy

Kula Lis

kula Lis 70 - Zagorzały Antybolszewik herbu Jastrzębiec

Oto skutki szczepienia!

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Według lekarzy szczepionka na COVID spowodowała gnicie skóry kobiety.

 Według najnowszych danych opublikowanych przez CDC, między 14 grudnia 2020 r. a 6 sierpnia 2021 r. VAERS zgłoszono łącznie 571 831 zdarzeń niepożądanych i 12 791 zgonów. Był to wzrost o 425 w stosunku do poprzedniego tygodnia. W tym samym okresie odnotowano również 77 490 zgłoszeń poważnych obrażeń, w tym zgonów — o 7385 więcej niż w poprzednim tygodniu.

VAERS jest głównym mechanizmem CDC w USA zgłaszającym niepożądane reakcje poszczepienne, ale historycznie zgłasza tylko 1% wszystkich rzeczywistych zdarzeń niepożądanych według badania przeprowadzonego na Harvardzie. Zgłoszenia do systemu pochodzą od lekarzy, a większość z nich z różnych powodów nie jest zgłaszana.

Niedawne studium przypadku kobiety z Nowego Jorku pokazuje, że co najmniej jeden biorca szczepionki Pfizer Covid doświadczył toksycznej nekrolizy naskórka, którą lekarze przypisują szczepionce.

Toksyczna nekroliza naskórka to zagrażająca życiu choroba skóry charakteryzująca się powstawaniem pęcherzy i łuszczeniem się skóry. Trudno jest sprawdzić autentyczność - na moment publikacji 20 08 2021.

Komentarze:

https://gab.com/RealRedElephants/posts/106780798258874408

Red. Gazeta Warszawska                                                                                                                                                                                                                                                                    Toxic Epidermal Necrolysis Post COVID-19 Vaccination - First Reported Case 21 08 2021

https://www.cureus.com/articles/68051-toxic-epidermal-necrolysis-post-covid-19-vaccination---first-reported-case                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                       Toksyczna nekroliza naskórka zwykle objawia się początkowo jako gorączka, a po upływie jednego do trzech tygodni inne objawy grypopodobne, po których następują również bolesne zmiany skórne, które mają tendencję do koalescencji. Po tym zaczynają się rozwijać nadżerki i zmiany pęcherzykowo-pęcherzykowe oraz odwarstwienie naskórka na dużej powierzchni ciała

Według studium przypadku:

„49-letnia kobieta bez wcześniejszej historii medycznej zgłosiła się na izbę przyjęć z historią gorączki i wykwitów skórnych. Otrzymała szczepionkę COVID-19 Pfizer (BNT162b1) w dawce 0,3 ml podawaną domięśniowo na tydzień przed wystąpieniem jej objawów. U pacjentki pojawiła się gorączka, zmęczenie i ból głowy, a następnie zmiany skórne obejmujące tułów, które zaczęły rozprzestrzeniać się na twarz i kończyny górne z owrzodzeniem jamy ustnej. Pacjent przebywał w POZ, otrzymał paracetamol i nie zauważył poprawy. Pacjentka nie miała historii przyjmowania nowych leków ani zabiegów kosmetycznych w ciągu ostatnich dwóch miesięcy przed pojawieniem się zmian skórnych. Podczas badania pacjent był żywotnie stabilny, niespokojny i odczuwał silny ból.

Jej stan obejmował błonę śluzową, w której wystąpiły rozległe owrzodzenia jamy ustnej i krwotoczne strupy na wargach, a także obustronne przekrwienie spojówek wraz z nadżerkami powiek górnych i zmianami na błonach śluzowych narządów płciowych. Szacuje się, że jej zaangażowanie w powierzchnię ciała (BSA) wynosi ponad 30%”.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                            Według innego raportu z marca, mężczyzna z Wirginii doznał reakcji na szczepionkę COVID-19, która spowodowała bolesną wysypkę, która rozprzestrzeniła się na całe jego ciało i złuszczyła się skóra. 74-letni Richard Terrell z Goochland zaczął odczuwać dziwne objawy cztery dni po otrzymaniu pojedynczej dawki szczepionki Johnson & Johnson.

„Zacząłem odczuwać lekki dyskomfort pod pachą, a kilka dni później zacząłem dostawać swędzącej wysypki, a potem zacząłem puchnąć, a moja skóra stała się czerwona” – powiedział Terrell.

Ale wkrótce wysypka pokryła całe jego ciało, powiedział Terrell.

„To wszystko po prostu wydarzyło się tak szybko. Moja skóra się złuszczyła – powiedział Terrell.

Poszedł na izbę przyjęć w szpitalu, gdzie lekarze ustalili, że doświadczył niepożądanej reakcji na szczepionkę, donosi WRIC.

„Wykluczyliśmy wszystkie infekcje wirusowe, wykluczyliśmy samego COVID-19, upewniliśmy się, że jego nerki i wątroba są w porządku, i w końcu doszliśmy do wniosku, że przyczyną była szczepionka, którą otrzymał.” Dr Fnu Nutan powiedział w gazecie.

Powiedziała, że ​​incydent medyczny mógł zagrażać życiu, gdyby nie był leczony. Mężczyzna nigdy nie został oficjalnie zdiagnozowany i nie ma doniesień o dokładnym stanie.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                           Immunolog wirusowy, dr Byram Bridle, zaalarmował społeczność medyczną nowo uzyskanymi danymi wskazującymi na akumulację białek kolców w narządach spowodowanych przez szczepionki Moderna i Pfizer MRNA.

MRNA wykorzystuje maszynerię komórki do syntezy białek, które mają przypominać białko kolce koronawirusa, którego wirus używa do wnikania do komórek przez receptor ACE2. Białka te są następnie identyfikowane przez układ odpornościowy, który buduje przeciwko nim przeciwciała. Wielu ekspertów obawiało się, że białka te mogą gromadzić się w organizmie – zwłaszcza w obszarach o wysokim stężeniu receptorów ACE2 – takich jak jądra i jajniki.

Zgodnie z nowo uzyskanymi badaniami obawy te wydają się być rzeczywistością. Jeśli układ odpornościowy zaatakuje miejsce, w którym gromadzą się te białka, wysoce prawdopodobny jest stan autoimmunologiczny, między innymi poważnymi stanami. Wielu lekarzy już zaleca rezygnację ze szczepienia pacjentom z istniejącym wcześniej zaburzeniem autoimmunologicznym.

Dr Bridle i grupa międzynarodowych naukowców złożyli wniosek o informacje na temat problemu akumulacji od japońskiej agencji regulacyjnej i otrzymali dostęp do tak zwanego „ badania biodystrybucji ”.

„Do tej pory zakładaliśmy, że działają one jak tradycyjne szczepionki, gdzie trafiają w mięsień barkowy i nie docierają nigdzie indziej. Jednak te dane pokazują nam… to, że ponad trzy czwarte dawki nie jest już obecne w miejscu wstrzyknięcia w ramię… Okazuje się, że przemieszczają się one po całym ciele” – powiedział Bridle podczas telekonferencji pokazującej akumulację w wielu narządy, w tym jajniki.

Bridle jest znanym badaczem szczepionek, który w zeszłym roku otrzymał grant rządowy w wysokości 230 000 USD na badania nad rozwojem szczepionek przeciw COVID.

„Po raz pierwszy naukowcy byli w stanie zobaczyć, dokąd trafiają te szczepionki informacyjnego RNA [mRNA] po szczepieniu” – powiedział Bridle. „Czy to bezpieczne założenie, że pozostaje w mięśniu barku? Krótka odpowiedź brzmi: absolutnie nie. To bardzo niepokojące”.

Te nowe badania pokazują, że białko kolce koronawirusa ze szczepienia COVID-19 nieoczekiwanie dostaje się do krwioobiegu, co jest prawdopodobnym wyjaśnieniem dziesiątek tysięcy zgłoszonych zakrzepów krwi, a także uszkodzeń mózgu i reprodukcji, powiedział kanadyjski badacz szczepionek przeciwnowotworowych.

„Myśleliśmy, że białko wypustek jest świetnym antygenem docelowym, nigdy nie wiedzieliśmy, że samo białko wypustek jest toksyną i jest białkiem patogennym. Więc szczepiąc ludzi, nieumyślnie zaszczepiamy im toksynę” – powiedział Bridle.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                        Według niedawnego doniesienia New York Times , osoba współpracująca z CDC przy śledztwach w sprawie wariantu delta mówiła o przełomowych sprawach pod warunkiem zachowania anonimowości, ponieważ nie była upoważniona do zabierania głosu.

Anonimowe źródło podało, że dane pochodzą z epidemii 4 lipca w Provincetown w stanie Massachusetts. Analiza genetyczna epidemii wykazała, że zaszczepione osoby przenosiły wirusa na inne zaszczepione osoby. Źródło powiedziało, że dane były „głęboko niepokojące” i „kanarka w kopalni węgla” dla naukowców, którzy widzieli dane.

W Izraelu, Anglii, Szkocji i kilku innych krajach statystyki dotyczące hospitalizacji i zgonów dzielą się na trzy kategorie – „w pełni” zaszczepione, „częściowo” zaszczepione i „nieszczepione”.

We wszystkich trzech krajach liczba hospitalizacji i zgonów wzrosła od maja – osoby zaszczepione stanowiły ponad 50% przypadków, hospitalizacji, a w niektórych przypadkach zgonów w ostatnim czasie.

Szczepionki COVID-19 tracą z czasem swoją skuteczność w walce z infekcjami i stają się znacznie mniej ochronne w zapobieganiu poważnym chorobom i śmierci, powiedzieli niedawno najlepsi urzędnicy ds. zdrowia w kraju.

Badanie obejmujące domy opieki, w którym oceniano personel i mieszkańców od 15 lutego do 1 sierpnia, wykazało, że skuteczność zwalczania infekcji wśród mieszkańców domów opieki wzrosła z 75% w tygodniach przed deltą do 53% w wyniku wzrostu liczby wariantów.

Inny zestaw danych, zebrany między styczniem 2021 a lipcem przez Mayo Clinic, pokazał, że skuteczność szczepionek Pfizera spadła z 76% do 42%.

https://www.dailyveracity.com/2021/08/19/covid-vaccine-causes-womans-skin-to-rot-according-to-doctors/


Ps...Dla większości ogółu (szczepanów) czas się kończy! Żyjcie pełnią życia! nie martwcie się długami, majątkiem, wrogami bo to wszystko nie długo minie!                                                    

KOMENTARZE

  • Ludobójstwo szczepionkowe ma charakter rasistowski – naganiacz Drobnik nie jest Polakiem ani europejczykiem, co widać.
    https://gazetawarszawska.com/images/Drobnik2.png

    Prof. Drobnik: Należy bezwzględnie zaszczepić dzieci i powrócić do filozofii noszenia maseczek. Z profesorem Jarosławem Drobnikiem, naczelnym epidemiologiem Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, rozmawiamy o nadejściu czwartej fali, próbie zatrzymania jej oraz trzeciej dawce szczepionki.

    Z profesorem Jarosławem Drobnikiem, naczelnym epidemiologiem Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, rozmawiamy o nadejściu czwartej fali, próbie zatrzymania jej oraz trzeciej dawce szczepionki. arch. prywatne

    Eksperci alarmują - nadchodzi czwarta fala koronawirusa. Z profesorem Jarosławem Drobnikiem, naczelnym epidemiologiem Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, rozmawiamy o nadejściu czwartej fali, próbie zatrzymania jej oraz trzeciej dawce szczepionki.

    Czy mamy już do czynienia z czwartą falą koronawirusa? Kiedy ostatecznie nastąpi?

    Trudno powiedzieć kiedy nastąpi czwarta fala koronawirusa. Pierwsze szacunki mówiły, że rozpocznie się w połowie sierpnia. Wewnętrzne analizy mojego zespołu badawczego wskazywały, że będzie to druga połowa września. Na dzień dzisiejszy według opinii będzie to końcówka września lub początek października. Ratownik medyczny z Wrocławia: Mamy dosyć! Cisną nam się na usta tylko wulgaryzmy.

    Co zatem należy zrobić? Jak zatem zmniejszyć konsekwencje zachorowań czy zakażeń?

    Przede wszystkim się szczepić. To jest podstawowa rzecz. Tempo szczepień spadło i nie widzę światła w tunelu, by chęć do szczepienia wzrosła. W tej chwili szczególnie ważne jest zaszczepienie przynajmniej jedną dawką naszych dzieci. Jeśli je teraz zaszczepimy, jest spora szansa na to, że przełoży się to na spowolnienie kolejnej fali koronawirusa.

    Jak zatem zachęcić rodziców do szczepień swoich dzieci?

    Na razie nie widać wśród rodziców hurraoptymizmu. Może warto stworzyć taką filozofię: skoro dzieci są tak ważne w naszym życiu, to nic cenniejszego nie możemy im dać niż bezpieczną szkołę i zdrowie. Aby im to ofiarować, należy je bezwzględnie zaszczepić. To coś, co powinniśmy zrobić w pierwszej kolejności.

    Co zatem dalej robić, by uchronić się przed zakażeniami?

    Przygotować się i starać się, tak zarządzać systemem i pewnymi regułami, aby uderzenie kolejnej fali było jak najmniej odczuwalne społecznie, ale przede wszystkim w systemie ochrony zdrowia. Powinniśmy przywracać filozofię noszenia maseczek. Zakaźność wariantu Delta jest naprawdę bardzo wysoka i bez maseczek tej transmisji właściwie nie zatrzymamy. Drugim elementem jest przywrócenie nawyku dystansowania się. Ten wariant nie będzie wybaczał błędu. Ryzyko zakażenia jest o 100 proc. większe w Delcie niż w wariancie brytyjskim. Z epidemiologicznego punktu widzenia ta mutacja jest bardzo niebezpieczna. Kolejną kwestią jest mądre wprowadzenie dzieci do szkół oraz wejście do pracy w zamkniętych pomieszczeniach. Ważna jest także nasza osobista obserwacja, noszenie maseczki, wietrzenie przestrzeni. Osoby z najmniejszymi nawet infekcjami górnych dróg oddechowych nie powinny pojawiać się w miejscu pracy, a podjąć działania w kierunku testowania na Covid-19 lub spędzić kilka dni na izolacji domowej. Dodatkowo należy stworzyć taki system ochrony zdrowia, który z jednej strony będzie przygotowany do przyjęcia pacjentów zakażonych, a z drugiej strony, który by spróbował utrzymać dostępność dla pacjentów niecovidowych. Za każdy niewłaściwy krok możemy zapłacić olbrzymią cenę. Ten wariant będzie szczególnym wyzwaniem dla nas. Nie wybaczy nam najmniejszego błędu. Mała frywolność w szpitalu może spowodować, że zakażenie rozleje się na cały oddział, co może skutkować jego całkowitym zamknięciem.

    Czy trzecia dawka szczepionki na Covid -19 jest już przesądzona?

    Jeżeli nie ma tempa szczepień, a preparaty odsprzedajemy na zewnątrz, to w tych kluczowych miejscach, gdzie ta odporność jest bardzo ważna, gdzie prawdopodobieństwo błędu jest największe, uważam, że powinniśmy rozważyć wprowadzenia trzeciej dawki dla wszystkich pracowników systemu ochrony zdrowia, pracowników szkół,w tym także uczelni wyższych. Dodatkowo doszczepić należy te zawody, które łączą się z dłuższym kontaktem z klientem, np. sprzedawcy na kasach, urzędnicy, którzy obsługują petentów. Dotychczasowe doświadczenia nie tylko w kontekście covidowym, ale każdym innym, pokazują, że trzeba dać dawkę przypominającą, jeśli chcemy utrzymać korzyści płynące ze szczepień. Covid -19 tak szybko mutuje, a dodatkowo mamy olbrzymi obszar wrażliwości społecznej na tego wirusa. Osoby z mniejszą odpornością powinny być w pierwszej kolejności chronione za pomocą szczepionki. Biorąc pod uwagę ryzyko zakażenia wirusem, nie ma się co zastawiać nad dodatkowymi szczepieniami. Dlaczego czekamy? Nie wiem. „Czekając na Godota” możemy obudzić się za późno kiedy przyjdzie. Po raz pierwszy mieliśmy szansę dogonić wirusa, nie pokonać, ale nadążyć za nim. Straciliśmy cenny czas na jałowe dyskusje i brak decyzji.

    A co z osobami niezaszczepionymi?

    W epidemiologii najgorszy jest brak decyzji. Już dawno powinna być wyznaczona data, od której osoby niezaszczepione nie będą mogły korzystać w sposób powszechny z różnych dobrodziejstw normalnego życia. To nie jest dyskryminacja, ale ochrona pozostałych osób. Każdy ma wolny wybór i za każdą decyzją stoi jakaś cena. Nie może być tak, że osoby, które nie chcą się szczepić, będą robiły co chcą, narażając zdrowie i życie innych, a cały ciężar zostanie przerzucony na system ochrony zdrowia. Transmisja wirusa sama się nie zatrzyma. Przerwiemy łańcuch transmisji, kiedy wirus wokół siebie nie zobaczy osób wrażliwych. Natomiast, żeby nie być wrażliwym, trzeba się zaszczepić lub bezwzględnie przestrzegać reżimu sanitarnego, a w wielu sytuacjach ograniczyć aktywność społeczną i zawodową.

    Czy poziom zaszczepienia ma wpływ na transmisję Covid-19? Jak mają się szczepienia do zachorowalności? Czy dostrzegamy to już w skali populacji?

    Dostrzegamy konkretną przesłankę nie tylko w kontekście miast, województw, ale także w skali całego kraju. Na dzień dzisiejszy zakażają się i mają ciężki przebieg choroby praktycznie tylko osoby niezaszczepione. W rzadkich przypadkach są zakażane osoby, które przyjęły preparat, ale najczęściej przechodzą to bezobjawowe lub mają dyskretne objawy dróg oddechowych i wykonały test na obecność Covid-19. To potwierdza nasze badania, że szczepionka w 100 proc. nie chroni nas przed zakażeniem. Statystyki pokazują, że wśród osób zaszczepionych zachorowalność jest bardzo niska, zaledwie kilka procent. Niemal w 100 proc. takie osoby mają łagodny przebieg zakażenia koronawirusem.

    Wrocław jest jednym z najlepiej wyszczepionych miast w Polsce. Czy to przekłada się na statystyki zachorowalności?

    W całym kraju zachorowalność jak na razie jest niska. Ma na to wpływ pogoda, mniejsze skupiska ludzi w pracy, zamknięte szkoły na okres wakacyjny i funkcjonowanie uczelni wyższych. Faktycznie Wrocław i cały Dolny Śląsk jest trochę lepiej wyszczepiony niż średnia krajowa, co oczywiście będzie się przekładało na liczbę zachorowań, niemniej jednak te zachorowania w naszym województwie wciąż występują.

    Poziom szczepień w poszczególnych miastach na Dolnym Śląsku ( wg www.gov.pl) :

    Wrocław: 62,4 proc. ( w pełni zaszczepionych), 64,7 proc. (zaszczepionych min.1 dawką)

    Legnica 47,8 proc. ( w pełni zaszczepionych), 50 proc. (zaszczepionych min.1 dawką)

    Wałbrzych: 49,2 proc. ( w pełni zaszczepionych), 51,2 (zaszczepionych min.1 dawką)

    Jelenia Górna: 51 proc. ( w pełni zaszczepionych), 53,5 proc. (zaszczepionych min.1 dawką)

    Kłodzko: 48,5 proc. ( w pełni zaszczepionych), 50,3 proc. (zaszczepionych min.1 dawką)

    Trzebnica: 49,8 proc. ( w pełni zaszczepionych), 52,5 proc. (zaszczepionych min.1 dawką)

    Głogów: 50,5 proc. ( w pełni zaszczepionych), 52,6 proc. (zaszczepionych min.1 dawką)

    Lubin: 49,6 proc. ( w pełni zaszczepionych), 51,6 proc. (zaszczepionych min.1 dawką)

    Oleśnica: 52 proc. ( w pełni zaszczepionych), 54,2 proc. (zaszczepionych min.1 dawką)

    Oława: 52 proc. ( w pełni zaszczepionych), 54,5 proc. (zaszczepionych min.1 dawką)

    Bolesławiec: 47,3 proc. ( w pełni zaszczepionych), 49,3 proc. (zaszczepionych min.1 dawką)

    Zgorzelec: 48,3 proc. ( w pełni zaszczepionych), 50,5 proc. (zaszczepionych min.1 dawką)

    https://gazetawroclawska.pl/prof-drobnik-nalezy-bezwzglednie-zaszczepic-dzieci-i-powrocic-do-filozofii-noszenia-maseczek/ar/c1-15763054
  • Trzecia dawka coraz bardziej popularna.
    Naukowcy twierdzą, że jest niepotrzebna. Coraz więcej krajów na świecie oferuje swoim mieszkańcom przypominające dawki szczepionki przeciwko Covid-19. W niektórych przypadkach dawki przypominające są w środowisku ekspertów powszechnie uznane za uzasadnione. Jedno z badań opublikowane w "Journal of the American Medical Association" wykazało, że prawie połowa osób po przeszczepie nie wytworzyła przeciwciał po pełnym zaszczepieniu preparatami mRNA (Pfizer-BioNTech lub Moderna). W połowie lipca Izrael był pierwszym krajem, w którym zaczęto podawać trzecią dawkę szczepionki Pfizer-BioNTech dorosłym z obniżoną odpornością, w tym chorującym na niektóre nowotwory. Oferowane jest ona również w Belgii i Ekwadorze.

    Gdzie trzecia dawka?
    Oprócz tego dodatkowe dawki mogą być potrzebne, jeśli szczepionki inaktywowane (np. chińskie preparaty Sinopharm i Sinovac) nie zapewniają wystarczającej ochrony przed poważnym przebiegiem Covid-19. Na portalu medRxiv opublikowano w lipcu badanie, z którego wynika, że 25 proc. osób powyżej 60. roku życia zaszczepionych na Węgrzech Sinopharmem nie wykształciło przeciwciał.

    W Indonezji gwałtowny wzrost zachorowań wśród personelu medycznego zaszczepionego Sinovakiem skłonił władze do rozpoczęcia w lipcu podawania dawek przypominających preparatem Moderny. Od 12 sierpnia Kambodża oferuje szczepionkę AstraZeneca medykom zaszczepionym Sinopharmem lub Sinovakiem, podobnie planuje postąpić Tajlandia. W Turcji i Urugwaju zaszczepieni Sinovakiem mogą przyjąć dodatkowy zastrzyk Pfizer-BioNTech.

    W Rosji kampania przypominająca dla osób, które zakończyły szczepienie sześć miesięcy wcześniej, rozpoczęła się 1 lipca przy pomocy dwudawkowego Sputnika V i jednodawkowego Sputnika Light (podobnie jak AstraZeneca są to szczepionki wektorowe).

    W Bahrajnie trzecia dawka preparatu Pfizer-BioNTech jest oferowana osobom narażonym, trzy miesiące po otrzymaniu drugiej dawki szczepionki Sinopharm. Od sierpnia wszyscy mieszkańcy Zjednoczonych Emiratach Arabskich zaszczepieni sześć miesięcy wcześniej jakąkolwiek szczepionką mogą przyjąć trzecią dawkę dowolnego preparatu Sinopharm lub Pfizer-BioNTech.

    W Chile i na Dominikanie podaje się przypominającą dawkę szczepionki AstraZeneca osobom starszym zaszczepionym preparatem Sinovacu.

    Na Węgrzech, gdzie do użytku dopuszczono m.in. szczepionki z Rosji i Chin, od 1 sierpnia podaje się trzecią dawkę wszystkim chętnym, choć według władz jest ona szczególne zalecana osobom starszym i o obniżonej odporności.

    Ze względu na zmniejszającą się skuteczność szczepionki Pfizer-BioNTech, 30 lipca w Izraelu rozpoczęto podawanie trzeciej dawki osobom po 60 roku życia. Po dwóch tygodniach limit wieku obniżono do 50 lat, następnie do 40 lat i kampanię planuje się rozszerzyć na wszystkich zaszczepionych. W rezultacie już 14 proc. Izraelczyków otrzymało zastrzyk przypominający.

    Wielu naukowców skrytykowało niedawną decyzję administracji Joe Bidena, by dawki przypominające zaoferować od 20 września wszystkim Amerykanom, którzy przyjęli preparat Moderny lub Pfizer-BioNTech osiem miesięcy wcześniej. Wielu ekspertów uważa, że pomimo zmniejszenia ochrony przed łagodnym i umiarkowanym przebiegiem Covid-19, dwudawkowe szczepionki nadal dobrze sprawdzają się w przypadku ciężkiego przebiegu choroby.

    Czy jest potrzebna?
    Układ odpornościowy organizmu jest złożony - uważa badaczka szczepionek z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa, Anna Durbin, cytowana przez portal CNBC. Podczas gdy liczba przeciwciał może spaść, powodując wzrost infekcji, organizm ma inne mechanizmy, takie jak limfocyty T, które mogą chronić kogoś przed poważnym zachorowaniem - zaznacza.

    Szerokim echem odbiły się na świecie dane przedstawione w lipcu przez izraelskie ministerstwo zdrowia, czyli z kraju, który ma jeden z najwyższych wskaźników szczepień na świecie. Ochrona szczepionki Pfizer-BioNTech zarówno przeciwko infekcji, jak i chorobie, miała spaść z powyżej 90 proc. w grudniu 2020 r. do około 40 proc. pod koniec czerwca 2021 roku.

    Eksperci zwracają jednak uwagę, że nie tylko zmniejszająca się skuteczność jest wyjaśnieniem tych zjawisk. Najwcześniej bowiem zaszczepione były osoby starsze o obniżonej odporności oraz pracownicy ochrony zdrowia, którzy są bardziej narażeni na zakażenie niż młodsi zaszczepieni później.

    Jeśli chodzi o badania skuteczności randomizowane, podwójnie ślepe, kontrolowane placebo, to 28 lipca naukowcy z mocno naciskającej na wprowadzenie trzecich dawek firmy Pfizer–BioNTech, opublikowali dane, pokazujące, że skuteczność szczepionki przeciwko objawowemu Covid-19 spadła po 6 miesiącach z 96 proc. do 84 proc. W kwietniu Moderna potwierdziła spadek skuteczności po pół roku z 94 na "ponad 90 proc.".

    Brak dowodów
    Z danych zarówno obu firm, jak i niezależnych badaczy z Izraela i Wielkiej Brytanii, również wynika, że ochrona przed ciężkim przebiegiem choroby pozostaje wysoka, nawet jeśli przyczyną zakażenia jest wariant Delta koronawirusa. Pomimo braku jednoznacznych dowodów przemawiających za podawaniem dawek przypominających, coraz więcej krajów zaczyna je oferować, ponieważ, "ryzyko jest małe, a korzyści duże", jak ocenia naukowiec biomedyczny z Izraelskiego Instytutu Technicznego w Hajfie w Izraelu, Dwir Aran, cytowany przez portal "Nature".

    Europejska Agencja Leków (EMA) stwierdziła w zeszłym miesiącu brak wystarczających dowodów, by zalecać dawki przypominające, jednak Komisja Europejska wykupiła już prawa do ponad 2 mld dawek przypominających.

    W Niemczech będą one podawane we wrześniu osobom starszym oraz tym, które zostały zaszczepione preparatami AstraZeneca i Johnson & Johnson. Niemieccy ministrowie zdrowia zdecydowali, że wszystkie szczepionki przypominające powinny być szczepionkami mRNA, niezależnie od tego, jaki był rodzaj wcześniej podanej szczepionki.

    Rząd Wielkiej Brytanii planuje kampanię przypominającą dla osób starszych i najbardziej narażonych od 6 września. Francja pracuje nad podawaniem ich niektórym grupom od września, Austria od października. Nad podobnym rozwiązaniem debatuje się w Finlandii, Czechach i w Słowenii.

    W Kanadzie grupy narażone mają dostać trzeci zastrzyk w sierpniu, w Szwecji na jesieni. Coroczne przypominające szczepienia przeciw Covid-19 zapowiedziano też w Brazylii. W Szwajcarii, Korei Południowej, Singapurze i na Filipinach możliwe jest podawania trzecich dawek jeszcze w 2021 roku lub na początku 2022 roku.

    "Globalne niepowodzenie w sprawiedliwym udostępnianiu szczepionek napędza pandemię" powiedział rzecznik WHO Tarik Jaszarević. "Szczepionki są skuteczne przeciwko ciężkim przebiegom choroby powodowanym przez warianty, ale warianty będą nadal się rozwijać, jeśli nie zostanie rozwiązany globalny niesprawiedliwy podział szczepionek" – podkreślił. Tam, gdzie jest większa liczba infekcji, jest więcej replikujących się wirusów, a zatem więcej możliwości ewolucji nowych wariantów - twierdzą biolodzy. Zatem to w krajach o niskim wskaźniku szczepień i wysokiej liczbie infekcji mogą pojawić się kolejne niebezpieczne odmiany SARS-CoV-2.

    Ps...Skoro nawet proszprycowe, propagandowe media przyznają, że nawet ludzie naszprycowani chorują i umierają, to gdzie tu sens? Odlotów może nie ma ale zawsze szpryca to szpryca. Trzeci i czwarty kieliszek tez popularny. Interes kręci się dalej! Trzecia popularna? To czwarta będzie miała tylu fanów, że manufaktury żydowskie nie wyrobią z produkcją.
  • "Operacja zarobkowa Pfizera". Trump o trzeciej dawce szczepionki
    Brzmi to dla mnie jak operacja zarobkowa dla Pfizera powiedział Donald Trump, pytany o dawkę przypominającą szczepionki przeciw COVID-19. Rząd USA poinformował w środę, że z powodu rosnącego zagrożenia wariantem Delta koronawirusa planuje rozpocząć od 20 września na szeroką skalę podawanie dawki przypominającej szczepienia przeciw COVID-19. Zaleca się, aby większość ludzi przyjęła trzecią dawkę osiem miesięcy po drugiej dawce szczepionek Pfizer-BioNTech i Moderna.

    Trump: Brzmi jak niezły biznes
    Poproszony o komentarz w tej sprawie były prezydent USA Donald Trump zasugerował, że szczepienia trzecią dawką preparatu przeciw COVID-19 nie są konieczne z medycznego punktu widzenia i wygląda na to, że mają służyć jedynie zarabianiu pieniędzy przez koncerny farmaceutyczne. Brzmi to dla mnie jak operacja zarobkowa dla Pfizera – powiedział Trump w programie Fox Business. Zasugerował, że przy tak ogromnych pieniądzach, jakie generują szczepienia, dodatkowy zastrzyk brzmi jak pomysł na "dobry biznes". Jeśli jesteś biznesmenem, powiesz: "wiesz co, dajmy im jeszcze jeden strzał". To kolejne 10 miliardów dolarów zysku mówił.

    https://dorzeczy.pl/opinie/195625/cele-zarobkowe-trump-przeciwny-trzeciej-dawce-szczepionki.html
  • Ogromny protest przeciwko obostrzeniom w Holandii
    https://img.dorzeczy.pl/img/protest-przeciwko-obostrzeniom-i-zakazowi-organizacji-festiwali-w-holandii-amsterdam-21082021-r/c0/04/6d3478cf78250ec5fb88e0e9cbc6.jpeg
    Protest przeciwko obostrzeniom i zakazowi organizacji festiwali w
    Holandii. Amsterdam 21.08.2021 r. / Źródło:EPA / Koen van Weel

    Około 100 tysięcy osób demonstrowało w sobotę domagając się od rządu Holandii przywrócenia organizacji festiwali, które zostały zakazane ze względu na epidemię COVID-19. Manifestacje odbyły się w Amsterdamie, Utrechcie, Rotterdamie, Nijmegen, Groningen i Eindhoven w godzinach popołudniowych. Maszerującym głównymi ulicami sześciu holenderskich miast towarzyszyła głośna muzyka.

    https://dorzeczy.pl/zdrowie/195867/holandia-protestowalo-100-tys-osob-chca-powrotu-festiwali.html

    Ps....W różnych sprawach można protestować, ale żeby robić dym w związku z brakiem festiwali? Czy ci Holendrzy nie widzą innych zagrożeń i problemów, wiążących się z koronową hucpą?
  • @kula Lis 70 09:18:42
    Film w pigułce pokazujący skutki cymesowej wyszczepionki:

    https://ourtube.co.uk/watch/8PLagJzz67QkoUI
  • @Kmieć 10:39:15
    To czwarta fala trwa. Czas zamykać restauracje, kawiarnie, hotele, kina, teatry, galerie handlowe, bo 30 złotych za drugie danie w restauracji na zewnątrz że stolikami i parasolami, to stanowczo za dużo. Nie wspominając o piwie 10 zł za pół litra. Chyba, że te przybytki utrzymają się wyłącznie z zaszczepionych, którzy wygrali w loterii covidowej?
  • Hulajnoga piekła nie ma…
    https://naodlew.pl/wp-content/uploads/2021/08/senior-couple-riding-scooters-collage-1536x868.jpg

    Może dane i wykresy, których ostatnio było sporo, są niezbyt strawne, więc postaram się dziś nieco inaczej… A skąd ten tytuł? Wyjaśnię nieco dalej. Niestety, sezon ogórkowy nie rozpieszcza nas szczególnie, bo przecież żadne drobne afery, czy wymiana kukiełek na stołkach oraz wyrzucanie niepokornych, nie robi już na nikim wrażenia. Zwłaszcza, jeśli zestawimy to z realnymi, bezprawnymi działaniami bandytów, którzy postanowili zrealizować cele globalistów do końca, nawet po trupach, co akurat w tym przypadku nie jest przenośnią literacką. Wysyp tych ostatnich widać nie tylko w ubiegłorocznej i obecnej statystyce tzw. „nadmiarowych zgonów”, ale co i rusz wypada jeszcze jakiś kolejny trup z rządowej szafy.

    Czwarta fala kłamstw!
    Dziś już, mam nadzieję, niemal każdy bez trudu zorientuje się, łącząc kolejne kropeczki, że to, co nam tutaj próbują zgotować, ani z zagrożeniem wirusem, ani z żadną „pandemią” wspólnego NIC nie ma. Gdyby bowiem tak było, a rząd dbał o zdrowie Polaków, to:

    Po pierwsze, w Radzie Medycznej przy Premierze RP nie znalazłoby się aż 12 naukowców uwikłanych we współpracę z koncernami farmaceutycznymi. ONI NADAL TAM SĄ mimo publikacji niezależnych dziennikarzy, jak choćby Macieja Pawlickiego, który pokazał kto i skąd czerpał dofinansowania.

    Po drugie, dopuszczono by do otwartej debaty na temat możliwych i opartych na BADANIACH NAUKOWYCH, rozwiązaniach kwestii epidemiologicznych i problemów służby zdrowia w kraju. Tymczasem blokuje się już same próby rozpoczęcia takiej debaty – przykład programu „Warto rozmawiać” – Jana Pospieszalskiego, który został zdjęty z anteny TVP1, gdy dziennikarz zaprosił do udziału lekarzy i naukowców prezentujących odmienne poglądy od przyjętej linii.

    Po trzecie, wprowadzono by szybką ścieżkę badań klinicznych, bądź (obowiązującego na terenie UE) uznania dopuszczenia do obrotu LEKÓW na Covid-19, które zostały wprowadzone już innych krajach. Tak się stało z iwermektyną, która znajduje się w sprzedaży w Czechach i na Słowacji.

    Po czwarte, nie blokowano by badań oraz wprowadzenia oficjalnej możliwości leczenia amantadyną, która jest m.in. standardowym lekiem antywirusowym znanym od ponad 40 lat, wykorzystywanym z sukcesem przez wielu lekarzy. W Polsce wyleczono już preparatem z Covid-19 co najmniej kilkanaście tysięcy pacjentów, a badania in vitro w kilku krajach oraz doniesienia z Wielkiej Brytanii, gdzie stwierdzono niemal całkowity brak zachorowań u seniorów (często nawet 85+), którzy przyjmowali lek ze wskazań neurologicznych, potwierdziły jego skuteczność. Tymczasem lekarze stosujący substancję u swoich pacjentów, jak dr Włodzimierz Bodnar, są sekowani, a w ślad za pozytywną decyzją o badaniach klinicznych, podjętą po 6 miesiącach starań, pod naciskiem medyków i opinii publicznej, poszło blokowanie ich rozpoczęcia przez kolejne 4 miesiące z przyczyn administracyjnych.

    Po piąte, NIE BLOKOWANO BY STOSOWANIA SUPLEMENTÓW takich jak witamina D3, cynk, czy witamina C. Nie wszyscy wiedzą, że tych substancji NIE BYŁO w zaleceniach i wskazaniach MZ, jako terapii wspomagającej. Przeciwnie! Zniechęcano do ich stosowania, o czym mówi w tym wywiadzie pani doktor Dorota Mieszczak-Woszczyna. Dodajmy, że OD KWIETNIA 2020 wiadomo i potwierdzała to również Światowa Organizacja Zdrowia, że u większości pacjentów z covid-19, o ciężkim przebiegu, stwierdzano znaczny niedobór zwłaszcza witaminy D3 oraz cynku!

    Po szóste, zniesiono by najpóźniej w październiku ubiegłego roku, a już na pewno w lutym 2021 CAŁKOWITY obowiązek noszenia szmat na twarzy, które zgodnie z licznymi badaniami (ponad setkę prac naukowych w ¼ randomizowanych zebrał doktor Piotr Witczak na stronie Proremedium.pl) nie tylko nie mają znaczenia w ochronie przed jakimkolwiek koronawirusem, ale do tego są WYSOCE SZKODLIWE DLA ZDROWIA. Szerzej pisałem o tym w tekście Maseczki na twarz groźne dla życia.

    Po siódme, zamiast wydawać miliardy na testy PCR, które, co stwierdziło już w ubiegłym roku kilka sądów europejskich, oraz sam dr Anthony Fauci, mają wiarygodność nie przekraczającą 3%, wydano by środki na udrożnienie służby zdrowia i badania nad innymi lekami, które mogą wspomóc LECZENIE choroby.

    Po ósme, nie wprowadzono by do obrotu ŻADNEGO preparatu, a zwłaszcza „szczepionki”, bez gruntownego jej przebadania na terenie Polski. Nie tylko nie zbadano, ale w dalszym ciągu, co jest przestępstwem, nie bada się kolejnych partii specyfiku. Co więcej, NIE POZWOLONO ZBADAĆ preparatu niezależnym laboratoriom! Ostatnio odmówiono udostępnienia próbek również Polskiemu Stowarzyszeniu Niezależnych Lekarzy i Naukowców.

    Po dziewiąte, NATYCHMIAST po stwierdzeniu w kilku krajach UE tragicznych w skutkach działań niepożądanych preparatu Astra Zeneca, wzorem Danii, czy Szwecji, ZABLOKOWANO BY możliwość jego stosowania w Polsce. Podobnie, jak „szczepionki” Johnson&Johnson, w przypadku której, rząd zamiast ją wycofać, zadeklarował jeszcze, że ODKUPI resztę od Skandynawów.

    Po dziesiąte, NIE ZAMYKANO BY SŁUŻBY ZDROWIA, blokując możliwość diagnostyki i pomocy setkom tysięcy chorych na inne schorzenia niż „modny wirus”. W bardzo prosty, wręcz banalny sposób można było i należało zorganizować oddzielenie normalnych wizyt w przychodni od tych, które mogłyby nieść ze sobą ryzyko zakażenia Sars-Cov-2. W przychodniach pediatrycznych oddzielano dzieci zdrowe i te z objawami chorób zakaźnych co najmniej od 70 lat, przyjmując je w innych częściach budynku! Czemu tego nie zrobiono, skoro wiadomo (także z badań na grupie ponad 10 mln ludzi), że OSOBY BEZOBJAWOWE NIE ZARAŻAJĄ?!

    Po jedenaste, dlaczego nie poświęcono łącznie choćby KILKUNASTU MINUT w skali 15 miesięcy, na kompleksowe omówienie na konferencji prasowej ministra zdrowia kwestii PROFILAKTYCZNYCH, zastosowania witaminy D3, cynku itd.? Nikt z ministerstwa nie mówił o uzupełnianiu niedoborów i źródeł minerałów, wychodzeniu na zewnątrz, propagowaniu zdrowego stylu życia. Dlaczego nie wydano ulotki, która rozprowadzana by była tak intensywnie, jak ta z 15-ma kłamstwami w 10 punktach, zachęcająca do przyjęcia eksperymentalnych preparatów? Z jakiego powodu “szczepionka” stała się nagle JEDYNYM działaniem profilaktycznym? Czy zatem naprawdę chodzi o zdrowie Polaków?

    Po dwunaste, dlaczego prowadzi się przed sądami Izb Lekarskich nagonkę nie tylko na lekarzy, którzy ośmielili się NORMALNIE leczyć pacjentów, zamiast chować się za teleporadami i zamykać przed chorymi drzwi przychodni, ale nawet sekuje tych, którzy tylko podpisali list do Premiera i Prezydenta pokazujący różne skuteczne drogi wyjścia z sytuacji „pandemicznej”? Dodajmy, że takie działania są jawnie sprzeczne z prawem Unii Europejskiej, które zabrania nękania lekarzy w jakiejkolwiek formie, za wyrażanie swoich poglądów w ramach wykonywanego zawodu.

    Po trzynaste, z jakiego powodu rząd stał się akwizytorem prywatnych firm farmaceutycznych i chce za wszelką cenę „wyszczepić” wszystkich, mimo, że już wiadomo, co się stało w krajach o najwyższym odsetku „zaeliksirowanych”? Pokazywałem drobną część dowodów w ubiegłym tygodniu, a warto sięgnąć do jeszcze wcześniejszych wpisów, m.in. o sytuacji w Szkocji, Anglii, czy nawet bliskich nam Czechach. Wiadomo już z całą pewnością, że preparaty zwane „szczepionkami” nie dają nawet w części takiej odporności, jak naturalna ochrona komórkowa organizmu. Co więcej, pojawiają się doniesienia, że one tę naturalną odporność niszczą! Wiadomo też, że produkowane białko kolca samo w sobie jest toksyczne.

    Po czternaste, dlaczego kiedy ktoś zmarł na nowotwór, zawał, udar mózgu, grypę, czy jakąkolwiek inną jednostkę chorobową, a miał przy okazji dodatni wynik testu PCR, bądź antygenowego, w akt zgonu (o ile nie było sekcji zwłok) wpisywany jest niemal zawsze Covid-19? Jednocześnie, kiedy zgon nastąpił kilka godzin, nie mówiąc już o kilkunastu dniach, czy tygodniach, od przyjęcia „szczepionki”, neguje się jego związek z preparatem, a lekarze odmawiają przyjęcia zgłoszenia NOP?

    Po piętnaste, czemu w 38 milionowym kraju, kiedy od miesięcy notuje się od kilku do maksymalnie kilkunastu zgonów na covid (bądź z dodatnim testem) tygodniowo, wciąż obowiązuje stan epidemii, co jest sprzeczne nie tylko z wytycznymi WHO, wieloletnią praktyką GIS oraz zdrowym rozsądkiem?

    Zatem o co tutaj chodzi? Przecież zdrowia, czy naturalnej odporności organizmu nie da się kupić od koncernów farmaceutycznych. Owszem, ale można je koncernom sprzedać!

    Nie idźcie tą drogą!
    Chciałoby się przywołać „klasyka”, kiedy czytamy enuncjacje MN cytowane za portalem prawy.pl

    „Kilkanaście sieci handlowych w Niemczech połączyło siły i planuje kampanię reklamową, propagującą szczepienia przeciw Covid-19 wykonywane w sklepach. Powodem mają być obawy handlowców przed powrotem obostrzeń i zamknięciem sklepów. Kampania będzie skierowana przede wszystkim do miejscowości o niskim poziomie wyszczepienia.”

    Gutowie, Sutkowscy et consortes proponują u nas „autobusy szczepionkowe” pod parafiami, urzędami i Bóg wie gdzie jeszcze. Kiedy posłuchałem całości „debaty”, aby zobaczyć, jak obecnie wygląda pranie mózgów ludziom przez telewizję Kurskiego zwaną w skrócie przez złośliwców „Kur-Wizją”, a oficjalnie, dla zmylenia przeciwnika, telewizją publiczną, omal nie spadłem z krzesła. No i nie dziwię się, że jeśli ktoś otrzymuje podobne „obiektywne informacje” z tego rodzaju „debat”, gdzie wykorzystuje się lobbystów i pożytecznych idiotów, a wszystko to „doprawione” jeszcze odpowiednio „bezstronnym” funkcjonariuszem frontu ideologicznego, przedstawianego jako „redaktor prowadzący” (chociaż trafniejsze by było chyba słowo „oficer”), mamy dramat. Takich programów są setki, a gdzie się nie ruszyć te same twarze. Panie Sutkowski! Czy pan naprawdę nie boi się odpowiedzialności karnej za te kłamstwa?! Ci ludzie mówią do milionów widzów, bez cienia zażenowania, że wszystkie opinie o szkodliwości preparatów zwanych „szczepionkami”, o fałszywych testach, czy bezsensownych lockdownach, to są bzdury i teorie spiskowe. Jak widać uważają, że posiadają patent na rację i nagle wybitni naukowcy, w tym nobliści, jak choćby Luc Montagnier, (nieżyjący już) Kary Mullis, czy Robert Malone, współtwórca pracy naukowej z 1989 roku o mRNA i platformy technologicznej szczepionki (posiada 9 patentów), to szuria i płaskoziemcy. KAŻDY, kto tylko ośmieli się podejmować dyskusję w oparciu o KONKRETNE badania naukowe, jest w mediach natychmiast blokowany, zmienia mu się w Wikipediach i innych podobnych portalach „encyklopedycznych” wpis (jak to zrobiono m.in. z profesorem Sucharitem Bhakdi) i pomija nawet ponad 40-letni dorobek naukowy. Panie doktorze Sutkowski! Czy Pan naprawdę nie słyszał, że WSZYSTKIE zwierzęta (koty i norki), na których testowano tę wspaniałą technologię przy okazji wirusa Sars-Cov-1, pozdychały?! Czy nie wie Pan, że już od miesięcy jest w nauce opartej o dowody (evidence base medicine) BEZSPORNE to, jak zachowuje się preparat genetyczny nazywany „szczepionką” wstrzykiwany obecnie wielu naiwnym? Że on nie pozostaje w mięśniu, jak tłumaczyli też inni kłamcy, a wręcz przeciwnie, krąży po całym ciele, łamiąc także barierę krew – mózg, na czym zresztą m.in. (już w swoim założeniu) miało polegać wykorzystanie mRNA!? Może warto by było coś przeczytać, albo posłuchać choćby tego krótkiego wykładu biologa dr Piotra Witczaka, zanim (albo lepiej zamiast) wypowie się pan autorytatywnie w jednym z programów zastępujących popularnego „mózgotrzepa”, gdyż działają podobnie (tanie wino chyba nawet bardziej łagodnie)…?

    Propagatorzy kłamstw się nie zatrzymują
    Konkret24 – kolejny „ujawniacz fejków” w jednym z wpisów dotyczących Roberta Malone, pozwala sobie cytować bezczelne kłamstwa profesora Pyrcia:

    „Gdy wyjaśnialiśmy w Konkret24 wątpliwości, że brak dowodów co do korzyści ze szczepień, prof. Pyrć tłumaczył: – Rzetelna informacja i dowody pochodzą z badań klinicznych i te będą oceniane przez EMA. Zgodnie z deklaracjami w przypadku Pfizera i Moderny szczepionki wykazały skuteczność na poziomie powyżej 90 procent. Skuteczność szczepionki Oksford/AstraZeneca jest niższa i wynosi około 60 procent. Nie można mówić, że nie wiemy, jakie są spodziewane korzyści szczepienia. Jeżeli ktoś tak twierdzi, nie ma podstawowej wiedzy z zakresu i medycyny, i nauk biologicznych.”

    Po pierwsze profesor CELOWO NIE PODAJE, że dane z badań dotyczą jedynie skuteczności względnej, bo bezwzględna nie przekracza 1,62%. Ta pierwsza w przypadku “antidotum” Comirnaty firmy Pfizer / BionTech to zaledwie 39%, a nie żadne 95%, co ogłosiło ostatnio ministerstwo zdrowia Izraela, a po drugie czy można powiedzieć, że WIEMY jakie są spodziewane korzyści, skoro sam producent w umowach wstawia klauzulę potwierdzającą, że NIE WIE, jak będą wyglądały odległe skutki działania preparatów? Mało tego! Pfizer JUŻ TERAZ stwierdza, że nie jest jasne, jak długo one działają i jak wygląda transmisja wirusa po użyciu „szczepionki” oraz JAKA JEST INTERAKCJA Z INNYMI LEKAMI! Nie wie, co także wyraźnie napisane jest w ulotce, czy nie będą powodowały chorób nowotworowych, bo takich badań NIE BYŁO, ani jaki będą miały długoterminowo wpływ na płodność! W jaki zatem magiczny sposób, nawet geniusz, potrafiłby odgadnąć czy w ogóle uzyskamy JAKIEKOLWIEK korzyści i czy one choćby w drobnym procencie przeważą ryzyko oraz straty w postaci wielu chorób, cierpienia oraz niepotrzebnych i przedwczesnych zgonów? Czytanie ze zrozumieniem najprostszych, zdawałoby się, tekstów, jest dla niektórych profesorów i doktorów zbyt trudne… O ile oczywiście ktoś chce wierzyć, że oni NAPRAWDĘ „tylko” prezentują swoją niewiedzę zupełnie bezinteresownie.

    Rząd płaci za te wszystkie kłamstwa i to wcale nie mało. Grzegorz Płaczek pokazał oficjalne odpowiedzi instytucji rządowych. Zobaczcie o jakie kwoty chodzi i kto jest beneficjentem. Kolejny portal „łowców fałszu” próbuje wyjaśnić coś, co w sposób ewidentny i NIE PODLEGAJĄCY ŻADNEJ DYSKUSJI, zostało już dawno podane za pewnik, w dodatku przez samego producenta „antidotum”. Otóż, w tym wpisie portal „przeprowadza dowód”, że „szczepionki” nie są eksperymentem medycznym. Najzabawniejsze jest to, że państwo się tak w swej łże-retoryce zagalopowali, aż udało im się przedstawić szereg cytatów i definicji, które JEDNOZNACZNIE wskazują, kto tutaj rozsiewa „fejki”. Zresztą przeczytajcie sami! Już w czwartym akapicie składają (nieświadomie) donos na Ministra Zdrowia, Premiera i całą bandę propagatorów tych „eliksirów”, a przy okazji na pana Grzegorza Cessaka, którego urzędowi poświęcili szczególnie sporo miejsca, licząc pewnie, że to pomoże. (Mam nadzieję, że więcej czasu poświęci mu prokurator, dzięki czemu, przynajmniej na jakiś czas, skurczy mu się przestrzeń… zwłaszcza na krzywdzenie dzieci.) Wróćmy do tekstu. Uwaga! Dwa cytaty z tego „wyjaśnienia”, które miało zaciemnić, a mówi wszystko:

    „Z punktu widzenia powyższych definicji, badania kliniczne są rodzajem eksperymentu badawczego.”

    A chwilę wcześniej:

    „W myśl ustawy o zawodach lekarza i dentysty badanie kliniczne zalicza się do eksperymentów medycznych.”

    W takim razie zapytam, a co TO JEST?

    https://naodlew.pl/wp-content/uploads/2021/08/Pfizer-completion-2023.jpg Czy już mamy połowę 2023 roku? Nie? To znaczy, że Fake Hunter, a w zasadzie Fake Spreader nie przeniósł nas w czasie i BADANIA KLINICZNE SIĘ NIE SKOŃCZYŁY! Co więcej, jeszcze nie są choćby nawet zakończone w połowie. Mówimy o fazie badań określanej jako II/III, a więc tej, która jest kluczowa dla całego projektu, bo pozwala określić jego BEZPIECZEŃSTWO DLA PACJENTÓW. Czy ktoś otrzymał tę informację przed przyjęciem „eliksiru”? Oczywiście, mógł teoretycznie ją znaleźć sam w internecie, choćby na stronach EMA, także w języku polskim, ale trzeba poświęcić na to nieco czasu, wiedzieć gdzie szukać, a tu człowiek zajęty, zewsząd słyszy, że ma się „szczepić”, bo inaczej będzie jednostką aspołeczną, nie kochającą bliźnich (bo nawet papież Franciszek opowiada takie rzeczy) itd.

    Kto usłyszy ten krzyk?
    Media wciąż lansują „JEDYNIE SŁUSZNĄ LINIĘ” i nie przeprowadzą wywiadu z poszkodowanymi przez „eliksir”, jak to zrobiono podczas konferencji w Gdańsku. Posłuchajcie koniecznie relacji ofiar i ich bliskich zanim zniknie! Polecam też wstrząsający materiał z Australii.

    Niestety, religia Covidianizmu staje się dla jednych modelem życia, dla innych elementem poprawności politycznej, a dla pozostałych, po prostu groteską. Stadne wyszczepianie, czy ustawianie się w kolejkach do szprycowania, może nawet byłoby zabawne, gdyby nie fakt, że niszczy się życie i zdrowie już nie setek tysięcy, ale milionów ludzi! Najbardziej smutne jest to, że szalenie trudno się obronić przed naciskami, nie tylko środowiska, ale zwłaszcza takich, jak opisani wyżej, „łże-ekspertów” komuś, kto nie potrafi, albo po prostu nie ma możliwości, zweryfikowania i sfalsyfikowania choćby części tych szkodliwych wypowiedzi. Programy oglądają często seniorzy 75+, wśród których przeważają osoby nie posługujące się komputerem i internetem. Skazani na telewizję otrzymują właśnie pasztet, którego spożycie jest śmiertelnie groźne. Trzeba do nich docierać z informacjami. Przyjechać ze sprzętem i pokazać rozmowy, najlepiej z udziałem lubianych dziennikarzy, jak np. Jan Pospieszalski, pani Edyta Paradowska, czy Maciej Pawlicki. Wówczas jest szansa, że zastanowią się, z jakiego powodu blokuje się osoby, które mają inne zdanie i zapraszają na liczne konferencje cenionych naukowców, profesorów, doktorów, cytują wybitnych specjalistów w swoich dziedzinach. Warto zadać po takiej projekcji bardzo proste pytania:

    „Dlaczego mimo przykrości, blokowania w mediach, pozbawiania prawa wykonywania zawodu i ostracyzmu części zindoktrynowanego już społeczeństwa, oni nadal mówią to samo?! Co mogą zyskać? Kto jest bardziej wiarygodny, czy człowiek, który nie zamknął przychodni, nie przebierał się w strój kosmity, czyli ryzykował życiem, żeby przyjmować i BADAĆ pacjentów oraz wyleczył ponad 3.000 osób, czy profesor – lobbysta, który pobierał pieniądze od koncernów farmaceutycznych?”

    Można też pokazać oficjalne dane statystyczne, z których jasno wynika, że zamordowano ponad 150 tysięcy ludzi. Nie zrobił tego żaden Covid, tylko rząd swoimi decyzjami. Zaprezentować też pisma z MZ (do ściągnięcia z kanału „To się samo komentuje”), w których podawane są prawdziwe liczby zgonów po szczepionkach, a także przetłumaczone wypowiedzi ofiar tych preparatów, których w USA są już tysiące. Tak, wiem! To jest trudne i wymaga czasu… Ale jak inaczej chcesz uratować tych ludzi? Oczywiście, można liczyć, że otrzymają placebo, bo jest całkiem prawdopodobne, że jakiś procent (prawdopodobnie znacznie mniejszy niż połowa) właśnie przyjęła środek obojętny dla zdrowia. Znam osoby starsze, które nawet nie miały śladu po ukłuciu i zero jakichkolwiek objawów, które występują u większości „wyszczepianych”. Tam gdzie w miejscu wkłucia nie działa magnes (a to dość łatwo sprawdzić), jest spora szansa, że nie było też wstrzykniętej groźnej substancji. Niestety, nie wiemy tego na pewno, a też nie każdy, kto przyjął „antidotum” będzie chciał to sprawdzać. Dla wielu osób taka informacja mogłaby być znacznie większym szokiem, niż przyjęcie „szczepionki”. Wszak znakomita część z nich zrobiła to dla „bezpieczeństwa”. Tak sądzili i pewnie wciąż są o tym przekonani… Odebranie im tej pewności może mieć fatalny wpływ na ich kondycję psychiczną. Warto też o tym pamiętać, ale tych, którzy się wahają, trzeba ratować!

    Pojawił się właśnie film, w którym niemiecka laborantka odkryła we krwi zaszczepionych struktury, których NIGDY podczas kilku dekad pracy laboratoryjnej i tysięcy badań, w tym również osób szczepionych klasycznymi preparatami, jak szczepionki na grypę, nie widziała. Jak to można wyjaśnić? Co się stanie z tymi osobami w przyszłości? Obejrzyjcie to koniecznie! Będzie łatwiej, jeśli ktoś zna niemiecki, ale są też angielskie napisy. Nagrałbym wersję polską, lecz nie mam czasu aby przygotować listę dialogową, więc jeśli ktoś może służyć pomocą, proszę o kontakt. Z kolei tutaj, pod mikroskopem elektronowym można zobaczyć dowód, że w analizowanym materiale znajduje się tlenek grafenu. Tak! Ten sam, który zgodnie z opisem w Wikipedii oraz opiniami naukowców, jest elementem pozwalającym na terapię genową, czy sterowanie z zewnątrz materiałem (substancją), która ma zostać dostarczona w określone miejsce naszego organizmu. Brzmi, jak teoria spiskowa? Ależ skąd! Przecież to są fakty potwierdzone naukowo już dość dawno. Opisane także m.in. w książkach Klausa Schwaba, czy omówione na licznych konferencjach. U nas informacyjnym RNA zajmował się wraz ze swoim zespołem prof. Jacek Jemielity. Praca naukowców pod tytułem: „Tlenek grafenu jako wygaszacz w opracowywanej metodzie HTS do badań nad białkami oddziałującymi z końcem 5’-mRNA” (Beata J. Starek, Renata Kasprzyk, Joanna Kowalska, Jacek Jemielity) była w 2018 roku jednym z zagadnień omawianych podczas wykładu na UJ. To również projekty, nad którymi pracowała m.in. DARPA. Mój tekst o magnetycznych szczepionkach, który polecam, jest zapewne jednym z wielu, jakie można znaleźć w sieci. Cytowani tam autorzy nie mieli wówczas jeszcze w ręku dowodów, których dostarczył profesor z Hiszpanii. Wkrótce będzie ich zapewne więcej, bo przecież trudno zabronić wszystkim laboratoriom na świecie badać krew osób „zaeliksirowanych”. Mleko się już rozlało… Film, o którym wspomniałem wyżej, niestety również jest na razie wyłącznie w oryginale. Za to kilka innych, które udało mi się wcześniej „spolszczyć” możecie zobaczyć na moim kanale Bitchute.com. Wystarczy w wyszukiwarce Bitchute wpisać „chrisso”.

    Hulajnoga piekła nie ma?
    Nasz Minister Śmierci właśnie przedstawił skandaliczny projekt „pomocy dla zaantidotumowanych”. Pomoc, jaką zwykle ostatnio zwykł prezentować nasz nie-rząd, odbywa się według modelu „koło w czoło”. Nieważne, czy chodzi o „Nowy Wał”, czy inne projekty, cecha wspólna jest jedna: WYDMUSZKA! Tyle, że tym razem, pod warstwą wierzchnią, z której można między wierszami wyczytać, że władza BOI SIĘ „SZCZEPIEŃ”, po zdrapaniu odnajdujemy coś znacznie gorszego! Nie dość, że poszkodowanych postanowiono skazać na nędzę i brak środków na efektywne leczenie oraz ZABRAĆ im przy okazji inne możliwości walki o odszkodowanie, wprowadza się kuchennymi drzwiami kolejne elementy zamordyzmu. A to w postaci 30 dniowej kwarantanny (sic!), a to oddania „eliksirowań” już nie tylko w ręce lekarzy, felczerów (z Ukrainy) i dyplomowanych pielęgniarek, ale za moment, jeżeli pójdzie to w tym kierunku, „zaeliksirować” będzie mógł Cię niemal każdy. Za to będziesz ZOBOWIĄZANY pod groźbą kary od 5 do 30 tysięcy złotych, DONOSIĆ na innych… To tak w dużym skrócie. Posłuchajcie tej konferencji, gdzie jest więcej szczegółów.

    Okazuje się, że skoro marchewka w postaci słynnej hulajnogi oraz innych gadżetów nie działa, rząd idzie śmiało dalej! Skąd taki tytuł dzisiejszego tekstu? Wszak w oryginale było coś o duszy? No, ale tutaj nie rozmawiamy o kimś, kto miałby prezentować podobny atrybut. Chyba, że duszę od żelazka, żeby walić nią po głowie obywateli. Boga, to ONI nie boją się na pewno! Piekła, jak widać, również nie. Obserwując poczynania ludzi, którzy nie są, wbrew pozorom, żadnym polskim Rządem, ale pacynkami w rękach globalistów, łatwo przewidzieć kolejne posunięcia. Tutaj ani żadna nauka, ani tym bardziej fakty w postaci zimnej statystyki, NICZEGO NIE ZMIENIĄ! Będą szli po trupach, doskonale wiedząc, że mordują swoich obywateli, bo przecież tego nie da się już w żaden sposób ukryć. Mam nadzieję, że aby odpowiedzieć sobie na zadane na początku tekstu pytania, nie jest potrzebne IQ >140. Połączyć kropeczki, by zrozumieć, że TU NIE MA PRZYPADKU, potrafi niemal każdy.

    No, dobrze, ale w takim razie, co dalej?! Skoro już wiemy i stało się to dla nas oczywiste, czy jest jakaś realna szansa, aby to zatrzymać? Tak! Zdecydowanie! Ale o tym napiszę więcej w przyszłym tygodniu. A tymczasem ZRÓBCIE WSZYSTKO, żeby nie pozwolić bandytom tknąć dzieci! W tym wywiadzie dla Real America’s Voice, dr Michael Yeadon – były dyrektor wykonawczy firmy Pfizer, powiedział wprost, że ryzyko śmierci z powodu zastosowania “szczepionki” jest dla dziecka 50 razy wyższe, niż w przypadku zachorowania na Covid-19!

    Jest też na zakończenie jedna dobra informacja. Oto właśnie CDC ogłosiło, że WYCOFUJE TEST PCR! Tak! Ten oszukańczy test, którym zapakowano w Polsce blisko 3 mln ludzi na kwarantanny oraz zniszczono życie i zdrowie setkom tysięcy obywateli bezpośrednio, kiedy zmarli nie doczekawszy się wyniku, bądź pośrednio, gdy będąc chorzy na zupełnie inne jednostki chorobowe, zostali umieszczeni na podstawie fałszywego wyniku tego badziewia na oddziale covidowym. Tam dopiero zarazili się koronawirusem i zakończyli życie pod respiratorem. Zła informacja jest taka, że stanie się to na razie tylko w USA i to dopiero z końcem grudnia 2021. Ciekawe czemu? W każdym razie jest nadzieja, że nasze władze także pójdą tym tropem, ale wyłącznie POD PRESJĄ! Mamy już to doświadczenie, dlatego musimy zadbać o to sami…
    21 sierpnia 2021 by Chrisso

    Źródło https://naodlew.pl/
  • Siła Pfizera
    https://img.dorzeczy.pl/img/szczepionka-pfizera-przeciw-covid-19-zdjecie-ilustracyjne/cf/be/fc06613c606a30d168a4c4f7e878.jpeg


    Publikacja kontraktów Pfizera na sprzedaż i dostawę szczepionek przeciw COVID-19 budzi uzasadnione wątpliwości co do godziwości zawieranych przez państwa umów i sposobu prowadzenia kampanii szczepień.
    Pod koniec lipca różne portale internetowe powieliły treść dokumentu domniemanej umowy między rządem Albanii a firmą Pfizer na zakup i dostawę szczepionek przeciw COVID-19. Do wiadomości publicznej podano wątki budzące kontrowersje: klauzule maksymalnej poufności (czyli brak transparentności), wykluczenie jakiejkolwiek odpowiedzialności potentata farmaceutycznego oraz oświadczenie o nieznanych długofalowych skutkach preparatu (aspekt bezpieczeństwa).
    Czy informacje, które wypłynęły na światło dzienne i wywołały poruszenie w mediach społecznościowych, są rzeczywiście wiarygodne? Tak, i to z kilku powodów. Przede wszystkim w tym samym czasie autentyczność upublicznionych treści została potwierdzona dzięki poszukiwaniom Ehdena Bibera z Anglii, które mieliśmy sposobność zweryfikować.

    Z Albanii do Europy przez Brazylię
    Angielska wersja domniemanej umowy między rządem Albanii a firmą Pfizer na dostawę szczepionek została upubliczniona na albańskim portalu Gogo.al już w styczniu, ale nie odbiła się wówczas szerszym echem. Jej nagłośnienie w lipcu zrodziło pytanie: Na ile opublikowany dokument jest wiarygodny? Ehden Biber, specjalista od cyberbezpieczeństwa, dotarł do zapisu umowy kontraktowej nr 52/2021 między rządem Brazylii a firmą Pfizer z marca, dostępnej na stronie internetowej brazylijskiego ministerstwa zdrowia (baza SEI, dok. nr 0019624455) w językach portugalskim i angielskim – i rzeczywiście, zarówno co do struktury umowy, jak i zapisów poszczególnych akapitów oba dokumenty – brazylijski i opublikowany na albańskim portalu – są zbieżne i identyczne co do istoty treści, znikome zaś różnice wskazują, że dokument po prostu dostosowano do nowego kontrahenta. Zresztą najprostszym sposobem na znalezienie tej oficjalnej brazylijskiej umowy jest wpisanie w wyszukiwarkę internetową cytatów z umowy albańskiej, a wyniki zaprowadzą nas właśnie na stronę brazylijskiego ministerstwa zdrowia. Brazylijski dokument zawiera dodatkowo podpisy elektroniczne oraz kody umożliwiające dostęp do niego w internetowym rejestrze dokumentów ministerstwa, stąd jego autentyczność jest niepodważalna (w chwili przygotowywania niniejszej analizy dokument ten był wciąż dostępny w sieci).

    Biber natrafił także na nagranie Carlosa Murillo, obecnie prezesa Pfizera na Amerykę Łacińską, a wcześniej – na Brazylię, który 13 maja zeznał przed brazylijską komisją śledczą ds. COVID-19, że warunki umów Pfizera z różnymi krajami na świecie są standardowe i co do zasady te same (nie miał jednak na myśli samej ceny sprzedaży). Tym samym zarówno brazylijski oryginał, jak i umowa z rządem Albanii wiarygodnie odzwierciedlają warunki, na jakich Pfizer sprzedaje i dostarcza szczepionki innym krajom, również w Unii za pośrednictwem Komisji Europejskiej. Warto zatem przyjrzeć się bliżej tym kontrowersyjnym zapisom.

    Kto dyktuje warunki?
    Wspomniane umowy składają się z 12 sekcji obejmujących definicje, dostawę produktu, cenę i płatności, standardy wytworzenia i zapewnienie o jakości, oświadczenia i gwarancje, okres trwania umowy i jej ustanie, własność intelektualną, odszkodowania, ubezpieczenie i odpowiedzialność, informacje poufne oraz różne zapisy końcowe. Kilka dodatków obszernie porusza kwestie przechowywania i podawania szczepionek, wątki logistyczne, a także zawiera standardowe formularze.

    Przechodząc do zapisów, które budzą największe kontrowersje, cytując chronologicznie w swobodnym, ale wiernym co do istoty tłumaczeniu, z umowy brazylijskiej dowiadujemy się już na wstępie: „Zakupujący stwierdza i uznaje, że (i) wysiłki Pfizera, aby wyprodukować Produkt są procesem z natury narażonym na poważne ryzyka i niepewności oraz że (ii) ewentualne wyprodukowanie i zatwierdzenie innego leku lub szczepionki, zapobiegających lub leczących infekcję COVID-19, wcześniej niż zatwierdzenie rzeczonego Produktu nie spowoduje zmiany obecnej nadzwyczajnej sytuacji potrzeby prewencji rozprzestrzeniania się infekcji COVID-19, stwarzającej poważne zagrożenie dla życia i zdrowia populacji, wraz z dotkliwymi skutkami”. Zapis ten pojawia się na samym początku umowy (2.1.b), po wstępnych definicjach, i ma zagwarantować dopuszczenie szczepionki Pfizera do użytku niezależnie od rozwoju sytuacji covidowej. Wynika to stąd, że „Produkt”, którego badania bezpieczeństwa nie zostały dokończone (oficjalnie zakończą się w 2023 r.) został w wielu krajach dopuszczony do użytku warunkowo. W przypadku Unii Europejskiej niełatwo znaleźć dokładne brzmienie wspomnianego warunku, ale z oficjalnej definicji podanej na stronie Europejskiej Agencji Leków czytamy, że chodzi o „zatwierdzenie leku, który odnosi się do niezaspokojonych potrzeb pacjentów w oparciu o mniej wyczerpujące dane, niż normalnie jest to wymagane. Dostępne dane muszą wskazywać, że korzyści płynące z leku przewyższają ryzyko, a składający wniosek powinien być w stanie przedstawić w przyszłości wyczerpujące dane kliniczne”. Co oznacza, że w przypadku istnienia innych skutecznych leków lub szczepionek, które przeszłyby wszystkie fazy badań, szczepionka Pfizera nie mogłaby być dopuszczona awaryjnie do użytku w Unii Europejskiej lub jej wcześniejsze dopuszczenie awaryjne powinno wygasnąć po roku.

    Oczywiście jest zrozumiałe, że producent chce zabezpieczyć swój rynek zbytu i trwałość produkcji, ale obowiązkiem różnych instytucji jest czuwanie nad przestrzeganiem procedur bezpieczeństwa. W tym wypadku podobny zapis wymusza na kupującym uznanie, że wszelka zmiana sytuacji od strony dostępnych leków… nie będzie zmianą sytuacji. Taki surrealistyczny warunek jest prawdopodobnie nielegalny z punktu widzenia prawa, a jego akceptacja w umowie może prowadzić do sabotowania procedur zatwierdzania skutecznych, ale konkurencyjnych leków na COVID-19. Skoro bowiem podpisało się cyrograf z potentatem farmaceutycznym, gwarantujący mu de facto dostęp do rynku niezależnie od realnej sytuacji, to jedynym sposobem respektowania takiego zapisu w przypadku zmiany okoliczności jest albo luzowanie kryteriów awaryjnego dopuszczania leków, albo cichy, ale skuteczny sabotaż konkurencyjnych produktów, których zatwierdzenie wstrzymałoby zezwolenia dla Pfizera do czasu dokończenia przezeń wszystkich standardowych badań klinicznych. Zresztą już w kolejnym akapicie umowy sam producent zaznacza, że nie zostały one dokończone, a mimo jego wysiłków „Produkt może być nieskuteczny z powodu wyzwań lub usterek technicznych, klinicznych, regulacyjnych, produkcyjnych, transportowych, przechowywania bądź innych” (2.1.c).

    Podobne zapisy tworzą podstawy do tego, aby co kilka miesięcy Pfizer oznajmiał – jak to już robi – że dla osiągnięcia lub podtrzymania pełnej odporności potrzebna jest kolejna, „enta” już z kolei dawka przypominająca.

    Łapówek nie było, mogą być odszkodowania
    Pfizer gwarantuje sobie immunitet w przypadku braku terminowych dostaw (2.1.d) oraz zabrania odsprzedawania szczepionek bez jego zgody.

    W sekcji „Oświadczenia i gwarancje” (5) dowiadujemy się, że Zakupujący ma moc zobligowania państwa względem wszystkich zapisów umowy (a), która w żaden sposób nie koliduje z państwowym prawem (b). Najwyraźniej podpisujący podobne dokumenty urzędnicy mają nie mniejsze uprawnienia niż kard. Richelieu, jeśli kiedykolwiek rzeczywiście oznajmił owe słynne „państwo to ja”. W odpowiedzi na zapewnienia Zakupującego padają uroczyste oświadczenia, że Pfizer nie dał i nie da łapówki urzędnikom państwowym, partiom czy decydentom politycznym (5.3.b), co przyjmujemy ostrożnie do wiadomości, aczkolwiek umieszczanie podobnych zapisów w umowie daje do myślenia odnośnie do panujących „zwyczajów” w procederze zatwierdzania produktów farmaceutycznych.

    W ustępie 5.5. pojawia się kolejna, bardzo ważna deklaracja ze strony Zakupującego, który uznaje, że „szczepionka i materiały z nią związane są tworzone na prędko (rapidly) z powodu awaryjnych okoliczności pandemii COVID-19 i będą one wciąż przedmiotem badań po dostawie szczepionek Zakupującemu w ramach tej umowy. Zakupujący uznaje dodatkowo, że zarówno długotrwałe skutki, jak i skuteczność szczepionki nie są obecnie znane i mogą zachodzić niepożądane skutki szczepionki, które nie są obecnie znane”. Oto kluczowe dane, które państwa najwyraźniej potwierdzają w umowie z Pfizerem, a następnie politycy, rządowi eksperci i eksperci samozwańczy od rana do wieczora powtarzają, że tego typu informacje są (ruską) dezinformacją, wątpiących zaś w stuprocentowe bezpieczeństwo preparatu oskarżają o zdradę.

    Fajerwerki zawiera także paragraf „Odszkodowania ze strony Zakupującego” (8.1), który ustala, że Zakupujący ma pokryć jakiekolwiek roszczenia wobec Pfizera oraz całej galaktyki jego partnerów i podwykonawców, które mogłyby powstać w związku z wytwarzaniem, sprzedażą czy stosowaniem szczepionki, uwzględniając koszty procesowe etc. Na myśl przychodzą oczywiście odszkodowania w wyniku możliwych (choć ponoć w Polsce cudownie niezachodzących) niepożądanych odczynów poszczepiennych, ale zapis ten jest tak szeroki, a zarazem szczegółowy, że państwo musiałoby także pokryć odszkodowanie, które Pfizer byłby komuś winny za niezawinione z jego strony wykorzystanie cudzej własności intelektualnej – nie tylko przy produkcji samej szczepionki, lecz także np. w ramach działań marketingowych. Upraszczając zapis, mógłby on brzmieć: „Jakiekolwiek zasądzone odszkodowania zapłaci Zakupujący. Bez wyjątku i całkowicie”. Nadinterpretuję? Otóż w paragrafie 9.4. Zakupujący w imieniu państwa „expressis verbis i nieodwołalnie zrzeka się jakiegokolwiek immunitetu, zarówno względem siebie, jak i swych zasobów” w związku z odpowiedzialnością prawną, którą zaciąga niniejszą umową. Na podstawie tego zapisu w przypadku nakazu sądowego z USA w razie potrzeby można będzie zająć jakąkolwiek własność państwa… z placówkami dyplomatycznymi włącznie? A czy trzeba w ogóle przypominać, że Pfizer niejednokrotnie wypłacał odszkodowania i kary idące w miliardy dolarów? I jak nazwać tupet podobnych zapisów, przy którym chłopcy z cosa nostry jawią się jako smarkata gównażeria? A żeby nie było wątpliwości, w ustępie 9.5 Zakupujący oświadcza, że ma odpowiednie zasoby finansowe do realizacji ewentualnych roszczeń – bo podatnicy zapewne z pewnością ochoczo zapłacą za coś, na co nie mają najmniejszego wpływu.

    Cicho sza!
    Umowa, ma się rozumieć, ma pozostać skrajnie maksymalnie poufna. Dziesiąta sekcja, która ten temat porusza, mogłaby się równie dobrze nazywać „gęba w kubeł po wieczne czasy”. Ujawniać osobom trzecim, czytaj obywatelom bądź pacjentom, można jedynie informacje, których umowa wyraźnie dopuszcza upublicznienie (takich zdaje się akurat w umowie nie ma). Ewentualne wycieki informacji mają być natychmiast obustronnie zgłaszane.

    Producent (i vice versa) ma jednak świadomość, że mogą w tej kwestii pojawić się uprawnione naciski, wówczas zobowiązuje się kontrahenta do określonego postępowania mającego zminimalizować przekaz informacji – czytaj: ograniczyć współpracę z sądami czy uprawnionymi instancjami: „Jeśli Kontrahent jest zobowiązany ujawnić informacje poufne drugiej strony w związku z nakazem sądowym, dyrektywą rządową czy jakimkolwiek uprawnionym wnioskiem, to Kontrahent powiadomi drugą stronę o takim żądaniu, jak tylko to możliwe, zanim taka informacja poufna zostanie ujawniona, tak aby druga strona miała możliwość wystąpić o sądowe zabezpieczenie czy inny środek tudzież uniknąć realizacji wniosku w oparciu o zapisy tej umowy”.

    Kazuistyka ta jest następnie szczegółowo rozwijana: jeśli nie da się uniknąć wykonania nakazu udzielenia informacji, to trzeba ograniczyć go do minimum, a „w żadnym wypadku Zakupujący nie może ujawnić jakichkolwiek zapisów finansowych lub odszkodowawczych zawartych w tej umowie […] bez wcześniejszej pisemnej zgody Pfizera”. Zapisy te w zupełności tłumaczyłyby, dlaczego np. w trakcie kontroli poselskiej wykonywanej przez Grzegorza Brauna w Urzędzie Rejestracji Leków spotkał się on z odmową udzielenia przez Urząd informacji odnośnie do danych Pfizera, w oparciu o które (i tylko o które) dopuszczono w Polsce jego szczepionkę do użytku dla dzieci. No dobrze. A co w przypadku ustania umowy? Chyba nawet zakup technologii militarnych nie jest owiany podobnymi tajemnicami, bo zazwyczaj wiadomo kto, co, za ile kupuje i na jakich warunkach. W tym wypadku jednak prawo omerty ma trwać przez 10 lat od zakończenia umowy, a w przypadku właściwej „tajemnicy handlowej” dopóty, dopóki pozostanie ona tajemnicą handlową (10.4). W końcu, last but not least, w przypadku arbitrażu sądowego, właściwą jurysdykcją będą jedynie sądy w Nowym Jorku w Stanach Zjednoczonych, co sprawia, że ewentualne zapisy niezgodne z prawem danego kraju i tak mogą być uznane za wiążące przed amerykańskim sądem.

    Czy jest się czemu dziwić?
    Trzeba by zupełnie odrzucić zasady podmiotowości i suwerenności państwa, aby uznać wymienione zapisy za godziwe, moralne i spełniające standardy partnerskiej współpracy biznesowej. Nie są one li tylko kontrowersyjne – są wprost skandaliczne. Wykraczają poza zrozumiałą wolę zabezpieczenia swoich interesów, a przywodzą na myśl mafijne oferty nie do odrzucenia. Tymczasem kryzys covidowy nie upoważnia państwa do aktów desperacji graniczących z szaleństwem.

    Biorąc pod uwagę fakt, że w niedalekiej przeszłości Pfizer miał problemy z wymiarem sprawiedliwości za łamanie prawa (patrz np. jego ugoda z Departamentem Sprawiedliwości USA w 2009 r. na kwotę aż 2,3 mld dol. w związku z zarzutami o nieuczciwość handlową), podpisywanie podobnych umów jest tym bardziej szokujące, niedopuszczalne i rzutujące na autorytet państw i podlegających im instytucji, kapitulujących na całej linii przed dyktatem koncernu farmaceutycznego. A przecież wszystko wskazuje na to, że właśnie tego typu umowa, a przynajmniej w tym właśnie duchu, została zawarta także w naszym imieniu przez Komisję Europejską.

    Z drugiej strony, niestety nie ma się za bardzo czemu dziwić, bo proces rozbrajania państwa z jego prerogatyw nadzoru farmaceutycznego trwa od lat, oczywiście pod zbożnym celem zdrowia populacyjnego. Na łamach „Do Rzeczy” pisałem już o sojuszu GAVI (The Global Alliance for Vaccines and Immunisation) założonym w 1999 r. Jest to projekt partnerstwa publiczno-prywatnego na rzecz zdrowia, przede wszystkim „zdrowia rynków zbytu”. Misja przedstawiana na stronie internetowej GAVI brzmi bowiem wprost: „Kształtowanie rynków. Praca na rzecz poprawy zdrowia rynków pod kątem szczepionek i innych produktów immunologicznych”. Sojusz ten, mający usprawnić receptywność rynków na rzecz producentów, jest więc w rzeczywistości organizacją szczepionkowego lobbingu. A ułatwienia te polegają m.in. na luzowaniu regulacji, tworzeniu programów obowiązkowych szczepień czy minimalizacji odpowiedzialności producentów.

    Przeszło ćwierć wieku od powstania GAVI trzeba przyznać, że w okoliczności epidemii, a przede wszystkim w atmosferze psychozy medialnej dotyczącej epidemii, koncern farmaceutyczny może bezapelacyjnie dyktować prawo, a państwo ma przyjąć rolę marionetki. W następstwie czego koncern Pfizer sprzedaje słono produkt, o którym deklaruje, że może być z różnych przyczyn nieskuteczny, że jeszcze jest badany, że jego długofalowe bezpieczeństwo jest nieznane – i zarabia na tym miliardy dolarów czystego zysku, zwolniony z wszelkiej odpowiedzialności.

    Jaka polityka szczepień
    Niewykluczone, że zarówno niniejsza analiza, jak i inne krytyczne głosy wobec jedynych słusznych rozwiązań walki z koronawirusem wywołają klasyczne już w tych przypadkach napady histerii i standardowych oskarżeń o ruski onucyzm czy antyszczepionkowy terroryzm. Najwyraźniej dyżurni faryzeusze mniemają, że podmiotowe traktowanie ludzi i pacjentów, z szerokim dostępem do faktów pozwalających podjąć osobistą, przemyślaną decyzję, może zniechęcić do masowych szczepień. Dziwne to myślenie i lęk charakterystyczne dla zamordystów, a w każdym razie niebezpieczne i kontrproduktywne w kontekście mocno już nadwyrężonego zaufania obywateli do coraz bardziej sanitarystycznego państwa. Pokój społeczny wymaga bowiem przejrzystości, w ciemności zaś operują siły mające coś do ukrycia. Im bardziej więc – mimo braku podstaw, co jasno wynika z omówionych dokumentów – władza będzie dążyć do obowiązku szczepień lub forsować, na wzór naszych sąsiadów, środki przymusu pokroju przepustek sanitarnych, tym bardziej będą uzasadnione pytania, o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi. Podpisywanie umów Pfizera, skonstruowanych w podobnym duchu, jest wystarczająco dużą wpadką: errare humanum est – perseverare diabolicum, darujmy więc sobie grzęźnięcie aż do piekieł.

    Autor:Wojciech Golonka

    Ps...A więc tak to rozumiem: Komisja Europejska w imieniu państw UE (w tym Polski) podpisała tę umowę z Pfizerem i my nie mieliśmy nic do gadania oprócz złożenia podpisów pod tą umową. Oczekiwałbym jednak, że w tak fundamentalnej sprawie jak zdrowie i życie całej populacji ktokolwiek tę umowę podpisał z person w polskich instytucjach władnych takowe podpisywać stanie kiedyś przed sądem, wyjaśni dlaczego złożył podpis bez informowania Suwerena, zostanie skazany za współudział w zbrodni i zawiśnie.
  • @
    „Według lekarzy szczepionka na COVID spowodowała gnicie skóry kobiety.”

    To jest dopiero początek tego co czeka tych ludzi którzy ufają bardziej w „mądrość” ludzką niż w Mądrość Bożą.

    „(1) Potem posłyszałem donośny głos ze świątyni, mówiący do siedmiu aniołów: Idźcie, a wylejcie siedem czasz gniewu Boga na ziemię!
    (2) I poszedł pierwszy, i wylał swą czaszę na ziemię. A wrzód złośliwy, bolesny, wystąpił na ludziach, co mają znamię Bestii, i na tych, co wielbią jej obraz. ”
    Apokalipsa 16.

    Tych co poddadzą się złu, czeka smutny koniec - niestety.
    Jeszcze jest czas na opamiętanie, ale czasu jest coraz mniej!
    Chyba każdy zauważył, że sprawy na świecie zaczynają się komplikować i widać wyraźnie, że wszystko zmierza w kierunku znakowania ludzi.

    „(9) A inny anioł, trzeci, przyszedł w ślad za nimi, mówiąc donośnym głosem: Jeśli kto wielbi Bestię, i obraz jej, i bierze sobie jej znamię na czoło lub rękę,
    (10) ten również będzie pić wino zapalczywości Boga przygotowane, nie rozcieńczone, w kielichu Jego gniewu; i będzie katowany ogniem i siarką wobec świętych aniołów i wobec Baranka.
    (11) A dym ich katuszy na wieki wieków się wznosi i nie mają spoczynku we dnie i w nocy czciciele Bestii i jej obrazu, i ten, kto bierze znamię jej imienia. ”
    Apokalipsa 14.
  • @kula Lis 70 09:10:42
    Tak niestety wczoraj oznajmiłem mojemu sąsiadowi, który wrócił po drugiej dawce: "teraz będziesz się szczepił co miesiąc".

    Wiem co można zrobić. :) Dawniej napadało się na banki, podczas wojny wysadzało tory kolejowe. ... Może napady na konwoje ze szczepionką? Nie! ja nie jestem terrorystą, ja tylko mam pomysł na obronę konieczną. Tak tylko zatrzymamy czwartą falę!

    Pozdrawiam Cię

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031