Wiatraczki

Wśród rządzących naszym światem (w tym Polską) są albo debile, albo cynicy – nikogo innego się nie dopuszcza.

O co grają cynicy, trudno sprecyzować – oni mają cele ukryte, a debilizmy, które wykonują, są na pokaz – dla naiwnej gawiedzi. Przykład: Jeżeli Barack Obama jest rzeczywiście i naprawdę przerażony podnoszeniem się poziomu oceanów, to czemu kupił sobie posiadłość na brzegu oceanu? Cynik i tyle. Gdyby wierzył w zmiany klimatu, kupiłby coś w górach Kolorado lub w stanie Wyoming – wysoko, daleko od morza, w strefie wolnej od „nieuniknionej fali huraganów, która będzie narastać”. Kupił jednak na brzegu oceanu, bo wie, że ocean go nie zaleje, ale mimo to głosi klimatyczne bzdury i każe ludziom zaciskać pasa, zakazać węgla i ropy, latania samolotami i zjadania steków, bo krowy pierdzą, a krowie pierdy to CO₂.

Gdyby baron klimatyczny John Kerry wierzył w głoszone przez siebie tezy o emisji CO₂, „która doprowadzi nas do globalnej katastrofy”, to nie latałby prywatnym odrzutowcem, lecz samolotami rejsowymi lub w ostateczności rządowymi, czyli razem z całą resztą oficjalnej delegacji, ale on woli samotnie prywatnym jetem i jego osobista emisja CO₂ go nie obchodzi. Na zlotach klimatycznych w Davos stoją zaparkowane całe hektary prywatnych odrzutowców, którymi przylecieli ludzie „zatroskani o klimat”. To wszystko cynicy.

***

A co z debilami u władzy? Słowo „debil” jest obraźliwe, a nie ma powodu obrażać głupka za to, że jest głupi – nie jego wina, wyłącznie jego cecha. Jak więc nazwać debila, żeby go nie nazywać debilem? Może tak: Premier RP ma wiatraczki w głowie. Każe likwidować kopalnie, domowe piece i stawiać farmy wiatrowe, a udział „energii zielonej” zwiększać. Orlen – spółka rządowa – podpisał umowę z amerykańską firmą na produkcję farm wiatrowych, części mają być wytwarzane w Polsce i wszyscy się z tego cieszą. Debile albo cynicy. Turbina wiatrowa wymaga 300 litrów oleju, żeby się nie zatarła i chodziła gładko. Nie może to być olej roślinny, czyli „zielony” – musi być syntetyczny, a żeby zrobić 300 litrów syntetycznego, trzeba zużyć tysiące litrów ropy naftowej, która jest be. Olej w wiatraczku wymienia się co roku i utylizuje, co jest kosztowne energetycznie (duża emisja CO₂). Można też wylać lub spalić albo cuś. Nie sądzę, by premier myślał tak daleko w przód, skoro ma wiatraczki w głowie. On kończy na etapie budowania farm wiatrowych, a nie na etapie „co potem robić z olejem i czy to w ogóle opłacalne”.

***

Gdybyśmy chcieli zasilać Warszawę z turbin wiatrowych, trzeba by ich postawić ponad tysiąc (tych wielkich amerykańskich z Orlenu). Gdzie to zmieścić? Gdybyśmy chcieli wszystkie miasta w kraju zasilać z wiatraczków, może nam zabraknąć ziemi pod uprawy rolne. Wiatrak potrzebuje sporo pustej ziemi pod sobą i dookoła. I trzeba wyciąć wszystkie drzewa w okolicy, bo one zakłócają przepływ powietrza. Lub… zostawiamy istniejące lasy, bo nam szkoda drzew, ale za to zajmujemy ziemie orne. Coś zająć trzeba, do cholery, a wolnej pustej ziemi nie ma, bo wszędzie albo pola, albo lasy, albo domy. To może zrezygnujmy z Warszawy i zasilmy Trójmiasto, a wiatraki postawimy na morzu. Tylko gdzie, skoro jeszcze trzeba gdzieś pływać statkami? No i obsługa farm na morzu kosztowna, czyli się nie opłaca.

***

A co, gdy wiatr nie powieje? Panele słoneczne? A co, gdy nie wieje i są chmury, i długie zimowe noce, a do tego turbiny wiatrowe zamarzły, tak jak wiosną w Texasie? Premier takich pytań nie stawia, tak daleko nie myśli. Tysiąc turbin dla Warszawy oznacza 300 tys. litrów oleju rocznie – żeby się nie zatarły. „Czysta energia” wymaga strasznie dużo ropy naftowej – do produkcji oleju syntetycznego oraz na paliwo do maszyn służących do budowy i obsługi farm wiatrowych. I jeszcze coś. Aby za pomocą „zielonej energii” produkowanej przez wiatraki zrównoważyć CO₂, które wypuścimy w powietrze w trakcie produkowania tych wiatraków (przez Orlen), każdy wiatrak musi pracować nieprzerwanie na 100 proc. swojej mocy przez lat 40. Niewykonalne, bo zdarzają się awarie oraz dni bez wiatru? Dobra, to w takim razie każdy wiatrak musi pracować na 75 proc. swojej mocy, ale przez lat 60 i wtedy dopiero odpracuje CO₂ wypuszczone na jego wyprodukowanie. Kłopot w tym, że żywotność turbiny wiatrowej to 20 lat, a potem trzeba ją rozmontować i wywalić. Czyli? Czyli „zielona energia” z wiatraka nigdy nie zrównoważy energii „brudnej” zużytej do jego produkcji. Ale u premiera w głowie wiatraczki, a nie to, co będzie za lat 20 czy 40. A może pan premier nie ma wiatraczków w głowie, lecz po prostu wie, że go tu za 20 lat nie będzie, bo wtedy już będzie inny premier… Hm. Co wolisz, premiera cynika czy premiera, który ma w głowie wiatraczki? Bo innej możliwości nie ma.

***

Najnowsze i najbardziej wydajne wiatraki wytrzymują 20 lat pracy. Co potem? Są wysoki słup i ogromne skrzydła z kompozytów. Nie wiemy, co będzie kiedyś, ale dzisiaj nie da się w opłacalny sposób wyremontować ani zutylizować takich wielkich skrzydeł. Można by je zemleć i zrobić z nich… Co? Torebki plastikowe, od których właśnie odchodzimy, bo zaśmiecają środowisko? Przerabianie zużytych skrzydeł jest nieopłacalne, więc na razie się je… SKŁADUJE. Zajmują sporo miejsca, a przecież składowisko też coś kosztuje. Jedno skrzydło ma 30 metrów, a są też dłuższe. Premier pewnie uważa, że tym problemem martwić będziemy się dopiero za lat 20. Tak? A kiedy w Polsce stanął pierwszy wiatrak? I co ma w umowie na wynajem swojego terenu zapisane rolnik, który ucieszył się z dotacji i zezwolił na postawienie wiatraka? On ma w umowie wpisane (małym drukiem, ale bardzo wyraźnie), że wiatrak stawia firma X i robi to „darmo”, ale po 20 latach za utylizację zużytego sprzętu i usunięcie go z pola odpowiada właściciel ziemi, na której wiatrak stoi.                                                                                                                                          Wojciech Cejrowski II korespondencja z USA                                                                                          https://dorzeczy.pl/opinie/199524/wiatraczki.html                                                                                                                                                                  Ps...Panie Wojtku ! Samo sedno! Przecież każdy normalny człowiek rozumie, że "ekologia" to tylko następny pomysł jak doić grubą kasę z budżetów państwowych. Podobne problemy stwarza modna fotowoltaika - panele trzeba wyprodukować zatruwając środowisko, niefachowy montaż lub eksploatacja grożą pożarem, wiele z firm montujących panele za chwilę padnie (chętnych na fotowoltaikę na zasadach od stycznia 2022 niewielu) więc w razie awarii pozostanie poszukiwanie producenta w Chinach, za ok. 20 lat (w wersji najbardziej optymistycznej) panele będzie trzeba zutylizować, co naiwniaków liczących na oszczędności mocno szarpnie po kieszeni. Pan Wojciech wspomniał o debilizmie polityków, ale głupota Polaków dających się wpuszczać w pseudoekologiczne maliny jest jeszcze większa.

Mamy w Polsce najlepsze geotermalne źródła na świecie, zamiast z tego korzystać wspierać polskich naukowców, politechniki, firmy by budować tutaj całą infrastrukturę, to nadal oddajemy się w ręce zagranicznego kapitału, a za te bzdurne pomysły rządzących jak zawsze zapłacimy my, podatnicy!     

kula Lis 70

kula Lis 70 - Zagorzały Antybolszewik herbu Jastrzębiec

Podobał Ci się post? Wystaw ocenę!

5

liczba ocen: 3

Post jest opublikowany więcej niż dn. Funkcje oceny i komentowania zostały wyłączone.

  • „Fit for 55” stanowi zagrożenie bezpieczeństwa Polski

    'Fit for 55': EU unveils major reforms to cut CO2 emissions | DW News




    Okres wakacji, Euro 2020, igrzyska olimpijskie w Tokio oraz pogodowe szaleństwo w Europie, powodują, że temat projektu Komisji Europejskiej „Fit for 55”, zepchnięty jest na margines uwagi opinii publicznej. Problem w tym, że tylnymi drzwiami mogą zostać wprowadzone zmiany, które bardzo zagrożą Polsce. Ministerstwo Klimatu i Środowiska na potrzeby rządu Zjednoczonej Prawicy, opracowało wstępny raport w sprawie skutków wprowadzenia pakietu klimatycznego „Fit for 55”, któremu patronuje między innymi wróg Polski – Frans Timmermans.

    Jeśli projekt ten zostanie przyjęty, będzie to równoznaczne z powstaniem wielkiego zagrożenia bezpieczeństwa energetycznego i żywnościowego, ubóstwa energetycznego, gwałtownego wzrostu cen oraz spadku konkurencyjności polskiej gospodarki.

    Z ekspertyz wynika, że nawet niewielkie zmniejszenie emisji dwutlenku węgla oraz innych gazów cieplarnianych, wywoła znaczne koszty dla gospodarstw domowych oraz obywateli o niskich i średnich dochodach.

    Jeżeli Komisja Europejska nie zapewnieni odpowiednich rekompensat dla państw najbardziej narażonych na ryzyko energetycznego ubóstwa oraz wielu form wykluczenia komunikacyjnego, to wywoła to ogromne konsekwencje społeczne, takie jak chociażby gwałtowny i trudny do zaakceptowania wzrost opłat za ogrzewanie.

    Rezygnacja z silników benzynowych oraz diesli, znacząco wpłynie na zatrudnienie w sektorze motoryzacyjnym oraz konkurencyjność państw w jego ramach. Zaadaptowanie się do nowych technologii proponowanych w pakiecie „Fit for 55” do 2025 roku, nie będzie możliwe bez bardzo poważnych reperkusji i to pomimo faktu, że Polska jest największym producentem baterii elektrycznych i eksporterem autobusów elektrycznych w Europie. Konkluzja raportu jest taka, że jeżeli Komisja Europejska przeforsuje tzw. „elektromobilność” w ramach projektu „Fit for 55”, to skaże na śmierć setki tysięcy, a może i miliony małych i średnich przedsiębiorstw w Europie. UE zastosuje więc ekonomiczną przemoc na gigantyczną skalę, zabijając konkurencję na wolnym rynku. Bądźmy tego świadomi.

    Autorstwo: Marcin Kozera

    Ps... Przecież likwidacja w ogóle własności i jakiejkolwiek działalności prywatnej dla zwykłych ludzików to jest od dawna planowane i pod przykrywką jakichś tam zmian klimatycznych realizowane są plany całkowitej przemiany społecznej i własnościowej, zniewolenia miliardów ludzi i uzależnienia ich od elektronicznej waluty pod 100% kontrolą rządzącej światem garstki psychopatycznych miliarderów realizujących swoje sado-satanistyczne sny. Realizacja "Fit for 55" oznaczałaby odprzemysłowienie Polski.

  • Fit for 55 grozi szokiem cenowym w Polsce i nie tylko

    „Fit for 55” pułapką dla Polski. Ten plan zarżnie naszą gospodarkę. Instytucje unijne realizują plan Niemiec. Plan jest szalony, gdyż Europa odpowiada za zaledwie 9 proc CO2. Tymczasem buduje się 600 elektrowni w Azji i innych miejscach. To jest polityka zabarwiona ideologicznie. Unijny plan Fit For 55, którego konsekwencje dla Polski mogą być druzgocące. Wystarczy wspomnieć, że według wyliczeń Polskiego Instytutu Ekonomicznego koszt energii dla jednej piątej najuboższych gospodarstw domowych w Polsce miałby wzrosnąć o 108 proc.! Premier w sprawie FF55 nie wypowiedział się jak dotąd wcale. Ani słowem nie zająknął się również pan prezydent. Czołowi politycy obozu władzy milczą, jakby mieli nadzieję, że jeśli o problemie nie wspomną, to ten w magiczny sposób zniknie. Tradycyjnie optymistyczne pomruki płyną z Ministerstwa Klimatu. Być może dlatego, że Michał Kurtyka poluje na lepiej płatne zajęcie i z tej perspektywy skutki FF55 niewiele go interesują. Tymczasem, poza radykalnym wzrostem kosztów energii, benzyny, a co za tym idzie właściwie wszystkich towarów, wciąż ujawniają się następne niespodzianki, zaszyte w ponad czterech tysiącach stron unijnego planu. O najnowszej wspomina były minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski, który uważa, że skutkiem realizacji FF55 byłoby praktyczne zakończenie hodowli zwierząt w Europie. Jeśli już ktoś z kręgów władzy o FF55 w ogóle wspomina, to stwierdza najwyżej, że faktycznie trzeba będzie złagodzić jego skutki dla najuboższych. Co to w praktyce oznacza? Że będzie trzeba uruchomić bezprecedensowy program agresywnej redystrybucji. Bo aby pomóc najuboższym, trzeba będzie zabrać znów tym, którzy jeszcze coś będą mieli. Skutkiem będzie ostateczne zaoranie polskiej zamożności, ostateczne zdeptanie klasy średniej i cofnięcie nas w rozwoju o dekady. A to wszystko w perspektywie raptem niecałych dwóch dziesięcioleci.

  • Realizacja pakietu klimatycznego "Fit for 55"

    oznaczałaby problemy nie tylko dla rolnictwa w całej Europie pisze dziś "Nasz Dziennik". Według Jana Krzysztofa Ardanowskiego, Komisja Europejska mówi wprost, że chce zakończyć wszelką hodowlę zwierząt w UE. Komisja chce, żeby rolnictwo stało się jednym z głównych filarów unijnej walki z tzw. ociepleniem klimatu i emisją gazów cieplarnianych. Zgadzamy się z twierdzeniem, że trzeba dbać o planetę. Tylko dlaczego Frans Timmermans nie przedstawi szczegółowej instrukcji, w jaki sposób rolnicy mieliby zrealizować stawiane przed nimi cele? Znając ostatnie działania KE względem rolników, można czuć się zaniepokojonym
    wskazuje przewodniczący Rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich przy Prezydencie RP Jan Krzysztof Ardanowski. Ocena wpływu tak szeroko zakrojonego pakietu reform na sektor rolny jest skomplikowanym zadaniem, ponieważ zaproponowano liczne mechanizmy prowadzące do redukcji emisji o co najmniej 55 proc. do roku 2030, których złożone skutki będą się kumulować podkreślił Pekka Pesonen, sekretarz generalny Copa-Cogeca, największej organizacji rolniczej w Europie. Obawy rolników nie dziwią, bo radykalizm propozycji +Fit for 55+ jest bardzo duży ocenił europoseł PiS Zbigniew Kuźmiuk. Jeżeli analiza skutków pakietu zostanie wykonana rzetelnie, to KE będzie musiała zrezygnować z niektórych zmian. Jeżeli jednak uprze się przy takim kształcie reformy, to cała Europa będzie miała problemy, nie tylko rolnicy zaznaczył Kuźmiuk. Według Jana Krzysztofa Ardanowskiego, Komisja Europejska mówi wprost, że chce zakończyć wszelką hodowlę zwierząt w UE. Oczywiście zwierzęta będą pojawiać się w niektórych gospodarstwach, ale będą one bardziej przypominały skansen niż profesjonalne miejsca hodowli. W imię walki z tzw. globalnym ociepleniem KE chce zabić gałąź rolnictwa, która jest perspektywiczna
    podkreślił Ardanowski. Także prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych Wiktor Szmulewicz przypuszcza, że głównym planem KE na zmiany w rolnictwie jest likwidacja hodowli. Problem emisji gazów cieplarnianych w rolnictwie dotyczy w dużej części hodowli zwierząt. Dlatego uważam, że KE wkrótce stwierdził, iż Europa musi odejść od produkcji zwierzęcej, zwłaszcza bydła powiedział Szmulewicz. Szef Krajowej Rady Izb Rolniczych przekonywał, że zamiast odchodzenia od produkcji zwierzęcej, należy budować biogazownie. Jeżeli chcemy ograniczać emisję gazów cieplarnianych, to budujmy biogazownie. Niech KE znajdzie na nie pieniądze. Niech powstają w każdej wsi.

    https://filarybiznesu.pl/czym-dla-europy-bedzie-pakiet-klimatyczny-ke-fit-55/a11153
    zaapelował Wiktor Szmulewicz.

  • Warzecha: Psychiatryk zanim zrobią wariatkowo na całym kontynencie

    https://dorzeczy.pl/opinie/200124/spurek-o-calkowitym-zakazie-hodowli-warzecha-psychiatryk.html

    Ps...Spurek jest żywym dowodem, że dieta bez mięsa uszkadza mózg. Spurek na rzymskiej arenie jako jedyna nie zostałaby pożarta...Tylko czekać aż Spurek się jeszcze bardziej rozwinie w swoich zakazach i chorych urojeniach a uaktywni się bardziej w propagowaniu wegeterianizmu i zakaże uprawiania seksu oralnego czy nawet w ogóle seksu. Ludzie obudźcie się do tych lewaków trzeba strzelać a nie na niech głosować. Ciekawe czy wilkom i tygrysom też zabroni jeść mięso o jastrzębiach nie wspomnę.

  • Stary olej nalezy wylac kolo wiatraka. Trawa bedzie lepiej rosla.

    Kiedys wylalo mi sie 5 litrow takiego syntetycznego, przypadkowo na trawe. Myslalem, ze bedzie tam goly placek przez lata a stalo sie odwrotnie. Trawa stal sie bujniejsza. Bakterie i grzyby w ziemi bardzo olej lubia.

  • 5*

    Świetne!

  • @JimA 06:45:09

    Fit for 55? Józef Orzeł: Refleksja nie przyjdzie od strony władzy ani ideologów, tylko od ludzi biedniejszych. „To spowoduje bunt, który będzie musiał być gaszony przez rządy poszczególnych państw. Wydaje się więc, że ten projekt jest od strony politycznej prognozy nieprzemyślany” mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Józef Orzeł, polski polityk, filozof, menedżer, poseł na Sejm I kadencji, założyciel Klubu Ronina, komentując „Fit for 55” oraz imperialną, gospodarczą i ideologiczną politykę Niemiec.

    https://wpolityce.pl/polityka/566566-fit-for-55orzel-refleksja-przyjdzie-od-ludzi-biedniejszych
    Cena za gaz będzie wyższa. To już trzecia podwyżka w tym roku! Od 1 października gospodarstwa domowe korzystające z taryfy PGNiG Obrót Detaliczny zapłacą za gaz więcej o 7,4 proc. PGNiG poinformowało, że Prezes URE zaakceptował wniosek o podwyżkę cen w taryfie.
    https://nczas.com/2021/09/16/pilne-cena-za-gaz-bedzie-wyzsza-to-juz-trzecia-podwyzka-w-tym-roku/
    Ps...„notowania gazu wzrosły w zależności od instrumentu do nawet 234 proc”
    Należałoby zainteresować się wspomnianym instrumentem, musi znaleźć się paragraf na niego.

  • Podwyżki opłat za prąd mogą być gigantyczne. Pierwsza spółka ujawniła plany

    Enea przedstawiła swój wniosek do Urzędu Regulacji Energetyki w sprawie wzrostu cen prądu dla gospodarstw domowych na rok 2022. Spółka chce podnieść ceny o 40 proc. Podwyżki cen za prąd wydają się być nieuniknione. Analitycy spodziewają się wzrostu cen także dla odbiorców indywidualnych. Spółki energetyczny rozpoczynają przygotowania do negocjacji z URE w sprawie zmian w taryfach. Wniosek w tej sprawie przygotowuje już Tauron. Z kolei Enea stworzyła i zaprezentowała już stosowny dokument. Wynika z niego, że firma będzie wnioskować o podwyżkę cen za prąd rządu 40 proc., co po przeliczeniu oznaczałoby realną podwyżkę rachunków Polaków o 20 proc. Konieczne podwyżki. Będziemy składać wniosek o zwiększenie taryfy dla gospodarstw domowych poinformował Paweł Szczeszek, prezes Enei podczas konferencji podsumowującej wyniki firmy za I półrocze. Prezes przekazał także, że firma jest świadoma, że o zgodę na podwyżkę tego rzędu będzie bardzo trudno. Niemniej jednak, wzrost opłat o 40 proc. pozwoliłoby wyjść Enei "na zero". Pamiętajmy jednak, że cena energii to mniej więcej tylko połowa całego rachunku za prąd. Dlatego gdyby taryfa wzrosła o 40 proc., to wzrost całego rachunku za prąd sięgnąłby 20 proc. Chyba trudno będzie uzyskać właśnie taki wzrost taryf, na poziomie 40 proc. Ale nie ukrywam, że właśnie takim wzrostem cen bylibyśmy zainteresowani, by przynajmniej wyjść na zero powiedział Szczeszek.

    Gaz również w górę
    Prezes Urząd Regulacji Energetyki na wniosek PGNiG zatwierdził w czwartek trzecią w tym roku zmianę taryfy tej spółki. W kwietniu gaz podrożał o 5,6 proc, a w sierpniu wzrosły o 12,4 proc. Teraz prezes Urzędu Regulacji Energetyki zatwierdził kolejną podwyżkę. Ceny mają wzrosnąć od października o 7,4 proc. Z szacunków URE wynika, że dla statystycznego odbiorcy zużywającego gaz jedynie do przygotowania posiłków, płatność za gaz będzie wyższa o 3,36 proc., co oznacza kwotowy wzrost o 0,72 zł miesięcznie. Dla odbiorców z grupy taryfowej W-2.1 zużywających większe ilości gazu, np. do podgrzewania wody płatność wrośnie o 4,63 proc., tj. o 4,48 zł miesięcznie informuje RMF FM.

    Ps...A wystarczyłoby wypisać się z kółka żydolewackich wariatów...Daj Boże a nadejdzie ten dzień! Idea UE zrodziła się – uwaga ! w IG Farben!
    Spółka „spadkobierczyni” IG Farben to dzisiejszy BAYER – ten od aspiryny. Z niego swój rodowód polityczny wywodzi m. in. Helmut Kohl oraz uwaga! Angela Merkel. Bayer przejął rok temu (albo dwa) największego truciciela żywności czyli MONSANTO. Monsanto ma ambicje stać się kontrolerem 100% światowej żywności. Po to modyfikuje (GMO), bo po zmodyfikowaniu „jest właścicielem” produktu. Teraz wystarczy zniszczyć, zakazać, hodowli, produkcji roślin i już ma się monopol. Dużym udziałowcem Monsanto jest ‘cudowny” Bil Gates.
    Hiszpanka to Bayer i jego zanieczyszczona aspiryna! 100 lat podobny scenariusz jak dziś z covidem! SARS COV 2 to multiewolucja niemieckiego wirusa hiszpanki!
    Po wprowadzeniu podwyżek za prąd najbardziej cieszą się Niemcy! Kapitulacja Polski bez wystrzelenia ani jednego pocisku. Trzeba było budować Ostrołękę! I na Węglu, Węgiel, Węgiel, Węgiel! No cóż, pewnie Polska opuści CCCEU między innymi jak 45% Polaków poczuje to po kieszeni....Za Absurdy klimatyczne! A obniżenie cen prądu jest bardzo proste, wystarczy wycofać się z "Zielonego Ładu" i uwolnić energetykę od płacenia unijnym szulerom za emisję CO2. Mówią, że to na inwestycje, a co robili do tej pory? Doili ludzi na potęgę i pieniądze wysyłali do swoich krajów! Nie inwestowali w swoja infrastrukturę, bo po co? A teraz nas przetrzepią solidnie! Ci byliby zainteresowani wzrostem o 40%, rozochoceni medycy żądają wzrostu wynagrodzeń o (bagatela) 300% - kto następny?....... A rząd niech się radośnie chwali, że mają nadwyżkę budżetową. Obiecali podwyżki pielęgniarkom, no i są Gaz 7,4%, prąd 40% Polski Ład! Czyli "paliwo" dla elektryków równa do benzyny. Nareszcie będzie kopniak, który obudzi ludzi i w końcu może wyjdą na ulicę, żeby wykopać tych łobuzów! Fakt, że nie ma nikogo innego tylko pogarsza sprawę...Polaków zdaje się żydobolszewicka ideologia nie przekona o konieczności opuszczenia EU...ale może ciągłe łojenie po spasionych dupskach "gigantycznymi" podwyżkami wynikającymi z "zielonego ładu" ich przekonają? Skoro premier Morawiecki zgodził się na politykę klimatyczną to niech teraz to bierze na siebie ! Wiadomo było że te wszystkie opłaty za emisje uderza w przemysł i konsumentów. Ale ze strony rządu cisza nic złego nie mówią na UE bo boją się oskarżeń o próbę Polxsitu. Czy może rządzić w Polsce taka partia co boi się własnego cienia ? Już podporządkowują się orzeczeniom TSUE, a tyle było gadania, że im nic do naszego prawa. Aż przykro słuchać jak oni na kolanach, gotowi całować stopy. Tusk przynajmniej jasno, bo to człowiek Niemiec i ich interesów pilnuje. Dzisiejszy system naliczania cen za prąd i obecne oraz przyszłe podwyżki to efekt podpisania przez rząd Platformy Obywatelskiej kierowanej przez premier Kopacz nowego pakietu klimatycznego umożliwiającego spekulację najsilniejszych krajów cenami za emisję CO2. Od tam tej pory wzrosły one o kilkaset procent, i jedynie nasze prawo regulujące dotąd ceną za energię chroniło nas przez drastycznymi podwyżkami. Ale zgodnie z tamtymi ustaleniami okres ochronny się kończy i my zwykli obywatele teraz odczujemy na własnej skórze to co powiedziała wówczas Pani Kopacz. Zagwarantowała nam to, że ceny ... wzrosną (choć chciała powiedzieć coś zupełnie przeciwnego). A jednocześnie to koledzy pani premier zainkasowali setki milionów za ... niezbudowanie elektrowni jądrowej. W obecnym czasie największy wpływ i na dodatek niemożliwy do przewidzenia ma największy nasz szkodnik, czyli Unia Europejska. Lewactwo wymyśliło sobie podatek od fikcyjnej emisji CO2 czyli od węgla. Jeszcze dwa lata temu było to 5 euro od tony, dzisiaj 63 euro co kosztuje nas kilkanaście miliardów i ponieważ nikogo nie pytają za rok może to być i 100 euro. Na początku rząd z własnych środków rekompensował podwyżki ale przy wydatkach kowidowych nie jest w stanie tego robić. Taki mamy pożytek z Unii, a za parę lat jak będziemy płatnikiem netto to dalej będą nas eksploatować a my za to dodatkowo płacić. Przestawienie się z węgla na gaz, aby dobrze zrobić Ruskim, to nie 5-10 lat ale kilkadziesiąt i ogromne koszty.
    Po pierwsze, trzeba było wetować certyfikaty CO2. Po drugie, jak się tego nie zrobiło, to trzeba było szybko postawić elektrownię atomową, a lepiej dwie. Po trzecie każdy lewak to debil.

    Wszystko pikuś, jeżeli Unia przepchnie plan szaleńca Timmermansa "FIT FOR 55", to wracamy poziomem życia do lat 80-tych. W jego planach ceny energii mają wzrosnąć trzykrotnie, podatek od CO2 o ponad 50%, który straszliwie ma uderzyć w transport samochodowy, komunikację i użytkowników wszelkich pojazdów z silnikami spalinowymi, zaś loty samolotami staną się rarytasem, ba, nawet ta drożyzna ma dotknąć budownictwo. Jedyny ratunek aby nie dać się zniszczyć to opuścić ten kołchoz szaleńców. Na koniec ja mam pytanko! Czy ktoś pytał Polaków czy zgadzają się na przyjęcie tzw. Zielonego Ładu i związane z tym konsekwencje finansowe, polityczne i społeczne? Czy ktoś chociaż przeprowadził taki sondaż, bo o referendum w tej sprawie nie wspomnę? Nic dziwnego, że nikt nie kwapi się firmowania tego bandyckiego planu, który wtrąci miliony Polaków w ubóstwo i spowoduje, że prąd w mieszkaniach będzie dostępny tylko dla bogaczy bo dla normalnych ludzi będzie za drogi. A wszystko to w imię żydolewackich fanaberii i pisowskiego tchórzostwa, które nie pozwala się im przeciwstawić. Dlaczego w Polsce nie buduje się tanich, niedużych elektrowni zasilających jedno miasto, opartych na reaktorach samopowielających. Prawie całkowicie olewana jest geotermia co przy takiej skali potrzeb i możliwości zasobów Polski jest czystym bandytyzmem ekologicznym. 2/3 miast w Polsce mogłoby mieć ciepłownie geotermalne, bo takie mamy zasoby. Do dziś można wyliczyć na na palcach działające projekty BTW nie chodzi mi o termy.

  • @JimA 06:45:09

    Prof. Dudek: To może doprowadzić do upadku PiS. Politolog prof. Antoni Dudek wskazał, która kwestia jest obecnie jego zdaniem najbardziej niebezpieczna dla politycznej hegemonii partii Kaczyńskiego. Na pewno kryzys migracyjny posłużył obecnej władzy do tego, aby ta ukazała się społeczeństwu jako siła broniąca Polski, spokoju i bezpieczeństwa obywateli. Ale nie wiem, czy ten efekt będzie długotrwały. Pytanie, czy jeśli efekt kryzysu migracyjnego po kilku tygodniach przeminie, to PiS utrzyma kilkuprocentową zwyżkę wskazuje ekspert w rozmowie z "Gazetą Wyborczą". Wszak podziały wewnętrzne w obozie władzy, problemy z Unią Europejską i sądownictwem, wreszcie protesty społeczne i problemy gospodarcze na czele z inflacją nie zniknęły. Nie można też powiedzieć o tym, że zakończyło się coś zwane "efektem Tuska" ocenia prof. Antoni Dudek. PiS "partią teflonową"?
    Według politologa z UKSW, większym problemem dla Jarosława Kaczyńskiego niż spór z UE i tarcia na tym tle ze Zbigniewem Ziobrą, są rosnące ceny. Uważam zresztą, że o wiele trudniejszą sprawą, z którą niebawem będzie się musiał zmierzyć prezes Kaczyński, jest polityka energetyczna Unii. Wyobraźmy sobie bowiem taką sytuację: nasila się drożyzna napędzana rosnącymi cenami prądu. W rytm tych podwyżek odbywa się krytyka rządu, który dał się zwieść Brukseli. A na jej czele Zbigniew Ziobro i jego partia plus eurosceptycy wskazuje rozmówca "GW". Ekspert został zapytany, czy PiS jest "partią teflonową". Nie uważam PiS za partię teflonową, ale partię, która bardzo dobrze umie zarządzać kryzysami. Moim zdaniem maile Dworczyka nie mają takiego kalibru kompromitacji co nagrania z restauracji Sowa&Przyjaciele [przyczyniły się do przegranej PO w wyborach 2015 r.] podkreśla prof. Dudek.

    Ps....Prof. Dudek fałszywy jak zwykle... albo fałszywy jak Tusk. UE chce bezprawnie zmienić konstytucyjny Rząd w Polsce, wbrew woli Polaków, to jest tak oczywiste, że tylko dziecko tego nie widzi. Dzisiaj praworządność, jutro energetyka a pojutrze LGBTQ. A potem choćby i sama już w Niemczech i Danii legalna zoofilia.