Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
289 postów 37169 komentarzy

Kula Lis

kula Lis 70 - Zagorzały Antybolszewik herbu Jastrzębiec

Mocna reakcja Ziobry!

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Odsunął od orzekania sędzię, która wypuściła z aresztu prokuratora podejrzanego o przyjęcie olbrzymiej łapówki.

To była jedna z najbardziej bulwersujących decyzji sądów w tym roku. W sierpniu warszawska sędzia Marta Pilśnik wypuściła z aresztu prokuratora Andrzeja Z. Zrobiła to, gdyż jej zdaniem Izba Dyscyplinarna SN, która uchyliła prokuratorowi immunitet, nie jest sądem. Szokująca decyzja, która była klasyczną pokazówką „kasty” sędziowskiej wzbudziła olbrzymie kontrowersje. Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro podjął decyzję o zawieszeniu sędzi.                                                                                                                                           Sędzia Pilśnik wykonała wiążący Polskę wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 22 lipca br., 43447/19 w sprawie Reczkowicz. Trybunał stwierdził, że adwokatka Joanna Reczkowicz, której sprawę rozpatrywała nieuznawana przez Sąd Najwyższy Izba Dyscyplinarna, nie miała zagwarantowanego sprawiedliwego procesu i bezstronnego sądu. „Nowo utworzona izba w Sądzie Najwyższym narusza europejską konwencję o ochronie praw człowieka” - zaznaczył trybunał. Reczkowicz ma otrzymać 15 tysięcy euro odszkodowania informuje portal Oko.press, który oczywiście staje murem za sędzią.

Milionowa łapówka

Sprawa prokuratora Andrzeja Ż. jest wyjątkowo bulwersująca. Prokuratura ustaliła, że śledczy przyjął m.in. milion złotych łapówki i inne korzyści majątkowe za utrudnianie postępowania w sprawie zabójstwa. W zamian za łapówki miał podejmować działania polegające na fabrykowaniu dowodów mających świadczyć o niewinności jednego z głównych podejrzanych.

Andrzej Z. przebywał w areszcie w Piotrkowie Trybunalskim od końca października 2020 r., został zatrzymany przed budynkiem Sądu Najwyższego. Wówczas Izba Dyscyplinarna SN przychyliła się do wniosku skierowanego przez Prokuraturę Krajową o uchylenie immunitetu i ściganie skorumpowanego prokuratora. Decyzja została podjęta w drugiej instancji, po rozpoznaniu odwołania zażalenia Andrzeja Z. Sąd uznał, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że Andrzej Z. przestępstwo popełnił. Po skierowaniu aktu oskarżenia (pierwotnie do Sądu Rejonowego Warszawa-Mokotów), areszt wobec Z. był utrzymany, a sądy respektowały wydaną przez Izbę Dyscyplinarną SN decyzję o zezwoleniu na ściganie Andrzeja Z. informowała Prokuratura Krajowa.

„Destrukcyjna decyzja”

Rzecznik Prokuratury Krajowej, prok. Łukasz Łapczyński, powiedział w rozmowie z PAP, że prokuratura nie zgadza się z decyzjami Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia.

Decyzja ta jest bezpodstawna oraz destrukcyjna z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa, interesu publicznego i praw obywateli. Jednocześnie sąd zwleka z przygotowaniem uzasadnienia swojej decyzji, które powinno być gotowe przed jej ogłoszeniem, uniemożliwiając w ten sposób prokuraturze szybkie wniesienie zażalenia. Ta sytuacja tworzy chaos prawny i zagraża dalszemu biegowi postępowania w sprawie, w której prokurator Andrzej Z. jest jednym z oskarżonych. Zwolnienie go z aresztu przed pierwszą rozprawą, zanim sąd odebrał wyjaśnienia od niego i innych oskarżonych, stwarza niebezpieczeństwo wpływania przez Andrzeja Z. na zeznania świadków. To 55 osób, w większości znanych oskarżonemu powiedział Łapczyński.

Prok. Łapczyński określił orzeczenie sądu jako „kuriozalne” i „bulwersujące”.

Podważanie skuteczności uchylenia Andrzejowi Z. immunitetu prokuratorskiego przez Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego może prowadzić do poważania biegu innych postępowań w sprawach, które wymagały bądź będą wymagać uchylenia immunitetu prokuratorskiego albo sędziowskiego zwrócił uwagę rzecznik PK.

Łaskawa dla Czarneckiego

Tymczasem decyzja ws. prokuratora podejrzanego o korupcję, to niejedyna głośna sprawa z udziałem sędzi Pilśnik. To właśnie ona nie uwzględniła wniosku Prokuratury Krajowej, która domagała się aresztu dla Leszka Czarneckiego w związku z aferą GetBack.

Co ciekawe, sędzia miała uznać, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo popełniania przez biznesmena przestępstwa, ale jej zdaniem, nie ma potrzeby, by go tymczasowo aresztować. Z ustaleń sądu wynikać miało, że Leszek Czarnecki nie ukrywa się przed polskimi organami ścigania. Zupełnie inną wersję przedstawiała Prokuratura Regionalna w Warszawie, która zebrała potężny materiał dowodowy świadczący o podejrzeniu, że klient Romana Giertycha mógł jednak dopuścić się przestępstwa.

Z kolei w grudniu 2020 sędzia Pilśnik uniewinniła Emila Wąsacza, byłego ministra AWS, którego oskarżono o niedopełnienie obowiązków przy prywatyzacji PZU, w 1999 roku. Sędzia, w swoim uzasadnieniu, zrzuciła winę na czynnik, z którego wynikało „społeczne niezrozumienie” tematu prywatyzacji.

PAP, Oko.press                                                                                                                                                                                  Ps..BRAWO Panie Ziobro!Zaraz komunistyczna kasta poleci do Brukseli na skargę panie Ziobro wysłać do Brukseli pismo z odpowiednią informacją a Jourowa zawyje w Brukseli. Brawo robić z nimi porządek dość tego bezprawia.Recep Tayyip Erdoğan - tylko ta opcja, reszta to tylko improwizacja….. Sędziowie już są tak bezczelni, że uwierzyli w swoją boskość. Jak zwykłe ich ofiary dojdą do wniosku, że to gwałciciele prawa to wcześniej czy później dojdzie do samosądów. W Polsce już takie były. Kasta dba o umoczone towarzystwo prawnicze identycznie jak o POTuskowych, obozowych ciurów… Wszystkie gnidy POmagdalenkowe w jednym korycie żerują to samo Państwo i jego obywateli okradając.!Pilśniak już tyle zgromadziła że nudzi ją orzekanie. Teraz czas na wydawanie. Tylko lustracja majątkowa jej i całej jej rodziny.

  

KOMENTARZE

  • Hipokryzja!
    Były szef niemieckiego TK ws. TSUE, Polski i Węgier: "Istnieją tendencje do ignorowania europejskiego fundamentu wartości". Niemieckiemu TK wolno więcej niż polskiemu - tak w dużym skrócie wygląda tok rozumowania byłego niemieckiego szefa Trybunału Konstytucyjnego. Andreas Vosskuhle uważa, że kwestia sporu o prymat prawa UE nad prawem krajowym powinna pozostać otwarta. Powołując się na przykład Niemiec, polski TK popełnia jego zdaniem nadużycie. Niemiecki prawnik, który uważa system niemiecki za lepszy niż polski, zapomina jednocześnie, że niemiecki trybunał powoływał się na orzecznictwo polskiego TK.
    Nowym czynnikiem w obecnej sytuacji jest „niebezpieczny rozwój sytuacji z praworządnością na Węgrzech i w Polsce”. „W obu krajach istnieją tendencje do ignorowania wspólnego europejskiego fundamentu wartości i do odrzucania orzecznictwa TSUE. UE nie może oczywiście tego zaakceptować” powiedział. Powoływanie się polskiego TK na niemiecki przykład Andreas Vosskuhle uznał za „ostentacyjne nadużycie” niemieckiego orzecznictwa czytamy w DW. MENU
    Hipokryzja! Były szef niemieckiego TK ws. TSUE, Polski i Węgier: "Istnieją tendencje do ignorowania europejskiego fundamentu wartości"
    Polityka
    opublikowano: 4 godziny temu

    autor: wPolityce.pl
    autor: wPolityce.pl
    Podziel się


    46

    Niemieckiemu TK wolno więcej niż polskiemu - tak w dużym skrócie wygląda tok rozumowania byłego niemieckiego szefa Trybunału Konstytucyjnego. Andreas Vosskuhle uważa, że kwestia sporu o prymat prawa UE nad prawem krajowym powinna pozostać otwarta. Powołując się na przykład Niemiec, polski TK popełnia jego zdaniem nadużycie. Niemiecki prawnik, który uważa system niemiecki za lepszy niż polski, zapomina jednocześnie, że niemiecki trybunał powoływał się na orzecznictwo polskiego TK.

    CZYTAJ TAKŻE: Od 2022 roku będą zalecenia dla państw UE ws. praworządności! Szefowa KE: Wyroki TSUE są wiążące. „Dbamy o to, by były wykonywane”

    Nowym czynnikiem w obecnej sytuacji jest „niebezpieczny rozwój sytuacji z praworządnością na Węgrzech i w Polsce”. „W obu krajach istnieją tendencje do ignorowania wspólnego europejskiego fundamentu wartości i do odrzucania orzecznictwa TSUE. UE nie może oczywiście tego zaakceptować” – powiedział. Powoływanie się polskiego TK na niemiecki przykład Andreas Vosskuhle uznał za „ostentacyjne nadużycie” niemieckiego orzecznictwa czytamy w DW.

    Nie widzę, aby tam (w niemieckim wyroku) sformułowane, nadzwyczaj wymagające warunki uznania aktu prawnego za ultra vires (przekraczającego kompetencje), co oznaczałoby, że nie musi być uznawany w krajach członkowskich, były (w polskich orzeczeniach) chociażby wstępnie spełnione” wyjaśnił były prezes niemieckiego TK cytuje sędziego DW.
    „Nie wolno porównywać”
    Hipokryzję niemieckiego sędziego obnażył Sebastian Kaleta, wiceminister sprawiedliwości.

    Były Prezes niemieckiego FTK mówi to samo co polski TK, by w kolejnych zdaniach stwierdzić, że polski TK nie może oceniać TSUE tak jak FTK. Podręcznikowy przykład „nie wolno porównywać” oraz dowód kolonialnego podejścia do Polski, dlatego nie możemy odpuścić napisał Sebastian Kaleta.

    Najbardziej kuriozalne w tej sytuacji jest to, że niemiecki FTK w swoich orzeczeniach o przekroczeniu kompetencji przez TSUE powołuje się także na polski TK, który w składach z panami Safjanem i Rzeplińskim stwierdził, że w razie sporów konstytucja zachowuje prymat podkreślił Kaleta. Niemiecki sędzia doskonale wie, że wieloletnia linia orzecznicza polskiego TK jest zbieżna z liniami innych trybunałów konstytucyjnych, także w Niemczech. Wymyśla więc bajeczkę o „ignorowaniu wspólnego europejskiego fundamentu”. Na czym miałoby więc polegać naruszanie przez Polskę owego „fundamentu”? Tego pan sędzia nie precyzuje.
    DW

    https://wpolityce.pl/polityka/566528-hipokryzja-bylego-szefa-niemieckiego-tk-ws-tsue-i-polski

    Ps...Ten typek w dalszym ciągu uważa, że Deutschland, Deutschland über alles. To plemię jest niereformowalne. Churchill nie miał racji-ich trzeba było bombardować nie co 50 lat, ale jednorazowo aż do wypalenia genu germańskiego. U nas też kilku jest tak uważających. Jeden ostatnio wrócił do polskiej polityki. Właśnie takie wypowiedzi utwierdzają mnie w przekonaniu, że w 1945 r. te niemieckie, nazistowskie wszy trzeba było wybić co do jednej. Oni nadal uważają się za nadludzi. UE pod dyktaturą Niemiec nie respektuje żadnych wartości państw członkowskich maja być tylko te które sobie niemiaszki wymyślą ot praworządność typowo niemiecka. Bardzo proszę, aby ktoś opublikował „Europejski fundament wartości”. Bo ni cholery nie wiem co to jest.
  • Niezwykłe!
    Prokurator zawiesza sędzię. Czy adwokat też może?
  • @Pedant 17:41:54
    Partyjniak i prokurator w jednym. Wash and go. Ciekawe kto jego zwiesi za łamanie każdego dnia ustawy o prokuraturze?

    Pewnie nikt.
  • Kim jest sędzia, która wypuściła na wolność prokuratora podejrzanego o korupcję? Nie pozwoliła na aresztowanie Czarneckiego
    Sędzia Marta Pilśnik, która zadecydowała o zwolnieniu z aresztu prokuratora Andrzeja Z., oskarżonego o korupcję i przyjęcie 1 miliona złotych łapówki, w ubiegłym roku, przez kilka miesięcy nie była w stanie zadecydować, czy Leszek Czarnecki trafi do aresztu. Wreszcie, w grudniu ubiegłego roku zadecydowała, że biznesmen, który zdaniem prokuratury powiązany jest z aferą GetBack, nie ukrywa się przed wymiarem sprawiedliwości! Sędzia uniewinniła też Emila Wąsacza oskarżonego o niedopełnienie obowiązków przy prywatyzacji PZU, w 1999 roku. O szokującej decyzji sędzi Pilśnik dotyczącej sędziego Andrzeja Z. poinformowała dzisiaj Polska Agencja Prasowa. Z jej ustaleń wynika, że sędzia uznała, iż decyzja Izby Dyscyplinarnej SN o ściganiu prokuratora jest „nieskuteczna”.

    Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia w Warszawie postanowieniem z dnia 20 sierpnia 2021 r. postanowił uchylić środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania stosowany wobec Andrzeja Z., a z uwagi na zawiłość sprawy sąd odroczył sporządzenie uzasadnienia postanowienia do 7 dni przekazała PAP Samodzielna Sekcja Prasowa Sądu Okręgowego w Warszawie.

    O zwolnieniu Andrzeja Z. z aresztu decydowała sędzia Marta Pilśnik. 2 września uzasadnienia do tej decyzji, mimo upływu 13 dni, wciąż nie było. Z ustaleń PAP wynika, że sędzia przebywa na zwolnieniu lekarskim.

    W międzyczasie sędzia podjęła jeszcze jedną decyzję w przedmiotowej sprawie. 26 sierpnia br. wyłączyła do odrębnego rozpoznania sprawę prokuratora Andrzeja Z. „W ocenie Sądu z uwagi na brak skutecznego zezwolenia na ściganie karne niemożliwe jest prowadzenie w stosunku do wyżej wymienionego postępowania jurysdykcyjnego” – przekazała PAP sekcja prasowa.

    Reakcja Prokuratury
    Rzecznik Prokuratury Krajowej, prok. Łukasz Łapczyński, powiedział w rozmowie z PAP, że prokuratura nie zgadza się z decyzjami Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia.

    Decyzja ta jest bezpodstawna oraz destrukcyjna z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa, interesu publicznego i praw obywateli. Jednocześnie sąd zwleka z przygotowaniem uzasadnienia swojej decyzji, które powinno być gotowe przed jej ogłoszeniem, uniemożliwiając w ten sposób prokuraturze szybkie wniesienie zażalenia. Ta sytuacja tworzy chaos prawny i zagraża dalszemu biegowi postępowania w sprawie, w której prokurator Andrzej Z. jest jednym z oskarżonych. Zwolnienie go z aresztu przed pierwszą rozprawą, zanim sąd odebrał wyjaśnienia od niego i innych oskarżonych, stwarza niebezpieczeństwo wpływania przez Andrzeja Z. na zeznania świadków. To 55 osób, w większości znanych oskarżonemu powiedział Łapczyński.

    Prok. Łapczyński określił orzeczenie sądu jako „kuriozalne” i „bulwersujące”.

    Podważanie skuteczności uchylenia Andrzejowi Z. immunitetu prokuratorskiego przez Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego może prowadzić do poważania biegu innych postępowań w sprawach, które wymagały bądź będą wymagać uchylenia immunitetu prokuratorskiego albo sędziowskiego zwrócił uwagę rzecznik PK.

    Prokuratura Krajowa zaznaczyła, że funkcjonariusz państwa, z racji swojej prokuratorskiej służby jest zobowiązany do stania na straży praworządności.

    Tymczasem, jak wynika z materiału dowodowego, Andrzej Z. przyjął m.in. milion złotych łapówki i inne korzyści majątkowe za utrudnianie postępowania w sprawie zabójstwa. W zamian za łapówki miał podejmować działania polegające na fabrykowaniu dowodów mających świadczyć o niewinności jednego z głównych podejrzanych powiedział PAP Łapczyński.

    Andrzej Z. przebywał w areszcie w Piotrkowie Trybunalskim od końca października 2020 r., został zatrzymany przed budynkiem Sądu Najwyższego. Wówczas Izba Dyscyplinarna SN przychyliła się do wniosku skierowanego przez Prokuraturę Krajową o uchylenie immunitetu i ściganie skorumpowanego prokuratora. Decyzja została podjęta w drugiej instancji, po rozpoznaniu odwołania zażalenia Andrzeja Z. Sąd uznał, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że Andrzej Z. przestępstwo popełnił. Po skierowaniu aktu oskarżenia (pierwotnie do Sądu Rejonowego Warszawa-Mokotów), areszt wobec Z. był utrzymany, a sądy respektowały wydaną przez Izbę Dyscyplinarną SN decyzję o zezwoleniu na ściganie Andrzeja Z.

    Łaskawa dla Czarneckiego
    Tymczasem decyzja ws. prokuratora podejrzanego o korupcję, to niejedyna głośna sprawa z udziałem sędzi Pilśnik. To właśnie ona nie uwzględniła wniosku Prokuratury Krajowej, która domagała się aresztu dla Leszka Czarneckiego w związku z aferą GetBack. Co ciekawe, sędzia miała uznać, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo popełniania przez biznesmena przestępstwa, ale jej zdaniem, nie ma potrzeby, by go tymczasowo aresztować. Z ustaleń sądu wynikać miało, że Leszek Czarnecki nie ukrywa się przed polskimi organami ścigania. Zupełnie inną wersję przedstawiała Prokuratura Regionalna w Warszawie, która zebrała potężny materiał dowodowy świadczący o podejrzeniu, że klient Romana Giertycha mógł jednak dopuścić się przestępstwa.

    CZYTAJ TAKŻE:UJAWNIAMY. Tego boi się Czarnecki i Giertych? Wyjaśnienia współpracowników obciążają bankiera, którego aresztowania domaga się prokuratura

    Kluczowe zeznania
    Portal wPolityce.pl, w listopadzie ubiegłego roku dotarł do wyjaśnień bliskich współpracowników bankiera, którego obsługą prawną zajmuje się Roman Giertych. Wynika z nich jasno, że Leszek Czarnecki miał pełną wiedzę na temat sprzedaży przez Idea Bank „toksycznych” obligacji korporacyjnych „Getbacku”.

    Z zeznań jednego z wysokich dyrektorów Idea Banku Pawła W. (inicjały zmienione ze względu na dobro śledztwo) wynika, że Leszek Czarnecki miał pełną kontrolę i wiedzę na temat transakcji przewyższającymi 2 miliony złotych.

    Bez wątpienia osobą która podejmowała decyzje tak w banku jak i spółkach wchodzących w skład banku był i jest Leszek Czarnecki.(…). Patrząc na poziom szczegółowych informacji związanych z sytuacją finansową i realizację biznes planu w danym roku obrotowym przez banki i spółki z grupy Idea Banku mogę z całą stanowczością stwierdzić, że żadna transakcja bądź aktywność, która generowałaby przychód na poziomie wyższym niż 2 miliony złotych, nie mogłaby być niezaraportowana do przewodniczącego rady nadzorczej banku lub rady nadzorczej zeznał Paweł W.

    Ważne wyjaśnienia złożył też były prezes Idea Banku, który wskazał na Czarneckiego jako na pomysłodawcę sprzedaży obligacji GetBack przez bank biznesmena.

    To, że Idea Bank sprzedawał obligacje GetBack w 2018 roku musiała być wówczas wg mnie decyzja Leszka Czarneckiego. Nie wiem dlaczego taką podjął, zwłaszcza, że GetBack był co najmniej od marca 2018 roku w złej sytuacji finansowej co było powszechnie wiadome na rynku
    zeznał były prezes Idea Banku.

    Z wyjaśnień innych ważnych bankowców koncernu Czarneckiego wynika też, że raporty dzienne sprzedaży docierać miały do Leszka Czarneckiego i były mu przekazywane przez zaufane osoby z Komitetu Audytu Idea Banku.

    Te wszystkie informacje nie przekonały jednak sędzię Pilśnik, która w grudniu 2020 roku uniewinniła Emila Wąsacza, byłego ministra AWS, którego oskarżono o niedopełnienie obowiązków przy prywatyzacji PZU, w 1999 roku. Sędzia, w swoim uzasadnieniu, zrzuciła winę na czynnik, z którego wynikało „społeczne niezrozumienie” tematu prywatyzacji.

    Najważniejszym chyba było niezrozumienie istoty sprawy. Wydaje się sądowi, że gdyby w odbiorze społecznym było dla wszystkich jasne, że PZU było bankrutem na skraju likwidacji i że konieczne jest wprowadzenie inwestora strategicznego do spółki, to pan oskarżony nigdy by nie odpowiadałby przed sądem przekonywała sędzia.

    Sąd jest pod dużym wrażeniem postawy pana oskarżonego, który de facto od 20 lat odbywa już karę, chociaż nigdy nie został skazany. Bardzo duże wrażenie zrobiła pokora pana oskarżonego w oczekiwaniu na ten wyrok stwierdziła w grudniu sędzia.

    PAP

    Ps...Jest to przerażające. Taki stan niby sprawiedliwości to prosta droga do powstania mafii ( na wzór sycylijskiej), która zastąpi sędziów, prokuratorów, adwokatów. Jak wyleczyć z przestępstw takich zdeprawowanych prokuratorów, sędziów? Kasacja i eliminacja z życia zawodowego i publicznego. Sędziowie zblatowani ze złodziejami i wyłączeni spod przepisów prawa to przepis na oligarchiczną Polskę. Tego w istocie żydobolszewickiego układu broni Unia Europejska, która coraz bardziej przypomina Związek Sowiecki. Już widać dlaczego Erdogan musiał radykalnymi metodami z nimi zrobić porządek w ten sposób. Prześwietlić i zlustrować majątki 2 pokolenia wstecz i pokolenie w przód rodzinę tej pani. Najprościej było by prześwietlić majątek tej „sędziny” i wszystko było by jasne. Jedną z metod na Kastę (jak na A.Capone) to finanse, to jedna z metod i szansa na sukces. M. Pilśnik to taka sędzina odkurzacz, wszystko wciąga. Od każdego i co łaska a mianował na ten urząd Marszałek Sejmu Bronisław Pacynka-Komorowski podający się fałszywie przez 5 lat za Prezydenta Polski. Ta nasza zdemoralizowana i bezkarna kasta to nie spotykane nigdzie na świecie patologiczne zjawisko. Czy my podatnicy tę sądową gangrenę musimy tolerować, utrzymywać i jeszcze obwieszać przywilejami? Dzisiejsza nadzwyczajna kasta to efekt zaniechań Kaczyńskiego, Dudy i Morawieckiego w sprawach reformy wymiaru sprawiedliwości. Strach tej „świętej trójcy ” przed KE i TSUE doprowadził do tego, że nadzwyczajna kasta nie czując bata, nie liczy się z niczym i z nikim a w szczególności nie liczy się z Polską, Polakami i sprawiedliwością. Brawo panie Kaczyński. To pana zasługa. A co na to Prezydent Andrzej Duda? Widzi że sędzia może więcej niż on sam. Prezydent jest słabiutki to sędziowie mogą kraść, kombinować, oszukiwać i wypuszczać złodziei na wolność. Sędziowie śmieją się w twarz i mówią Prezydentowi dziękujemy, że wstrzymał reformę sądownictwa. Co nam taki Pan Prezydent może zrobić? Premier Morawiecki i Prezes Ziobro dwoją się i troją a Pan prezydent …właśnie co On robi? Tylko opcja Zero i metody Erdogana bo bandyci w togach kpią z prawa. Tu już się nie uporządkuje spraw jeśli „lud” nie postanowi rozliczyć bandytów na ulicy. Bo dalej być tak nie może…….bo w końcu ludzie wezmą sprawy w swoje ręce, a z czym to się je to każdy średnio rozgarnięty wie……na takie zbrodnicze sądy tylko samosądy. Powinno powstać coś w rodzaju „sądów obywatelskich” w „podziemiu”, które wydawały by wyroki na „zdrajców narodu w togach”. Eliminacja zgnilizny natychmiastowa! Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia? To siedziba mafii pruszkowskiej, wołomińskiej a może jeszcze innej? Całą patologię III postPRL „zawdzięczamy” mafii kastowej, dla niepoznaki przebranej w togi.


    Mamy gigantyczny przerost kadr w aparacie sprawiedliwości. Przekupny, niePOkorny mimo wielu przywilejów wysokiego uposażenia. Aparat który świadomie niszczy porządek, społeczeństwo. Myślę, że ciekawe rzeczy o niektórych polskich sędzinach i prokuratoryniach to grube ryby polskiego świata bandyckiego wiedzą. Pewnie jakieś seks zdjęcia, a może i seks filmy też są gdzieś, dobrze zabezpieczone.
    Dla tych co chcą wiedzieć poddam pod lekturę, że istnieje coś takiego jak Zbiór Zasad Etyki Zawodowej Sędziów Uchwała Nr 25/2017 Krajowej Rady Sądownictwa z dnia 13 stycznia 2017 r. w sprawie ogłoszenia ujednoliconego tekstu Zbioru Zasad Etyki Zawodowej Sędziów i Asesorów Sądowych, w którym jest jasno opisane, czego nie wolno „bożkom” w sędziowskich togach. Uważam, ze Ministerstwo Sprawiedliwości powinno niezwłocznie powołać coś na wzór biura spraw wewnętrznych w sądownictwie i korzystać ze wszelkich miar i możliwości pracy operacyjnej jak podsłuchiwanie i inwigilowanie właśnie takich osób, co do których istnieją uzasadnione podejrzenia, że są w coś umoczone. Łapówki i wpływanie nimi na decyzje sędziów powinny być wyciągane na światło dzienne i publikowane wszystkim Polakom! To z ich podatków żyją przestępcy świata prawniczo-sądowego. Koniecznie należy złamać ten toksyczny układ władzy sądowniczej! Tylko jednoznaczne decyzje włącznie do usuwania z palestry odniesie skutek. Sędziom pomyliła się bezkarność z niezawisłością, czas im to wyjaśnić radykalnie bez bólu się nie obędzie to za długo trwa.

    Tak odnośnie immunitetów sędziowskich: Ochrona sędziów na świecie

    ¦ Belgia - sędziowie nie korzystają z żadnych immunitetów.
    ¦ Cypr - sędziowie nie korzystają z żadnych immunitetów.
    ¦ Estonia - ustawodawstwo gwarantuje sędziom immunitety.

    Obowiązują tam dwa odrębne tryby postępowania. Inny dla sędziów Sądu Najwyższego, inny dla pozostałych.
    ¦ Finlandia - sędziowie nie korzystają z żadnych immunitetów.
    ¦ Francja - sędziowie nie korzystają z żadnych immunitetów.
    ¦ Hiszpania - sędziowie korzystają z immunitetu w sprawach karnych.
    ¦ Irlandia - sędziowie nie mają immunitetów.
    ¦ Niemcy - sędziowie nie korzystają z żadnych immunitetów.
    ¦ Słowenia - sędziowie sądów powszechnych oraz Trybunału Obrachunkowego korzystają z immunitetu w postępowaniu karnym. Są ich dwa rodzaje: materialny i proceduralny.
    ¦ Szwecja - tylko sędziowie SN oraz Najwyższego Sądu Administracyjnego korzystają z immunitetu w postępowaniu karnym. Mogą być aresztowani wyłącznie na polecenie odpowiedniej władzy sądowej lub wskutek zatrzymania na gorącym uczynku.
    ¦ Wielka Brytania - sędziowie nie korzystają z immunitetów.
  • @Pedant 17:41:54
    Zawiesza jako minister sprawiedliwości nie jako prokurator, czytanie ze zrozumieniem się kłania pedanciku i oraczu.
  • Moim zdaniem
    Ziobro powinien wystosować wniosek o zbadanie psychiatryczne tej sędziny, gdyż istnieje domniemanie, że ma takowe schorzenie.

    To jest 3 miesiące obserwacji w zakładzie zamkniętym.
  • Autor
    Jeśli tzw. Minister Sprawiedliwości nie reaguje na łamanie prawa przez "nierząd" w którym aktywnie uczestniczy - toleruje bezprawne ograniczanie praw obywatelskich i łamanie Konstytucji, grozi wszystkim którzy nie chcą przestrzegać bezprawnych rozporządzeń - to czy jest to minister sprawiedliwości, czy wspólnik tej grupy przestępczej ? O tym rozstrzygnie Naród, gdy nadejdzie stosowny czas - a on na pewno nadejdzie, gdyż prawda zawsze zwycięża. Wszyscy, którzy bezmyślnie wykonują polecenia globalistów zostaną rozliczeni za zło, które wyrządzają społeczeństwom. Naziści też byli przekonani, że pozostaną bezkarni.
  • Nie mamy pańskiego płaszcza
    i co nam pan zrobi?
    Wniosek?
    Wygrasz w polu - to i w sądzie wygrasz.
    Sieroty po Polsce w atrapie Polski w polu sromotnie przerżnęli (1989 rok) - chociaż ponoć Bolek wyrżnął komuną o glebę - więc jak - no jak - w czarcich sadach mają wygrywać.
  • @kula Lis 70 18:01:23
    "Zawiesza jako minister sprawiedliwości nie jako prokurator"

    Strasznie to zagmatwane, podobno chce także przejąć kontrolę nad adwokaturą. Wszystkie role w jednej osobie.
  • @kula Lis 70 18:01:23
    Ciekawe, bo w pierwszej wersji ,,artykułu" to ja właśnie na to zwróciłem uwagę, ale pierwsza wersja artykułu zniknęła razem z moim komentarzem. A tam było ,,prokurator generalny Ziobro.."

    Dostałem wyrok z czapki, czekam na jego uzasadnienie i zobaczymy co będzie w drugiej instancji. Zwróciłem w sądzie uwagę że prokuratorem generalnym jest partyjniak Z.Ziobro i widać wyraźnie w akcie oskarżenia jakieś dziwne działania prokuratury względem mnie, oraz prokurator prowadzący oskarżenie przeciwko mnie, wykonywał dziwne i niebezpieczne dla siebie ruchy. M.in zarządził krótkotrwały areszt i doprowadzenie na badania psychologiczne, mimo iż prawidłowo odebrałem wezwanie ale było ono przeterminowane. Prokurator tłumacząc się przed sądem (złożyłem zażalenie) wyłudził potwierdzenie nieprawdy twierdząc, że próbował mnie wezwać telefonicznie, ale to nie prawda, bo robił ze mnie idiotę, mówiąc że ,,jest zatroskany, czy aby znajdę czas"., Następnie stwierdzi że chce mi podyktować wezwanie, chwilę potym zmienił zdanie, bo jak powiedział: nie może tego zrobić, bo nie zakreślił terminu, ale przed sądem powiedział że próbował mnie wezwać telefonicznie, co bylo kłamstwem. Widać że komentowanie polityki staje się ryzykowne. Ale to dla mnie żadna nowość. Katolicki na wskroś kraj i kapelani na miejscu, za moje podatki udzielają odpustów funkcjonariuszom, by ci nie mieli problemów z sumieniem.

    Chyba trzeba biedzie poprosić Strasburg o roztrzniecie kwestii stosowanego bezprawia. Bo chyba mam prawo do uczciwego procesu i po prokuraturze spodziewanym się raczej trzymania się litery prawa. A może za dużo wymagam?

    Przy okazji dziękuję pani dziennikarz Gazety Warszawskiej - tutejszej blogerce, bo to ona wyprowadziła mnie z błędu dotyczącego kierowania spraw do Strasburga już po zaliczeniu drugiej instancji. Sądziłem błędnie że potrzeba trzech instancji. Przy okazji poruszę kwestię ustawy o prokuraturze i partyjniaka na jej czele. Wiadomo ile to kosztowało pana Komendę, obietnica prokuratora generalnego Kaczyńskiego Lecha że dojdzie do szybkiego ukrania ,,sprawcy" brutalnego gwałtu, a chodziło o efekcierstwo. Strach żyć w tym katolickim grajdole, wszyscy albo przed święta spowiedzią i odpustem, albo po.
  • @Oracz 18:48:10
    Nie znam tej sprawy( moze i lepiej).
    Jesliby ktos ruszyl poklady gwna naroslego przy mojej, polecialyby lby policajow, jednego prokuratora, bieglego sadowego.
    Ale... manus manul lavat.
    Ziobro czy nie.
    On daleko.
    Posterunkowy w suce rowny Komendantowi Glownemu.
    I tak go kolesie nie wydadza.
    A na Skarge Nadzwyczajna na razie nie moge liczyc.
  • Skandal w SN!
    Sąd uchylił decyzję jednego z sędziów nominowanych przez nową KRS. W składzie znalazł się były podoficer wojskowej bezpieki z PRL. Anarchia i chaos! Skład sędziowski Izby Karnej uchylił decyzję tej samej Izby, ale wydaną przez sędziego, który został powołany przez prezydenta przy udziale nowej Krajowej Rady Sądownictwa. Sprawa dotyczyła wielokrotnego przestępcy. Przewodniczącym składu, który podważył decyzję innego sędziego SN był Tomasz Artymiuk. Ten sędzia, w latach 80. służył w Wojskowej Służbie Wewnętrznej. Wyrok pomija orzeczenia TK, podważa też status tysięcy sędziów i samej KRS. Beneficjentem szokującej decyzji sędziego Artymiuka jest wielokrotnie skazywany bandzior i członek grup przestępczych. Wcześniej Sąd Najwyższy odmówił przyjęcia jego wniosku o wznowienie postępowania, wobec jego oczywistej bezzasadności. Na postanowienie to zażalenie złożył jednak skazany. Dziś Sąd Najwyższy zadecydował o uchyleniu zaskarżonego postanowienia i sprawę wniosku skazanego o wznowienie postępowania przekazał do ponownego rozpoznania Sądowi Najwyższemu. Dlaczego? Decyzję o odmowie przyjęcia wniosku bandyty i wznowienie jego postępowania wydał sędzia, który został powołany do SN po pozytywnej opinii Krajowej Rady Sądownictwa. Jest to pierwsze orzeczenie Sądu Najwyższego, którym uchylono postanowienie wydane przez osobę z grupy tzw. nowych sędziów SN. Chodzi o Piotra Zgolińskiego, który został powołany do SN na wniosek obecnej KRS. Pomijając aspekt historyczny, dzisiejsze postanowienie jest niezwykle istotne, ponieważ Sąd Najwyższy potwierdził, że systemowe nieprawidłowości w procesie powoływania sędziów z udziałem neo-KRS stanowią podstawę do kwestionowania orzeczeń wydawanych z udziałem neo-sędziów czytamy na profilu „Wolne Sądy”.

    Co ważne, w obszernym uzasadnieniu wyczerpująco wyjaśnił motywy swojej decyzji i dał wskazówki, jak należy stosować przepisy zarówno Konstytucji RP i traktatów międzynarodowych w aktualnej, trudnej sytuacji prawnej, w jakiej znajduje się polskie sądownictwo cieszą się sojusznicy „kasty” sędziowskiej.

    Artymiuk i reszta składu sędziowskiego w szokujący sposób pominęli orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, który uznał słynną uchwałę SN połączonych (niepełnych) Izb za niezgodną z konstytucją. Przyjął za to argumentację wszystkich niedawnych rozstrzygnięć przed TSUE i Europejskim Trybunale Praw Człowieka. To jednak nie koniec.

    Sąd Najwyższy zastosował się również do zabezpieczenia TSUE i pominął przepisy ustawy o SN, które zakazują sędziom tego sądu badania zgodności z prawem powołania sędziego. Podkreślił przy tym, że „wyrok” TK Julii Przyłębskiej z 15 lipca 2021 r. dotyczący obowiązku stosowania się do środków tymczasowych wydawanych przez TSUE (sprawa P 7/20) jest dotknięty taką samą wadą jak wskazany powyżej wyrok w sprawie U 2/20 i sąd nie jest nim związany mimo faktu jego opublikowania czytamy na profilu „Wolnych Sądów”.
    Kto wydał decyzję
    Przewodniczącym składu, który wydał skandaliczną decyzję jest sędzia Tomasz Artymiuk. Informację o nim znajdujemy m.in. w Biuletynie Informacji Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej. Był on podoficerem Wojskowej Służby Wewnętrznej, czyli wojskowej bezpiece czasów PRL.

    W ramach Szkoły Podchorążych Rezerwy (SPR) w okresie 03.01.-05.05.1986 odbył przeszkolenie w Centrum Szkolenia Wojskowej Służby Wewnętrznej w Mińsku Mazowieckim, a w okresie 06.05.1986-11.08.1986 praktykę w Wydziale Dochodzeniowym Oddziału WSW w Warszawie czytamy w biuletynie IPN o sędzim Artymiuku.

    https://wpolityce.pl/p/744229/medium

    Co ciekawe, w tej samej służbie służył też sędzia Józef Iwulski, który do niedawna był Prezesem Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych tej samej, która wydała bulwersujący wyrok uderzający w ustawę dekomunizacyjną.

    https://wpolityce.pl/polityka/566585-sn-uchyla-decyzje-sedziego-nominowanego-przez-krs

    Ps...Teraz widać jak żydokomuna chciała pokojowo przejść do demokracji przy okrągłym stole. To są gady a ustępstwa traktują jako słabość. „Z żydokomunistami się nie rozmawia do komunistów się strzela”! Tak wygląda wojna hybrydowa. Tutaj agresorem są Niemcy, Odpowiedzią powinien być stan wojny w sądownictwie. Zamiast Izby Dyscyplinarnej polowa Izba dyscyplinarna a wyrok w ciągu 24 godzin.
  • Przypominam, że
    sędzia Tomasz Artymiuk to ten sam sędzia, który uniewinnił Darskiego „nergala” za podarcie Biblii podczas koncertu zespołu Behemoth w 2007 roku.
  • @Oracz 18:48:10
    Powinien Pan poprosić o pomoc wpływowego PiSiora albo ziobrystę i będzie dobrze.
  • @Oracz 18:48:10
    Mnie już mafijny sąd w Danzing ma już na tapecie 5 rok, za niby obrazę sędzi dwupaszportowca i muzułmanki AL i cośtam, która wbrew obowiązującemu prawu sędzią być nie może. To ona skazała Wyszkowskiego za Bolka, teraz po wyroku ETPC, powinna z własnej kieszeni 5 tys ojro zasądzonych Wyszkowskiemu zapłacić nie my podatnicy bo mówił prawdę o Bolku. Ja ciągle im piszę, że ich mafijne sądy mam w dupie, najpierw nie było sędziego który by sprawę prowadził, teraz jest lecz ja nadal mam ich w dupie, 4 sprawa odroczona bo mnie nie ma i nie będzie, tak z nimi trzeba robić. Ostatnio dołożyłem im ostro, że jak zaocznie mnie skarzą to wygram z nimi jak Wyszkowski w ETPC, zawsze polecam im do poczytania mój blog tu o nich i nie tylko i by to do akt załączali, i że ich sądy i oskarżenia mam w dupie.
  • @brian 18:58:04
    Te wszystkie obecne patologie i skandaliczne zachowanie kasty to wina Prezydenta RP Dudy. Przez 6 lat nie udało się oczyścić sądów ze zdrajców i zaprzańców. Podobnie będzie z rynkiem medialnym.
  • PE przyjął rezolucję przeciwko Polsce. Mowa o "ściganiu i nękaniu" sędziów
    Parlament Europejski przyjął w czwartek rezolucję, w której wezwał polskiego premiera, by nie kwestionował nadrzędności prawa UE nad prawem krajowym. Za przyjęciem dokumentu opowiedziały się frakcje chadeków, socjaldemokratów, liberałów, Zielonych i Nordyckiej Lewicy. "Za" głosowało 502 eurodeputowanych, "przeciw" 149, zaś 36 wstrzymało się od głosu.

    Apel do Komisji Europejskiej
    W rezolucji Parlament Europejski apeluje ponownie do Komisji Europejskiej o wszczęcie wobec Polski postępowania ws. "uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego w odniesieniu do przepisów dotyczących nielegalnego 'Trybunału Konstytucyjnego' i jego niezgodnego z prawem składu, Izby Nadzwyczajnej Sądu Najwyższego i Krajowej Rady Sądownictwa".

    "Nękanie sędziów"..
    Znalazł się też w niej zarzut pod adresem polskich władz, że w ostatnim czasie "celowo i systematycznie naruszały wyroki i nakazy TSUE dotyczące praworządności". W związku z tymi zarzutami wyrażono zaniepokojenie. Europosłowie wezwali rząd w Warszawie do przestrzegania orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawach dotyczących składu i organizacji "nielegalnego Trybunału Konstytucyjnego i Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego w celu spełnienia standardów niezawisłości sędziowskiej, do której przestrzegania Polska się zobowiązała". W dokumencie mowa jest również o "nękaniu" i "ściganiu" sędziów krytycznych wobec partii rządzącej. Na tym jednak nie koniec. W przyjętej rezolucji wezwano Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego do zaprzestania wszelkich działań oraz do rozdzielenie funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego.

    Wyższość prawa UE nad prawem krajowym.
    Powołując się na traktat lizboński europosłowie podkreślili pierwszeństwo prawa UE nad prawej krajowym, w związku z czym wezwali polskiego premiera, by "nie kwestionował nadrzędności prawa UE nad ustawodawstwem krajowym i wycofał swój wniosek, który toczy się przed bezprawnym 'Trybunałem Konstytucyjnym', w sprawie kontroli konstytucyjności niektórych części traktatów UE". Rezolucja zawiera również ubolewanie z powodu "braku postępów i pogorszenia się sytuacji w zakresie praworządności w Polsce od czasu rezolucji z dnia 17 września 2020 r.". Ps...Rezolucja (KC) PE ..., lewakom we łbach miesza się dokumentnie, szaleństwo czystej nie skażonej myśleniem postaci...To znaczy, są nękani, jak kradną i jeżdżą po pijaku. A ścigani?, to w jakim sensie? Kto kogo nęka? POlszewickie bandziory w togach, które skazują staruszkę za kradzież kostki masła, a wypuszczają i uniewinniają morderców i złodziei kamienic.
  • Po polsku ta komórka nazywa się lamus. Kto powiedział, że niemiecki nazizm się skończył ?
    Niemiecka "praworządność" ma mordę przewodniczącego trybunału Ludowego III Rzeszy Rolanda Freislera. W Niemczech krąży powiedzenie "Das Bundesverfassungsgericht ist die Abstellkammer der ambitionierten Politiker", w wolnym tłumaczeniu "Niemiecki Trybunał Konstytucyjny to komórka (jako miejsce do odstawiania niepotrzebnych rzeczy) dla ambitnych polityków. Niezależnie od tego, że wyłącznie politycy decydują, kto w nim zasiada, to nie kto inny, jak niemiecki TK w tym roku orzekł oczywistość prawną, iż prawo międzynarodowe jest w randze ustaw, to jest, w randze niższej niż Konstytucja, a i zakres uprawnień tak możliwych do przeniesienia, jak i faktycznie przeniesionych ustawą na organizację międzynarodową określa ta właśnie Konstytucja. Wszelka inna interpretacja to nie tylko nonsens prawny, lecz ignorowanie prawa międzynarodowego jako tworu unikania, a nie rozwijania konfliktów. Za trudne do zrozumienia dla POpapranych meneli, a nie do zaakceptowania dla mocarstwowego lewactwa Eurokołchozu.
  • @kula Lis 70 19:33:44
    To że sędzia ma dziwne i obco brzmiące nazwisko, to nie jest przesłanka by wyjść tak daleko z wnioskami nt ilości posiadanych przez nią paszportów. A kłótnie solidaruchów o pieniądze CIA i linię polityczną, są funta kłaków warte. Bo decyzję dot linii politycznej idą z tamtąd, skąd szły pieniądze na kolorową rewolucje nr 1.

    Inna sprawa, że ,,nasze sądownictwo" odwróciło zasadę domniemania niewinności na rzecz zasady jakie stosowali boszewicy: domniemania winy i nie oglądania się na dobro jednostek. To wszystko jest zasługą rewolucji solidurności, wbrew obowiązującej opinii i retoryki.

    PRL jednak regularnie ogłaszał amnestię, biorąc chyba pod uwagę linię orzecznictwa sądów. Z jednej strony władza ustawodawcza PRL, jak każde państwo bardzo surowo traktowała zamach na państwo, takie jakie ono było, i socjalizm, ale po surowym potraktowaniu przez sądy (jak by to było na całym świecie) szybko, bo już po roku ogłaszano amnestię i albo skracano wyroki, albo darowano kary po 1/15 zasądzonej kary. Dziś na taką pobłażliwość katolickiej władzy nie ma co liczyć.

    Jak już pana rozjadą w sądzie, to się pan sam o wszystkim przekona, no chyba że święcie wierzy w bajeczkę, że gdyby tylko Ziobro z panemprezesem, poobsadzali sądy swoimi katolickimi sędziami, a prokuraturę katolickimi prokuratorami, to byłby pan w raju. Nic bardziej mylnego! Mnie sędzia przerwała swobodną wypowiedź, w momencie jak podałem do wiadomości że dziwne ruchy prokuratury względem mnie to wynikowa obsadzenia stanowiska prokuratora generalnego partyjniakiem Z.Ziobro, łamiącego zapisy z ustawy o prokuraturze, a więc: przestępującego prawo. Co ciekawe, to prawo które wyszło (o ile mnie pamięć nie myli) z tej formacji partyjnej.

    To jawne bezprawie jest pokłosiem zwycięstwa solidarności z jej jądrem, czyli frakcją bolszewicką potocznie zwaną ,,żydzi" a także ,,puławianie". Oni wygrali z propolska frakcją natolińczków, zwaną ,,chamami", do dziś przez pana nienawidzonymi. Jak pana zawyrokują, to będzie wypełnienie się starej maksymy, bo rewolucja zeżre własne dziecko.

    Słowa prawdy ubodły tak sędzię jak i obecną na sali prokurator, ale zdążyłem jeszcze złapać na kłamstwie panią prokurator w mówie końcowej, przed przeczeniem wyroku (będąca w zastępstwie prokuratora prowadzącego oskarżenie przeciwko mnie) i zmuszona została do korekty kłamliwej wypowiedzi na mój, tj podsądnego temat. Taka właśnie jest partyjna prokuratura i sąd drżący przed facetem, który nie ma skrupułów w jawnym przestępowaniu prawa.

    PS
    Jakiś miesiąc czy dwa temu, wyszedł na wolność ,,Pruszków" z powodu ,,opieszałości prokuratury". Wyszedł też z domu kompletnie nagi i pijany ręcznie umocowany przez samego Ziobro, z pominięciem ścieżki, prokurator Maciej, wcześniej startujący politycznie z list PiS.

    Ten pan, tj Z.Ziobro, ma w pańskim środowisku napalenców ,,wyklętych", status identyczny z katolicką królową nieba, jest zawszedziwicą.

    Chciałbym usłyszeć kiedyś od kogoś że ,,już nigdy z powodu tego pana, nikt bezprawnie pozbawiony wolności i swoich praw nie będzie"
  • 5* - a;le widzę, że dla zasady dostajesz 1* - kto Ciebie, podobnie ja i mnie, tu nenawidzi
    Jourowa - to pewnie nieładnie, ale jest politykiem-polityczką, ale jej spojrzenie to...

    ...spojrzenie wrednej suki, takie w czasie wojny były kochankami ss-manów, q..a bez sumienia.
  • Ręka ręce klepie...Rafał A. Ziemkiewicz
    https://img.dorzeczy.pl/img/temida/64/bb/6739bde3fef4a9072813a66980b8.jpeg

    Głośna ostatnio w mediach sprawa Michała Sobańskiego, przetrzymywanego od wielu miesięcy w „areszcie wydobywczym”, przypomina przetrzymywanie tam swego czasu „Starucha” czy Macieja Dobrowolskiego. Jedyna różnica, że wtedy tym zapotrzebowaniem rządzących, któremu wychodził naprzeciw aparat sprawiedliwości, było okazanie stanowczości w walce ze „stadionowymi kibolami”, a dziś – z „mafiami reprywatyzacyjnymi”.
    Zostawmy na boku, że wymiar sprawiedliwości tak, jak ominął w swych staraniach prawdziwych stadionowych bandytów, tak i dziś skupił się na człowieku, który akurat z procederem wyłudzania kamienic „na 120-latka” nie miał nic wspólnego – to stara zasada każdego urzędnika, że zgubionych kluczy szuka nie tam, gdzie je naprawdę zgubiono, tylko tam, gdzie szukać wygodnie. Ale zauważmy coś nader ciekawego:

    Niby mamy, jeśli wierzyć propagandzie prawniczego establishmentu, „wolne sądy” i „reżimową prokuraturę”. „Wolne sądy” walczą o praworządność, a „reżimowa prokuratura” tę praworządność narusza. Tyle propaganda. A praktyka? Praktyka jest taka, że sądy jak były notariatem prokuratury, a nie niezależnym weryfikatorem jej działań, tak zostały. Prokurator przysyła do sądu wniosek – na przykład o przedłużenie aresztu tymczasowego – a sędzia ani chwili nie zastanawia się nad sensem tego aresztu, nad tym, jak on się ma do zarzutów, nad tym, dlaczego przez ostatni miesiąc zarzut będący podstawą aresztowania wyparował, a pojawił się jakiś zupełnie inny, ewidentnie pretekstowy. Sędzia po prostu klepie, człowiek siedzi dalej, a prokuratura dalej nieśpiesznie próbuje sklecić oskarżenie, licząc, że aresztowany w końcu pęknie i przyzna się do czegokolwiek, co jeśli nawet nie uzasadni pierwotnych zarzutów, to w każdym razie uzasadni przedłużony areszt.

    Oczywiście, bywają wypadki, że sąd odmawia przedłużenia aresztu – ale to raczej rzadkie, i niemal wyłącznie wtedy, gdy w grę wchodzi starcie wpływowych środowisk politycznych. Takie tam przypadkowe zbieżności, że oto wraca do polskiej polityki Tusk i sąd nagle zmienia stanowisko co do aresztu jego byłego przybocznego, który zresztą siedział tam wskutek starań nie polskich, a ukraińskich oskarżycieli. Ale 95% wypadków wygląda tak jak opisałem: prokuratura nie może skonstruować aktu oskarżenia i prosi o więcej czasu, a sędzia zgadza się uprzejmie pod najgłupszym pretekstem (Dobrowolskiemu w którymś momencie wymyślono zarzut bodajże „czasowego zaboru dowodu osobistego”, bo znalazł takowy po meczu i oddał był właścicielowi na długo przed aresztowaniem). Niczym to nie grozi, bo gdyby nawet w końcu okazało się, że człowiek latami siedział niewinnie, to wtedy uprzejmego dla prokuratury sędziego oceni bezstronnie i obroni kolega, jak obronił pan Gąciarek prześladowczynię „kibola” panią Kussyk (oboje dziś oczywiście w pierwszym szeregu walki z „pisowskim reżimem” o „wolne sądy”).

    „Areszt tymczasowy to prewencja, a nie kara” – głoszą podręczniki i propaganda, ale praktyka jest akurat zupełnie inna. Jaka prewencja, jeśli – raz jeszcze wracam do sprawy Sobańskiego – stawia się podejrzanemu zarzuty wyłącznie o przestępstwa przeciwko dokumentom, które w stu procentach zostały na potrzeby śledztwa zabezpieczone? Jaka tu jest niby możliwość mataczenia czy wpływania na śledztwo? W postkomunistycznej Polsce, niczego nie odkrywam, bo pisano o tym i mówiono w mediach setki razy, i wszystko groch o ścianę, areszt tymczasowy jest metodą śledztwa sam w sobie.

    Przypomina to – z uwzględnieniem zmian cywilizacyjnych – tradycyjną procedurę śledczą z dawnych wieków „prawa magdeburskiego”, gdy nie trudzono się żadnym tam szukaniem świadków, poszlak ani dowodów, tylko uzyskaniem przyznania się. Działo się to jednak, trzeba przyznać, z zachowaniem pewnych zasad: podejrzanego torturowano („palono”, jak to się nazywało w procedurze) tylko pięć razy, po każdym „paleniu” dając szansę do przyznania się i uniknięcia kolejnych tortur. Jeśli nie przyznał się po pięciu próbach, szóste, ostatnie „palenie” było już czystą złośliwością, i nawet, gdyby wtedy podejrzany się przyznał, puszczano go wolno. Stąd przechowane do dziś w języku powiedzenie, zaczerpnięte ze śledczej procedury, „pal go sześć!”.

    Prawo magdeburskie sprzed wieków było więc w istocie bardziej cywilizowane od procedur III RP, w których trwania „aresztu wydobywczego” nic nie ogranicza. Można siedzieć rok, można trzy – wszystko zależy od determinacji prokuratora i własnej. Sam mam w kręgu znajomych dwie osoby, które to przeszły – jedną z nich jest były wiceminister zdrowia Jarosław Pinkas, którego trzymano w więzieniu wiele miesięcy pod zarzutem przyjęcia łapówki w postaci pióra wiecznego (!), żeby uzyskać od niego jakieś „wyjście” na śp. profesora Religę (drugi wypadek to znajomość pośrednia, mąż mojej koleżanki z TVP, z którego usiłowano wycisnąć przyznanie się przez 9 miesięcy, ale na kogo miało być to „wyjście” już nie pamiętam). W ogóle, pojęcie „wyjścia na kogoś” jest w rozpowszechnionym procederze „aresztów wydobywczych” kluczowe. Kiedy czytam na przykład o postawieniu zarzutów byłemu prezesowi PKO BP (też dostał od kogoś wieczne pióro?) to od razu wiem, i wszyscy wiedza, która to ze współrządzących koterii szuka „wyjścia” na kogo.

    Polityczny rokosz nieformalnej sędziowskiej „grupy trzymającej władzę” nie jest oczywiście zmyślony – widać zresztą, jak stopniowo korzą się przed tą grupą kolejni sędziowie, którzy wcześniej trzymali stronę władzy, na czele z tymi mianowanymi do Sądu Najwyższego, od samej góry począwszy. Ale to walka na szczytach władzy. W terenie symbioza trwa. Skorumpowany prokurator wpadł tak głęboko, że nie sposób w żaden sposób nie da się zaprzeczyć, iż brał sute łapówki od przestępców za umarzanie ich spraw? „Wolna” sędzia wypuszcza go pod pozorem, że KRS uznała za „niekonstytucyjny”. A co jej grozi, „odsunięcie od orzekania” – czyli branie pensji bez obowiązku pracy? Sam miodzio taka kara.

    W ogóle warto zauważyć, że w tle całej tej walki o „praworządność” zawsze są jakieś śmierdzące sprawy, które w praworządnym kraju wykluczyłyby czołowych bojowników o „wolne sądy” ze stanu sędziowskiego już dawno, a paru może by nawet i siedziało. Juszczyszyn, który klepnął bandycką egzekucję komorniczą i zrujnował w majestacie prawa niewinnego człowieka, Żurek, który z sędziowskiej pensji kupił ponad 20 nieruchomości, a „praworządności” używa, by obronić się przed karą za niezapłacenie podatku od transakcji wartej 40 tys. pln, Tuleya, który wstrzymał proces gangu „obcinaczy palców” idiotycznym „pytaniem prejudycjalnym”, zmiażdżonym przez TSUE, wspomniany już Gąciarek… Zapewne, jeśli wydaje się nam, że któryś z liderów walki o „wolne sądy” ma czyste sumienie, to pewnie dlatego, że czegoś nie wiemy.

    Ale to, powiadam, na górze. Na dole po staremu ręka rękę myje, czy raczej, ręka ręce „klepie” co tam akurat trzeba klepnąć.
    Ps...Gdyby ktoś przetrząsnął dokumenty z archiwów MSZ, służb specjalnych i innych ministerstw, to pewnie większość elity politycznej III-ciej RP trafiła by do aresztu wydobywczego. A polskie sądownictwo jak było przez lata pełne patologii tak jest nadal.
  • @Romuald Kałwa 15:33:32
    Maski opadły! „Kasta” będzie usuwała sędziów powołanych przez prezydenta. "Te osoby nie zostały ważnie powołane na urząd sędziego". ”Kasta” sędziowska zrzuca maskę. W najnowszej uchwale skrajnie upolitycznionego stowarzyszenia sędziów „Iustitia” znalazły się zapisy, z których wynika, że po przejęciu władzy przez opozycję, sędziowie powołani przez prezydenta Andrzeja Dudę, na wniosek „nowej” KRS, zostaną usunięci z zawodu! Sędziowie po swojej hucznej imprezie w Gdańsku wyraźnie wskazują, że są żądni zemsty na tych koleżankach i kolegach, którzy weszli do stanu sędziowskiego z udziałem nowej Krajowej Rady Sądownictwa”. Dla „Iustitii” nie są oni nawet sędziami, a ich wyroki mogą być wzruszane.

    Osoby te nie nabyły statusu sędziego, a zatem nie może być mowy o utracie tego statusu w ich wypadku. Ponadto wygaszenie stosunku służbowego oznaczałoby, że de facto osoby te przechodziłyby w stan spoczynku z prawem do uposażenia. Byłoby to rozwiązanie destrukcyjne dla porządku prawnego, gdyż oparte na bezprawiu, a ponadto demoralizujące, nie do pogodzenia z poczuciem przyzwoitości i niemające nic wspólnego z ochroną praw słusznie nabytych, szczególnie w świetle trwających od kilku lat represji wobec sędziów walczących w obronie fundamentów państwa prawa czytamy w uchwale „Iustitii”.

    Przywrócenie ładu konstytucyjnego w obszarze sądownictwa wymagać będzie w szczególności uznania stosunku służbowego na stanowiskach objętych w wyniku wskazanych wyżej aktów za nienawiązany. Nie stoi to na przeszkodzie przyjęciu, że zachowają moc orzeczenia wydane w postępowaniu karnym, administracyjnym i cywilnym z udziałem osób, które objęły stanowiska w sposób wadliwy, jednak z możliwością wznowienia postępowań indywidualnie inicjowanych - na podstawie obowiązujących przepisów w odpowiednich procedurach w określonym terminie i bezpłatnie informuje „Iuistitia”.

    Skandaliczna uchwałą podważa nie tylko status ponad 2 tys. sędziów, ale także prerogatywę prezydencką, jaką jest akt powołania sędziego. Już sama wzmianka o możliwości wzruszania (warunkowego) ich postanowień i wyroków może spowodować lawinę takich wniosków, a co za tym idzie, gigantyczny chaos w wymiarze sprawiedliwości. Sędziowie zrzeszeni w skrajnie upolitycznionych stowarzyszeniach sędziowskich liczą więc na zmianę władzy w Polsce, bo tylko dzięki większości sejmowej są w stanie wprowadzić swoje destrukcyjne plany w życie. To także przestroga dla „nowych” sędziów i szokująca próba nacisku na nich. Dziś już wiemy, że zblatowana z politykami opozycji totalnej, mniejszość sędziowska, chce rozmontować demokratyczny system wyboru i nominacji sędziowskich. Ciężko sobie wyobrazić, co stałoby się, gdyby „kaście” udało się dopiąć swego.

    https://wpolityce.pl/polityka/566961-kasta-bedzie-usuwala-sedziow-powolanych-przez-prezydenta

    Ps....To są skutki weta prezydenta Dudy. Dziękujemy ci prezydencie, możesz być z siebie dumny! Kasta togowych bandytów i zdrajców podnosi łby i jawnie łamie Konstytucję i praworządność w Polsce. Najwyższy czas aby w tej sprawie wypowiedział się prezydent, bo to jego prerogatywa jest podważona przez Iustitie. Prokuratura powinna wszcząć śledztwo w sprawie próby zamachu stanu. Czy nie można odbudować cuchnącego autorytetu wymiaru sprawiedliwości i reedukować ludzi będących tam sędziami? Ta rakowata narośl pozostała po komunizmie której nie odcięto rozsadza nam państwo.
  • Kulisy procesu Wolszczak przeciwko Skarbowi Państwa.
    https://media.wplm.pl/thumbs/d68/OTYwL3VfMS9jY19mMDZlYy9wLzIwMjEvMDkvMjAvMTIwMC83NjEvMGM2MTgzMzczYzM4NDVkY2FjNTVmY2I2YTRiMTRmNDIuanBlZw==.jpeg
    W tle ustawka z Trzaskowskim i wsparcie „kasty” dla „ekologicznych” anarchistów. Sprawa wygranego przez Grażynę Wolszczak procesu przeciwko Skarbowi Państwa jest podręcznikowym przykładem wsparcia „kasty” sędziowskiej dla klimatycznych anarchistów i celebrytów, którzy na rzekomej walce ze smogiem budują swoją rozpoznawalność. To także sądowe otwarcie drzwi dla lawiny podobnych spraw, które mogą uderzyć w Skarb Państwa, ale szerokim łukiem omijają największe polskie miasta, rządzone przez ludzi Koalicji Obywatelskiej. Grażyna Wolszczak wygrała sprawę przeciwko Skarbowi Państwa w dwóch instancjach. Wyrok uprawomocnił się 10 września tego roku, po tym, jak wyrok pierwszej instancji utrzymał Sąd Okręgowy w Warszawie. Portal wPolityce.pl ustali, że w obu instancjach orzekały sędzie należące do skrajnie upolitycznionego stowarzyszenia „Iustitia”. W pierwszej instancji orzekała sędzia Barbara Syta-Latała, a w drugiej Dorota Walczyk. Obie panie znają się też z jednego sądu, czyli Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia, którego liczni sędziowie toczą niemal otwartą wojnę z rządem polskim. Sędzia Walczyk jest obecnie w delegacji w Sądzie Okręgowym w Warszawie. Sędzie Walczyk i Syta-Latała podpisały się pod koniec lipca pod listem poparcia dla szokujących orzeczeń TSUE.

    Wolszczak ceni „świeże powietrze”.
    Grażyna Wolszczak mieszka w ścisłym centrum Warszawy, ale swoją działalność aktorską prowadzi także w innych miastach w Polsce. W pozwie aktorki przeciwko Skarbowi Państwa i warszawskiemu ratuszowi, jej adwokat pisze, że „powódka odbiera w przestrzeni publicznej liczne komunikaty ws. podwyższonych emisji szkodliwych substancji w powietrzu”. Taki stan rzeczy powołuje, iż powódka nie może realizować swoich pasji i zainteresowań, bardzo często odczuwa dyskomfort psychiczny i emocjonalny. Jest rozdrażniona zdemotywowana i przygnębiona. Powódka odbiera ten stan rzeczy jako rażąco niesprawiedliwy i nieakceptowalny, albowiem wie, że złu stan powietrza w jej mieście jest zjawiskiem, które można skutecznie wyeliminować i które jako zjawisko władze publiczne są zobowiązane zwalczać. (…) Zna ona (Wolszczak - red.) statystyki śmiertelności obywateli. Powódka od lat żyje w ten sposób w świadomości, iż wdychane przez nią powietrze jest toksyczne i niebezpieczne dla zdrowia czytamy w pozwie Grażyny Wolszczak przeciwko Skarbowi Państwa i Warszawie. Argumentacja aktorki jest oczywista. W swoim pozwie uderza też w samorząd, a konkretnie we władze Warszawy. Tym bardziej dziwi, że Wolszczak wycofała swoje powództwo przeciwko samorządowi reprezentowanemu w tym przypadku przez Rafała Trzaskowskiego. Stało się to zaledwie kilkadziesiąt godzin przed wyrokiem w pierwszej instancji! Jak to się stało? Niech wytłumaczeniem będzie wpis Rafała Trzaskowskiego z 8 stycznia 2019 roku, w którym chwali się on faktem, że aktorka postanowiła „odpuścić” Warszawie.

    Grażyna Wolszczak niedawno zaangażowała się w akcję #pozywamzasmog. Dziś rano poinformowała, że pozew wobec @warszawa zostanie wycofany. Dziękuję za zaufanie wobec programu walki ze smogiem, który przedstawiliśmy z @JustynaGlusman. Działajmy wspólnie. Wszystkie ręce na pokład! napisał na twitterze Rafał Trzaskowski.

    Przeczytałam program miasta i widziałam, co robi ono w sprawie czystego powietrza i walki ze smogiem. A robi mnóstwo. (…) Nie zamierzam przestawać patrzeć urzędnikom na ręce mówiła Wolszczak w rozmowie z TVN 24.

    Pani Grażyna Wolszczak zdecydowała się dać warunkową szansę na poprawę panu prezydentowi z zastrzeżeniem, że jeśli w ciągu dwóch lat nie zobaczy realnej zmiany i wdrożenia jego obietnic, to wróci do pozwu przekonywał mec. Radosław Górski, pełnomocnik aktorki.

    Ze zmiany frontu Wolszczak dworowali sobie politycy i dziennikarze.

    **Wielki dzień dla Warszawy. Nie ma już smogu. Programu wyborczego ze 100% dopłatą do wymiany pieców też nie ma napisał Patryk Jaki. Całość pod linkiem

    https://wpolityce.pl/polityka/567023-ujawniamy-kulisy-smogowego-procesu-wolszczak
    Ps..Syta-Latała? To jakieś jaja?!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031