Pacjencie, lecz się sam

Najpierw lekarze schowali się za teleporadami, potem wpuścili do gabinetów. Tylko wciąż dostać się do nich trudniej niż przed pandemią. Coraz częściej choroby stają się zaawansowane, zanim zaczyna się je leczyć. https://dorzeczy.pl/kraj/228856/zboralski-pacjencie-lecz-sie-sam.html

T eoretycznie wszystko już jest jak dawniej. Lekarze nie przemawiają do nas ze słuchawki telefonicznej i nie każą pokazywać zmian skórnych przez Skype’a. Gabinety od dawna są otwarte i nie trzeba już pukać specjalnie zostawionym pod budynkiem kijem w okno przychodni (to nie żart, tak bywało w niektórych miejscowościach). Jedno się jednak wciąż nie zmieniło do lekarza wciąż trudniej się dostać niż w czasach przed pandemią. Czy tak być musi? Czy tak zostanie?

GŁUCHY TELEFON

Pierwszą barierą, którą napotykają teraz pacjenci, jest bariera telefoniczna. Dawniej część z nich też dzwoniła do przychodni Podstawowej Opieki Zdrowotnej, ale wielu też po prostu zjawiało się rano przed drzwiami i zgłaszało bezpośrednio do rejestracji. Teraz nic z tego. Trzeba dzwonić. Unika się sytuacji, by w przychodniach ludzie przesiadywali w kolejkach (choć do końca tego wyeliminować i tak się nie da). Jak to wygląda w praktyce, opisał niedawno „Kurier Lubelski”. Jedna z czytelniczek zrelacjonowała dziennikarzom próbę zapisania się do lekarza. W ciągu półtorej godziny od rana wykonała 77 (!) połączeń telefonicznych, zanim w ogóle udało się jej dodzwonić do przychodni. Gdy wreszcie ktoś telefon odebrał, kobieta usłyszała, że dziś już nie znajdzie się dla niej miejsce. Z teleporady też nie mogła skorzystać, bo te przeznaczono wyłącznie dla pacjentów z koronawirusem. Dostała poradę inną: żeby zadzwonić następnego dnia. Ostatecznie, po perypetiach, przekierowano ją do innej przychodni, gdzie już załatwiła swoją sprawę zdrowotną. Taka sytuacja uderza najbardziej w seniorów. To im łatwiej było osobiście umawiać się na wizyty w przychodniach. Czasem są zupełnie samotni i wówczas sto nieudanych prób połączenia z lekarzem sprawi, że mogą się poddać. Ci, którzy mają bliskich, mogą liczyć na pomoc. To oczywiście znów powoduje z kolei stres u dzieci, tak jak u mnie mówi pani Marlena z Nidzicy, której 80letnia matka mieszka w innym województwie. Gdy coś się dzieje, to ja muszę interweniować telefonami i wszystko próbować załatwić. I zrobię wszystko, by mama otrzymała opiekę lekarską, ale w takiej sytuacji naprawdę kosztuje to wiele zachodu przyznaje. Tylko w tym roku podjęliśmy prawie 1,2 tys. interwencji w wielu sprawach, również takich, gdy pacjenci nie mogli dodzwonić się do przychodni. Obecnie najwięcej jest właśnie takich zgłoszeń – przyznawał niedawno w rozmowie z „Wprost” Bartłomiej Chmielowiec, rzecznik praw pacjenta. Interweniujemy szczególnie, gdy mamy zgłoszenia, że rodzic nie może dostać się do przychodni z dzieckiem, mimo że ma ono gorączkę, kaszel czy np. duszność. Interweniować w takich sprawach u Rzecznika Praw Pacjenta warto. Bo gdy po jego interwencji przychodnia nadal działa tak, że pacjenci nie mogą się do niej dodzwonić, może zostać na nią nałożona kara nawet do 500 tys. zł.

Kolejny problem to zamknięte na odwiedzających szpitale. W takich sytuacjach starsi pacjenci znów często muszą liczyć tylko na siebie. Niedawno wróciłam z Wojewódzkiego Szpitala Obserwacyjno-Zakaźnego w Bydgoszczy i tam odwiedziny pacjentów nie były dozwolone relacjonuje pani Maria, która była tam na badaniach w ubiegłym tygodniu. Na szczęście ja nie przebywałam tam długo, zaledwie cztery dni dodaje. Tymczasem według Rzecznika Praw Pacjenta szpitale nie powinny odgórnie ograniczać odwiedzin, tak jak to się działo w roku 2020. Każda placówka powinna wypracować odpowiednie procedury. Może czasem oczywiście ograniczać np. odwiedziny tam, gdzie leżą wyjątkowo chorzy i osłabieni ludzie, ale w innych sytuacjach powinno się pacjentom umożliwiać kontakt z rodziną.

ZDROWOTNY DŁUG

Podczas pierwszego roku pandemii, gdy obawy przed koronawirusem były dużo większe niż obecnie, już wskazywano, że narasta tzw. zdrowotny dług. Ludzie pozbawieni opieki zdrowotnej zmagali się z chorobami, które coraz dłużej się rozwijały i osiągały kolejne stadia. W czasie pandemii zaobserwowaliśmy znaczny spadek wykrywania raka prostaty. Natomiast w tej chwili mamy wzrost wykrywalności raka w bardziej zaawansowanym stadium, którego nie da się wyleczyć albo którego trudniej wyleczyć w sposób łagodny dla pacjenta. Nazywamy to długiem zdrowotnym, który został zaciągnięty w czasie pandemii. Niestety, będziemy płacić odsetki od tego długu przez długi czas wskazywał w rozmowie z Newserią dr Stefan W. Czarniecki, urolog, dyrektor ds. innowacji w Szpitalu św. Elżbiety w Warszawie. Podobnie jest w innych dziedzinach. Podczas ubiegłotygodniowej debaty „Kardiologia dla pokoleń” prof. Przemysław Mitkowski, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, zwracał uwagę, że wielu pacjentów kardiologicznych nie zgłaszało się do lekarzy z powodu strachu przed zarażeniem koronawirusem. Czasem bali się tak bardzo, że nie przychodzili już nawet na wyznaczone zabiegi. Przytaczał też konkretne dane. Wynika z nich, że od 15 marca do 14 kwietnia 2020 r. w porównaniu z analogicznym okresem w 2019 r. liczba wszczepień urządzeń kardiologicznych spadła aż o 46 proc. Liczba ablacji (zabiegu w leczeniu zaburzeń rytmu serca) spadła nawet o 80 proc. U specjalistów z kardiologii świadczenia ambulatoryjne spadły o 15 proc., a w lecznictwie szpitalnym aż o 25 proc. To wszystko spowodowało, że pacjenci, którzy trafiali do nas na początku bieżącego roku, byli w zdecydowanie bardziej zaawansowanych stadiach choroby, a wielu z nich zmarło. Tak powstał dług zdrowotny, który nam w tym roku bardzo trudno spłacić – mówił cytowany przez PAP prof. Mitkowski. I ostrzegał, że fala zgonów osób z chorobami serca też jeszcze jest przed nami.

FALE ZMYWAJĄ PUDER

Tymczasem na domiar złego w Polsce znów sezonowo rośnie liczba zakażeń koronawirusem i liczba osób, które wymagają hospitalizacji. A przy okazji w tym sezonie do lekarzy pierwszego kontaktu zgłasza się dużo więcej pacjentów z różnego rodzaju infekcjami. Swoje żniwo wśród dzieci zbiera np. wirus RSV, który powoduje infekcje górnych dróg oddechowych. Kumulacja zachorowań uwydatnia nasze wieloletnie zaniedbania. Od dawna wiemy, że w Polsce brakuje lekarzy rodzinnych. Młodzi wybierają inne specjalizacje, nie chcą pracować w POZ. Efekt? Brak ok. 10 tys. lekarzy. I niewesołe widoki na przyszłość, bo to ogromna dziura pokoleniowa. Są regiony w kraju, gdzie średni wiek lekarzy rodzinnych wynosi 60–65 lat. Oni w końcu odejdą. I tych lekarzy, którzy mieli być najbliżej pacjentów, jeszcze ubędzie. Braki kadrowe to oczywiście nie tylko problem POZ, lecz także całej niedofinansowanej służby zdrowia. Co chwilę publikowane są doniesienia o likwidacji jakiegoś oddziału w kolejnym szpitalu. Bardzo źle jest z pediatrami. Niekiedy tak źle, że jak w Zamościu szpitale likwidują takie oddziały i ludzie z małymi chorymi dziećmi muszą jeździć do innych miast. Tamtejsze władze niepublicznego szpitala wynajęły nawet headhunterów, by szukali obsady na Ukrainie. No i dochodzą do tego teraz kłopoty z rosnącą liczbą pacjentów z koronawirusem, którzy potrzebują szpitalnej opieki. Miejsc zaczyna brakować, więc placówki przekształcają kolejne zwykłe oddziały w covidowe. Czasem tak jak w poradni hepatologicznej przy Szpitalu Wojewódzkim w Białymstoku przestaje się przyjmować pacjentów, bo lekarzy przesuwa się do opieki nad chorymi na COVID19. Dla pacjentów są to wiadomości tylko złe. Na horyzoncie nie widać nadziei na poprawę. Z tego wszystkiego cieszyć mogą się tylko prywatne praktyki. Gdy ludzie nie mogą otrzymać publicznej opieki, zapłacą za nią na wolnym rynku.

 

kula Lis 70

kula Lis 70 - Zagorzały Antybolszewik herbu Jastrzębiec

Podobał Ci się post? Wystaw ocenę!

3

liczba ocen: 100

  • Co się dziwisz? Rządzi PiS

    I ludzie kompetentni jak na możliwości PiS. A tak miało być dobrze, tylko ten cowid przez Tuska jak stonka przez Amerykanów zrzucony.

  • Pacjencie, lecz się sam

    Od kilkunastu lat to robię, gdyż lekarza rodzinnego nie widziałem na oczy od około pięciu lat. Gdy był dostępny, to okazywało się, że "leczono" mnie na choroby, których nie miałem. Jedynym plusem tych kontaktów /także telefonicznych/ było to, że przypisywano mi leki na to co chciałem. Dzięki internetowi /jak na razie/ zdrowie mi dopisuje i " wyleczyłem" się z tak poważnej choroby jak cukrzyca II stopnia, którą mi przez wiele lat wmawiano. Wmawiano, bo lekarze są niedouczeni, a gdy to sam to odkryłem - to taki młody pajac powiedział mi że za rok już mnie nie będzie. Przy tej ilości słodyczy które pochłaniam jakoś żyję i mam się całkiem dobrze, a na pewno lepiej od tego pajaca /podobno się wyszczepił i zaczyna wyglądać jak starzec/. Zresztą to samo dotyczy wielu moich znajomych, którzy popełnili ten błąd. Motto jest następujące - dopóki się da, należy unikać "białej mafii".

    • @Playset#Pacjencie, lecz się sam

      Mam prośbę. Może Pan mi powiedzieć jak się wyleczyć z cukrzycy typu II?? Ja po Covidzie dostałem i mam teraz z tym problem.
      Proszę o pomoc.

      • @Gość#Playset#Pacjencie, lecz się sam

        Jest to praktycznie niemożliwe, choć podobno zdarzały się takie przypadki. U mnie występuje "tzw. efekt brzasku" /sam to ustaliłem/ , który charakteryzuje się tym, że rano mam zawsze zwiększony poziom cukru we krwi. Po zjedzeniu śniadania wszystko wraca do normy. Natomiast badanie średniej wartości glukozy we krwi w ciągu ostatnich 2-3 miesięcy /hemoglobina glikowana (HbA1c) / zawsze wykazywały poziom chrakterystyczny dla osoby zdrowej. Odstawiłem więc wszystkie świństwa i już od około 4 lat jem słodycze i czuje się bardzo dobrze i nic mi nie dolega.

  • Komunikacja miejska tylko dla zaszczepionych, bat na przedsiębiorców, dodatkowy rachunek za leczenie.

    https://nczas.com/wp-content/uploads/2021/07/LANDSCAPE_840-1068x712.jpg

    Marzenia pandemicznego doradcy Morawieckiego. Płacenie za hospitalizację z powodu COVID-19 przez niezaszczepionych, obowiązkowe szczepienia dla niektórych grup zawodowowych, niezaszczepionych odizolować od społeczeństwa i zamknąć w domach oto propozycje dra Konstantego Szułdrzyńskiego z Rady Medycznej przy premierze Mateuszu Morawieckim. Szułdrzyński udzielił szokującego wywiadu „Dziennikowi Gazecie Prawnej”. Rozpływa się tam nad totalitarnymi pandemicznymi rozwiązaniami. Członek Rady Medycznej ds. COVID-19 ubolewa, że Polacy nie testują się na potęgę, gdy są zdrowi, tylko zazwyczaj dopiero wtedy, gdy występują u nich objawy. Jest syndrom udawania, że pandemii nie ma. Ludzie wolą nie sprawdzać, czy są chorzy. Tak jak małe dziecko, które chowa głowę za firankę i uważa, że zniknęło. To, podobnie jak brak szczepień, jest nieodpowiedzialne tak tłumaczy zaistniałą sytuację dr Szułdrzyński. W dalszej części wywiadu jeden z doradców Morawieckiego twierdzi, że „szczepieni stanowią marginalny odsetek grupy” hospitalizowanych z powodu COVID-19, a niezaszczepieni zajmują łóżka, które można by przeznaczyć dla pacjentów z innymi chorobami. Przypomnijmy, że w ostatnich tygodniach 30 proc. wszystkich covidowych zgonów to w pełni zaszczepieni przeciwko covid. Z kolei dokładne statystyki hospitalizacji nie są prezentowane opinii publicznej, ale na przykład wojewoda śląski zdradził, że w całym województwie 35 proc. hospitalizacji stanowią zaszczepieni, a prezydent Siemianowic Śląskich ujawnił, że w tym mieście zaszczepieni zajmują 45 proc. covidowych łóżek. Covidowa propaganda się wali. Coraz więcej danych o hospitalizacji zaszczepionych [VIDEO] Covidowe zakażenia i zgony. Tygodniowy raport uwzględniający zaszczepionych i niezaszczepionych
    Szudłrzyński: Jak ktoś się zaszczepił i zachorował to pech. Jak się nie zaszczepił i zachorował to głupota
    Dr Szułdrzyński obstaje jednak przy twierdzeniu, że „szczepieni stanowią marginalny odsetek grupy” hospitalizowanych i na tej podstawie wysnuwa propozycję, że niezaszczepieni powinni sami płacić za leczenie. Aż się ciśnie na usta, żeby kazać takim osobom płacić za leczenie albo do niego dokładać, tak jak w Singapurze. Wtedy byłoby sprawiedliwie twierdzi.

    Na uwagę, że mamy „mamy publiczny solidarny system” (czyli wszyscy płacą pod przymusem na państwową służbę ochrony zdrowia) odpowiada, że niezaszczepieni nie wykazują „solidarnego zachowania” i dodaje: Jak ktoś się zaszczepił i trafił do szpitala to pech, ale jeśli się nie szczepił to już głupota i świadoma decyzja.
    Uważa też, że szczepienia powinny być obowiązkowe dla wszystkich, ale jeśli nie udałoby się tego przeforsować, to co najmniej obowiązkowe szczepienia dla medyków oraz nauczycieli. Marzenia Szułdrzyńskiego: komunikacja miejska tylko dla zaszczepionych, paszporty covidowe w ruch. Opowiada się ponadto za regulacjami umożliwiającymi kontrolę paszportów covidowych oraz obostrzeniami dla niezaszczepionych. Restrykcje zwiększają motywację do szczepień. Brak restrykcji neguje powagę pandemii, nie jest tak groźna, to znaczy, że nie ma po co się szczepić. Chodzi także o bezpośredni wpływ: ograniczenia mają sens wobec ludzi niezaszczepionych. Wtedy albo się zaszczepią, albo będzie można ich odizolować od zaszczepionych uważa dr Szułdrzyński. Jest także gorącym orędownikiem weryfikacji przez pracodawców, czy pracownik jest zaszczepiony. Wprost opowiada się za straszeniem przedsiębiorców zamknięciem firm. Firmy nie będą sprawdzać, czy pracownicy się zaszczepili gdy już przejdzie projekt ustawy dającej takie uprawnienia jeśli nie usłyszą, że może się to wiązać z zamknięciem działalności. A jak nie będą tego wymagać, to pracownicy nie będą mieli motywacji do szczepień i koło się zamyka mówi.
    Jakie jeszcze wizje dla niezaszczepionych snuje dr Szułdrzyński? Ograniczenie dostępu do niektórych miejsc dla osób nieszczepionych: kin, teatrów, restauracji. Rozważyłbym też zakaz wstępu do komunikacji miejskiej podsumowuje jeden z doradców Morawieckiego.

    Ps.. Wyjątkowe bydle i kanalia a do tego pedał. .Miejsce tego wariata jest w Kobierzynie na oddziale zamkniętym. Ewentualnie na szubienicy..obok Wisielskiego z całą tą ich radą. Idąc za ciosem, obowiązkowe badania psychiatryczne dla członków rady medycznej przy premierze i osobista odpowiedzialność w tym finansowa za błędy decyzji. Pedale Szułdrzyński, podeślę ci papaję na oddział kowidowy. Jest chora, bo test PCR wyszedł dodatni. A ty przecież wierzysz testom bez zastrzeżeń, skoro wszystkich do nich naganiasz.

  • Prezydencki doradca przypadkiem UJAWNIŁ prawdę o szprycy? Tajemnicze słowa prof. Zybertowicza

    W dogrywce „Śniadania Rymanowskiego” w Interii prezydencki doradca prof. Andrzej Zybertowicz wypowiedział tajemnicze słowa na temat szprycy. Wyjaśnił, dlaczego osoby, które przyjęły preparat, powinny mieć jakąś „premię”. Odnosząc się do obowiązkowych preparatów na koronawirusa, prof. Zybertowicz stwierdził, że „nie powinno ich być ze względu na długofalowe konsekwencje, które nie są znane”. Później padły jeszcze bardziej zaskakujące słowa. Jednak powinny być jakieś formy premii dla tych, którzy podjęli ryzyko zaszczepienia się wskazał. Następnie Zybertowicz nawiązał też do fal antykoronareżimowych protestów, które przetaczają się na zachodzie Europy w związku z wprowadzaniem lockdownu. Dlaczego w tych zachodnich, bogatych krajach ludzie protestują? Irlandia, która ma wysoki poziom wszczepienia, ma także dużo zachorowań. Ta pandemia ma ciągle wiele niejasności i zagadek mówił.
    Ps...Czy mamy do czynienia z ludźmi czy z obcymi ? patrz na szyję szefa firmy Pfizer

    https://www.bitchute.com/video/BaNEGtSAarkV/

    Łatwo znalazłem kolejny przykład – patrz po 5:55

  • Drogi Kula Lisie

    Rzecz jest nieodzowna... Czy pogodzić się z tym czy nie, to indywidualny wybór.



    To parszywe nagranie hollywódskiego przeboju. Tak: Dżingle bells.

    Miałbym dla Ciebie jeszcze jeden hit, ale on pochodzi z bezpłodnych polskich scen. Jakkolwiek, być może, autor, otarł się o śmierć.
    :) https://kultura.gazeta.pl/kultura/7,114526,27764656,zlamal-jej-szczeke-a-ona-i-tak-dala-koncert-tina-turner-przeszla.html

    Elżbieta Okupska, super aktorka! wykonała piosenkę, której szukam.

    wklejam... ale to nie to:



    Szukam dalej Znalazłem :)



    Pozdrawiam Cię serdecznie

  • "Pacjencie, lecz się sam"

    -----------------------------
    Tak - ale to nie wszystko bo:
    pacjencie - nie ułatwiaj na sobie depopulacji czarciemu pomiotowi!
    Co to oznacza?
    Żyć zdrowo, nie nadużywać i nie ulegać psychozom serwowanym przez czarci pomiot vide - obowiązująca psychoza świrusowa.

    • @demonkracja#

      Dokładnie ! Obecnie nie ma już "lekarzy" lecz są wyłącznie "przedstawiciele handlowi Big Pharmy". Żaden ze współczesnych "doktorków" nie zapisuje już nawet witaminy C, tak jak to w moim dzieciństwie jeszcze praktykowano, a o prawdziwej profilaktyce zdrowotnej obecni "lekarze" nie mają najmniejszego pojęcia. Za to wielu z nich marzy się być "dr Mengele" i ta "pandemia" to dla nich właśnie "okazja życia" na wybicie się ponad "średnią globalną"

  • Prezydent UJAWNIA.

    W tym mieście 80 proc. pacjentów w ciężkim stanie na OIOM-ie to zaszprycowani. Z ust prezydenta Siemianowic Śląskich Rafała Piecha padły szokujące wielu słowa. Samorządowiec wezwał do opamiętania w kontekście mniemanej pandemii. Podkreślił, że „to jest ten moment, kiedy powinniśmy wyłączyć telewizory, a włączyć myślenie i zacząć logicznie myśleć”. Rafał Piech gościł na antenie Mediów Narodowych. Mam wrażenie, że wiele osób jest zahipnotyzowanych. Ten obraz, w który oni są wpatrzeni, zahipnotyzował ich i myślę, że naszym i moim zadaniem jest obudzić przede wszystkim te osoby zahipnotyzowane i powiedzieć im: obudźcie się szanowni państwo, zobaczcie co się dzieje mówił polityk. Co wam obiecywali, że to już jest ostatnia prosta, że nikt już nie będzie chorował ciężko, nie będzie w szpitalu, nie będzie kolejnych fal, nie będzie lockdownów. No to ja wam dzisiaj mówię. Popaprzecie co się dzieje w Australii, Austrii, Belgi i Holandii zaznaczył. Przypomniał, że w tych krajach zaszprycowanie ludności jest na poziomie 70 proc. i więcej. Tam wszędzie są wprowadzane obostrzenia, tam wszędzie są wprowadzane lockdowny, tam osoby zaszczepione chorują, przechodzą to ciężko, trafiają na OIOM i umierają dodał. Samorządowiec podał też przykład z własnego podwórka. Przykład z Siemianowic Śląskich. Pięciu pacjentów w ciężkim stanie na OIOM-ie, z czego czterech zaszczepionych i jeden niezaszczepiony. To są dane z dzisiaj rana mówił 22 listopada. Bardzo was proszę, to jest ten moment, kiedy powinniśmy wyłączyć telewizory, a włączyć myślenie i zacząć logicznie myśleć. Wyciągać fakty i wnioski z tego, co przekazują wam ludzie, którzy stoją w prawdzie i chcą głosić prawdę zaapelował.

  • @

    A kto cię kula - łyku wyleczy z pogardy do ludzi, których większy od ciebie ,,szlachcic" - Car Aleksander uczynił, łyku, wolnymi? Na twoje bany są sposoby, łyku!